Od Eleusis do Tarnowskich Gór

„Świt” - organ prasowy Wyzwolenia na terenie Niemiec
„Świt” - organ prasowy Wyzwolenia na terenie Niemiec

Stowarzyszenie patriotyczno-religijne Eleusis działało w latach 1902-1914 na terenie trzech zaborów oraz na Śląsku i w Westfalii na zachodzie Niemiec. Jednym z członków tego stowarzyszenia był Stanisław Janicki (1884-1942) – działacz narodowy w środowisku polskiej emigracji zarobkowej na zachodzie Niemiec, poseł na Polski Sejm Dzielnicowy w Poznaniu w 1918 roku, śląski pisarz i publicysta, redaktor, działacz narodowy w okresie plebiscytu i powstań śląskich na terenie Tarnowskich Gór, radny Rady Miejskiej Tarnowskich Gór, tarnogórski przedsiębiorca, poseł na Sejm Śląski, członek Śląskiej Rady Wojewódzkiej, czołowy polityk w Chrześcijańskiej Demokracji Wojciecha Korfantego, stracony w przez hitlerowców na gilotynie za działalność konspiracyjną

CZĘŚĆ III

Wstęp

Kończąc swoje sprawozdanie z pobytu w tlemceńskiej Kuźnicy Wychowania Narodowego we wrześniu 1912 r., wyrażał Janicki narastającą potrzebę powrotu do pracy społecznej w Westfalii. Miał na myśli powrót do pracy nie tylko w Eleusis, ale także w organizacji abstynenckiej Wyzwolenie, w której był sekretarzem w okręgu westfalsko-nadreńskim.

Aby móc kontynuować ten wątek, muszę się cofnąć do 1902 r.

Eleuteria – Wyzwolenie

„Wyzwolenie” - organ prasowy galicyjskiej Eleuterii
„Wyzwolenie” - organ prasowy galicyjskiej Eleuterii

W czerwcu 1902 roku na terenie Galicji założone zostało, przez prof. Wincentego Lutosławskiego, bardzo prężne i związane z ideą odrodzenia narodowego stowarzyszenie abstynenckie Eleuteria (z gr. wyzwolenie), obejmujące swym zasięgiem cały zabór austriacki. We wrześniu tego samego roku, z inicjatywy księdza Kazimierza Niesiołowskiego z Pleszewa, powstał na terenie zaboru pruskiego Związek Księży Abstynentów na diecezję gnieźnieńsko-poznańską. Staraniem tego związku powstało w listopadzie 1905 r. świeckie Towarzystwo Zupełnej Wstrzemięźliwości od Napojów Alkoholowych z siedzibą w Poznaniu. Towarzystwo, któremu nadano nazwę Wyzwolenie, wzorowane było na statucie galicyjskiej Eleuterii. Wyłoniono Zarząd Główny Wyzwolenia, oraz postanowiono przystąpić do zakładania oddziałów wśród Polaków w całym państwie niemieckim, a w szczególności na terenie: Wielkopolski, Śląska, Pomorza i Westfalii-Nadrenii. W tym samym czasie Zarząd Główny Eleuterii w Krakowie zwrócił się „do nowego towarzystwa abstynentów Wyzwolenie w Poznaniu z prośbą o stosunki i korespondencję”. Szybko zawiązała się ścisła współpraca pomiędzy obydwoma towarzystwami i gdyby nie dwa niezależne Zarządy Główne, można by odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z jedną organizacją abstynencką, pod wspólną nawą Eleuteria – Wyzwolenie.

Organem prasowym Eleuterii był od 1906 r. miesięcznik poświęcony zwalczaniu alkoholizmu i poprawie obyczajów „Wyzwolenie”, wydawany początkowo w Krakowie, a następnie we Lwowie. Natomiast organem prasowym Wyzwolenia, był miesięcznik dla popierania ruchu wstrzemięźliwości „Świt”, wydawany w Pleszewie pod redakcją księdza Niesiołowskiego.

Dodać należy, że na terenie zaboru rosyjskiego (tzw. Królestwa, bądź Kongresówki) działała organizacja abstynencka „Przyszłość”, lecz zakres jej oddziaływania na społeczeństwo nie był tak znaczący jak Eleuterii i Wyzwolenia. Wymienione organizacje ściśle ze sobą współpracowały.

