Niechciani repatrianci

Rodziny przesiedlone z kresów wschodnich traktowane były przez tarnogórskie władze nie zawsze właściwie. Przesiedleńcy nieraz przetrzymywani byli na dworcu kolejowym z powodu sporów starosty z powiatowym kierownikiem Państwowego Urzędu Repatriacyjnego

W 1945 roku po wyzwoleniu miasta spod hitlerowskiej okupacji utworzony został w Tarnowskich Górach Rejonowy Inspektorat Osadnictwa, później zamieniony w Powiatowy Oddział Państwowego Urzędu Repatriacyjnego. Siedzibą PO PUR był budynek przy ulicy Bytomskiej 10. Pierwszym kierownikiem tarnogórskiej placówki był Adam Malski. Następnym szefem został Edmund Gadomski a ostatnim kierownikiem do 1 XI 1950 roku, czyli likwidacji PUR, był Franciszek Malarski. Personel początkowo liczył 35 pracowników, jednak pod koniec działalności w urzędzie pracowało jedynie 6 urzędników.

Do 6 IX 1947 roku w tarnogórskim PUR istniały dwa referaty i punkt etapowy, którym kierował Kazimierz Smoła. Punkt etapowy pełnił funkcję przelotową i był jedynie przystankiem przed dalszą drogą na Zachód. Do marca 1946 roku przez punkt etapowy przejechało 325 wagonów z 3 tys. 608 repatriantami i 683 przesiedleńcami. Na dłużej w mieście zostało jedynie 19 rodzin.

O wiele więcej, aż 56 tys. 707 repatriantów i 6 tys. 991 przesiedleńców, przejechało przez tarnogórski punkt etapowy do 31 VII 1946 roku. W schronisku przebywało tylko 40 rodzin.

Znacznie mniejszy ruch migracyjny zaczął się od stycznia 1947 roku, kiedy zakończono akcję osiedleńczą. W tym miesiącu przez punkt etapowy przeszło zaledwie 909 osób, w tym 254 przesiedleńców. Związane to było z małą chłonnością powiatu tarnogórskiego, którą określono na tysiąc repatriantów. Tymczasem do 20 VIII 1945 roku w powiecie osiedlono już 510 repatriantów. Mała ilość miejsc do zasiedlenia przez repatriantów wynikała również z pozytywnej weryfikacji 20 tys. mieszkańców powiatu zakwalifikowanych w czasie wojny przez hitlerowską administrację do II grupy niemieckiej listy narodowościowej. Jedynie w 1946 roku dwie rodziny repatrianckie zamieszkały w Boruszowicach w 27–hektarowym gospodarstwie wysiedlonego Niemca.

Sami repatrianci także niechętnie osiedlali się w poniemieckich gospodarstwach na terenach powiatu tarnogórskiego należących przed wojną do Niemiec. W miejscowościach takich stało pustych prawie 200 domów. W czerwcu 1945 roku doszło nawet na tarnogórskim dworcu do buntu repatriantów, którzy odmówili zajęcia poniemieckich gospodarstw.

Około 240 rodzin repatriantów czekało jeszcze w powiecie tarnogórskim na osiedlenie w 1947 roku, po zakończeniu akcji osiedleńczej. Nadwyżkę repatriantów rozlokowano do 1950 roku. Ostatni nieosiedleni repatrianci, 21 osób z 6 rodzin, wyjechali w marcu 1950 roku na Ziemie Zachodnie.

Jak wynika z pisanych skarg, nie najlepiej układały się sąsiedzkie stosunki między repatriantami a ludnością miejscową. Część osadników z powodu braku żywności kradła i zajmowała się szabrownictwem. Był to pretekst do oskarżania wszystkich przesiedleńców o dokonywanie przestępstw. Źle wyglądała współpraca PUR z władzami powiatu i gmin. Starosta tarnogórski Józef Marek przeciwny był osiedlaniu repatriantów i nie zgadzał się na usuwanie z gospodarstw Niemców, co proponował PUR. Spór ten przyczynił się nawet do przetrzymania na dworcu 120 rodzin repatrianckich, z których 80 pojechało dalej dopiero po namowie starosty Marka. Miejscowi radni również chronili przed wysiedleniem autochtonów, niekiedy swoich krewnych. Podobnie robił sekretarz Komitetu Powiatowego PPR Paweł Bendkowski, który proponował mieszkańcom zagrożonym wysiedleniem wstąpienie do PPR. Co ciekawe, w 1946 roku, po parcelacji majątków nie przyznano żadnej działki repatriantom. Po macoszemu traktował repatriantów przewodniczący PRN Kazimierz Poniatowski, „odsyłając ich od Annasza do Kajfasza” – jak skarżył się kierownik PUR.

W ostatnich latach działalności tarnogórskiego PUR dwóch zatrudnionych tam pracowników wydawało jedynie zaświadczenia i bilety. Ruch był niewielki, bo w 1948 roku przybyło tylko 14 reemigrantów z Francji a wysiedlono 182 osoby narodowości niemieckiej.

Działalność tarnogórskiego oddziału jak i całego Państwowego Urzędu Repatriacyjnego – zwłaszcza repolonizacyjna – oceniana jest obecnie przez historyków, mimo licznych uwag krytycznych, jako pożyteczna, bowiem uporządkowała masowy napływ ludności polskiej na nowe ziemie.

Ryszard Bednarczyk
Korzystałem z zasobów Archiwum
Państwowego w Katowicach

 

Okładka Montes nr 83

Okładka Montes nr 83