Friedrich Wilhelm Reden i jego podróże do Anglii

b_200_300_16777215_0___images_stories_montes_92_10_reden001.jpg

Koniec wojny siedmioletniej w 1763 r. zapoczątkował wiek wielkich podróży tzw. „Grand Tour”. Wyruszali w nią młodzi arystokraci i intelektualiści europejscy, w celu dokształcenia się, zdobycia wiedzy o świecie i kulturze, poszerzenia swych horyzontów myślowych a także wyrobienia u siebie gustu artystycznego i nabrania światowych dobrych manier

W ostatniej ćwierci XVIII w. nastąpił także znaczny wzrost turystyki przemysłowej a podróżowanie w celu nawiązywania kontaktu z przedsiębiorcami i obejrzenia zakładów przemysłowych stało się powszechną praktyką takich wyjazdów. Chęć poznania sposobów eksploatacji bogactw naturalnych i nowinek technicznych prowadziła ówczesnych europejczyków wprost do przodującej w industrializacji Anglii. Takie podróże „studyjne” przyciągały także i zainteresowanych eksploatacją tych bogactw młodych Niemców, do których należał Reden.

Urodził się w 1752 roku w Hammeln nad Wezerą w starej arystokratycznej rodzinie hanowerskiej o bogatych tradycjach górniczych. W wieku 16 lat wyjechał do Clausthal, do swojego wuja Klausa Friedricha von Redena, który był tam starostą górniczym na Górny Harz. Skończył prawo, studiował też nauki przyrodnicze, głównie geologię oraz górnictwo w założonej przez jego wuja Friedricha Antona von Heinitza Akademi Górniczej w Freibergu.

W 1773 roku Reden w wieku 21 lat zdał pierwszy egzamin państwowy, a rok później drugi, dzięki czemu objął jedno z wyższych stanowisk administracyjnych w stolicy landu Hanowerze. Następnie zgodnie z przepisami dotyczącymi wyższych urzędników państwowych, udał się w podróż pogłębiającą zdobytą wiedzę do Holandi. W 1775 odbył ze swoim kuzynem von Veltheimem dłuższą podróż po Belgii i Francji.

W Paryżu spotkał się z wujem baronem von Heinitz, który po rezygnacji z kierowania saskim górnictwem udawał się z żoną i córką do Londynu. Heinitz namówił swojego zdolnego krewnego do wspólnej podróży do kolebki światowego przemysłu. Reden udał się więc najpierw do Londynu, gdzie zamierzał nauczyć się angielskiego i zapoznać się z angielskim stylem życia.

Latem 1776 roku dołączył do niego Heinitz. Od tej pory razem przez kilka miesięcy przemierzali angielskie miasta przemysłowe: Bristol, Salisbury, Batch, Oxford, Birmingham, Manchester, Sheffield, Whitehaven i Chester.

Obserwowanie i studiowanie tych technicznych wspaniałości było możliwe dzięki autorytetowi Heinitza oraz glejtowi starosty górniczego z Clausthal Klausa Friedricha von Redena.

Pobyt w Anglii miał decydujące znaczenie dla dalszych losów Redena, gdyż w przeciwieństwie do Francji, to angielski styl i wyspiarskie podejście do życia wywarły na niego trwały wpływ, niezależnie od zachwytu nad powstającym tam przemysłem. Jego widoczną sympatię dla Anglii można przynajmniej częściowo tłumaczyć tym , że był hanowerczykiem a tym samym obywatelem kraju, który od roku 1714 pozostawał w unii personalnej z Anglią i podlegał licznym jej wpływom.

Wracał przez Paryż, gdzie ponownie spotkał Heinitza i poświęcił się przez pewien czas studiom ekonomicznym. Późną jesienią 1776 roku opuścił Paryż i udał się przez Strasburg do południowych Niemiec. Odwiedził dwory w Karlsruhe, Darmstadt, Stuttgarcie i Monachium. Dalsza trasa jego podróży prowadziła przez Gotha, Weimar i Kassel, do Hanoweru, gdzie dotarł wiosną 1777 roku.

W trakcie wspólnej podróży Heinitz poznał Jean Hyacinthe de Magelana, portugalskiego filozofa przyrody mieszkającego w tym czasie w Londynie.

Pośrednik ten zaaranżował zakup czterech maszyn parowych w zakładach Boulton & Watt w Soho (Birmingham).

W celu doprecyzowania warunków umowy, do Anglii udali się nadradca górniczy J.Ph. Weitz von Eschen i asesor górniczy Carl Friedrich Bückling. W trakcie rozmów, Matthew Boulton chcąc zapewnić sobie ochronę patentową produkowanych maszyn, uzależnił transakcję od zagwarantowania monopolu na ich sprzedaż do Prus na lata 1788-1792. Wtedy też okazało się że wysłannikom pruskim zależało jedynie na uzyskaniu planów konstrukcyjnych, a nie na zakupie maszyn, przez co cała sprawa ucichła.