Geneza Wyzwolenia na terenie Wesfalii-Nadrenii

Pierwsze koło abstynentów założone zostało przez członków Eleusis w 1905 r. w Bottrop, pod nazwą „Wyzwolenie poznańskie”. W 1906 r. przybył na obczyznę ks. Niesiołowski, urządził kilka zebrań i założył trzy koła w Bochum, Castrop i Langendreer, które wszakże rozpadły się po jego wyjeździe. Jedynie koło w Bottrop się utrzymało, co nie może dziwić, bo wspierane było przez tamtejszych elsów.

Dopiero działalność Stanisława Janickiego doprowadziła do zmiany sytuacji na lepsze. Jak pisałem wcześniej, w pierwszej części niniejszego artykułu, Janicki wstąpił do Eleusis w grudniu 1908 r.; we wrześniu 1909 r. nawiązał kontakt listowny z ojcem-założycielem Eleusis i Eleuterii, prof. Wincentym Lutosławskim, a na początku roku 1910 pod jego czujnym okiem, odbył dwumiesięczny kurs historii polski w Warszawie. Spotkanie twórcy Eleuterii i Janickiego doprowadziło do odrodzenia się ruchu abstynenckiego na obczyźnie pod przewodnictwem członków Eleusis. Wkrótce powstało siedem kół Wyzwolenia w Westfalii, co z kołem bottropskim daje osiem. „Ksiądz Niesiołowski zadziwił się, że w tak krótkim czasie udało się ludziom prostym ruch abstynencki pchnąć ku przodowi. Czy dowiedział się o zasłudze w tym względzie bractwa elsów, tego nie wiem” – pisał w swoich wspomnieniach z młodości wydanych w 1970 r. Stanisław Drygas – westfalski els.

Stowarzyszenie Eleusis było organizacją nieliczną, elitarną, stawiającą na rozwój jednostek, które w przyszłości miały doprowadzić do odrodzenia się państwa polskiego. W swojej działalności zewnętrznej elsowie efektywnie oddziaływali na społeczeństwo polskie poprzez aktywne uczestnictwo we wszelkich polskich organizacjach i stowarzyszeniach. Utworzenie od podstaw struktur organizacji Wyzwolenia, pod niejawnym przewodnictwem członków Eleusis, na terenie Westfalii, było idealnym sposobem na realizację tej misji. Działalność Wyzwolenia, jako organizacji abstynenckiej, nie była przez władze niemieckie zwalczana, a to dawało zakonspirowanym elsom okazję do przemycania idei odrodzenia narodowego i poczwórnej abstynencji na oficjalnych zebraniach, oraz w kontaktach z innymi organizacjami.

Wspomnienia o działalności w Wyzwoleniu i Eleusis

Znamiennym jest, że wszyscy członkowie Eleusis w Westfalii-Nadrenii wstąpili w szeregi Wyzwolenia, a pracę w obu organizacjach odbierali jako wspólną działalność, mieszając we wspomnieniach często jedną z drugą. Nie bez znaczenia był również fakt, że obie organizacje założyła jedna osoba – Wincenty Lutosławski. Najlepiej scharakteryzował tę sytuację jeden z członków tych organizacji – ówczesny górnik westfalski Michał Dereżyński1), we wspomnieniach z 1930 r.:

„Muszę wrócić do osoby St. Janickiego. Jak już wspomniałem, poznałem go jako najzacniejszego Polaka. Podobno chodził codziennie do komunii św. – Na zebraniach i w otoczeniu umiał się tak zachować, że wkrótce zjednał sobie ogólne zaufanie. On też był bezpośrednim sprawcą mego duchowego i religijnego odrodzenia. Bowiem po krótkiej wspólnej pracy w abstynencji (Wyzwoleniu – A.L.) zaznajomił mnie z poczwórną wstrzemięźliwością i z naonczas tajną organizacją „Eleusis” i z dziełami twórcy tejże organizacji W. Lutosławskiego. (...)

