Za książkami nawet bezrobotni sznurem

Do tarnogórskiego Magistratu 11 października 1924 roku nadeszło pismo z Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w Warszawie. Stołeczni urzędnicy pytali, czy w mieście gwarków znajdowała się miejska biblioteka, ile miała tomów i czy był kierownik?

„Na terenie miasta znajdują się trzy prywatne biblioteki i to dwie polskie, jedna niemiecka” – brzmiała odpowiedź. Według danych z Magistratu w Domu Ludowym działała biblioteka Towarzystwa Czytelni Ludowych z dwoma tysiącami tomów. W całym powiecie istniało 14 bibliotek, które posiadały od 100 do 400 książek. „Kierownik dostaje jako wynagrodzenie 25 zł miesięcznie” – informował Magistrat, bo na więcej brak funduszy. Drugą była licząca 300 dzieł biblioteka Stowarzyszenia Kolejarzy na stacji kolejowej. Niemiecka biblioteka jeszcze z czasów cesarza Wilhelma działała w Domu Ludowym. Książki można też było wypożyczyć w księgarni wojskowej. Głód książki zaspakajały zatem w mieście społeczne organizacje, co nie oznaczało wcale, że polskie władze w okresie międzywojennym nie wspierały czytelnictwa i bibliotek.

Plebiscyt sprzyjał czytelnictwu

Zanim Jan Nowak, księgarz i polski działacz narodowy, założył w Tarnowskich Górach 3 maja 1919 roku Koło Towarzystwa Czytelni Ludowych – powstałego w Poznaniu w 1880 roku i działającego na Pomorzu, Śląsku i w Wielkopolsce – w mieście gwarków istniało już rozwinięte czytelnictwo niemieckich książek. Od lutego 1898 roku działała biblioteka ludowa założona z inicjatywy rejencji opolskiej. Początkowo jej siedziba znajdowała się w szkole przy ulicy Zamkowej, po czym przeniesiono księgozbiór na pierwsze piętro oficyny nowego Ratusza. W 1901 roku 600 czytelników korzystało z 1240 tomów. Od 1903 roku czytelnia znalazła się w Domu Ludowym. Dwa lata przed wybuchem I wojny światowej niemiecki księgozbiór liczył 2637 dzieł.

Przyszło się zatem Janowi Nowakowi zmierzyć z dobrze zorganizowanym niemieckim czytelnictwem. Początkowo siedziba polskiego TCL i biblioteka znajdowały się w lokalu założyciela w kamienicy z podcieniami przy Rynku 17, co było możliwe dzięki temu, że jej właścicielem od 1911 roku był polski działacz narodowy Jan Bondkowski i gdzie działał polski Bank Ludowy. O otwarciu ukazała się nawet notatka w „Przeglądzie Oświatowym” nr 9 z 1919 roku: „W ostatnich tygodniach powstały biblioteki publiczne w Piekarach, Pszowie, Kochłowicach, Bogucicach, Brzeźnikach, Rudzie i Tarnowskich Górach. Mimo ucisku politycznego duch polski potężnieje”.

Ożywienie ruchu czytelniczego wiązało się ściśle z przygotowaniami do ogłoszonego przez Radę Ambasadorów plebiscytu na Górnym Śląsku. Dlatego w 1920 roku tarnogórska biblioteka TCL przeniosła się do budynku Hotelu Prinz Regent przy Nowym Rynku, obecnie Placu Żwirki i Wigury, gdzie – za zgodą ówczesnego właściciela Karola Majowskiego – znajdowała się siedziba tarnogórskiego Polskiego Komisariatu Plebiscytowego. Sporo bibliotek TCL działało wówczas w restauracyjnych salach, gdzie za zgodą szynkarza i zapłatą kilku złotych, wstawiano kilka regałów z książkami. Prezesem tarnogórskiego koła TCL był wtedy Roman Każmierowski. Po zjeździe TCL w Gliwicach, gdzie w latach 1918-1922 znajdował się Sekretariat TCL dla Górnego Śląska, w 1920 roku zgodnie z obietnicą dyrektora generalnego Antoniego Ludwiczaka, każda biblioteka powiatowa otrzymała 300 książek i 1,5 tys. marek. Z kolei biblioteki wiejskie po 100 tomów. W powiecie tarnogórskim utworzono wówczas 14 bibliotek.

