Burmistrz szlachcicem

Tarnogórzanin szlachcicem Cz.II

b_200_300_16777215_0___images_stories_montes_85_08-Burmistrz.jpg

Postać pana Jourdiana, bohatera komedii Moliera „Mieszczanin szlachcicem”, zapewne zna wielu, jeśli nie z oryginalnej sztuki, to najpewniej z filmu. Główną rolę grał genialny francuski aktor – nota bene z pochodzenia hiszpański szlachcic – Louis de Funes. Nasze Tarnowskie Góry były świadkiem takiej właśnie historii. Czy była tak zabawna? Nie wiadomo. Upragnione szlachectwo uzyskał, żyjący w XVII w. tarnogórski mieszczanin – burmistrz Krzysztof Kracker

W „Kronice...” autorstwa Jana Nowaka jest opis zimowej wizyty na początku 1670 r. cesarzowej – wdowy Eleonory Gonzagi. Wraz z dwiema córkami, arcyksiężniczkami Eleonorą i Marią Anną, zdążały do Rzeczypospolitej. Starsza z nich Eleonora była przyrzeczona polskiemu królowi, Michałowi Korybutowi Wiśniowieckiemu. Cesarzowa Eleonora, matka przyszłej polskiej królowej, sama była bratanicą innej polskiej królowej Ludwiki Marii, żony Władysława IV Wazy, a po jego śmierci Jana II Kazimierza Wazy.

Cesarska wizyta

W Tarnowskich Górach czekał na dostojne damy polski szlachcic, kawaler maltański Hieronim Augustyn książę Lubomirski. Ten młody kawaler w czasach panowania kolejnego polskiego króla Jana III Sobieskiego dostąpił najwyższych zaszczytów, otrzymując godności i urzędy, m.in. wojewody a następnie kasztelana krakowskiego. Później został także hetmanem wielkim koronnym. W imieniu tarnogórzan przyjął gości Krzysztof Kracker, tarnogórski mistrz górniczy.

Wizyta cesarzowej – wdowy oraz kronikarski zapis sprawiły, że nazwisko Kracker pozostało w tarnogórskiej historii niezapomniane. Można je także dostrzec na tablicy nagrobnej, której był fundatorem, a która zachowała się w tarnogórskim kościele św. Anny. O tajemnicach napisu na tym epitafium pisał Marek Wojcik w numerze 54 „Montes Tarnovicensis” z lutego 2012 r. Jak się okazało, tablica była dedykowana żonie mistrza Krzysztofa Krackera, zmarłej 22 marca 1668 r. Mariannie Zucher. Krzysztof zmarł później, ale dzień jego śmierci nie został zapamiętany.
Szlachetnie urodzony

Najważniejszym dla przyszłych potomków Krzysztofa jest fakt, że dwa miesiące przed śmiercią żony Marianny, cesarz i król Czech Leopold I Habsburg podpisał 2 stycznia 1668 r. w Wiedniu akt nadania Krackerowi czeskiego szlachectwa, z prawem używania nazwiska Kracker von Schwarzenfeldt. Odznaką szlachectwa był oczywiście herb, w którym obok srebrnego, blankowanego miejskiego muru, znalazł się rycerz z maczugą.

Potomkowie Krzysztofa dosyć szybko wyprowadzili się z Tarnowskich Gór. Syn i imiennik wprawdzie jeszcze prowadził interesy handlowe w mieście gwarków, ale zakupił majątek Zimnica nieopodal Oleśnicy. Syn Krzysztofa z Zimnicy – Ernest Karol urodził się już we Wrocławiu. Wnuk Maksymilian prowadził tam swoje kupieckie interesy. Zmarł w 1745 r., jego dwaj synowie stali się założycielami dwóch głównych linii rodu.