Moim zdaniem w pracy społecznej i narodowej arcywybitną rolę na obczyźnie odegrała najmłodsza i liczebnie najsłabsza organizacja społeczna, tj. „Wyzwolenie”. (...) A robotę prowadziliśmy naprawdę i krecią i mrówczą, ruchliwą i intensywną. A była to praca trudna, wymagająca wiele sił i ofiar bez widoków nagrody doraźnej, osobistej, za to wielką korzyść przynosząca ogółowi polskiemu. U nas jednoczyły się najszlachetniejsze dusze polskie, gotowe każdej chwili wszystko poświęcić dla dobra Ojczyzny. Zło tępiliśmy wszędzie bezmiłosiernie i bezwzględnie. Toteż wrogów między własnymi braćmi nam nie brakowało. Zachęcaliśmy do popierania swoich, ale potępialiśmy wyzysk z ich strony, czy to w formie wyższych cen, czy formie rozpijania braci itp.

Mnie, jak już wspomniałem, wciągnął w rydwan tej pracy St. Janicki. Lubię o mej działalności w „Eleuterii” chętnie gaworzyć. Za jego to sprawą poznałem cały bieg pracy i dużo wybitnych ludzi. (...)

W. Lutosławski stworzył organizację, która – zdawało mi się – ogarnie cały naród i stworzy taką potęgę, jakiej samo piekło nie zwycięży, bo opartej na wierze w Boga, na modlitwie, na Ewangelii, na trzech wieszczach, a szczególnie Mickiewiczu. „O ile polepszycie dusze wasze, o tyle powiększycie granice Ojczyzny waszej”. Oto hasło „Eleuterii” i „Wyzwolenia”, które głównie walczyło z pijaństwem. Siły duchowe czerpaliśmy i od samego mistrza i od jego najlepszych uczniów. (...) Wierzę też, że ta wspólna modlitwa, ta zjednoczona myśl najlepszych synów Ojczyzny, przyczyniła się do uproszenia nam u Boga wolnej Ojczyzny.

Na obczyźnie wodzem tej organizacji był St. Janicki, potem Jan Kaczor, Jan Skraburski2), Marcin Jarczyński, (...), no i ja „piąte koło u woza”. Urządzaliśmy liczne zjazdy, wycieczki, kursy, wykłady. Zjazdy takie odbywały się w górach i lasach odludnych, względnie za granicą w Belgii i Holandii. Nasi często wyjeżdżali do Galicji wzgl. Królestwa. Pisma tajne, druki i zakazane książki dostawaliśmy drogą okólną – względnie przemycane przez braci Ślązaków. I dziwne to było, że poza drobnymi poczynaniami sprawy samej nikt nie zdradził.”

Powołanie okręgu Wyzwolenia w Westfalii i Nadrenii z inicjatywy St. Janickiego w 1910 r.

Pleszewski „Miesięcznik dla popierania ruchu wstrzemięźliwości” z czerwca 1910 r. donosił: „ – Złączenie Towarzystw Wyzwolenia w Westfalii w okręg westfalski. – Dzięki inicjatywie członka Wyzwolenia, p. Stanisława Janickiego, postanowiono celem lepszej agitacji złączyć istniejące na obczyźnie Towarzystwa Wyzwolenia w jeden okręg.”

Zamieszczam poniżej sprawozdanie z I Zjazdu delegatów Wyzwolenia Westfalii i Nadrenii z dnia 12 czerwca 1910 r. autorstwa Stanisława Janickiego:

„Nareszcie po trudnych pracach udało nam się dotrzeć do wszystkich Tow. Wyzwolenia Westfalii i Nadrenii, by je ściślej ze sobą złączyć. Grunt do takiego połączenia był już przygotowany, bo po krótkiej korespondencji z nimi, wnet zjazd przyszedł do skutku. I zjechały się wszystkie zarządy Tow. Wyzwolenia.

