Operacja „Tratwa”

Mimo wzmożonej czujności tarnogórska bezpieka nie mogła pochwalić się większymi sukcesami w walce ze „starymi ideologiami akowskimi”

Funkcjonariusze Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Tarnowskich Górach 1 grudnia 1950 roku – jako jedni z pierwszych w województwie – przystąpili do rozpracowania byłych członków tarnogórskiego obwodu Armii Krajowej. „Zachodzi podejrzenie, że członkowie wymienionego obiektu prowadzą nadal zakonspirowaną wrogą robotę w stosunku do teraźniejszości” – napisał 11 lutego 1951 roku w raporcie o wszczęciu rozpracowania por. Bonifacy Pendziński, szef PUBP w Tarnowskich Górach. Akcja inwigilacji środowiska akowskiego prowadzona była w ramach przeprowadzonej w górnośląskich i zagłębiowskich miastach i powiatach operacji o kryptonimie „Tratwa”. Według bezpieki byli akowcy nadal spotykali się ze sobą, pracowali w zakładach pracy i urzędach, przez co mogli negatywnie oddziaływać na współpracowników.

Broni ani archiwum nie zdali

W powiecie tarnogórskim największe skupiska byłych członków Armii Krajowej znajdowały się w Tarnowskich Górach, Radzionkowie, Rojcy i Świerklańcu. Początkowo do rozpracowania wytypowanych 78 osób zaangażowano pięciu tajnych informatorów, wywodzących się ze środowiska akowskiego, o pseudonimach „Bogdan”, „Józef”, „Krzew”, „Muszka” i „Roza”. Objęci obserwacją byli konspiratorzy, którzy ujawnili się od października 1945 roku do 1947 roku i później indywidualnie w tarnogórskim PUBP. Wprawdzie, jak stwierdził w raporcie szef tarnogórskiego PUBP,: „nie ustalono aktywnej działalności tegoż środowiska po 1945 roku”.

Jedynym wyjątkiem była – zainspirowana przez byłego dowódcę obwodu AK w Tarnowskich Górach sierżanta Mariana Kuziora „Kruk”, „Lach” – konspiracyjna grupa Ruch Obrony Młodzieży Szkolnej, której dowódcą był jego syn Marian Kuzior „Orzeł”, „Szrom”. Oddział rozbity został przez siły bezpieczeństwa w grudniu 1946 roku. Jednak bezpieka miała poważne zastrzeżenia co do samego sposobu ujawnienia się akowców: „broni żadnej nie zdano, ani archiwum organizacyjnego”. Zaraz po wyzwoleniu członkowie Armii Krajowej wstępowali do Milicji Obywatelskiej i obejmowali administrację w swoje ręce – realizując ciche zalecenia dowództwa. „Niektórzy do dnia dzisiejszego zajmują kierownicze stanowiska” – niepokoił się Bonifacy Pendziński.

Trzon kierownictwa na celowniku bezpieki

Głównym podejrzanym był Marian Kuzior. Urodzony 8 czerwca 1900 roku w Dąbrowie Górniczej w okresie międzywojennym był zawodowym podoficerem w 11. Pułku Piechoty stacjonującym w Tarnowskich Górach. Mieszkał w wojskowych blokach przy ulicy Opolskiej. Od 1939 roku ukrywał się. Działał w konspiracji, jako komendant obwodu Armii Krajowej w Tarnowskich Górach nie wykazywał większej aktywności. W 1945 roku pracował przez dwa miesiące w tarnogórskiej Milicji Obywatelskiej i zarządzie miejskim. Po ucieczce do lasu, od 1946 roku ukrywał się przed władzami. Bezpieka w 1951 roku nie wiedziała nic o jego losach.

