Długi wobec Króla każdy spłacić musi

czyli o najstarszym tarnogórskim dokumencie w języku polskim

Odcisk pieczęci
Odcisk pieczęci

Inspektor hutniczy Ephraim Ludwig Gottfried Abt w „Memoriale” z roku 1791 zanotował, że pierwsze tarnogórskie rachunki górnicze (a zarazem w ogóle najstarsze dokumenty tarnogórskie) pochodziły z dnia św. Łucji (czyli 13 grudnia) 1528 r. Niestety nie zachowały się one do naszych czasów.

Obecnie w Archiwum Państwowym w Katowicach, gdzie znajdują się akta miasta Tarnowskich Gór (zespól 1441), najstarszymi dokumentami są rachunki miejskie z roku 1539. Te, jak i dokumenty z następnych kilkudziesięciu lat, spisane są wyłącznie w języku niemieckim. Na szczęście, w tych odległych czasach tarnogórzanie wysyłali także pisma do innych miast lub na dwory panujących. Takie listy rozproszone są po różnych archiwach i wiele z nich czeka jeszcze na odkrycie. Chciałbym przedstawić jeden z nich, w sprawie długu Walentego Kleinera wobec Króla Zygmunta II Augusta, spisany 6 grudnia 1550 r., a znajdujący się obecnie w Bibliotece Książąt Czartoryskich w Krakowie (Zbiory Wiktora Wittiga, syg. MNK 566/38/Tarnowskie Góry). Jest to prawdopodobnie najstarszy zachowany dokument tarnogórski spisany w języku polskim. Jest on świadectwem form używanego wówczas języka, ale przynosi także ciekawe informacje dotyczące finansowej strony działalności górniczej – nie zawsze udanej. Bardzo cenny jest także znajdujący się na nim odcisk pieczęci miejskiej

Oryginalny zapis

Stanuwschÿ vcztÿwy a sławętnÿ Valenti Kleiner
wespolek z malzonku swą Annu gimieniem, przed
panem Heuthmanem, Zupnikiem a Zupelną Radą
Miasta Tarnowskich gorr, Dobrowolnÿ Zapis Kro:
lowi Jego: M. Polskiemu uczynili, takowÿm sposobem,
iiz gdy Vrodzony pan Jan Jagniatkowski pisarz Jego
Krolowski mlosci bÿl poslan, okolo dlugu trzech tÿ:
sięczÿ y osmi shet Zlottÿch po trzÿdziesci groschÿ pol:
skich Zloty ieden poczÿtaiąz, ktory dlug mianowanÿ
Valenti Kleiner pozostal dluzen Jego Krolowski mlosti.
Aby on takowÿ dlug zaplaczit, A Krolowi Jegomilost
się sprawil, gdzie wedle postęmpu sprawy tei, okolo
tego dlugu, dnia wczoraschego przed nami, stał się
iest wÿrok ÿ decret nasch, Abÿ pan Valenti Kleiner
stanąl przed Krolem Jego mlosczą polskim. A tham Jego
Krolowski mlosti się sprawil, a o takie postawienie,
aby się vgiscie, iiz na czas naznaczonÿ ma stanącz.
A tak on wespolek ÿ zmalzonką swą, zapisalisię shą
pod maiętnoscziami swÿmi, ktore kolwiek maią iak w Kro:
