Pod znakiem prawa górniczego

XV Forum Tras Podziemnych

Tarnogórska Kopalnia Zabytkowa oraz Sztolnia Czarnego Pstrąga wydają się być znacznie lepiej przygotowane do wymogów Prawa Geologicznego i Górniczego, niż niejeden inny obiekt pogórniczy udostępniony do zwiedzania

Jak wielu podziemnym trasom turystycznym w Polsce będzie grozić zamknięcie? Czy podołają one wymogom ustawowym? Takie pytania przewijały się podczas spotkania przedstawicieli części tras podziemnych, jubileuszowego, piętnastego Forum Tras Podziemnych, jakie odbyło się tym razem w Kostrzynie nad Odrą od 8 do 10 kwietnia 2016 roku. Byli na nim obecni także przedstawiciele Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, prowadzącego dwie trasy podziemne na terenie miasta. Organizatorem forum było Stowarzyszenie Podziemne Trasy Turystyczne Polski z siedzibą w Tarnowskich Górach, a gospodarzem - Muzeum Twierdzy Kostrzyn.

SPTTP zawiązane zostało pod koniec XX wieku, a przedstawiciel Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej znajdował się w komitecie założycielskim tej organizacji. Chociaż grupuje ona tylko część gospodarzy tras podziemnych, a większość z nich nie należy do stowarzyszenia, to zgodnie ze zwyczajem na kostrzyńskim XV Forum gościli także przedstawiciele tras podziemnych niestowarzyszonych. Co ciekawe, w mieście, gdzie Stowarzyszenie Podziemne Trasy Turystyczne Polski zorganizowało tym razem spotkanie - podziemnej trasy turystycznej... nie ma.

- Kostrzyn nad Odrą przystąpił do tego Stowarzyszenia nieco na wyrost - powiedział nam Ryszard Skałba, dyrektor Muzeum Twierdzy Kostrzyn. - Pracowałem wówczas w Wydziale Promocji Urzędu Miejskiego i zaproponowałem władzom, aby miasto stało się członkiem SPTTP. Dostrzegałem potencjał w Starówce, w tym, że mamy bastiony i podziemia pod zburzonymi kamienicami. Dostrzegałem również potencjał w samym Stowarzyszeniu. Słusznie zresztą, ponieważ obecnie w Polsce funkcjonuje ponad 200 tras podziemnych i zainteresowanie tego typu turystyką rośnie.

Jednym z zagadnień poruszonych na XV Forum, a zarazem powodem do obaw o przyszłość dla przedstawicieli niejednej trasy podziemnej, było planowane objęcie części tychże tras rygorami ustawy Prawo Geologiczne i Górnicze.

To nie nowinka - ta niekorzystna dla wielu tras podziemnych informacja była już tematem obrad rok wcześniej, podczas XIV Forum Tras Podziemnych, zorganizowanego w marcu 2015 roku w Tarnowskich Górach. Wyższy Urząd Górniczy dał wtedy czas do końca 2016 roku poszczególnym trasom podziemnym na przystosowanie się do nowych regulacji. Co to dla nich oznacza?

W takiej sytuacji podziemna trasa turystyczna podlegać musi „odpowiednio” identycznym uregulowaniom, jak zakład górniczy prowadzący eksploatację. I tak, musi być zatrudniony fachowiec na stanowisku kierownika ruchu zakładu górniczego. Trasa musi posiadać plan ruchu zakładu górniczego zatwierdzony przez Okręgowy Urząd Górniczy. Kolejnym wymogiem jest posiadanie własnej stacji ratownictwa górniczego, lub też umowy o obsłudze z którąś z górniczych stacji ratowniczych. Wszystko to wiąże się z wysokimi kosztami, która mogą doprowadzić do bankructwa część tras podziemnych.

Wymogi prawne określają też i inne szczegóły. I tak nieużywane odcinki wyrobisk podziemnych muszą być otamowane, a wejście do nich odbywać się może tylko na zasadach akcji ratowniczej. Wody kopalniane natomiast powinny być odprowadzane wyłącznie do cieków naturalnych, czyli rzek lub strumieni. Kolejny problem powstaje w przypadku, jeśli w danej podziemnej trasie turystycznej dochodzi do wydrążenia bądź przebudowy jakiegoś przekopu czy dodatkowego chodnika albo przejścia - czy też innego rodzaju wyrobiska. Jeśli przy tej sposobności pozyskany zostanie kruszec, węgiel czy ruda, to z formalnego punktu widzenia może to być potraktowane jako uzyskanie kopaliny bez koncesji na jej wydobycie.

Wskazane rygory prawne mogą być bardzo trudne do zaakceptowania dla gospodarzy niewielkich podziemnych tras turystycznych, położonych np. w górach, z dala od stacji ratownictwa górniczego czy prowadzonych przez jedną albo dwie osoby. Przed takim dylematem stanęła np. Kopalnia Aurelia w Złotoryi, udostępniana turystom tylko od maja do września przez pięć dni w tygodniu i dozorowana przez zaledwie jedną osobę. Podobnie kameralna, choć dysponująca trochę większym personelem, jest jedna z dwu tras podziemnych funkcjonujących w Kowarach, w wyrobiskach po kopalni uranu - czyli Kopalnia Podgórze. W odróżnieniu od nich obydwie tarnogórskie trasy podziemne będą miały trochę łatwiej z uporaniem się z nową rzeczywistością i wyliczonymi wymogami ustawowymi.