Jeśli kto mówi o prawdziwych Polakach, to tam ich mógł zobaczyć. Nie byli to głośni krzykacze, rzucający co chwila inne hasła, które nie interesują duszy Polaka, ale byli to ludzie prostego serca, gotowi do prawdziwie pożytecznej pracy nad ludem. Po ich prostych twarzach, spokojnym a braterskim wzroku, po ich otwartych duszach, po ich braterskim dyskutowaniu, można było dostrzec, że w tych ludziach pali się ogień prawdziwej miłości ojczyzny. Ktokolwiek umie wnikać w serca bratnie, ten mógł uczuć tę ciepłotę, która z każdego słowa wiała. Zrozumieliśmy się wszyscy, a nawet bez słów byśmy się byli rozumieli, bo tam – dusza do duszy przemawiała. Bo też tam niezawodnie najlepsi synowie Polski na obczyźnie, byli ludzie gotowi do poświęceń, byli ludzie pragnący dobra, byli ludzie zapaleni do pracy trudnej, lecz niewątpliwie dobrej. Nie szczędząc trudu, zjechali się wszyscy, nie brakło nikogo; a zjechali się dlatego, by się ogrzać ciepłotą serc bratnich, by się mocniej zapalić do walki tak trudnej – by iść potem dalej w bój. A rozjechali się wszyscy tak zadowoleni, z taką pewnością zwycięstwa w swą sprawę, rozjechali się zahartowani nową energią, ufni w pomoc Boską i siłę własną, rozeszli się jak apostołowie, by z wiarą nieugiętą w słuszność swej sprawy zapuszczać swe sieci, bo każdy był pewny, że takiej pracy Bóg błogosławi, a jeśli wszyscy wytrwają, nie ostoją się przed nimi żadne nałogi, upadnie królestwo szatana – nastanie królestwo Boże.

Dnia 12-go czerwca tego roku odbył się Wattenscheid o godz. 12-tej zjazd delegatów Wyzwolenia Westfalii i Nadrenii. Wszystkie towarzystwa obczyzny (razem dziewięć) przysłały swych delegatów. (...) Razem więc zjechało się delegatów 34-ch. (...)

Zebranie zagaił Stanisław Janicki o godz. 12-tej. Po stwierdzeniu obecnych, wygłosił St. Janicki referat o ważności ściślejszego połączenia Wyzwoleń obczyzny w jeden okręg należący do głównego Zarządu w Poznaniu. Następnie przemówił także gorąco Jan Kaczor. (...)

Po jednomyślnej uchwale założenia, przystąpiono do wyboru zarządu okręgowego, w którego skład wchodzą: prezes Jan Kaczor (...), sekretarz Stanisław Janicki (...), skarbnik Stefan Rejer (...). Ponadto obrano jeszcze czterech radnych, spomiędzy których jeden ma sprawować urząd bibliotekarza. Radni ci są: pp. Jan Skraburski (...), Feliks Siliński3) (...), Serafin (...) i Jan Wasik (...) sprawujący urząd bibliotekarza.

Następnie towarzystwa, które już i tak wszystkie należały do głównego Zarządu w Poznaniu przystąpiły jednomyślnie do okręgu.

Uchwalono jednomyślnie, ażeby każde towarzystwo, (...) abonowało przynajmniej jeden egzemplarz organu Związkowego, którym jest „Miesięcznik” wychodzący w Pleszewie. (...) Zjazdy delegatów odbywać się mają co kwartał. (...) Każde towarzystwo wysyła na zjazd tylu delegatów, ile uważa za potrzebne, przynajmniej zawsze jednego. Siedzibą okręgu jest mieszkanie prezesa. Po stwierdzeniu, że jeszcze nie wszystkie towarzystwa mają swe własne biblioteki, uchwalono odstąpić pewną część swych książek temu radnemu, który sprawuje urząd bibliotekarza, a ten zaś postara się o to, by towarzystwa nie mające biblioteki otrzymały od niego książki. Gdy będą fundusze, sprawa się zmieni. Kładziono nacisk, by nie dać na siebie wywierać wpływu niemieckim księżom nawet abstynentom, gdyż w ten sposób ulegalibyśmy wpływowi niemieckiemu, a tu każdy ma się własnymi siłami wypracować, stawać się samodzielnym, kształcić się, ile sił starczy, by osiągnąć prawdziwą wiedzę, doskonałość życia, ażeby każdy mógł być przewodnikiem samemu sobie i drugim – byśmy na sobie dowiedli wartość abstynencji.

Stwierdzono liczby członków poszczególnych towarzystw, które się przedstawiają jak następuje: (...) razem 250. (...)

Wszyscy z wielkim zadowoleniem, bo po prawdziwie braterskim poznaniu się, rozjechali się z nową otuchą i wiarą w ostateczne zwycięstwo abstynencji, do domów swych. Za Zarząd okręgowy: St. Janicki, sekretarz.

Sejm filarecki – zjazd elsów w Kosowie4) 19 VII – 5 VIII 1910r.

