Zalepki listowe

Zalepki z kolekcji rodziny Tomaszewskich
Zalepki z kolekcji rodziny Tomaszewskich

Różne zabezpieczenia poufnych listów nie stanowiły żadnej bariery dla kogoś niepowołanego, chcącego poznać ich treść. Jednak ich uszkodzenie lub zniszczenie, sygnalizowało adresatowi, że takie coś mogło mieć lub miało miejsce

Dawniej pisma zwijano w rulon, owijano go i przewlekano przez niego sznurek, a jego dwa końce przeciągano przez specjalne pudełko. Do niego wlewano wosk lub lak i pieczętowano, czyli odciskano w nich znak nadawcy. Bez przecięcia sznurka, rulonu nie można było rozwinąć.

Na arkuszach pism składanych też stosowano ten sposób, ale później taką pieczęć-plombę umieszczano bezpośrednio na arkuszu tak, by nie można go było rozłożyć, bez jej skruszenia.
Gdy wprowadzono koperty, wylewano wosk albo lak w jednym lub kilku miejscach ich zaklejania. Nie można było ich otworzyć ogrzewając je np. nad parą, bo wtedy i pieczęć ulegała zniekształceniu. Po 1850 r. zamiast pieczęci lakowych, stosowano specjalne zalepki. Prezentowanych używał w Tarnowskich Górach Królewski Urząd Hutniczy w dzisiejszej Strzybnicy oraz Główny Urząd Górniczy we Wrocławiu.

RED

 

Okładka Montes nr 85

Okładka Montes nr 85