Górnicze zabudowania na Wzgórzu Redena (Redensberg)

Dawna wieża prochowa w posiadłości Sylwestra Jeziołkowskiego na Redensbergu, fot. z pierwszych lat XX w., ze zbiorów Barbary Widery
Dawna wieża prochowa w posiadłości Sylwestra Jeziołkowskiego na Redensbergu, fot. z pierwszych lat XX w., ze zbiorów Barbary Widery
Kopalnia Fryderyk kojarzy się nam najczęściej z podziemiami: sztolniami, wyrobiskami i szybami, ale nie mniej istotne dla jej działalności były budowle nadziemne: roznosy, nadszybia, cechownie, płuczki, kruszarki, sortownie, magazyny, prochownie oraz budynki kieratów konnych i maszyn ogniowych. Podobnie jak podziemia kopalniane i te nadziemne obiekty rozrzucone były na wielkim obszarze od Miechowic na południu po Sowice na północy

Jeden z pierwszych i ważniejszych zespołów takich budynków usytuowany był na terenie wzniesienia (ok. 319 m n.p.m.) znajdującego się na północny-zachód od centrum Tarnowskich Gór. W roku 1817 planowano tutaj (dokładnie przy obecnej ul. Ułańskiej) zbudować monument upamiętniający zmarłego dwa lata wcześniej Friedricha Wilhelma Redena. Zapewne kontrowersje, jakie budziła postawa Redena podczas francuskiej okupacji, sprawiły, że od pomysłu tego wtedy odstąpiono, jednak wzgórze nieco później, nazwano na jego cześć – Redensberg (Wzgórze Redena). Odrodzenie górnictwa w tej okolicy zawdzięczamy bowiem właśnie Redenowi. To jego staraniem w roku 1785 rozpoczęto odbudowę starej, XVII-wiecznej sztolni Boże Pomóż (nazwa starej sztolni podawana jest w różnych formach, m.in: „Boze copomoz”, „Bozedopomoz”, a także po niemiecku: „Gotthelf”). Nowa sztolnia miała odprowadzać zalewającą kopalnianą wodę do Stoły (nazwa Stoła pochodzi od niemieckiego wyrazu Stollenwasser – woda sztolniowa). Reden liczył także na znalezienie w tej okolicy złóż rud srebra i ołowiu podobnych do tych jak pod Bobrownikami. Z uwagi na zawały i trudności w kurzawkach (piasek przesiąknięty wodą), starej sztolni jednak nie odbudowywano, lecz drążono nową, równoległą, którą nazywano analogicznie jak starą, ale już wyłącznie po niemiecku – Gotthelf.

Budynek maszyny 32-calowej

W marcu 1799 r. minister Heinitz zatwierdził plan ustawienia 32-calowej maszyny ogniowej na wzgórzu (w miejscu odpowiadającym dzisiejszemu adresowi Opolska 69). Maszyna miała napędzać pompy odwadniające wyrobiska pod wzgórzem, by umożliwić przebijanie chodnika z tego miejsca – na północny-zachód w kierunku budowanej sztolni i jednocześnie osuszać okoliczne złoża. Zbudowano ją w Gliwicach (nie jest jasne czy było to całkowicie nowe urządzenie, czy jak zwykle się przyjmuje, zmodernizowana maszyna przeniesiona spod Bobrownik) i uruchomiono w marcu 1801 r. Był to udoskonalony silnik atmosferyczny wyposażony w zewnętrzny kondensor pary pomysłu Jamesa Watta. Umieszczono go w drewnianym budynku wraz z dwoma kotłami oraz wahaczem przenoszącym jego pracę na zespół pomp. Obok budynku maszyny usytuowano: magazyn na narzędzia [Gezähe Magazin], skład węgla [Kohlen Magazin] oraz basen na wodę [Bassin]. Wypompowaną z podziemi wodę odprowadzano wykopem w kierunku północnym. 16 czerwcu 1803 r. połączono drążony spod wzniesienia chodnik ze sztolnią Gotthelf, kończąc, tym samym jej budowę. Woda z pobliskich wyrobisk spływała od tego momentu siłą samej grawitacji, sztolnią na północny-zachód do odległej o 3,5 km Stoły.

Budynek kruszarki

32-calową maszynę wykorzystywano jednak nadal by osuszyć złoża leżące poniżej poziomu sztolni (tj. ok. 270 m n.p.m.) oraz by wykorzystać ją w systemie urządzeń oczyszczających górniczy urobek. Wzdłuż wspomnianego wykopu usytuowano dwie płuczki [Wäsche]. Pierwszą niedaleko samej maszyny, a drugą ponad kilometr na północ, już prawie przy samej Stole. Między nimi ulokowano sześć budynków kruszarek [Pochwerk] z urządzeniami napędzanymi przez koła wodne. Rysunek jednej z kruszarek zachował się do naszych czasów.