Inaczej rzecz miała się ze współpracownikami uziora z Armii Krajowej. Jego pierwszy zastępca w okupacyjnej komendzie obwodu AK w Tarnowskich Górach Wilhelm Błaszczyk włączył się aktywnie w powojenne przemiany ustrojowe. Urodzony 15 czerwca 1911 roku miał średnie wykształcenie i był kapitanem rezerwy. Do 1939 roku pracował jako technik w Kopalni „Makoszowy”. Podczas wojny zatrudniony jako urzędnik na kolei działał w AK. W 1945 roku krótko pracował w milicji, potem został dyrektorem w firmie „Elektrografit” . Od 1947 roku należał do Polskiej Partii Robotniczej, później do PZPR.

W 1950 roku był dyrektorem w Komunalnym Przedsiębiorstwie Budowlanym w Tarnowskich Górach.

Drugi zastępca Komendy Obwodu tarnogórskiego AK w czasie okupacji Stanisław Zapała ps. „Zawzięty” urodzony 1 kwietnia 1905 roku, przedwojenny podoficer zawodowy 11. Pułku Piechoty w Tarnowskich Górach, od 1945 roku pracował w Magistracie i był nawet drugim sekretarzem Komitetu Miejskiego PPR. Wykluczony w 1949 roku z PZPR podjął pracę umysłową w Pa–Fa–Rur w Tarnowskich Górach.

Zastępca dowódcy baonu AK podczas okupacji Wilhelm Skrzypulec ps. „Ryś” urodzony 26 października 1903 roku tak jak wcześniej pracował na kolei. Od 1946 roku należał do PPR, gdzie był miejskim propagandzistą. Po wykluczeniu z partii w 1948 roku wstąpił do Stronnictwa Demokratycznego.

Oficerem tarnogórskiego Obwodu AK był także Ludwik Iskra ps. „Machor” urodzony 13 lipca 1908 roku. Do 1939 r. jako zawodowy podoficer i muzyk służył w orkiestrze 11. Pułku Piechoty. Podczas okupacji pracował w Kopalni „Mikulczyce” i konspirował. Po wojnie nadal grał w wojskowej orkiestrze.

Oficerem łącznikowym Komendy Obwodu AK w Tarnowskich Górach był Franciszek Kusiński urodzony 27 marca 1899 r.. Miał średnie wykształcenie i do wybuchu wojny jako starszy wachmistrz służył w 3. Pułku Ułanów. Podczas okupacji należał do AK i pracował w Bytomiu w firmie EBEG. Po wojnie był krótko w MO, potem zatrudnił się w fabryce Zajferta.

Jerzy Łebek urodzony 14 października 1907 r. do wybuchu wojny był sierżantem w Wojsku Polskim. Podczas okupacji pracował w Kopalni „Radzionków” i należał do AK. Po 1945 r. był krótko milicjantem, by wrócić później do służby w wojskowej orkiestrze.

Tych siedmiu wymienionych w ubeckim raporcie po nazwiskach stanowiło podczas wojny trzon kierownictwa tarnogórskiego obwodu Armii Krajowej.

Pionki akowskie także w grze

Oprócz nich do inwigilacji wytypowano jeszcze mniej znaczących członków, m.in. akowskiego wywiadowcę Jerzego Sosnę ps. „Leon”. Urodzony 11 kwietnia 1903 roku, tak jak przed wojną i podczas okupacji oraz po wojnie, miał własną piekarnię przy ulicy Armii Czerwonej 4 w Tarnowskich Górach. Od chwili ujawnienia się w 1947 roku należał do ZBOWiD.

Poddano obserwacji także drugiego wywiadowcę Jana Piotrowskiego, urodzonego 4 marca 1902 r. Do 1939 r. był muzykantem w orkiestrze 11. Pułku Piechoty. Podczas okupacji pracował w Kopalni „Miechowice”. Po ujawnieniu się w 1947 r. ponownie był kapelmistrzem wojskowym, ale potem podjął pracę w betoniarni w Strzybnicy.

Bardzo ciekawe i powikłane były losy Józefa Kaca, urodzonego 13 czerwca 1919 r. Ten krawiec z zawodu, ukrywał się podczas wojny w oddziale AK Mariana Kuziora.