Urzędnicze kariery

Starszy syn Maksymiliana, Jan Ernest, był właścicielem dóbr Kobyla Głowa koło Ząbkowic Śląskich. Jego potomkowie nie kontynuowali tradycji ziemiańskich, robiąc przede wszystkim kariery urzędnicze. Ernest Karol, syn Jana Ernesta, był radcą sądowym we Wschowej. Wnuk Adolf został komisarzem policji w Berlinie. Inny wnuk – Aleksander, pracował w dolnośląskiej kasie ubezpieczeniowej.

W kolejnym pokoleniu Juliusz pracował jako buchalter, a Ernest był inżynierem kolejnictwa. Ich kuzyn, Jerzy Henryk służył w pruskiej armii, w 6. westfalskim Regimencie Piechoty nr 55 w Bielefeld. Był szefem kompanii w stopniu kapitana. Patronem regimentu był hrabia Bülow von Dannewitz. Po zakończeniu służby w Bielefeld przeniósł się do Berlina, oddelegowany do sztabu generalnego. Przed pierwszą wojną światową został uhonorowany tytułem Kawalera Zakonu Joannitów (to protestancki odpowiedni katolickiego Suwerennego Zakonu Maltańskiego).

Milionerzy

Przedstawiciele młodszej linii wywodzącej się od Chrystiana Gottlieba, drugiego syna Maksymiliana, skupili się przede wszystkim na gospodarowaniu ziemskimi majątkami. W kolejnych pokoleniach w rękach rodziny znajdowały się różne majątki, m.in.: Krzepice i Domecko, a następnie Bielice, Łambinowice i Okopy koło Niemodlina. Od 1836 r. główną siedzibą młodszej linii rodu stały się Żerniki Wielkie koło Wrocławia. Edward, który w nich zamieszkał, wprawdzie służył w pruskiej armii, ale tylko w stopniu podporucznika. Podobnie jak kuzyn Henryk, był kawalerem Zakonu Joannitów. Zmarł w 1883 r. we Wrocławiu.

Dwaj synowie Edwarda, Albert i Edward, weszli do elitarnej grupy śląskich milionerów. W przypadku Alberta stało się to dzięki zapisowi poczynionemu ponad sto lat wcześniej przez spadkobierców Jerzego von Giesche. Spółka przez nich założona przetrwała dziesięciolecia i korzystając z przywilejów, jakie nadali im władcy Czech a później Prus, zgromadzili sporą fortunę. Przed pierwszą wojną światową Albert, mieszkający w Bogunowie – dobrach ziemskich o powierzchni prawie 300 hektarów – miał majątek szacowany na ok. 6 do 7 milionów złotych cesarskich marek. Jego roczny dochód wynosił ponad 300 tys. marek. Od 1875 r. zasiadał w Kolegium Reprezentantów spółki „Spadkobiercy Jerzego von Giesche”. Podobnie jak ojciec był kawalerem Zakonu Joannitów.

Młodszy brat Alberta, a imiennik ojca Edward, gospodarował na rodzinnych włościach Żerniki Wielkie o powierzchni prawie 500 hektarów. Był także udziałowcem fabryki cukru. Jego majątek wyceniano na 2 do 3 milionów złotych cesarskich marek, a dochód roczny wynosił 100 tys. marek.

Dyplomaci

Synowie Alberta służyli w dyplomacji. Starszy Doroteusz był doktorem prawa. W swej karierze dyplomatycznej pracował m.in. jako sekretarz w poselstwie niemieckim w stolicy Kolumbii, Bogocie, a następnie w stolicy Hiszpanii, Madrycie. Po powrocie do Niemiec i spędzeniu paru miesięcy za biurkiem w ministerstwie spraw zagranicznych, znowu wyruszył na misję jako sekretarz poselstwa w rumuńskiej stolicy, Bukareszcie. Po awansie na stanowisko ministra pełnomocnego i konsula generalnego, jeszcze przed wybuchem I wojny światowej, wrócił do Bogoty. W trakcie wypełniania dyplomatycznych obowiązków, majątkiem w Bogunowie zarządzała matka Elżbieta von Koschembar. Podobnie jak ojciec, Doroteusz był kawalerem Zakonu Joannitów. Zmarł we Wrocławiu, dzień przed wigilią Bożego Narodzenia w 1935 r. Majątkiem Bogunów zajął się jego syn Krzysztof Jan.