Warto przypomnieć, że swego czasu SMZT uznało, że niektóre wymogi ustawy Prawo Geologiczne i Górnicze powodują zbyt daleko idące restrykcje i utrudnienia w funkcjonowaniu Sztolni Czarnego Pstrąga jako obiektu turystycznego. Przepisy te określały nawet konkretny kolor, na jaki miały być pomalowane wrota w nadszybiu szybów Sylwester i Ewa. W związku z tym SMZT poczyniło starania, dzięki którym od 6 kwietnia 2004 roku Sztolnia Czarnego Pstrąga wyłączona została spod Prawa Geologicznego i Górniczego. Obecnie jednak z powrotem zarówno Kopalnia Zabytkowa jak i Sztolnia Czarnego Pstrąga mają być potraktowane jak zakłady górnicze. Naturalnie nadzorem górniczym nie będą objęte niegórnicze trasy podziemne, jak np. Jaskinia Wierzchowska Górna czy Piwnice Rzeszowskie.

Perypetie z nadzorem górniczym to ważny, ale niejedyny problem tarnogórskich podziemi. Jednym z najbardziej przemawiających do wyobraźni mierników popularności podziemnych tras turystycznych pozostaje frekwencja zwiedzających. Pod koniec dwudziestego wieku tarnogórska Kopalnia Zabytkowa znajdowała się w krajowej czołówce pod tym względem. Najwięcej turystów, bo 103 371, odwiedziło ja w 1997 roku. Później frekwencja wyraźnie spadła - przykładowo w 2012 roku odwiedziło ją ponad 58 tysięcy osób, a w 2013 roku - ponad 61 tysięcy. Podobny spadek zanotowała Sztolnia Czarnego Pstrąga. W 1995 roku przepłynęło nią 65 912 turystów, a w 2013 roku - 35 198 osób.
W tym czasie sporo podziemnych tras turystycznych zanotowało znaczny wzrost liczby odwiedzających. Przykładowo Kopalnia Soli w Bochni, którą w 1998 roku, zwiedziło ponad 51 tysięcy osób, w 2014 roku zanotowało 145 624 odwiedzających, a w 2015 roku - 156 539.

Uruchomiona w 2007 roku po kilkuletniej przerwie Kopalnia Guido w Zabrzu przyjęła w 2014 roku 120 tysięcy turystów, a w 2015 roku - 116 tysięcy. Kopalnia Złota w Złotym Stoku, która w 1996 roku, a więc w pierwszym sezonie funkcjonowania, miała tylko 10 tysięcy odwiedzających, w 2008 roku zanotowała ich ponad 140 tysięcy, a w 2015 roku ponad 185 tysięcy. Swoją drogą tarnogórskie trasy podziemne stanowiły w przeszłości inspirację dla gospodarzy innych tras podziemnych, m.in. dla trasy złotostockiej.

- Największe wrażenie zrobił na mnie oczywiście podziemny spływ w Sztolni Czarnego Pstrąga - przyznała Elżbieta Szumska, właścicielka Kopalni Złota w Złotym Stoku. - To zainspirowało mnie do stworzenia spływu u mnie w Sztolni Gertruda.

Teraz role się odwróciły - to z innych tras podziemnych tarnogórzanie mogą czerpać doświadczenie w zachęcaniu turystów do odwiedzin. Jak nam powiedział Stefan Gwóźdź - jeden z przedstawicieli SMZT na XV Forum Tras Podziemnych w Kostrzynie nad Odrą - mniejsza frekwencja w Kopalni Zabytkowej i Sztolni Czarnego Pstrąga wynika z tego, że dużą część zwiedzających stanowią uczestnicy wycieczek szkolnych. Pod koniec dwudziestego wieku do kopalni przyjeżdżały autokary z całymi klasami szkolnymi.
Teraz ze względów finansowych mniej dzieci uczestniczy w takich wyjazdach, co automatycznie przełożyło się na niższą frekwencję.

Można też wskazać rosnącą konkurencję w branży podziemnej w najbliższej okolicy. Przez dziesięciolecia tarnogórska kopalnia i sztolnia nie miały w Górnośląskim Okręgu Przemysłowym poważniejszych rywali. Powstały co prawda dwie trasy podziemne w Zabrzu, ale przez dłuższy czas miały one charakter wyłącznie lokalny. Podobnie było początkowo także ze sztolnią ćwiczebną w Dąbrowie Górniczej. Jednak po modernizacji i adaptacji stały się onae bardzo ciekawymi trasami podziemnymi. Dodatkowo 13 grudnia 2013 roku udostępniono zwiedzającym Podziemia Będzińskie z drugiej wojny światowej pod wzgórzem niedaleko średniowiecznego zamku. Jak więc przyciągnąć turystów do podziemi tarnogórskich?

Jeden z prostych sposobów wyjawił podczas XV Forum Tras Podziemnych w swym referacie Waldemar Affelt z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Wskazał on na to, że zbyt szybkie przemierzanie trasy podziemnej utrudnia przyswajanie informacji przekazywanych przez przewodnika i powoduje, że mniej utrwala się w pamięci turysty. Ma on więc mniejsze szanse, by zapamiętać dany obiekt podziemny jako godny polecenia innym osobom.

- Marzę, żeby trafić na przewodnika, który powie: „A teraz stop. Trzy minuty na zdjęcia” - powiedział Waldemar Affelt. - Tego nie ma. Tylko słyszałem: „Proszę, idziemy dalej”.

Powyższa uwaga dotyczy rzecz jasna nie tylko tarnogórskich tras podziemnych, ale jest trafna. Fotografie stanowią bowiem wyśmienity sposób spopularyzowania danego obiektu.

Tekst i zdjęcie: Tomasz Rzeczycki

 

Okładka Montes nr 80

Okładka Montes nr 80