Po 1945 r. był kierownikiem sekcji III w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Tarnowskich Górach. Za przerabianie Niemcom dokumentów został aresztowany na trzy miesiące i usunięty z bezpieki. Wówczas ponownie zajął się krawiectwem.
Kiedy 12 maja 1953 r. porucznik Bonifacy Pendziński, szef tarnogórskiego PUBP napisał do swoich zwierzchników w Katowicach kolejny raport, tym razem o planach rozpracowania byłych akowców, do listy nazwisk dołączono kolejne z terenu Świerklańca. Wśród wytypowanych znaleźli się: Antoni Mitręga – były dowódca AK w Świerklańcu, Rudolf Pyka – łącznik AK Tarnowskie Góry–Lubliniec, zamieszkały w Świerklańcu, Rudolf Więcek – były członek AK w Świerklańcu, Jan Piłat – były członek AK w Świerklańcu i Edmund Sadło – były członek AK w Kroczycach powiat Zawiercie, nauczyciel w Świerklańcu. Wobec tego ostatniego bezpieka miała plany pozyskania go jako informatora. Z dokumentów wynikało, że mieli na niego jakieś kompromitujące materiały, ale nie wiadomo, czy do werbunku – cieszącego się zaufaniem ludności nauczyciela – ostatecznie doszło.

Czujność godna wzorowego czekisty

Sposoby, w jaki funkcjonariusze i agenci chcieli przeciwdziałać ewentualnym wrogim przedsięwzięciom byłych akowców nie były zbyt wymyślne. Polegały na ustaleniu miejsc zamieszkania, kontroli ich kontaktów, sprawdzania jak pracują i wykonują plany produkcyjne i czy zdarzają się w ich zakładach awarie. Kontrola produkcyjnych usterek wynikała z obawy sabotażu i szpiegostwa osłabiającego siły obronne państwa oraz troski o ochronę gospodarki.

Z wstępnych ustaleń bezpieki wynikało, że byli akowcy spotykali się i wulgarnie komentowali gospodarkę Polski Ludowej i Związku Radzieckiego. Na zebraniach PZPR krytykowali kraje socjalistyczne. Rozsiewali także plotki, oddziaływując na mniej uświadomione elementy: „wpaja się w nich niepewność jutra i psychozę wojenną”. W ten sposób – zdaniem komendanta tarnogórskiego PUBP – odciągali ludzi od tworzenia spółdzielni produkcyjnych i od pracy na rzecz Planu 6–letniego.

W kolejnym raporcie napisanym 25 sierpnia 1953 roku w ramach operacji o kryptonimie „Tratwa” por. Bonifacy Pendziński, szef tarnogórskiego PUBP, poinformował zwierzchników, iż ustalono i inwigilacją w powiecie tarnogórskim objęto znacznie więcej niż pierwotnie zaplanowano byłych członków Armii Krajowej. Było ich już 105. Mimo to w doniesieniach bezpieki nie było zbytniego tryumfalizmu. Wnioski wynikające z rozpracowania poakowskich środowisk były raczej stonowane. Byli akowcy owszem spotykali się, ale były to luźne kontakty. Spotykali się raczej przypadkowo na ulicach, przystawali na dwie minuty i wdawali się w pogawędkę, po czym rozchodzili się. Widywali się też na boisku podczas zawodów sportowych lub w domach, żeby pograć w karty. Nigdy jednak nie stawiali oporu władzy i nie wygłaszali jawnych „wrogich wypowiedzi”. Spowodowane to było między innymi tym, że członkowie trzonu okupacyjnego kierownictwa obwodu Armii Krajowej w Tarnowskich Górach powyjeżdżali do innych województw. Część pozostałych w mieście gwarków i innych miejscowościach powiatu tarnogórskiego należała do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Mimo to por. Bonifacy Pendziński, komendant PUBP w Tarnowskich Górach zachował czujność godną wzorowego czekisty, gdyż w raporcie przestrzegał: „utrzymują stare ideologie AK–owskie”, między innymi: „stanie z bronią u nogi”.

Ryszard Bednarczyk
Korzystałem z zasobów Instytutu Pamięci
Narodowej Oddział w Katowicach

 

Okładka Montes nr 83

Okładka Montes nr 83