lestwie Polskim tak ÿ w panstwie Bythomskim, odstę:
puiącz wschelakich praw swoich, bądz polskich, albo
sliąskich iakimi by kolwiek slowÿ mogli bycz wymowio:
ne albo opisane nicz niewyimuiącz stelka są wtho thn
prawo wscheliakiem obÿczaim pod mocz wdawaiącz, ze:
wschystkimi bliskoscziami, albo przewodu prawa, na iakich
kolwiek maiętnoscziach, albo gimieniu, stoiączemu ÿ
lezączemu, podeczczią ÿ wiarą, yz then tho Valenti
Kleiner ma przed Krolem Jegomiloscią Polskim, od tego
poniedzialku przez tydzien albo rychlei, stanacz, a tham
się sprawiecz o ten dlug ÿ vgischicz, a gesly bÿ więcz
niestanąl na then czas Valenti Kleiner, tedy on wespo:
lek ÿ zmalzonką swą, wschystkę maientnosz swą tak ze
y zmalzonku iego Ruchaiączą ÿ nieruchaiączą,
[strona 2]
czescz ÿ wiarę traczą tak ÿz iuz Krol Jegomilost
Polski, takową maiętnoscz gich, bez wschelakuch tru:
dnosci albo postempku prawo ma wziącz ÿ osiągącz
na czasÿ wieczne, a Valenti Kleiner zadnei pomoczÿ
wespolek ÿ zmalzonką swą niema sobie bracz, ani
tez zadnei wÿmowki albo odwleki bądz przez chorobie
albo przez iaką przÿcÿnę niema miecz okole swego
takowego przed Krolem Jegomilosczą postawienia, gdzie
iuz na then czas wschystkę oprawę swą, iaką bÿ kolwiek
iego malzonka miała, umarza, ÿ wniwecz obracza, a
niema tez zadnei rzeczÿ ruschÿcz Valenti Kleiner z
hütt, s kramow ani zadÿch rzeczÿ gornÿch, ktore bÿ
kolwiek ku gorom nalezalÿ nicz niewyimuiącz, iakim
bÿ slowem moglÿ bÿcz opisane, tho iest, ÿz niema
zadnych rzeczÿ oddalicz, albo przedacz, a wschakze moze
w Huczie na Rosscziech sprawowacz, ale niema zadnego
olowu przedawacz albo srebra, o kromia dwu sstuk
olowa dla sambkostow pod swiadomiem, wschÿstki
częsczi ma opatrzÿć, tak iakobÿ w zamkostach nie zginęlÿ,
a czo się dotycze, czterech shet zlottÿch, ktore pan Girzÿ:
Vgieiski s panem Adrianem Hornikiem, Pani Simonowej
Hasowei reczyl, tedy gdÿ będą przodkiem zaplaczonÿ skrussczow
a z olowow, tedÿ czozby kolwiek nad tho zostalo,
tedy tho wschystko Kroll Jego: Polski ma wziącz ÿ osięgnącz
nicz niewyimuiącz, A geslibÿ sie niestawil, przed
Krolem Jegomlostią Polskim na czas naznaczonÿ a niespra:
wil, tedy ani czczi ani wiarÿ ani mieiscza niema nigdzie
miedzÿ dobrÿmi ludzmi, a gdÿ stanie przed Krolem
Jegomilosczą a dostatecznie, tedy then Zapis ma bÿcz wniwecz
obroczon, na ktorÿ ... Pan Vgeiski spanem Adrianem
przyzwolili Zapisu ... kodÿ Acth. sabbato ante
conceptionis Mariae … 1550

