Ericha Scholza kręte drogi do pojednania

Nazistowska przeszłość sprawiła, że powieści Ericha Scholza nie przebiły się do świadomości polskich czytelników. A szkoda, bo pisarz ukazał w swoich dziełach szeroki obraz ludności ziemi tarnogórskiej z początków XX wieku

Erich Scholz urodził się 18 maja 1911 roku w Tarnowskich Górach. Jego ojcem był znany w mieście lekarz Paul Scholz. Po przedwczesnej śmierci matki, Erich wraz z kilkoma braćmi wychowywany był przez drugą żonę ojca – sporo młodszą – Olgę Nowak, która po zgonie Paula Scholza ponownie wyszła za mąż za lekarza Józefa Matuszka, kolejnego opiekuna prawnego przyszłego pisarza. Jako absolwent tarnogórskiego gimnazjum męskiego Erich Scholz dość szybko opuścił Tarnowskie Góry, by podjąć naukę w liceum w Katowicach. Następnie studiował geodezję w Gdańsku do 1934 roku. W latach 1936 -1938 ukończył architekturę na Uniwersytecie Technicznym w Berlinie. Z dyplomem inżyniera podjął pracę w biurze architektonicznym.

Na ochotnika do SS

Już jako gimnazjalista Erich Scholz rozpoczął działalność w Ruchu Młodzieży Niemieckiej w Polsce. Związany był także z kościelnymi organizacjami młodzieżowymi. Wtedy rozpoczął pisać piosenki pod pseudonimem Olka oraz tworzyć grafiki. Jego „Pieśni” i „Legendy” opublikowane zostały w 1935 roku. Podczas studiów działał w zarządzie organizacji skupiającej grupy studentów zagranicznych z Polski. Siłą rzeczy zbliżył się do rozwijającego się prężnie ruchu nazistowskiego i w latach 1933-1936 należał do Hitlerjugend, co zapoczątkowało niezbyt chlubny epizod w jego życiorysie.

W 1938 roku Erich Scholz ideowo przekonany do nazizmu wstąpił do SS w Berlinie. Otrzymał stopień unterschturmfurhera i numer 417461. W 1941 roku został członkiem Waffen SS. Od 1942 roku pracował w Głównym Urzędzie Gospodarki i Administracji w Berlinie oraz Urzędzie Ministerstwa Rzeszy do spraw uzbrojenia i amunicji. Na początku 1945 roku Erich Scholz wysłany został do Elrich, gdzie był dowódcą III i IV brygady budowlanej SS w KZ Dora oraz w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen. W kwietniu 1945 roku poprowadził marsz ewakuacyjny tysiąca więźniów. Zatrzymany przez Amerykanów trafił do aresztu m.in. w Dachau. Zwolniony w 1948 roku zatrudnił się jako architekt w firmie BASF. Został także członkiem SPD. W 1959 roku wstąpił do organizacji młodzieżowej Jungentrucht połączonej rok później z Jungwandervogel. W 1984 roku i 1988 roku opublikowane zostały jego piosenki napisane pod pseudonimem Olka. Erich Scholz wygłaszał wówczas liczne prelekcje dla młodzieży.

Nostalgiczne podróże do krainy dzieciństwa

Wtedy u schyłku życia odkrył także w sobie pisarski talent. W przeświadczeniu, że to, co pisał, miało literacką wartość, umocniła go nagroda w międzynarodowym konkursie na opowiadanie o tematyce „Moja niemiecka szkoła za granicą”. Jego tekst wyróżniony został spośród 108 opowiadań nadesłanych z całego świata. Jego myśli skierowały się w stronę wspomnień z lat dzieciństwa. Nostalgia i tęsknota za małą ojczyzną, w której się urodził i dorastał, sprawiły, że postanowił odnowić kontakty z nielicznymi pozostałymi przy życiu znajomymi z Tarnowskich Gór. Z myślą o napisaniu powieści o krainie dzieciństwa Erich Scholz rozpoczął korespondencję z mieszkającą w mieście gwarków drugą żoną lekarza Józefa Matuszka, dawnego nieżyjącego już opiekuna jego i rodzeństwa.