W dyplomacji służył także młodszy brat Doroteusza, Eberhard. Najpierw był sekretarzem a potem radcą poselstwa niemieckiego w stolicy Belgii, Brukseli. W armii został mianowany majorem kawalerii Landwehry. Podobnie jak brat i ojciec, był kawalerem Zakonu Joannitów. Zmarł w rodowych dobrach w Bogunowie, w 1930 r.

Dobra Żerniki Wielkie po śmierci Edwarda w 1924 r. przejął jego młodszy syn Lotar. Starszy Jerzy w tym czasie robił karierę w armii.

Czas wojny

II wojna światowa nie obeszła się łagodnie z rodem Kracker von Schwarzenfeldt. Latem 1941 r. nieopodal Kijowa zginął na froncie podporucznik Bernard, służący w 9. batalionie przeciwpancernym, syn Jerzego a bratanek Lotara z Żernik Wielkich. Jego ojciec, podpułkownik Jerzy, zmarł półtora roku później, 2 kwietnia 1943 r. w obozie przejściowym pod Stalingradem. Późnym latem tego samego roku zginął na Ukrainie ich kuzyn, major Hagen służący w 63. batalionie pancernym.

Od lata 1934 r. baron Rudolf Krzysztof von Gersdorff był mężem Renaty Kracker von Schwarzenfeldt, córki ww. dyplomaty Eberharda. Oboje zdawali sobie sprawę z okrucieństw wojny. Hans Jerzy von Kramsta, wuj Renaty, aresztowany w 1942 r., został osadzony w KL Auschwitz za udzielaną prześladowanym Żydom pomoc. Wprawdzie rodzina zdołała go wykupić, ale po powrocie z obozu był tak wycieńczony, że wkrótce zmarł. Żołnierze kompanii barona von Gersdorff w kwietniu 1943 r. ujawnili groby polskich oficerów w Katyniu. Zdobyte informacje baron przekazał polskiemu podziemiu – Armii Krajowej. Była to jedna z najważniejszych informacji, jakie dotyczyły polskich oficerów, zaginionych po 1939 r.

Baron von Gersdorff aktywnie uczestniczył w spisku, mającym na celu obalenie i zabicie Hitlera. Jako jednemu z nielicznych udało mu się przeżyć wojnę. Renata nie dożyła zakończenia wojny. Zmarła na pocz. 1942 r. Rudolf Krzysztof długo pozostawał wdowcem. Dopiero wiele lat po wojnie zdecydował się powtórnie ożenić. Renata został pochowana w grobowcu rodzinnym w Maciejowcu. Choć grób jej został poważnie uszkodzony, mieszkańcy pamiętają o niej i jej rodzinie.

Wyprawa w świat

Po zakończeniu wojny rodzina Kracker von Schwarzenfeldt musiała opuścić Śląsk. Wielu z nich osiadło w Niemczech, niektórzy wyjechali znacząco dalej: Paweł do Stanów Zjednoczonych a jego brat Ansold do Australii. Sporo pisze się o rzeźbiarzu Wolfgangu Krackerze von Schwarzenfeldt, który znany jest jako twórca niezwykłych rzeźb ceramicznych. Jeden z jego projektów obejmuje komplet potężnych ceramicznych rzeźb-kamieni skalnych symbolizujących ludzkie uczucia. Komplet takich rzeźb znajduje się w parku Tiergarten w Berlinie.

Ród Kracker von Schwarzenfeldt rozsiany jest po całej kuli ziemskiej. Czy powrócą kiedykolwiek do miasta gwarków? Nie wiadomo.

Arkadiusz Kuzio-Podrucki
Źródło ilustracji: Internet, Wikipedia

 

Okładka Montes nr 85

Okładka Montes nr 85