Cmentarze w Tarnowskich Górach

b_200_300_16777215_0___images_stories_montes_88_05_Cmetarze-Repty.jpg

Zdaniem antropologów, cmentarz jest obrazem mentalności, światopoglądu oraz estetycznych tendencji panujących wśród społeczeństwa. Że te miejsca mówią więcej o żywych niż o tych, dla których je przede wszystkim przeznaczono

Cmentarze chrześcijańskie lokowano początkowo wokół świątyni, która zwykle znajdowała się w centrum danej jednostki osadniczej lub tuż obok niego. Poza jej obrębem sytuowano te dla innowierców oraz epidemiczne. Wszystkie otaczano ogrodzeniem dla ochrony przed zwierzętami, więc w miarę zwiększania się populacji zamieszkującej dane miejsce, zwłaszcza miasto, stawały się zbyt małe, zakładano więc nowe, już poza ich obrębem, a przykościelne stopniowo likwidowano.

Tak też było w Tarnowskich Górach. Pierwszy cmentarz założony w XVI wieku, wokół kiedyś ewangelickiego, a dziś katolickiego kościoła p.w. św. Apostołów Piotra i Pawła zlikwidowano w 1851 roku. Świadczy o tym m.in. przekaz o nasadzeniu kasztanowców w linii dawnego muru cmentarnego przez nauczyciela i kronikarza Carla Winklera.

Już znacznie wcześniej, bo w 1559 roku ewangelicy założyli inny, za ówczesnym centrum miasta przy ul. Gliwickiej, znany dziś jako cmentarz przy kościele św. Anny. Jego teren powiększano kilka razy, ale i on z czasem stał się zbyt mały do potrzeb.

Dlatego w 1916 roku wydzielono na miejsce pochówków i ogrodzono obszar położony na zachód od Parku Miejskiego przy ul. Starotarnowickiej, obecnie ul. Kardynała S. Wyszyńskiego. Trzy lata później zbudowano na nim halę cmentarną, która wtedy była czymś w rodzaju symbolicznej bramy łączącej światy żywych i zmarłych.

Nekropolia jest miejscem spoczynku przedstawicieli najróżniejszych środowisk i zawodów oraz dzieci, których rodzicom nie dane było cieszyć się nimi do czasu, aż wejdą w świat dorosłych.

Trudno odnaleźć i wskazać najstarszą mogiłę. Zwracają uwagę miejsca pochówku żołnierzy pułków stacjonujących w Tarnowskich Górach w okresie międzywojennym. Ktoś, kto przeczyta na tablicy nagrobnej „...zacny nasz kolega naczelnik stacji Tarn. Góry ś.p. Józef Sitko”, może zapytać: Któż tak dziś mówi o kolegach? Jak wyglądała sto lat temu kolej w tym mieście? Może sam zechce gdzieś poszukać i sprawdzić. Ot tak, żeby wiedzieć.

Niejednego zainteresuje pomnik nagrobny z fotografią chłopca w mundurku oraz napisami w języku polskim i rosyjskim. Ustawiono go w 1945 roku. Czy to tylko niezdrowa ciekawość dyktuje pytanie: jak on, Gienadij Aistow urodzony w 1934 roku w Stalingradzie, trafił do tego miasta, by tu już po wojnie zginąć tragicznie? Pytań może być więcej. Pomnik jest już nieco zniszczony, ale o grób ktoś dba.

Niestety, nikt nie zadba o grób burmistrza Otte, jednego z inicjatorów założenia miejskiego parku, bo jego mogiły z nagrobkiem już nie ma, choć żyją jeszcze tacy, którzy pamiętają, gdzie była. Mimo, że cmentarz ma tylko 100 lat, jest swoistą kroniką historii miasta, otwartą i czytelną tylko częściowo.

Nazwiska zmarłych na pomnikach i płytach nagrobnych skłaniają czasem do poszukiwania w pamięci osób, które je nosiły za życia. Wymienienie tu tylko niektórych wydaje się być lekceważeniem innych zmarłych, choć tak wcale nie jest. Wszystkich wymienić nie sposób, ale na pewno każdy z nich był kiedyś kimś ważnym i znaczył wiele dla swych krewnych czy przyjaciół.

Dzień 1 listopada, kojarzy się zwykle ze zniczem, grobem bliskich osób, modlitwą i pamięcią o tych, którzy wyprzedzili nas w drodze do wieczności. Pamiętać możemy jednak tylko o tych, których sami znaliśmy, wspominać również tych, o których możemy coś powiedzieć. Niedawno wydano książkę pt. Stary cmentarz za Gliwicką Bramą. Może nekropolia przy ul. Kard. S. Wyszyńskiego doczeka się kiedyś własnej monografii.

Maksyma „Memento mori” nie skłania raczej do wycieczek na cmentarze, ale przecież bywamy na nich nie tylko w uroczystość Wszystkich Świętych. Najstarszy cmentarz Tarnowskich Gór odwiedzają, z oczywistych względów, najczęściej mieszkańcy Rept. Ale zasługuje na zainteresowanie każdego, kto do Rept się wybierze.

Zachował się w tej dawnej formie i okala tamtejszą świątynię. Znajdują się na nim pomniki grobowe z końca XIX wieku. Prawdopodobnie najstarszym z nich jest ten, wystawiony Antonowi Janusowi zmarłemu w 1890 roku. Wykuto na nim od zachodniej strony rymowane epitafium w języku niemieckim, ale kolor i faktura kamienia sprawia, że staje się dobrze widoczne i czytelne tylko w południe i to przez chwilę. Niemal takie samo po polsku przeczytać można już bez trudu na pomniku Mikołaja Krzemienia poległego w III powstaniu śląskim.

Pomnik Antona Janusa stoi na ogrodzonej metalowym płotkiem kwaterze wraz z dwoma innym. Pod jednym z nich spoczywa prawdopodobnie Joanna, żona Antona. Z trzeciego pomnika płytę z napisem wymontowano. Nie dowiemy się pewnie nigdy, kto to zrobił i dlaczego? Nazwisko Janus zainteresuje tych, którzy dostrzegli je wyryte na jednym z kamieni portalu Głębokiej Sztolni Fryderyk z datą 1887. Nie wiadomo czy i jaki związek łączy ten kamień z nazwiskiem na pomnikach.

Bryła kościoła, stare i nowe nagrobki oraz roztaczający się za kamiennym murem cmentarza krajobraz sprawiają, że jest najładniejszym i najbardziej malowniczo usytuowanym cmentarzem Tarnowskich Gór.

RED

 

Okładka Montes nr 88

Okładka Montes nr 88