Usuwając powtórzenia, upraszczając i uwspółcześniając, treść dokumentu można oddać jako:

Dokument z 1550 r.
Dokument z 1550 r.

Stanąwszy kupiec i przedsiębiorca Walenty Kleiner razem z małżonką Anną przed Hetmanem, Żupnikiem i całą radą miasta Tarnowskich Gór dobrowolny zapis Królowi Polskiemu uczynili, gdy szlachcic Jan Jagniatkowski pisarz królewski wysłany w sprawie długu trzech tysięcy ośmiuset złotych (złoty liczony po trzydzieści groszy polskich), który wspomniany Walenty Kleiner był dłużny Królowi, że dług zapłacą i się rozliczą. Wedle biegu sprawy tej wczoraj przed nami zapadł wyrok i dekret nasz, aby pan Walenty Kleiner stanął przed Królem Polskim, a tam Królowi się rozliczył. Postawiono także, aby na czas wyznaczony się stawił.

I tak on razem z małżonką swą zapisali pod majętnościami swymi, które gdziekolwiek mają, (tak w Królestwie Polskim, jak i w Państwie Bytomskim), odstępując wszelakich praw swoich (polskich albo śląskich, jakie by gdziekolwiek mogły być wymienione albo opisane, bez wyjątku z tego, co prawem i wszelakim obyczajem mają, ze wszystkimi przyległościami, albo prawa na jakichkolwiek majętnościach, albo majątku) pod czcią i wiarą, iż Walenty Kleiner ma przed Królem Polskim, od tego poniedziałku w ciągu tygodnia stanąć, a tam się rozliczyć i dług uiścić. A jeśli by Walenty Kleiner nie stawił się na czas, wtedy z małżonką swoją, wszelką majętność (także i małżonki) ruchomą i nieruchomą oraz część i wiarę stracą. Tak iż Król Polski, takową majętność ich, bez dodatkowych trudności albo postępowania ma prawo zająć i zatrzymać na czasy wieczne, a Walenty Kleiner razem z małżonką żadnej pomocy nie ma prawa brać, ani też żadnej wymówki albo zwłoki czy to przez chorobę, albo przez jakąś inną przyczynę. Nie ma też żadnej rzeczy ruszyć Walenty Kleiner z hut, z kramów ani kopalń. To znaczy, iż nie ma żadnych rzeczy wywieść albo sprzedać. Może w hucie na rosztach prace prowadzić, ale nie ma żadnego ołowiu ani srebra sprzedawać, z wyjątkiem dwu sztuk ołowiu na opłaty gwareckie. A co się dotyczy czterystu złotych, które pan Jerzy Ugieijski z panem Adrianem Hornikiem, pani Simonowej Hasowei poręczyli, jeśli będą wcześniej zapłacone z kruszców i z ołowiu, wtedy, jeśli cokolwiek ponadto zostanie, to wszystko bez wyjątku Król Polski ma otrzymać. A jeśliby się [Valenti Kleiner] nie wywiązał przed Królem Polskim na czas wyznaczony i nie rozliczył się, tedy ani czci, ani wiary, ani miejsca nie ma nigdzie między dobrymi ludźmi znaleźć. A jeśli stanie przed Jego miłością Królem a dostatecznie [się rozliczy], wtedy ten Zapis ma być wniwecz obrócony, na który Zapis Pan Ugejski z panem Adrianem [Hornikiem] przyzwolili Zapisu... [wyraz nieczytelny].
Stało się w sobotę 6 grudnia roku 1550.

Dłużnik Walenty Kleiner

Dokument z 1550 r.
Dokument z 1550 r.

Dług „trzech tÿsięczÿ y osmi shet Zlottÿch po trzÿdziesci groschÿ” wymaga wyjaśnienia. Złoty polski w tym czasie nie był rzeczywistą monetą, a jednostką obrachunkową równą 30 groszom srebrnym, czyli około 24 g czystego srebra. Dług wobec Króla miał więc wartość około 91 kg srebra. Do tego należy dodać dalsze 400 złotych, czyli około 9,6 kg srebra, winnych wdowie po Simonie Hasse. Tak więc były to sumy znaczne. Kleiner był „uczciwy a sławetny”, co w tamtych czasach odnosiło się nie do charakteru osoby, lecz do jej pozycji społecznej i oznaczały kupca i przedsiębiorcę (analogicznie określenie „urodzony” – oznaczało szlachcica, a „pracowity” lub „robotny” – chłopa). Był on właścicielem kramów, huty i bliżej nieokreślonych majętności w Polsce. W okresie od 3 maja 1546 do 17 kwietnia 1547 pełnił także urząd burmistrza Tarnowskich Gór (kadencja wynosiła wtedy jeden rok). Nie zachowały się natomiast żadne informacje o losach Kleinera po 1550 r. To, że wbrew zapisowi:

„a gdÿ stanie przed Krolem Jegomilosczą a dostatecznie, tedy then Zapis ma bÿcz wniwecz obroczon” – dokument zachował się do naszych czasów, pozwala przypuszczać, że Walenty Kleiner nigdy nie wywiązał się ze swoich zobowiązań wobec Króla, a jego górnicza oraz hutnicza działalność zakończyła się bankructwem i utratą „czci i wiary” – co oznaczało zakaz wykonywania zawodu kupieckiego i brak wiarygodności kredytowej.

Pozostałe osoby

Król Jego Miłość Polski – Zygmunt II August (1520-1572)

Hetman (z niemieckiego Hauptman, dosłownie główny człowiek, niekiedy określany także włoskim wyrazem Capitaneo, jego odpowiednikiem w Polsce był starosta) był górniczym i ziemskim zarządcą Państwa Bytomskiego, swą władzę sprawował w imieniu margrabiego brandenburskiego i księcia karniowskiego Jerzego Fryderyka Hohenzollerna (1539-1603). W latach 1539-1559 hetmanem Państwa Bytomskiego był Hanns Schlichting von Oblat (Oblat to Obłotne pod Zieloną Górą stąd wywodził się jego ród).

Żupnik (także Zupario lub z niemieckiego Bergmeister co dosłownie znaczy mistrz górniczy) – Abt wymienia, że do roku 1549 żupnikiem był Nikolaus Müntzer, a od roku 1556 Balzer Burgeny, nie jest więc jasne, który z nich pełnił ten urząd w roku 1550.