Jednakże ta „porażka” nie powstrzymała dążeń premiera Heinitza i rządu pruskiego do pozyskania nowoczesnej technologi maszyn parowych.

Starania te zaowocowały wysłaniem Redena ponownie do Anglii na wiosnę 1782 roku.

W tym czasie Reden był już Nadradcą górniczym w pruskim Departamencie Górnictwa i Hutnictwa w Berlinie (1778) i dyrektorem Śląskiego Wyższego Urzędu Górniczego we Wrocławiu (1779). W obu przypadkach pośrednio lub bezpośrednio dzięki protekcji swojego wuja Heinitza, który od 1777 roku pełnił funkcję Dyrektora wspomnianego Departamentu.

W drugą podróż do Anglii Reden udał się ze swoim wujem Klausem Friedrichem von Redenem, sprawującym funkcję starosty górniczego w Clausthall i będącego zarazem przedstawicielem Księcia Elektora Hanowerskiego w Anglii.

Na polecenie Heinitza, jego krewni, Redenowie, mieli dokonać rozeznania możliwych do pozyskania maszyn parowych. Dzięki wsparciu wuja Karla, Reden oficjalnie wizytował zakłady Boultona &Watta w Soho, gdzie prowadził rozmowy o możliwości zakupu wytwarzanych tam maszyn do Prus. Jednakże rozmowy ponownie nie doprowadziły do sfinalizowania zakupu.

Dla Redena i władz pruskich wizyta okazałaby się porażką gdyby nie akt „szpiegostwa przemysłowego”, a tak musimy skomentować jednoznacznie fakt, iż w wyniku wizyty w Soho wszedł w posiadanie rysunków konstrukcyjnych.

Pamięć o tym wydarzeniu musiała być bardzo silna, gdyż dopiero w czerwcu 1787 roku zakłady odwiedził kolejny przedstawiciel władz pruskich, Heinrich Friedrich Karl baron Rzeszy vom und zum Stein.

Pozyskanie planów konstrukcyjnych maszyn Boulton &Watt, umożliwiło skonstruowanie przez Bücklinga i uruchomienie 23 sierpnia 1785 r. pierwszej w Prusach maszyny parowej w kopalni miedzi „König-Friedrichsschacht” w Burggörner koło Hettstadt w Zagłębiu Mansfeldzkim.

Ostatni wyjazd Redena do Anglii nie był związany już bezpośrednio z kwestią pozyskania maszyn parowych dla Prus i powstałej w 1784 r. kopalni „Fryderyk” w Tarnowskich Górach, lecz dotyczył kolejnej jego bolączki a zarazem marzenia, czyli uruchomienia wielkiego pieca na koks. W tym czasie główną przeszkodą była kwestia produkcji koksu, gdyż z powodu niskiej spiekalności, węgla górnosląskiego nie uważano za odpowiedni.

Reden najpierw odbył naradę z tajnym radcą górniczym Steinem, który dopiero co powrócił z Anglii. Jednakże nie dysponował on konieczną Redenowi fachową wiedzą, dlatego Heinitz, który popierając owe zamierzenia, zarządził kolejny wyjazd w celu jej pozyskania.

Tym sposobem Reden wraz ze Steinem i komisją wyjechał w 1789 roku do Anglii.

Towarzyszył mu młodszy kuzyn Fritz von Reden, syn starosty górniczego z Clausthal oraz inspektor budownictwa przemysłowego, znawca zagadnień komunikacji, Johan Friedrich Wedding.

Wyjazd trwał prawie rok, w tym czasie zapoznawali się z techniką górniczą i hutniczą, nie ominął żadnego z wielkich ośrodków przemysłowych. Zwiedzając angielskie huty, Reden chciał poznać produkcję żelaza z wykorzystaniem koksu i sprawdzić, czy można do tego celu wykorzystać śląski węgiel.

Podróż powrotna, którą rozpoczął dnia 26 marca 1790 r., prowadziła przez Francję oraz zagłębia belgijskie i nadreńskie. Pobyt w Zagłębiu Ruhry wykorzystał, aby odwiedzić działającego tam dobrego znajomego barona von Steina.

Już w dniu powrotu do Berlina 24 czerwca 1790 roku Reden spotkał się z Heinitzem. Na podstawie jego sprawozdania z podróży Premier Rządu pruskiego Heinitz zarządził budowę huty w Gliwicach i kolejnych w Królestwie Prus.

Fryderyk Wilhelm von Reden odwiedził w trakcie swojego życia Anglię trzy razy: w 1776, 1782 i 1789-1790 roku. Każda z tych podróży miała inny cel. Pierwsza miała charakter ogólnopoznawczy, rozbudziła pasję i zainteresowanie Redena Anglią, oraz pochodzącą stamtąd nowoczesną technologią. Za drugim razem udał się tam już w celu rozeznania zakupu maszyn parowych i niejako jako „szpieg przemysłowy”. Trzecia wizyta dała podstawy nowoczesnego hutnictwa na Górnym Śląsku.

Przemysław Rubacha

 

Okładka Montes nr 92

Okładka Montes nr 92