Uczestniczyło w nim trzydzieści osób. Ponieważ inne środowiska filareckie nie odpowiedziały na zaproszenie, sejm przybrał więc charakter zjazdu Eleusis. Jednym z uczestników tego spotkania był przedstawiciel elsów-górników westfalskich, prezes westflsko-nadreńskiego Wyzwolenia – Jan Kaczor, który występował tam pod pseudonimem Gerwazy5).

Po jednym z wykładów Wincentego Lutosławskiego, atakującym kler katolicki, głos zabrał Tadeusz Strumiłło6), który w imieniu stowarzyszenia wyjaśniał stosunek elsów do „Ojca”. Twierdził, że elsowie uważają go za inicjatora, wodza duchowego, ale nie biorą żadnej odpowiedzialności za jego poglądy. Podkreślił także, że stowarzyszenie Eleusis jest samodzielne, a Lutosławski nie jest jego kierownikiem ani nawet członkiem. Takie zachowanie jednego z najważniejszych spośród członków Eleusis, było zapowiedzią rozłamu w organizacji, do którego doszło wkrótce na przełomie lat 1912/1913.

Na jednym z zebrań w czasie zjazdu był obecny Roman Dmowski7), który zaczął tłumaczyć, że marzenia o idealnej Polsce i nacisk na etyczne wyrobienie, to rzeczy zbyteczne w czasie, gdy należy walczyć o elementarne prawa rozwoju; jeżeli będzie się zwracało zbytnią uwagę na wygląd i jakość każdej cegły, nigdy nie zbuduje się gmachu. Wówczas Jan Kaczor, odpowiedział: „Że dom budować trzeba co rychlej, to wiemy. Ale cóż to za dom stanie i na jak długo, gdy użyje się do niego źle wypalonej cegły? My wypalamy cegły i chcielibyśmy, żeby jedna w drugą były foremne i odporne na wilgoć i mróz. Dlaczego mówić, że to robota nieprzydatna do budowy domu, niewczesna? Jeżeli nie wypali się należycie cegieł, „buda” prędzej, czy później się zawali.” Ta wypowiedź, prostego robotnika westfalskiego, niezwykle trafnie ilustruje, w wielkim skrócie, całą ideologię Eleusis.

Działalność IX okręgu westfalsko-nadreńskiego Wyzwolenia

Do 20.10.1910 r. (trzeci zjazd delegatów IX okręgu Wyzwolenia) powstały cztery nowe koła przy pomocy Zarządu Okręgowego. Przegłosowano również chęć utworzenia drugiego, doskonalszego oddziału Wyzwolenia z regulaminem dla poczwórnej abstynencji. Wyglądało to trochę tak, jakby chciano oficjalnie powołać, pod płaszczykiem Wyzwolenia, nielegalne w zaborze pruskim Eleusis. Wymagało to jednak zgody Zarządu Głównego. W tym celu, na czwartym zjeździe IX okręgu Wyzwolenia (15.01.1911), wybrano delegata do Zarządu Głównego Wyzwolenia w Poznaniu w osobie Stanisława Janickiego.

W dniu 20.02.1911 r. odbył się Piąty Zjazd Delegatów Związku Towarzystw Wyzwolenia w Poznaniu. Trzeci wniosek okręgu IX brzmiący: „Przyjąć i zatwierdzić regulamin poczwórnej abstynencji, jako drugiego oddziału Wyzwolenia”, wywołał ożywioną dyskusję. Wniosek ten uzasadniał delegat okręgu westfalsko-nadreńskiego p. Janicki w tych słowach: „Nie tylko alkohol rujnuje społeczeństwo, lecz i karciarstwo, palenie tytoniu oraz rozpusta wyrządzają niepowetowane szkody. Jeżeli przeto pragniemy lepszej przyszłości dla społeczeństwa naszego, należy obok alkoholizmu zwalczać i inne nałogi. Tak, jak najskuteczniejszym środkiem przeciw alkoholizmowi jest zupełna wstrzemięźliwość od napoi alkoholowych, tak też najlepszym środkiem przeciw karciarstwu, paleniu i rozpuście jest zupełna wstrzemięźliwość od gier hazardowych, tytoniu i prostytucji, stąd wynika potrzeba poczwórnej abstynencji.”

