Tradycja i kontynuacja

Awers i rewers odznaki ufundowanej jako nagroda na zawody strzeleckie (tzw. legat) przez Alojzego Rothera – członka bractw: Szarlej-Wielkie Piekary i Tarnowskie Góry, wł.: Muzeum w Tarnowskich Górach, 1928 r.
Awers i rewers odznaki ufundowanej jako nagroda na zawody strzeleckie (tzw. legat) przez Alojzego Rothera – członka bractw: Szarlej-Wielkie Piekary i Tarnowskie Góry, wł.: Muzeum w Tarnowskich Górach, 1928 r.

Roczny cykl działalności bractw strzeleckich cz. III

W brackim cyklu rocznym odbywały się, kultywowane w wielu towarzystwach do dziś, inne turnieje, których zwycięzców niejednokrotnie określano mianem królów. Dla przykładu w Gostyniu od początku XVIII w. najlepszego uczestnika w strzelaniu do tarczy nagrodowej zwykło się określać królem trafarnym, lub w okresie późniejszym, cyrklowym. Z tytułem tym, aczkolwiek mało znaczącym, mamy do czynienia w XIX w. na terenie całej Wielkopolski

 

W Poznaniu zwycięzcę cyklu strzelań ćwiczebnych organizowanych w czwartki od uroczystości Zesłania Ducha Świętego do dnia św. Marcina (11 listopada) nazywano królem czwartkowym. Inny zwyczaj odnotowano w Gnieźnie, gdzie w ramach uroczystości odpustowych w dniu św. Michała, organizowano turniej, a jego triumfatora tytułowano królem świętomichalskim. Jednakże na terenie Wielkopolski szczególnie popularnym zwyczajem, od lat 20. XIX w., stało się strzelanie żniwne. Zwyczaj ten pojawił się pod wpływem niemieckiego ludowego święta dziękczynienia (Erntedankfest), będącego odpowiednikiem dożynek. Wydarzenie to organizowano w końcu sierpnia lub w początkach września, a zwycięzców turnieju z czasem zaczęto określać mianem królów i rycerzy żniwnych i dekorowano ich przechodnimi trofeami. Strzelanie to, rozpowszechnione nie tylko na terenie Wielkopolski, miało też swoje lokalne warianty. Świadczy o tym przykład z kaszubskiego Wejherowa, gdzie zwycięzcę strzelania żniwnego określano mianem tzw. króla ptakowego. Warto jednak pamiętać, że strzelanie żniwne zastąpiło, znany jeszcze w przedrozbiorowej Polsce, turniej, którego nagrodę główną stanowił żywy wół, a ten zwyczaj wzmiankowany jest także na Śląsku w końcu XVIII w. (np. Racibórz, Tarnowskie Góry). Na tym terenie tzw. strzelanie o sztukę wołu (Viehschießen) zastąpił najpierw turniej o srebrną nagrodę (Silberschießen). Z kolei od lat 70. XIX w. aż do wybuchu I wojny światowej na początku września na Górnym Śląsku popularne były zawody organizowane w ramach obchodów Dnia Sedanu (Sedanschießen), a zwycięzcę turnieju określano mianem rycerza (Ritter). Archaiczny turniej o prezent wołu zastąpiony został więc różnymi typami strzelań. Ich cechą wspólną było to, że miały one zaraz po królewskim charakter najważniejszych turniejów. W polskiej tradycji, upowszechnionej szczególnie w okresie międzywojennym i kultywowanej do dziś, rolę taką odgrywa strzelanie żniwne.

Puchar zdobyty przez członka Kurkowego Bractwa Strzeleckiego w Mikołowie – Otomara Rybickiego podczas strzelania z okazji Święta Narodowego 3 Maja, lata 20. XX w., ze zbiorów Bractwa Strzeleckiego w Mikołowie (depozyt w Miejskiej Placówce Muzealnej w Mikołowie
Puchar zdobyty przez członka Kurkowego Bractwa Strzeleckiego w Mikołowie – Otomara Rybickiego podczas strzelania z okazji Święta Narodowego 3 Maja, lata 20. XX w., ze zbiorów Bractwa Strzeleckiego w Mikołowie (depozyt w Miejskiej Placówce Muzealnej w Mikołowie
Awers i rewers nagrody za zdobycie drugiego miejsca w strzelaniu z okazji Święta Narodowego 3 Maja zorganizowanym przez Kurkowe Bractwo Strzeleckie w Mikołowie, 1934 r., ze zbiorów Marii Krzywickiej (depozyt w Miejskiej Placówce Muzealnej w Mikołowie)
Awers i rewers nagrody za zdobycie drugiego miejsca w strzelaniu z okazji Święta Narodowego 3 Maja zorganizowanym przez Kurkowe Bractwo Strzeleckie w Mikołowie, 1934 r., ze zbiorów Marii Krzywickiej (depozyt w Miejskiej Placówce Muzealnej w Mikołowie)