Listowne kontakty z połowicą ojczyma rozpoczęły się w przełomowym dla kontaktów polsko-niemieckich okresie istnienia pierwszej „Solidarności”. Nawet w 1982 roku, gdy obowiązywały obostrzenia stanu wojennego, nikogo nie dziwiły ożywione kontakty z mieszkańcami Zachodnich Niemiec, skąd strumieniami płynęła humanitarna pomoc do pogrążonej w kryzysie Polski. Paczki dla przyjaciół wysyła także Erich Scholz. Jednocześnie widać w tym, co pisał w listach do tarnogórskich znajomych, przemianę, jaka dokonała się w jego świadomości. Wyraźnie pożegnał się z nazistowską ideologią. „W tym, co piszę, nowelach i wierszach rozpowszechniam tę myśl, że granice stały się bezsensowne... Rzece, górze, mostowi wszystko jedno, w jakim języku je nazwiemy. Chodzi o substancję, wygląd, jakie są. Co się nazywa ojczyzną, co domem... Powiedzieć brat a nie Polak” – pisał w liście napisanym 11 października 1982 roku. Wspominał także brata poległego w bitwie pod Stalingradem i tarnogórskie spotkania z doktorem w dzieciństwie. Opisał zapamiętane wierszyki deklamowane i piosenki śpiewane po polsku i niemiecku przez chłopców z okazji święta Trzech Króli. Prosił o przysłanie zapomnianych już tekstów o królu Herodzie oraz innych wspomnień czy obyczajów z lat jego młodości w małej ojczyźnie.

Bardziej szlachetni Niemcy

Wówczas Erich Scholz miał już pomysł na powieść o krainie dzieciństwa, po to zbierał opisy lokalnych zwyczajów. Osobiście odświeżył wspomnienia w 1983 roku, gdy odwiedził Tarnowskie Góry. Mimo deklarowanej sympatii wobec Polaków jego pierwsza powieść „Z krainy bliskiej i dalekiej” opublikowana w 1990 roku zaskoczyła negatywnym opisem polskojęzycznych postaci. Bohaterami utworu byli bliźniacy Wilhelm i Ludwik Polczyk, pochodzący z mieszanego polsko-niemieckiego małżeństwa Leo Polczyka i Jadwigi Preussner. Wilhelm odwoływał się do niemieckiego pochodzenia matki, natomiast Ludwik do polskości ojca. Największym wyrazem braterskiej tragedii stała się bitwa o Górę św. Anny w 1921 roku, gdy bliźniacy walczyli po przeciwnych stronach; Wilhelm we Freikorpsie, Ludwik w szeregach śląskich powstańców. Według Eugeniusza Klina, profesora germanisty z Uniwersytetu Zielonogórskiego, który podjął się trudu zinterpretowania zarówno debiutanckiej powieści Ericha Scholza jak i drugiej wydanej w 1991 roku i zatytułowanej po polsku „Synek”, pisarz w obydwu dziełach ukazał szeroki obraz ludności Tarnowskich Gór i okolic miasta. Nakreślił wiele ludzkich portretów. Ale nie wszystkie opisy były autentyczne i obiektywne, gdyż miejscami autor zastosował szablonowe stereotypy.

Z głównych bohaterów Erich Scholz bardziej preferował niemiecko nastawionego Wilhelma, co dostrzegalne było, chociażby w takiej charakterystyce: „Wilusch był bardziej subtelny... Jego twarz miała w sobie coś refleksyjnego i szlachetnego”. Natomiast Ludek przedstawiony był jako wybuchowy i agresywny, w czym bardzo przypominał ojca Polaka. Poza tym miał bardzo czarne oczy i loki. „Szybko wpadał w gniew, oczy mu wtedy błyszczały i gotów był do niespodziewanego ataku” – pisał prozaik. Profesor Eugeniusz Klin dopatrzył się w tych frazach braku obiektywizmu i równowagi, co nie przysłoniło faktu, że powieści Ericha Scholza w panoramiczny sposób odzwierciedliły główne ideowe spory Ślązaków w pierwszych latach XX wieku i stały się godne upowszechnienia.

Jednak, gdy próbę spopularyzowania twórczości Ericha Scholza podjęli germaniści, przyznając mu w 1993 roku Literacką Nagrodę Josepha von Eichendorffa, szybko z tego zrezygnowali. Po ujawnieniu przez Pawła Buschera dokumentów świadczących o przynależności Ericha Scholza do SS, jurorzy nagrodę poety z Łubowic przyznali Bodo Heimannowi. Mimo że Erich Scholz zmarł 2 października 2000 roku w Rimbach, nazistowska przeszłość ciąży pisarzowi nawet po jego śmierci i jest w Polsce pisarzem zupełnie nieznanym – nawet w rodzinnym mieście gwarków.

Ryszard Bednarczyk
Korzystałem między innymi z artykułu prof. Eugeniusz Klina oraz dokumentów z rodzinnego archiwum Fryderyka Matuszka.

 

Okładka Montes nr 85

Okładka Montes nr 85