Po włączeniu miasta gwarków do Polski prezesem koła został Józef Grzybowski, dyrektor męskiego gimnazjum, a bibliotekarką Zofia Reguła, zaś dyrektorem Filcek. W 1922 r. biblioteka w Tarnowskich Górach posiadała 700 książek. W Miasteczku Śląskim książnica miała 139 dzieł a w Radzionkowie było 90 wolumenów. W powiecie działało wówczas oficjalnie 18 punktów bibliotecznych. Dochód roczny bibliotek wynosił 3354 zł. Biblioteka TCL w Tarnowskich Górach przeniesiona została do komunalnego Domu Ludowego przy ulicy Sobieskiego – co wynikało z pisma Magistratu – już wcześniej niż w 1925 r., jak podał Jan Nowak w „Kronice miasta i powiatu Tarnowskie Góry”.

W lipcu 1924 roku tarnogórską bibliotekę wizytowali członkowie górnośląskiego Sekretariatu TCL, który od 1922 roku miał siedzibę w Królewskiej Hucie. Książnica posiadała 3521 tomów, a 77 czytelników wypożyczyło książki 489 razy. Odbyły się w niej także jeden wiec, walne zebranie, trzy wykłady z przeźroczami i obchody dwóch świąt państwowych. Po lustracji komitet TCL w Tarnowskich Górach dostał 800 zł subwencji na zakup książek. Biblioteka w Radzionkowie otrzymała 500 zł.

Jednak finansowe wsparcie nie wystarczyło do utrzymania stanu czytelnictwa. W 1925 roku w powiecie tarnogórskim działało tylko 12 bibliotek, czyli ubyło sześć, w których 2391 książek 6588 razy wypożyczyło 506 czytelników. Zaginęło 38 dzieł. Likwidacja części polskich książnic była spowodowana podziałem Górnego Śląska na część polską i niemiecką. W istniejących bibliotekach przeprowadzono siedem kursów i 22 wykłady z przeźroczami. Zorganizowano 56 prelekcji i 25 zebrań komitetu TCL. W następnym roku biblioteki w powiecie tarnogórskim otrzymały z Sekretariatu TCL na Górny Śląsk 910 książek wartych 3111 zł.

Księgozbiór dostosowany do życia

Zarząd TCL przeprowadzał również badania czytelnictwa. Dzięki rozesłanym ankietom i wypełnionym przez bibliotekarzy zarysował się obraz zainteresowań czytelników. Starsi chętniej czytali literaturę jeszcze z „czasów zaborczych” natomiast młodsi sięgali po lektury współczesne. Poczytna była beletrystyka i polskie powieści współczesne. Książki naukowe czytało zaledwie 23,5% odwiedzających biblioteki. Przy okazji zarząd TCL wystosował szereg zaleceń dla bibliotekarzy, którzy mieli „tak dobrać księgozbiór, by był dostosowany do życia, by zaspakajał potrzeby czytelnicze wszystkich... dobrze pracująca biblioteka powinna mieć czytelników różnych”.

W 1928 roku w Tarnowskich Górach w bibliotece działała już czytelnia. Znajdowały się w niej cztery stoły i 30 krzeseł oraz siedem dzienników i dziewięć czasopism, które codziennie czytało 110 osób. Miesięcznie do czytelni przychodziło 2860 miłośników prasy.

