Tarnogórski ośrodek rehabilitacyjny

Aleja Kasztanowa, łącząca ośrodek rehabilitacyjny ze wschodnią częścią parku
Aleja Kasztanowa, łącząca ośrodek rehabilitacyjny ze wschodnią częścią parku

CZĘŚĆ XVIII

Jednym z tych pracowników ośrodka rehabilitacyjnego, którzy najlepiej zapisali się we wspomnieniach pacjentów i współpracowników, był dr Józef Kowalczyk, pierwszy samodzielny ordynator oddziału paraplegii

W momencie objęcia tej funkcji 1 marca 1972 r. był on 48-letnim, niepełnosprawnym lekarzem, pracującym na wózku inwalidzkim. Józef Kowalczyk urodził się 17 marca 1924 r. w Zdziłowicach koło Janowa Lubelskiego. Zanim został medykiem, studiował weterynarię na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W swym pierwszym zawodzie pracował tylko cztery lata w Dąbrowie Tarnowskiej oraz Puławach. W 1960 r. ukończył studia na Akademii Medycznej w Lublinie, po czym w latach 1960-1962 pracował w szpitalach powiatowych w Jarosławiu i Prudniku. Następnie przeniósł się do Szpitala Miejskiego nr 7 przy ul. Korczaka w Katowicach. Pracował także jako lekarz w hucie cynku i ołowiu w katowickiej dzielnicy Szopienice. Właśnie wtedy, w grudniu 1965 r., zachorował na naczyniaka rdzenia. Był dwukrotnie operowany, niestety bez efektu. Rozpoznano u niego paraplegię, w wyniku czego wylądował na wózku inwalidzkim. Kolejna operacja miała miejsce w Paryżu, gdzie usunięto Kowalczykowi tętniako-żylaka. Jeszcze w trakcie własnej rehabilitacji w sanatorium w Ciechocinku zwrócił się 24 października 1967 r. listownie do dyrekcji w Reptach z prośbą o przyjęcie do pracy, w charakterze laboranta analitycznego lub lekarza rehabilitanta.

Sprawy potoczyły się po jego myśli i od 1 lutego 1968 r. podjął pracę w Reptach, najpierw jako asystent na oddziale neurologicznym Wincentego Matei. Równocześnie otrzymał na terenie GCRLiZ lokal mieszkalny. Praca zawodowa wypełniała całe jego życie. Mimo trudności, w maju 1977 r. uzyskał tytuł doktora nauk medycznych. Stanowisko ordynatora zajmował do 1981 r., po czym na własną prośbę zrezygnował z niego, pozostając zastępcą ordynatora. W Reptach pozostał do ostatnich swych dni. Już jako pacjent swojego oddziału zmarł 15 kwietnia 1991 r.

Józef Kowalczyk nie był jedynym pracownikiem na wózku w tamtym okresie. W latach 1967-1972 zatrudniony był w ośrodku jako główny specjalista do spraw rehabilitacji dr inż. Jan Harasimowicz z Gliwic. Urodził się w 1931 r. w Kołomyi. W 1951 r. na pierwszym roku studiów na Politechnice Śląskiej w Gliwicach wypadł z przepełnionego tramwaju i wpadł pod drugi nadjeżdżający tramwaj. Na skutek wypadku miał zmiażdżone nogi i złamany kręgosłup i odtąd poruszał się na wózku inwalidzkim. Mimo kalectwa, w 1956 r. ukończył studia na wydziale elektrycznym Politechniki Śląskiej, a w 1965 r. uzyskał doktorat na wydziale elektrycznym Politechniki Warszawskiej. Z początkiem stycznia 1967 r. podjął pracę w Reptach. W tym czasie, w latach 1968-1970 był na dwuletnim stypendium w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. Z pracy w Reptach zrezygnował z końcem września 1972 r. ze względu na trudne dojazdy zimą z Gliwic.

Przez piętnaście lat w reptowskim laboratorium analitycznym pracował dr Stanisław Podlaski, pochodzący ze wsi Ostrówki pod Radzyniem Podlaskim. Miał on niełatwy życiorys. W 1940 r., w wieku 17 lat, został aresztowany wraz z ojcem za udział w polskiej partyzantce. Był więziony w Radzyniu Podlaskim i na zamku w Lublinie. Następnie w latach 1941-1945 przebywał w obozach koncentracyjnych. Najpierw był to obóz w Oświęcimiu, gdzie otrzymał nr obozowy 8884. Informacje co do dalszych losów wojennych są rozbieżne. Z danych wynika, że kolejnym był obóz we Flossenburgu, chociaż Podlaski sam podawał po wojnie, że był w obozie w Dachau.