Ostatecznie wniosek ten nie przeszedł, a podczas głosowania większość opowiedziała się przeciw przyjęciu i zatwierdzeniu poczwórnej abstynencji, jako drugiego oddziału Wyzwolenia. Argumenty przeciwko temu wnioskowi brzmiały w ten sposób: „Wyzwolenie, szerząc wstrzemięźliwość od alkoholu krzewi tym samym dobre obyczaje. Przy tym nie trzeba chcieć za wiele zadań od razu osiągnąć.”; „W Wyzwoleniu gostyńskim np. istnieje podwójna wstrzemięźliwość i to zraża niejednego, który wstąpiłby do towarzystwa, gdyby wolno było palić.”

Na kolejnym zjeździe IX okręgu Wyzwolenia, w dniu 25.06.1911 postanowiono wysłać delegata, w osobie prezesa Jana Kaczora, na międzynarodowy zjazd przeciwalkoholowy do Hagi, który odbył się w dniach 11-16.09.1911 r. Jan Kaczor głosu tam nie zabrał, ale spotkał się z innymi nielicznymi Polakami, którzy urządzili sobie osobne zebranie, w celu omówienia szczegółów odnoszących się do mającego się odbyć w 1912 r. zjazdu abstynentów polskich we Lwowie.

W dniu 14 listopada 1911 r. odbyło się zebranie Zarządu Głównego Wyzwolenia w Poznaniu. Na porządku dziennym stanęła sprawa udziału w III Polskim Kongresie Przeciwalkoholowym we Lwowie. Ustalono m.in., że: „Zjazd odbędzie się na początku lipca 1912 roku z okazji dziesięciolecia założenia Eleuterii-Wyzwolenia.”; „W każdym z trzech zaborów winny powstać podkomitety celem skuteczniejszej agitacji.”; „Do podkomitetu w zaborze pruskim wybrano (...) (m. in. - A.L.) Stanisława Janickiego”. Miał on wziąć udział w Kongresie we Lwowie, ale do tego nie doszło, bo został zawezwany przez prof. W. Lutosławskiego do kształcenia się w Kuźnicy Wychowania Narodowego w Tlemcen. W zastępstwie Janickiego godnie zastępował go na zjeździe Jan Kaczor, który wspólnie z delegatką francuską reprezentowali głos wychodźstwa. „Oba te wychodźcze głosy przywitał Kongres z największą radością”.

Obradujący Kongres uznał tworzący się skauting polski (przemianowany w 1916 r. w harcerstwo) za organizację abstynencką, ze względu na ostatni punkt prawa skautowego, ślubującego podwójną wstrzemięźliwość: „Skaut jest czysty w myśli, mowie i uczynku, nie pali tytoniu, nie pije napojów alkoholowych”. Współtwórcą skautingu i i jego prawa był członek Eleusis i Eleuterii – Andrzej Małkowski, bliski współpracownik, wymienionego przeze mnie wcześniej, Tadeusza Strumiłły.

Rozłam w Eleusis

W czasie, kiedy Janicki kształcił się w tlemceńskiej Kuźnicy (11.01.-24.09.1912), W. Lutosławski podjął próbę reformy w Eleusis. Podczas II Sejmu Filareckiego, który odbył się w Żółkowie w dniach 15.07.-04.08.1912 r., oznajmił na oficjalnym zebraniu, że skończył się czas dyskusji, a nadszedł czas posłuchu i jego dyktatury (porównał siebie do Traugutta8)). Oznajmił ponadto, że utworzy Komitet Reformy, który w grudniu przeprowadzi odpowiednie reformy w stowarzyszeniu. Swoim wystąpieniem wywołał wielką konsternację wśród słuchaczy i zahamował na jakiś czas działalność w kołach Eleusis, które nie chciały w jasny sposób określić się wobec zaistniałej sytuacji i podgrzewać zatargu z „Ojcem”. Obawiano się rozłamu w stowarzyszeniu, gdyż większość członków nie chciała zgodzić się na „rząd dusz”, zaproponowany przez Lutosławskiego.

W połowie sierpnia powrócił Lutosławski, po półrocznej nieobecności, do Kuźnicy w Tlemcen, aby dokończyć kształcenie Janickiego, który miał się okazać kluczem do reformy kół Eleusis na wychodźstwie, bez powoływania Komitetu Reformy. Janicki stanął murem za swoim mistrzem, tylko ze względu na osobisty sentyment do niego, oraz na wielką popularność jaką się cieszył wśród westfalskich robotników.

