Szykany wobec polskiej optantki

Życie Katarzyny Bader ukazuje jak pogmatwane były losy ludzi żyjących na polsko-niemieckim pograniczu, zarówno przed, jak i po II wojnie światowej

Katarzyna Jasiulek z domu Bader urodziła się w Królewskiej Hucie 14 lutego 1882 roku. Była córką Józefa i Anny z domu Dobie. Do Tarnowskich Gór przyprowadziła się w 1921 roku ze swoim mężem Józefem Jasiulkiem, który był inżynierem w dziale drogowym tarnogórskiej kolei żelaznej. Mimo że była rodowitą Niemką i słabo mówiła po polsku, Katarzyna skorzystała z przepisów Konwencji Genewskiej dla Górnego Śląska i została optantką na rzecz Polski. Wpływ na jej wybór miał na pewno mąż, który był polskim radnym i przewodniczącym Rady Miejskiej w Tarnowskich Górach w latach 1934-1937. Do wybuchu wojny Józef Jasiulek prowadził firmę budowlaną.

Jako uchodźca z Rzeszy i polski działacz Józef Jasiulek otrzymał od niemieckich władz okupacyjnych zakaz działalności gospodarczej. Nie został także wciągnięty na niemiecką listę narodowościową, w związku z czym nie otrzymał należnej mu emerytury z Dyrekcji Kolei w Opolu. Przed większymi szykanami uchronił Jasiulka wyłącznie podeszły wiek i słabe zdrowie.

Jednak 19 sierpnia 1940 roku pismem niemieckiego burmistrza miasta gwarków Jasiulkowie zmuszeni zostali do opuszczenia rodzinnej willi przy ulicy Wyspiańskiego 6. Dom zajęty został przez hitlerowskiego dostojnika. Katarzyna z mężem zamieszkali w przyznanym przez burmistrza mieszkaniu o niskim standardzie. Był to loch bez światła i wody w posiadłości Frantza Michatza naprzeciwko sądu przy ulicy Opolskiej. Z obawy przed dalszymi szykanami i wysiedleniem do Generalnej Guberni oraz by chronić życie męża, Katarzyna Jasiulek z domu Bader zgodziła się pod przymusem na przyznanie drugiej grupy niemieckiej listy narodowościowej. Dopiero wtedy otrzymała wsparcie z Dyrekcji Kolei w Opolu. Renty wdowiej nie otrzymała nawet po śmierci męża w 1942 roku. Formalnie zwrócono jej wtedy willę przy ul. Wyspiańskiego 6, jednak nie mogła w rodzinnym domu zamieszkać, bo zajmował go niemiecki dygnitarz.

Po zakończeniu wojny zgodnie z obowiązującymi przepisami Katarzyna Jasiulek musiała złożyć w sądzie wniosek o narodowościową rehabilitację. Asesor Jan Dobkiewicz 16 października 1945 roku na rozprawie w tarnogórskim Sądzie Grodzkim przesłuchał Feliksa Piestraka i Józefa Wyciska, którzy znali Jasiulków od 1924 roku. Świadkowie zgodnie potwierdzili, że Katarzyna Jasiulek, chociaż sama słabo znała język polski, dzieci wychowała w duchu polskim. Jej syn Jan został polskim sędzią. W czasie wojny nie zmieniła nazwiska na niemieckie oraz pomagała Polakom za pośrednictwem córki. Wysyłała paczki do obozu porucznikowi Janowi Stali oraz wspierała Annę Szwingel zamieszkałą przy ulicy Piastowskiej 13. Postanowieniem Sądu Grodzkiego w Tarnowskich Górach 16 października 1945 roku Katarzyna Jasiulek została narodowościowo zrehabilitowana i zwrócono jej majątek, zabrany przez Niemców. Po śmierci w 1956 roku spoczęła w rodzinnym grobowcu na tarnogórskim cmentarzu przy ulicy Wyszyńskiego.

Ryszard Bednarczyk

 

Okładka Montes nr 90

Okładka Montes nr 90