Obozowe przeżycie wpłynęły poniekąd na dalsze losy Podlaskiego. Po wojnie Polski Czerwony Krzyż skierował go na leczenie gruźlicy do Zakopanego. Tam też pracował w latach 1946-1948 jako laborant medyczny, jednocześnie ucząc się w liceum. W 1952 r. ukończył studia na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi krakowskiego uniwersytetu. Po studiach podjął w Krakowie pracę jako nauczyciel biologii w Liceum Ogólnokształcącym nr 3, a potem także jako laborant w Szpitalu Miejskim im. Stefana Żeromskiego na obrzeżach dzielnicy Nowa Huta.

Niestety w 1962 r. zdarzył się wypadek, w którym Stanisław Podlaski doznał złamania kręgosłupa piersiowo-lędźwiowego. Następstwem urazu było porażenie obu kończyn dolnych i konieczność poruszania się na wózku inwalidzkim. Leczenie po wypadku miało miejsce najpierw w Piekarach Śląskich, a potem od maja do listopada 1964 r. w tarnogórskim ośrodku rehabilitacyjnym. Z tym drugim miejscem Stanisław Podlaski związał się na całe życie zawodowe. Górniczy Ośrodek Ozdrowieńczo-Rehabilitacyjny w Reptach stał się od 1 grudnia 1964 r. jego miejscem pracy. Został tu laborantem analitycznym, a z początkiem 1969 r. kierownikiem pracowni analitycznej. Po przeprowadzonej 1 sierpnia 1974 r. reorganizacji, kiedy to w ramach laboratorium wydzielono trzy pracownie: biochemiczną, mikrobiologiczną i parazytologiczną, Podlaski stał się kierownikiem tej ostatniej. Od 7 października 1974 r. objął posadę kierownika całego laboratorium, którym kierował aż do końca kwietnia 1979 r., czyli do przejścia na emeryturę. W trakcie pracy w Reptach,

30 czerwca 1971 r. uzyskał stopień doktora nauk przyrodniczych na Śląskiej Akademii Medycznej.

Na początku 1972 r. w tarnogórskim ośrodku rehabilitacyjnym utworzony został oddział neurotraumatologii. Od 1 lutego 1972 r. jego ordynatorem został neurochirurg dr Hieronim Powiertowski. Urodził się on 15 kwietnia 1915 r. w Warszawie, a wiosną 1939 r. uzyskał dyplom lekarza na Uniwersytecie Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Podczas drugiej wojny światowej działał w AK. Po wojnie pracował w Koszalinie, Warszawie i Poznaniu. To właśnie z Akademii Medycznej w Poznaniu przeniósł się do Rept. Był człowiekiem uzdolnionym, posługiwał się pięcioma językami, a w pracy lekarskiej zajmował się urazami mózgowo-twarzowymi. Oprócz tego w zakresie jego zainteresowań pozostawało m.in. wybudzanie nieprzytomnych pacjentów po urazach. Przy tej sposobności ułożył własną skalę nieprzytomności pacjenta.

Hieronim Powiertowski przybył z Poznania do Rept, namówiony przez Jerzego Juszkę, dyrektora naczelnego Górniczego Centrum Rehabilitacji Leczniczej i Zawodowej. W sumie ze stolicy Wielkopolski do GCRLiZ przeniósł się czteroosobowy zespół. Oprócz Hieronima Powiertowskiego przybył tu wtedy m.in. anestezjolog dr Jan Solawa. Był on z pochodzenia Wielkopolaninem, urodził się 15 grudnia 1922 r. w Baranowie koło Pleszewa. Tytuł doktora medycyny uzyskał w 1965 r. na podstawie rozprawy „Leczenie ciężkich urazów czaszkowo-mózgowych z zastosowaniem blokady wegetatywnej”. W latach 1970-1972 pracował w Zakładzie Anestezjologii Akademii Medycznej w Poznaniu, skąd przeniósł się na Górny Śląsk. Od 1 maja 1972 r. znalazł zatrudnienie w GCRLiZ - najpierw jako ordynator oddziału reanimacji, a następnie oddziału anestezjologii i intensywnej terapii. Zarazem od 1 października 1972 r. został kierownikiem bloku operacyjnego.