Podczas zjazdu przedstawicieli kół Eleusis na wychodźstwie w Bleyberg w Belgii na początku listopada 1912 r., po raz pierwszy Lutosławski przedstawił plan reformy stowarzyszenia: ponieważ poczwórna wstrzemięźliwość nie wystarcza, trzeba więc ślubować służbę sprawie polskiej i Bożej; poznanie idei innych wielkich Polaków, gdyż trzej wieszczowie to za mało dla sprawy wychowania narodowego; tworzenie i doskonalenie życia rodzinnego, a nie tylko doskonalenie jednostek: wprowadzenie na przemian okresu pracy zarobkowej i kształcenia się w kuźnicach (stąd nazwa nowego związku: Kowale) i wprowadzenie reform organizacyjnych opartych na „hierarchii ducha”. Po trzydniowych obradach „mistrz” wyznaczył Zarząd Eleusis w okręgu westfalsko-nadreńskim w osobach: Stanisława Janickiego, Jana Kaczora i Michała Dereżyńskiego. Zaistniała sytuacja doprowadziła do rozłamu w Eleusis. W konflikcie między Lutosławskim a stowarzyszeniem jedynie koła Eleusis z Westfalii i Nadrenii, pod przywództwem Janickiego, opowiedziały się za założycielem i w marcu 1913 roku uznały przynależność do utworzonego przez niego Zakonu Kowali.

Tak tę sytuację opisał świadek tamtych wydarzeń, cytowany już przeze mnie wcześniej Stanisław Drygas: „Tego roku doszło do rozłamu w stowarzyszeniu „Eleusis”. Najambitniejsi uczniowie odłączyli się od swego mistrza, by działać samodzielnie. Nadal uznawali i krzewili ideologię głoszoną przez Lutosławskiego, ale zrzekli się jego „ojcostwa”. Filia westfalska nie była w tej sprawie dostatecznie zorientowana, więc nadal utrzymywała kontakt z centralą w Krakowie i z Lutosławskim, unikając zajęcia wyraźnego stanowiska w tym konflikcie. Ja osobiście (...) nic o rozłamie nie wiedziałem. Coś niecoś dowiedziałem się od Janickiego, który już po powrocie z Tlemcen stracił wszelką wiarę w inicjatora „Eleusis”, nie chciał wszakże zrywać z nim ostatecznie. W zaistniałym konflikcie skłaniał się ku centrali w Krakowie, nie deklarował się jednak wyraźnie. Należał do tych, którzy wszelkie nieporozumienia nawet na polu ideowym uważali za sprawę prywatną. Stosunek Westfalczyków do centrali krakowskiej i W. L. nie uległ zmianie. Trwała wymiana korespondencji. W tym okresie praca bractwa elsów na terenie Westfalii dawała bardzo dobre wyniki. Zawiązywały się koła „Wyzwolenia”. Praca apostolska szła dawnym torem.”

ciąg dalszy nastąpi
Armin Lach

 

