Piekarnia na Entenringu

Rys.: ze zbiorów Urzędu Miejskiego w Tarnowskich Górach
Rys.: ze zbiorów Urzędu Miejskiego w Tarnowskich Górach

Nie ma już śladu na Kaczyńcu po wyburzonej tuż po II wojnie światowej piekarni z wysokim kominem, w której mistrzowie, czeladnicy i uczniowie przez kilkadziesiąt lat wypiekali chleb

W 1893 roku mistrz piekarski Juliusz Kalnik otrzymał zgodę władz miasta na rozbudowę piekarni na zapleczu zabudowań należących do mistrza malarskiego Rinkego, stojących przy części placu nazwanego po niemiecku Entenringiem, później Nowym Rynkiem, obecnie Kaczyniec 6. Do parterowego budynku piekarni o kubaturze 570 metrów sześciennych wzniesionego w 1870 roku z polnych kamieni murarze dostawili wysoki komin. Nadbudowę piętra na polecenie Juliusza Kalnika wykonał Gustaw Schneider dopiero w 1913 roku.

Po I wojnie światowej nowy właściciel zabudowań Władysław Wenclewski borykał się z remontem zmurszałego budynku. W 1924 roku nadzór budowlany zgodził się na naprawę sufitów i położenia nowych belek stropowych. Na przedłużający się remont skarżyła się w listopadzie 1924 roku jedna z lokatorek. W piśmie do Magistratu Klara Makowska narzekała, że opuściła wynajmowane mieszkanie na czas remontu i wprowadziła się czasowo do brata, gdzie w ciasnocie przebywa osiem osób. Tymczasem właściciel wymienił jedynie kaflowy piec i wymontował okna. Z powodu braku pieniędzy nie kontynuował napraw.

Najemczyni posądziła Wenclewskiego o złą wolę, bo napisała o kamieniczniku: „on chce mnie tylko szykanować”. Jak długo jeszcze trwał remont, w dokumentach nie napisano. Za to wiadomo, że w 1928 roku nowy właściciel Otton Pich kazał dobudować zewnętrzne schody na piętro w budynku piekarni, gdzie utworzone zostały mieszkania. W 1939 roku zabudowania były zniszczone w 75 %, ale piekarnia jeszcze działała do 1945 roku.

Tuż po wojnie tragicznym stanem domostwa zainteresował się nadzór budowlany, wzywając w 1948 roku ówczesną właścicielką Helenę Kochel z Koszęcina do naprawy rudery. Kobieta wyjaśniła, że z powodu śmierci męża nie miała pieniędzy i poprosiła o przełożenie terminu remontu o rok. Kiedy nie dotrzymała słowa w 1950 roku, po licznych skargach mieszkańców, władze miasta przeprowadziły kontrolę budynku, pod nieobecność właścicielki, która była chora. Komisja pod kierownictwem Feliksa Koniecznego oświadczyła, że pomieszczenia piekarni, piec piekarniczy i wysoki komin groziły zawaleniem. Z powodu tego, że ewentualny remont mógłby odbyć się dopiero w 1956 roku, Magistrat wezwał Helenę Kochel do rozbiórki budowli. Po zburzeniu zabudowań wzniesiony został w tym miejscu parterowy pawilon handlowy.

Paweł Bednarek

 

Okładka Montes nr 91

Okładka Montes nr 91