W poszukiwaniu zaginionego

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_34_P1060324a.jpg

Obrazy Mieczysława Muławskiego - Część II

Kto patrzył na to miasto przez dłuższy okres czasu, ten dostrzeże zmiany jakie zaszły w jego architektonicznej kompozycji. Na przestrzeni wieków zmieniała się ona wraz z modą i gustami właścicieli, w których ręce przechodziły stare domy.

Nie bez wpływu pozostawały nowe style tworzone przez architektów w całej Europie. Pojawiały się nowe techniki, materiały budowlane i wzory dekoracyjne. Architekci zmuszeni też byli poszukiwać rozwiązań godzących przeszłość z potrzebami mieszkańców, wzrastającymi wymogami bezpieczeństwa i higieny. Wiele starych budowli czas nadwerężył w stopniu uniemożliwiającym ich dalsze użytkowanie, a nawet przebudowę.

Nie oparł się temu procesowi tarnogórski rynek. O ile jednak przebudowa kościoła ewangelickiego w 1900 roku nie zmieniła w zasadniczy sposób wyglądu północnej pierzei rynku, to już nowy kształt jaki nadano w okresie międzywojnia budynkowi mieszczącemu kiedyś słynny zajazd, a potem restaurację „Pod Lipami.”, odebrał Rynkowi wiele z uroku. Nie odzyskał go po zburzeniu sąsiadującej z prawej strony z kościołem starej budowli. W niej mieściły się kolejno: administracja kopalni „Fryderyk” , a od 1908 r. - plebania. Potem - bardzo krótko - pierwsza Komenda Wojskowa w Tarnowskich Górach po II Wojnie Światowej. Następnie Dyrekcja Spółdzielni Spożywców „Społem.”

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_34_12.jpg

Budynek rozebrano w latach 60 - tych XX w. Na powstałym placu planowano budowę domu towarowego. Jego pierwszy projekt nie zyskał sobie uznania, bo nie komponował się z ówczesnym wyglądem rynku. Drugi  nie doczekał się realizacji.

Porównując obecny kształt północnej pierzei z obrazem namalowanym przez Mieczysława Muławskiego lub ze starymi pocztówkami, każdy sam może ocenić, jak wprowadzone zmiany wpłynęły na wygląd Rynku jako pewnej, spójnej całości. Zwłaszcza esteta. Ale w końcu de gustibus est non disputandum.

Nie dyskutując, więc o gustach, popatrzmy przede wszystkim na to, co zaginione bezpowrotnie.

Red