Dla bezdomnych i sublokatorów

Do tarnogórskiego Magistratu 9 lipca 1929 roku dotarła pisemna prośba o przydzielenie komunalnego mieszkania. Jej autorem był Paweł Błaszczyk zamieszkały od trzech lat przy ulicy Ligonia 5

Mieszkanie należało do jego brata. Jak wyjaśniał Błaszczyk: „pomieszczenie składa się z jednego pokoju i kuchni i mieszkały w nim dwie familie, aż 9 osób”. W dodatku autor listu skarżył się na panującą w lokalu wilgoć, z powodu czego rozchorował się i leczył na reumatyzm. Tym razem prośba pozytywnie rozpatrzona została przez urzędników, gdyż właśnie zakończyła się przy ulicy Górniczej 40 budowa miejskiego domu dla bezdomnych.

Parcela o powierzchni 9 arów i 60 m kw. przy ulicy Górniczej 40 w 1828 roku należała do Jana Loeblschona Masse. W 1894 roku ówczesny właściciel Lorentz Kuntze pożyczył od miasta 180 marek pod zastaw gruntu. Po niespłaceniu długu tarnogórski Magistrat zarządził w 1924 roku przymusowy przetarg na sprzedaż posesji. Cztery lata później Wawrzyn Kunze wraz z żoną Józefą z domu Lipka przekazali działkę na własność miasta.

Władze miejskie postanowiły w 1928 roku wybudować na parceli przy ulicy Górniczej 40 dom dla bezdomnych. Piotr Heda, miejski budowniczy, zaproponował wznieść trzypiętrowy budynek ze stromym dachem pokrytym dachówką. W środkowej osi budowli zaprojektował sień z wejściem i schodami na wyższe kondygnacje, zaś z boku przejazdową bramę na podwórze. Na parterze znalazły się trzy największe mieszkania składające się z pokoju, kuchni i komórki. Na piętrach 10 mieszkań, mniej obszernych, miało pokój z kuchnią. Były też trzy mieszkalne kuchnie. W piwnicy projektant przewidział pralnię a na strychu suszarnię bielizny. Każde z mieszkań miało osobną piwnicę i skład na sprzęty na poddaszu.

Budowę domu, która kosztowała 125 tys. zł, firma Emanuela Dziuby zakończyła w 1929 roku. Pierwsi lokatorzy wprowadzili się do komunalnego bloku we wrześniu 1929 roku. Wśród mieszkańców byli kolejarze, robotnicy, strażak, pogranicznik, woźnica, książkowy i jedna nauczycielka. Wcześniej lokatorzy byli sublokatorami w cudzych mieszkaniach lub zamieszkiwali strychy, piwnice, chlewy bądź rudery grożące zawaleniem. Miesięczny czynsz, ustalony przez Magistrat, za największe mieszkanie na parterze, czyli pokój z kuchnią i dwie komórki, wynosił 42 złote. Za pokój z kuchnią lokatorzy płacili 30 zł. Zamieszkiwanie w jednej izbie kosztowało 16 zł. Oprócz czynszu lokatorzy płacili osobno za prąd, wodę i gaz. W regulaminie porządku domowego wpisany był zakaz hodowli na podwórku kur i kaczek.

Po II wojnie światowej miejskim budynkiem administrował Miejski Zarząd Budynków Mieszkalnych, który w 1955 roku doprowadził do przebudowy części strychu na dodatkowe mieszkanie. Dom zamieszkany przez lokatorów stoi przy ulicy Górniczej 40 do dziś.

Paweł Bednarek

 

Okładka Montes nr 91

Okładka Montes nr 91