W tych latach w tarnogórskim ośrodku rehabilitacyjnym wykonywano około 150 zabiegów operacyjnych w ciągu roku. Były to w dużej mierze operacje pourazowe czaszki, operacje guzów mózgu czy też kraniostenozy, której metodę leczenia opracował właśnie Hieronim Powiertowski.

Na terenie reptowskiego GCRLiZ organizowane były szkolenia zawodowe z zakresu neurotraumatologii, a Hieronim Powiertowski skupił wokół siebie grono młodych lekarzy. Choć jednocześnie trzeba przyznać, że nie było wystarczającego zaplecza do przeprowadzania tak ciężkich operacji mózgowych. Niezależnie od tego ranga ośrodka rehabilitacyjnego znacznie wzrosła. W dalszym ciągu placówkę odwiedzały zagraniczne delegacje. Przykładowo w 1972 r. gościła tu delegacja ministerstwa zdrowia ze Szwecji a także ekipa telewizji francuskiej.

Niedługo po przybyciu do Rept Hieronima Powiertowskiego miało miejsce drugie ważne wydarzenie na terenie GCRLiZ. Od 1 kwietnia 1972 r. na terenie ośrodka zaczęła funkcjonować Klinika Rehabilitacji Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach. Decyzję o jej powołaniu podjął Minister Zdrowia i Opieki Społecznej, a kierownikiem kliniki został dyrektor naczelny Józef Juszko.

Osiągnięcia medyczne reptowskiej placówki nie mogły ujść niezauważone władzom partyjnym i państwowym. Przy tej okazji dochodziło czasem do osobliwych sytuacji, świadczących o rozbieżności interesów pomiędzy poszczególnymi notablami. Od grudnia 1970 r. stanowisko I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach piastował Zdzisław Grudzień, który zastąpił odwołanego z tej funkcji Edwarda Gierka. Grudzień nie pałał specjalnie sympatią do gen. Jerzego Ziętka i do patronowanych przez niego przedsięwzięć. Jerzy Ziętek musiał liczyć się ze swym partyjnym pryncypałem i w jakiś sposób mu się przypodobać. Przykładowo w styczniu 1972 r. polecił, aby w opracowywanym wtedy folderze o GCRLiZ uwydatnić rolę i zasługi Komitetu Wojewódzkiego PZPR w powstaniu ośrodka, chociaż tak właściwie jakichś specjalnych zasług ze strony KW PZPR nie było. Niezależnie od tego Jerzy Ziętek dbał, by w Reptach pamiętano o jego pozycji. Dobrze to ilustruje sytuacja z uroczystością oddania do użytku nowych pawilonów w marcu 1972 r. Wówczas to Ziętek uczestniczył w niej razem ze Zdzisławem Grudniem, będąc w hierarchii ówczesnych stosunków partyjnych osobą mniej od niego znaczącą.

Dlatego też Ziętek dwa miesiące później, 16 maja 1972 r. zorganizował wyjazdową sesję radnych wojewódzkich w Reptach. Dzięki temu prasa relacjonująca to zdarzenie mogła odpowiednio wyeksponować jego osobę. W wyjeździe do Rept uczestniczyli wtedy obok Ziętka między innymi Stanisław Kiermaszek oraz zastępca przewodniczącego Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach Marceli Faska. Gości zapoznano z osiągnięciami placówki. Dziennikarz relacjonujący wizytę zanotował wypowiedź Józefa Juszki, który oprowadzał gości po ośrodku. Juszko stwierdził, że Górnicze Centrum Rehabilitacji Leczniczej i Zawodowej to najlepszy pomnik socjalizmu w Polsce oraz jaskrawy dowód troski o życie i zdrowie ludzi pracy, przejawiany przez egzekutywę KW PZPR oraz władze województwa katowickiego.

Nikt wtedy jeszcze nie przypuszczał, że za kilka lat patron reptowskiego ośrodka straci stanowisko i faktyczną pozycję w aparacie władzy PRL.

Tomasz Rzeczycki
Fot. Tomasz Rzeczycki

 

Okładka Montes nr 86

Okładka Montes nr 86