***
1) Dereżyński Michał – członek zarządu okręgu westfalsko-nadreńskiego w Eleusis od 1912 r. Prezes, i na przemian sekretarz IX okręgu Wyzwolenia podczas I wojny światowej.
2) Skraburski Jan – westfalski els, twórca wraz z Janem Kaczorem sp. akcyjnej: „Fabryka kawy słodowej Prymasa Ledóchowskiego oraz hurtowy interes artykułów chemicznych i krótkich” w Gelsenkirchen. W 1912 r. przystąpił do tego interesu Stanisław Janicki. Prezes, i na przemian sekretarz IX okręgu Wyzwolenia podczas I wojny światowej.
3) Silinski Feliks – westfalski els, inicjator koła Eleusis w Dahlhausen-Linden, do którego wstąpił w 1908 r. Stanisław Janicki.
4) Kosów – miasto na Ukrainie, do 1945 r. w Polsce, w województwie stanisławowskim; w I połowie XX wieku stał się drugą po Zakopanem stolicą polskiej bohemy. W 1911 r., w słynnym ówcześnie zakładzie przyrodoleczniczym dr A. Tarnawskiego, powstał jeden z pierwszych zastępów skautów (późniejszego ZHP,) utworzony przez braci Kazimierza i Wincentego Lutosławskich oraz Olgę Drohnowską. W Kosowie wypoczywały i leczyły się popularne osoby życia artystycznego, politycznego i literackiego przedwojennej Polski m.in.: Roman Dmowski, Ignacy Daszyński, Wojciech Korfanty, Gabriela Zapolska, Maria Dąbrowska, Melchior Wańkowicz, Xawery Dunikowski, Leon Schiler, Lucjan Rydel.
5) Ze względu na to, że poza Galicją stowarzyszenie działało nielegalnie, członkowie przyjmowali pseudonimy.
6) Strumiłło Tadeusz (1884-1958) („Montes Tarnovicensis”, nr 5, 12.04.2001 r.: „Dr Tadeusz Zgierski-Strumiłło „Dąb”), filozof, pedagog. Przed I wojną światową, w związku Eleusis, druga osoba po Wincentym Lutosławskim. Zaangażowany w ruch skautowy. W latach 1918-21 Naczelny Inspektor Harcerstwa w Ministerstwie WRiOP. W 1933 r. wybrany członkiem Międzynarodowego Biura Skautowego. Wykładowca pedagogiki i psychologii na KUL-u i w Katowicach. W latach 1937-38, dyrektor liceum pedagogicznego w Tarnowskich Górach. W czasie II wojny światowej zaangażowany w prace tajnych kompletów w Krakowie. Po wojnie lektor języka rosyjskiego na Uniw. A. Mickiewicza w Poznaniu i wykładowca historii filozofii w seminarium duchownym Zgromadzenia Chrystusowców.
7) Dmowski Roman (1864-1939) – polski publicysta polityczny, min. spraw zagranicznych, poseł na Sejm RP. W 1918 r. utworzył Armię Polską we Francji, 28 czerwca 1919 r. podpisał w imieniu Polski Traktat Wersalski, uznający prawo Polaków do niepodległego państwa. Zagorzały przeciwnik polityczny Józefa Piłsudskiego. Współzałożyciel Narodowej Demokracji (endecji, ruchu narodowego), główny ideolog polskiego nacjonalizmu. Przyjaciel domu rodowego Lutosławskich w Drozdowie, szczególnie blisko związany z pierwszą żoną W. Lutosławskiego - Sofią Casanovą, poprzez małżeństwo swojego kuzyna z córką Lutosławskich – Marią Manitą; był ojcem chrzestnym ich dzieci. Pod koniec życia zamieszkał w domu Lutosławskich w Drozdowie, gdzie zmarł 2 stycznia 1939 r.
8) Traugutt Romuald – (1826-1864), polski generał, dyktator powstania styczniowego w 1863 r.
Źródło (wybrane): Miesięcznik „Wyzwolenie”, Kraków-Lwów 1906-1912; Miesięcznik „Świt”, Pleszew 1910-1912; Michał Dereżyński (pod pseudonimem M. Pałuczanin): „Z życia emigranta” - pamiętnik w odcinkach, w: „Tydzień, pismo dla rodzin polskich - Dodatek niedzielny do Gazety Szamotulskiej”, 1930; Teresa Podgórska: „Przez wyzwolenie osobiste do wyzwolenia narodu”, w: miesięcznik „Znak”, Kraków maj/czerwiec 1983; Teresa Podgórska: „Stowarzyszenie Patriotyczno-Religijne Eleusis w latach 1902-1914”, Lublin 1999; Krystyna Heska-Kwaśniewicz: „Elusis” w: „Gość Niedzielny”, Katowice 27.04.1988; Stanisław Drygas: „Czas zaprzeszły”, Warszawa 1970; Stanisław Janicki: „Mój życiorys”, Tarnowskie Góry 1919 – zbiory prywatne Katarzyny i Armina Lachów w Tarnowskich Górach; Stanisław Janicki: „Moje sprawozdanie z pobytu mego w Kuźnicy w Tlemcen w Algierii od 11 stycznia roku 1912, aż do 24 września roku 1912.”, Tlemcen 1912 – archiwum prywatne Wincentego Lutosławskiego w: Archiwum Nauki PAN i PAU w Krakowie; Stanisław Janicki: „Z dziejów ruchu abstynenckiego na zachodzie i jego rezultaty ekonomiczne” w: „Pamiętnik Wystawy Przemysłowej w Bochum od 19-27 lipca 1913 roku”, Oberhausen 1913; Zbigniew Hojka - Klaudia Pikuła: „Stanisław Janicki (1884-1942). Biografia polityczna”, Katowice – Chorzów 2016
 

Okładka Montes nr 82

Okładka Montes nr 82