W 1930 roku TCL rozesłał po bibliotekach następną ankietę sprawdzającą, dzieła jakich pisarzy cieszą się największą poczytnością. Na czele ulokowała się „Trylogia” Henryka Sienkiewicza, którą wypożyczano 799 razy, „Trędowatą” Heleny Mniszek wypożyczano 606 razy. Na dalszych miejscach ulokowały się powieści „Krzyżacy” i „Quo vadis” Sienkiewicza oraz „Chłopi” Władysława Reymonta. Autorzy ankiety zadowoleni z wyników badań w podsumowaniu napisali, iż były to „książki o zdrowym, spokojnym i budującym ducha kierunku”.

Podczas lustracji przeprowadzonej w 1934 roku w bibliotece tarnogórskiej przez Stanisława Wyrębskiego, kierownika Sekretariatu TCL na Górny Śląsk, wynikało, że na 11 tysięcy mieszkańców czytelnikami było 3828 osób, które miesięcznie wypożyczały 450 książek. W czytelni znajdowało się 30 czasopism. Prezesem koła TCL, do którego należało 255 członków, był Edward Merklinger, dyrektor gimnazjum męskiego. Bibliotekami, których było w powiecie 12, zajmował się Franciszek Ranoszek, inspektor szkolny. Spore zasługi w rozwoju bibliotekarstwa miał Jan Miłowanow zaangażowany przez TCL od 1926 roku jako kierownik tarnogórskiej książnicy. W związku z reorganizacjami w powiatowych bibliotekach 16 października 1936 roku w Domu Ludowym w mieście gwarków rozpoczął się czterodniowy kurs dla kandydatek na wiejskie bibliotekarki, w którym uczestniczyło 25 kobiet.

Bibliotekarze zdani na własne siły

Budżet na utrzymanie bibliotek TCL w Tarnowskich Górach wynosił w 1937 roku tylko 7,5 tys. zł rocznie. Na administrację i utrzymanie bibliotekarzy wydawano 1,5 tys. zł. Wydatki na książki i czasopisma sięgały 3 tys. zł. Na zakupy sprzętu w nowym lokalu przeznaczono 1,5 tys. zł. Tyle samo wydano na urządzenie biblioteki i czytelni dla dzieci. „Nasza placówka od dłuższego czasu zdana jest wyłącznie na własne siły, to jest na skromne składki członkowskie” – pisał Edward Merklinger do Magistratu, prosząc o wyższą subwencję. Nie było to do końca prawdą, bowiem w latach 1937-1938 koło tarnogórskie TCL otrzymało z Urzędu Miejskiego 1,7 tys. zł, w tym 500 zł na zakup książek i 1,2 tys. zł na obsługę biblioteki. Honorarium dla kierownika biblioteki Jana Miłowanowa wynosiło 100 złotych. Istniały także świadczenia w naturze; zwolnienie z opłaty 960 zł czynszu, miasto fundowało opał za 297 zł oraz oświetlenie warte 300 zł i wodę za 14 zł, czyli razem 1566 zł, co skwapliwie wyliczyli Merklingerowi urzędnicy.

Trzeba przyznać, że praca biblioteki TCL w Tarnowskich Górach nie przedstawiała się w tym roku najgorzej. Wśród posiadanych 4618 tomów 58% przeznaczonych było dla dorosłych, 25% dla młodzieży, a 17% to książki popularno-naukowe. Aktywnych było 382 czytelników. Najliczniejszą grupą było 97 licealistów. Równie liczne grono stanowili urzędnicy – wypożyczało tomy 69 pracowników państwowych, komunalnych i prywatnych firm. Z księgozbioru korzystało 57 nauczycieli i 50 bezrobotnych – nie płacili za wypożyczanie książek a byli wśród nich ludzie wykształceni. Mniejsze grono czytelnicze tworzyło 17 lekarzy, 12 wojskowych i 7 kolejarzy.

Po wrześniowej klęsce w 1939 roku niemieckie władze zlikwidowały polskie biblioteki, których księgozbiory przewieziono wagonami do papierni w Boruszowicach na przemiał.

Korzystałem z zasobów Archiwum
Państwowego w Katowicach

Ryszard Bednarczyk

 

Okładka Montes nr 82

Okładka Montes nr 82