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Sejm Ustawodawczy w 1919 r. uznał datę uchwalenia Konstytucji 3 Maja za święto narodowe. Od tego też momentu pojawił się zwyczaj organizowania przez bractwa kurkowe turniejów trzeciomajowych. Także i w tym przypadku zwycięzcę niejednokrotnie określano mianem króla. Wspomniane strzelanie upowszechniło się niemalże na terenie całej II Rzeczypospolitej, w tym także na terenach województwa śląskiego, które dopiero w 1922 r. włączono do Polski (np. Katowice, Mikołów, Siemianowice Śląskie, Tarnowskie Góry, Żory). W przypadku tego regionu obchody te miały dodatkowe znaczenie, bowiem zbiegały się z rocznicą wybuchu III powstania śląskiego. Nie należy także zapominać o turniejach organizowanych w Poznaniu w celu upamiętnienia wybuchu powstania wielkopolskiego, czyli 27 grudnia 1918 r. Strzelanie to w okresie międzywojennym trwało najczęściej dwa dni, a jego zwycięzcę określano mianem króla „27 Grudnia”. Tradycja ta jest w tym mieście do dziś żywa. Zresztą podobne strzelania powstańcze były i są współcześnie organizowane także w innych miejscowościach regionu np. w: Opalenicy, Wrześni, Sierakowie, Murowanej Goślinie.

Obok wspomnianych wyżej turniejów o najwyższej randze istniała ponadto cała gama innych, mających charakter ćwiczebny. Dziś można by je porównać do wewnętrznych zawodów pozwalających na doskonalenie umiejętności strzeleckich, a które w niewielkiej mierze nawiązują do tych, organizowanych dawniej. Średniowieczną proweniencję miało strzelanie o łubek, czyli srebrną obręcz dekorowaną kwiatami, stąd też w okresie późniejszym zmagania te określano także mianem turnieju o wianek. Imprezy te organizowano w każdą niedzielę i w dni świąteczne od wiosny do jesieni. Przez ten okres łubek, fundowany najczęściej przez króla zielonoświątkowego i dekorowany co tydzień przez kolejnego zwycięzcę, miał charakter przechodni. Na zakończenie sezonu stawał się on własnością najskuteczniejszego z braci w danym roku. O podobną nagrodę w cyklu rocznym, zgodnie ze statutem zatwierdzonym przez Stefana Batorego, rywalizowało niegdyś bractwo w Kościanie. Trofeum to, przybierające różne formy, fundowały władze miejskie. Z kolei magistrat śremski przeznaczał nagrodę dla zwycięzcy cotygodniowego strzelania ćwiczebnego. Na koniec sezonu zwycięzcę całego cyklu dekorowano wieńcem ufundowanym przez króla kurkowego. Z kolei w Śmiglu i Osiecznej strzelanie ćwiczebne rozpoczynano na dwa tygodnie przed Zielonymi Świątkami i kontynuowano je, w pierwszym przypadku przez 13, a w drugim przez 17 niedziel. Podobnie było w Rostarzewie, gdzie sezon rozpoczynał się na około czternaście dni przed dniem św. Jana i kończył w ostatniej dekadzie października. W XIX w. w miejsce strzelania o wianek, szczególnie na Śląsku, upowszechnił się zwyczaj zmagań o legaty, czyli nagrody fundowane. Zwyczaj ten był na tym terenie szczególnie popularny jeszcze w okresie międzywojennym. Mogły być one darowane przez członków bractw i ich protektorów, królów strzeleckich, władze miejskie, znamienitych mieszczan, czy też kasę konfraterni. Czasami trofeum przeznaczane na turniej finansowane było z odsetek pieniędzy zdeponowanych na koncie towarzystwa pochodzących m.in. z zapisów testamentowych lub darowizn. Strzelanie o legaty mogło być zarówno jednorazowe, jak też cykliczne i kontynuowane przez długie lata po śmierci fundatora. Nagrody przeznaczane na wspomniany turniej miały różne formy. Najczęściej były to odznaki, kubki, zegarki, srebrne sztućce, puchary. Dziś warto by zastanowić się nad próbą reaktywacji tych zwyczajów, które nie tylko służyły doskonaleniu umiejętności strzeleckich, ale przyczyniały się do zacieśniania więzi towarzyskich.

Krzysztof Gwóźdź

 

Okładka Montes nr 91

Okładka Montes nr 91