Ubek siejący ferment

Najważniejszym kryterium oceny pracy w bezpiece była właściwa postawa polityczna, o czym świadczyło nagłe zwolnienie Stanisława Zawadzkiego z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Tarnowskich Górach

Stanisław Zawadzki urodził się 18 lutego 1913 roku w Strzemieszycach, powiat Będzin. Jego ojciec Jan po przedwczesnej śmierci żony szybko ożenił się po raz drugi. Czworo dzieci z pierwszego małżeństwa wychowywała macocha. Stanisław ukończył siedmioklasowa szkołę powszechną w Strzemieszycach. W rodzinnej miejscowości podjął się nauki zawodu kowala. W latach 1932-1935 był czeladnikiem kowalskim. W wieku 21 lat powołany został do służby wojskowej. Wysłany w 1935 roku do szkoły podoficerskiej uzyskał stopień kaprala. Po ukończeniu dywizyjnego kursu został zawodowym podoficerem. W stopniu plutonowego był instruktorem CKM w 11. Pułku Piechoty w Tarnowskich Górach. Ukończył także sześciotygodniowy kurs miotaczy ognia w Chorzowie. Stacjonował w brygadzie fortecznej w Bobrownikach koło Będzina.

Po napaści Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 roku „musieliśmy opuścić fortyfikację i walczyć w terenie otwartym w dzień, w nocy uciekać” – napisał w życiorysie. Do niemieckiej niewoli dostał się na Lubelszczyźnie. Podczas transportu do obozu jenieckiego wyskoczył z pociągu w Szczakowej i dotarł do domu. Ślub z o sześć lat młodszą Zofią Goretzko wziął 3 grudnia 1939 roku. Zamieszkał w Piekarach Śląskich i całą okupację przepracował jako ładowacz dołowy w kopalni węgla Hohenzollern w Bytomiu. Jego brat wywieziony na roboty do Niemiec zginął uwięziony w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie. Kuzyn wywieziony do obozu w Oświęcimiu wkrótce zbiegł i przebywał we Francji.

Wzorowy pracownik, ale bezpartyjny

Gdy zakończyła się wojna, Stanisław Zawadzki 2 lutego 1945 roku wstąpił do Milicji Obywatelskiej w Piekarach Śląskich, „ by służyć sprawie narodowej” – zadeklarował w życiorysie. Pracę w milicji zakończył 19 kwietnia 1945 roku, kiedy porucznik Karol Michenko, szef tarnogórskiego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego zwerbował go do służby w bezpiece. Początkowo pracował jako dowódca warty. Cieszył się dobrą opinią zwierzchników. „Z obowiązków wywiązuje się dobrze, jest zdyscyplinowany, energiczny, sumienny” – scharakteryzował Zawadzkiego kierownik tarnogórskiego PUBP Kazimierz Napora.

Od 15 sierpnia 1945 roku Stanisław Zawadzki był już oficerem broni i komendantem bloku, który posiadał posłuch i dobrą opinię wśród podwładnych, zwłaszcza po sumiennym szkoleniu przeprowadzonym dla wartowników. Jedynym zastrzeżeniem, jakie pojawiło się wobec jego pracy, był brak zaangażowania w organizacjach partyjnych, ale uznano go za pewnego politycznie.

I ta charakterystyka człowieka słabo uświadomionego politycznie zaczęła się za nim ciągnąć w każdej opinii. Jego zaletami były zdyscyplinowanie, inicjatywa, ogólny szacunek, dobre prowadzenie się. „Jest jednym z uczciwych pracowników naszego urzędu... Poziom inteligencji średni” – oceniał go Kazimierz Napora 10 maja 1946 roku. Jednak rosły zastrzeżenia dotyczące postawy politycznej Zawadzkiego.