Wieża prochowa

Nieco na południe od pierwszej z kruszarek usytuowano pierwotnie wieżę prochową. Zapewne jednak ze względów bezpieczeństwa, kilka lat później zbudowano nową prochownię, z dala od pozostałych zabudowań w północno-zachodnim narożniku kopalnianego terenu (przy dzisiejszej ulicy Towarowej, obok garaży). Wieże prochowe były niewielkimi budowlami na planie koła, nakrytymi stożkowym dachem. Zachował się nie tylko rysunek podobnej wieży prochowej [Pulverthurm] z terenu kopalni Fryderyk, ale także fotografia tej konkretnej budowli na Wzgórzu Redena – wieża przetrwała bowiem aż do początków XX wieku.

Budynek maszyny 60-calowej

Jeszcze zanim ukończono sztolnię Gotthelf, rozpoczęto drążenie głębokiego chodnika odwadniającego – któremu także nadano imię Redena. Miał on odprowadzać wody z całej Kopalni Fryderyk. Z szybu na wzgórzu ponownie zaczęto drążyć chodnik, tym razem na południowy-wschód, by połączyć się z chodnikiem Redena. Prace te zakończono 8 września 1806 r. i od tego momentu całość wód zalewających Kopalnię Fryderyk spływała pod wzgórze. Trzeba jednak nadmienić, że chodnik Redena leżał na poziomie blisko 6 metrów poniżej sztolni Gotthelf, dlatego konieczne było przepompowywanie wody z niego do sztolni, by mogła dalej swobodnie spłynąć do Stoły. Przepompowywanie miało trwać przez dziesięciolecia, więc do napędzania pompy postanowiono użyć mocniejszej i nowocześniejszej maszyny 60-calowej dwustronnego działania (systemu Boulton-Watt’a) oraz wznieść dla niej murowany budynek.

Maszynę przeniesiono z rewiru miejskiego, gdzie działała od marca 1802 r. Zachowane plany ukazują, że zastanawiano się nad różnymi lokalizacjami jej usytuowania na wzgórzu. Ostatecznie ustawiono ją w bezpośrednim sąsiedztwie maszyny 32-calowej – tak, że konieczna była likwidacja części składu węgla i basenu. 60-calową maszynę i wahacz zainstalowano w murowanym budynku, po którego bokach znalazły się dwa cylindryczne kotły i składy węgla.  Urządzenie to uruchomiono na nowym miejscu w sierpniu 1807 r., a od 1811 r. wykorzystywano je także, by dostarczyć wodę do miejskiego wodociągu.

Cechownia

160 m na południowy-wschód od budynków maszyn ogniowych, około roku 1812 powstał budynek cechowni służący także jako mieszkanie pracujących tu górników (współczesny adres ul. Opolska 57). Był to parterowy budynek na planie nieznacznie wydłużonego prostokąta, nakryty naczółkowym dachem. Obok niego zbudowano: magazyn rudy [Erz Magazin], jeszcze jedną płuczkę [Letten Erz Wäsche] oraz sortownię [Scheidebanck]. Po sprzedaniu tego terenu przez kopalnię, wszystkie te budynki zaadaptowano na cele mieszkalne i gospodarcze. Nazywano je wówczas Kolonią na Wzgórzu Redena [Colonie Redensberg]. Pod koniec XIX wieku pozostała z nich tylko dawna cechownia, którą przebudowano na elegancką podmiejską willę, a po wielu kolejnych zmianach i przebudowach dotrwała ona do naszych czasów i jeszcze niedawno mieściła się w niej restauracja Skarbek.

Kuźnia i magazyn

Na zachód od 60-calowej maszyny (współczesny adres ul. Opolska 73) wybudowano około 1815 r. budynek służący jako kuźnia i magazyn narzędziowy. Posiada on ściany z charakterystycznymi blendami. Po zakończeniu działalności kopalni zaadaptowano go na dom mieszkalny i tak dotrwał w niewiele zmienionej formie do naszych czasów jako jeden z nielicznych, całkowicie zapomniany, świadek rewolucji przemysłowej na Górnym Śląsku.

Porcelanowy talerz

W 1834 r. ukończono budowę Głębokiej Sztolni Fryderyk, system urządzeń na Wzgórzu Redena przestał być potrzebny kopalni, a teren wraz z zabudowaniami sprzedano. Nieznany rysownik zdążył jeszcze utrwalić jego widok na dnie porcelanowego talerza wyprodukowanego w Wałbrzyskiej Fabryce Porcelany Kristera [Krister Porzellan Manufaktur Waldenburg]. Widok przedstawia wzgórze od północnego-wschodu. Na jego lewej stronie przedstawiono drogę – dzisiejszą ul. Towarową, a dalej na prawo opisane budynki: wieży prochowej, za nią cechowni, dalej na prawo kruszarki z ciągnącym się od niej wykopem, dominującej nad otoczeniem 60-calowej maszyny, 32-calowej maszyny oraz kuźni i magazynu.

Marek Wojcik

 

Okładka Montes nr 89

Okładka Montes nr 89