Rada miasta Tarnowskich Gór – jej ówczesny skład nie jest znany, wiadomo tylko, że w tym czasie (od 14 kwietnia 1550 r. do 6 kwietnia 1551 r.) przewodniczył jej burmistrz Christoff Reissig.

Adrian Hornik, gwarek i właściciel huty. Pochodził z Leśnicy (obecnie dzielnica Wrocławia), już w 1526 r. korespondował w sprawie odwadniania kopalni pod Tarnowicami, a w 1540 r. kupił Radzionków. Po śmierci Schlichtinga (ok. 1559 r.) został hetmanem Państwa Bytomskiego.

Simonowa Hasowa – wdowa po Simonie Hasse, olborniku tarnogórskim. Olbornik to urzędnik pobierający olborę, czyli opłatę w naturze na rzecz panującego, zwykle 1/10 – stąd też inna nazwa – dziesiętnik. Używano także łacińskiego określenia – Urbario.

Pieczęć

Jak wyżej wspomniano, bardzo cenny jest odcisk pieczęci miejskiej. To właśnie dzięki niemu dokument znalazł się w zbiorach Wiktora Wittyga (1857-1921), znanego kolekcjonera ekslibrisów, monet, medali i pieczęci.

Odcisk powstał przed nadaniem Tarnowskim Górom nowej pieczęci z herbem trójdzielnym (w roku 1562). Jest to więc odcisk najstarszej pieczęci miejskiej znany dzięki odrysowi sporządzonemu przez wyżej wspomnianego Abta i reprodukowany później w wielu wydawnictwach, m.in. na winiecie niniejszego periodyku. Dokument zawiera jednak oryginalny odcisk i jak się zdaje, jedyny, który zachował się do naszych czasów.

Jest to pieczęć opłatkowa, czyli odciśnięta na cienkim kawałku papieru (często ozdobnie wyciętym) zwykle na podkładzie z plastycznego materiału (ciasta, chleba lub wosku), który miał uwypuklić rysunek. Odcisk ma średnicę 28 mm i jest niestety słabo czytelny. W środku znajduje się tarcza herbowa dzielona w pas. W górnym polu widać zarys skrzydła orła, a w dolnym – skrzyżowane żelazko i pyrlik. W otoku znalazł się napis, z którego dziś bez problemu można odczytać tylko fragmenty: „CIVI … MONT ... ICENSIS”, jednak według odrysy Abta (który miał dostęp do lepiej zachowanych odcisków) napis brzmiał: „S. CIVILE MONT. TARNOFICENSIS”. Skrót „S.” należy zinterpretować jako „SIGILLUM” (pieczęć), a „MONT.” możemy poprawnie odczytać tylko jako „MONTIS”, czyli dopełniacz liczby pojedynczej wyrazu MONS (góra). Warto o tym pamiętać, by błędnie nie odczytać tego drugiego skrótu jako MONTIUM (dopełniacz liczby mnogiej) lub MONTES (mianownik liczby mnogiej), bo rzeczownikowi musi towarzyszyć przymiotnik w odpowiedniej liczbie. Końcówka przymiotnika jest wyraźna i czytelna: ENSIS – i jednoznacznie wskazuje na liczbę pojedynczą. Napis w otoku powinniśmy więc odczytać jak „SIGILLUM CIVILE MONTIS TARNOFICENSIS”, czyli dosłownie „Pieczęć obywateli Góry Tarnofskiej”. Można zapytać, dlaczego nazwa miasta jest podana na pieczęci w liczbie pojedynczej (MONS – Góra) skoro w języku czeskim i polskim zawsze występowała liczba mnoga (odpowiednio Hory lub Gory). Przypuszczalnie autor napisu na pieczęci zasugerował się w tym przypadku niemiecką nazwą, gdzie wyraz Berg występuje w liczbie pojedynczej (Berg Stadt Tarnowitz). Warto przypomnieć, że na kolejnej pieczęci miejskiej w ogóle nie ma końcówek: „SIGIL: CIVIT:MONT:TARNOWICEN” i możemy te skróty odczytać jako liczbę mnogą „SIGILLUM CIVITATIS MONTIUM TARNOVICENSIUM”, ale także jako liczbę pojedynczą „SIGILLUM CIVITATIS MONTIS TARNOVICENSIS” i dopiero na XVII-wiecznych pieczęciach ustaliła się liczba mnoga w łacińskiej nazwie miasta.

Marek Wojcik

 

Okładka Montes nr 84

Okładka Montes nr 84