Zmiana w ocenie pracy Stanisława Zawadzkiego i zwrócenie uwagi na jego poglądy polityczne najbardziej uwidoczniła się 15 października 1946 roku w charakterystyce, której autorem był Józef Ciesielski, kolejny szef tarnogórskiego PUBP. Wprawdzie pisał o Zawadzkim, że nadawał się na stanowisko, „nałogu pijaństwa nie posiadał ani też nie awanturował się”, był odważny i podczas akcji został poturbowany, broniąc jednego z milicjantów, którego „biło wojsko jako pepeerowca”.
W dodatku dokształcał się, czytał prasę, uświadamiał, „ale pozostawał poza drzwiami naszej partii”.

Józef Ciesielski podejrzewał Zawadzkiego o sympatyzowanie z Polskim Stronnictwem Ludowym i przytaczał jego wypowiedzi, kiedy bronił się przed wstąpieniem do PPR. Stanisław Zawadzki oświadczył, iż „wygodniej żyje mu się bez partii, bo gdyby należał do niej dawno by go zabili”. Uznany został zatem przez zwierzchnika za człowieka, którego „politycznie nie da się urobić”.

Siał ferment i wrogą propagandę

Jeszcze bardziej w ubeckiej karierze zaszkodziły Zawadzkiemu opinie, jakie jawnie wygłaszał wobec pracowników bezpieki. W październiku 1946 roku w sekretariacie PUBP w Tarnowskich Górach przewidywał, że po zwycięstwie w wyborach bloku demokratycznego Sowieci pozakładają w Polsce kołchozy. Narzekał także na masowy wywóz węgla z Polski do Rosji, co powodowało nędzę w kraju. Języka na wodzy nie potrafił również powstrzymać w ubeckiej stołówce, gdzie krytykował wtrącanie się Rosji do polskiej gospodarki i przekonywał, że Rosjanie powinni wynieść się z Polski, bo ta potrafi sama gospodarować. Niemniej szczerze wygłaszał swoje poglądy wobec wartowników, którym opowiadał o wywożenia węgla z Polski po 10 złotych za tonę, a obywatel płacił tysiąc złotych. „Naród polski zadowolony będzie, gdy ani jednego Rosjanina nie będzie w Polsce” – przekonywał.

Tak ostra krytyka Rosjan nie mogła ujść uwadze szefostwa tarnogórskiego PUBP. Po meldunku do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Katowicach dochodzenie w sprawie ustalenia stosunku Stanisława Zawadzkiego do ustroju i Związku Radzieckiego przeprowadził młodszy referent Wydziału do spraw Funkcjonariuszy Zefiryn Południkiewicz. Wnioski były jednoznaczne: „Sieje ferment i wrogą propagandę... Jako wróg obecnego ustroju, nie może mieć miejsca w szeregach UB” - raportował Zefiryn Południkiewicz.

Stanisław Zawadzki skazany został na 14 dni aresztu i potrącenie połowy pensji oraz wydalenie z aparatu bezpieczeństwa publicznego. Skreślony został także z listy funkcjonariuszy zaproponowanych do odznaczenia brązowym Krzyżem Zasługi. Zatrzymany 27 grudnia 1947 roku wydalony został z pracy komendanta Urzędu Bezpieczeństwa w Tarnowskich Górach jako „niepewny politycznie”. Raport o ukaraniu Stanisława Zawadzkiego napisany przez Bolesława Sowińskiego, naczelnika do spraw funkcjonariuszy, trafił 3 stycznia 1947 roku do samego szefa katowickiego WUBP Józefa Kratki, który zatwierdził decyzję o usunięciu z pracy Stanisława Zawadzkiego.

Po wyrzuceniu z bezpieki Stanisław Zawadzki nie zapomniał o tym epizodzie w swoim życiu i 29 września 1973 roku poprosił o zaświadczenie o pracy w UB, które było mu potrzebne do zostania członkiem ZBOWiD.

Paweł Ryś
Korzystałem z zasobów Instytutu Pamięci
Narodowej Oddział w Katowicach

 

Okładka Montes nr 85

Okładka Montes nr 85