Pechowa Górka Rozrządowa

Firma „Tor”, spółka akcyjna z Katowic, zapłaciła kilkadziesiąt tysięcy złotych kar umownych za opóźnienia w budowie nowej stacji rozrządowej w Tarnowskich Górach. Ale i tak – dzięki zawyżeniu cen – wyszła na swoje po rozliczeniu inwestycji

W 1929 roku rozpoczęła się budowa kolejowej magistrali węglowej Śląsk-Porty. Pociągi kierowane na Wybrzeże zestawiano na stacji w Tarnowskich Górach. Na dobę stacja przyjmowała 42 pociągi dalekobieżne 120-osiowe. Zestawiano z nich 31 pociągów 150-osiowych. Było to stanowczo za mało, bowiem DOKP w Katowicach miała w planach zestawianie w Tarnowskich Górach 4,5 tysiąca wagonów na dobę, dlatego już w 1928 roku wykonany został przez Seweryna Piskorskiego projekt rozbudowy stacji rozrządowej. Nowe tory miały powstać po obydwu stronach linii kolejowej do Kalet. Zanim w sierpniu 1930 roku Ministerstwo Komunikacji zatwierdziło projekt rozszerzenia stacji rozrządowej w Tarnowskich Górach, doszło do wywłaszczenia i wykupienia gruntów w Czarnej Hucie. Szczegółowy projekt rozbudowy sporządził w sierpniu 1930 roku w Wydziale Drogowym DOKP w Katowicach Paweł Kwaśniewski.

Nie starczy czasu na wykończenie robót

O rozpisaniu przetargu ograniczonego na budowę, Dyrekcja Okręgowej Kolei Państwowej w Katowicach, 27 sierpnia 1930 roku zawiadomiła Izbę Kontroli Państwowej w Katowicach. Po ogłoszeniu przetargu, 13 września 1930 roku, już po trzech dniach katowicka DOKP zwarła umowę na roboty ziemne i ułożenie nawierzchni z Firmą „Tor” w Katowicach. Warunki postawione przez DOKP były dość wymagające. Do 8 listopada 1930 roku ta katowicka spółka akcyjna miała zakończyć prace, których koszt wyliczono na 1 mln 106 tys. złotych. Za każdy dzień przekroczenia terminu firma zobowiązała się zapłacić 500 zł kar umownych. W ramach robót na stacji kolejowej w Tarnowskich Górach, „Tor” miała wykonać 201 tys. m. sześciennych wykopów oraz 26 tys. m sześciennych podsypki z piasku. Oprócz tego ułożyć 10 tys. m torów z nowych szyn oraz 14 tys. m ze starych szyn. Poza tym roboty poboczne. Z obliczeń wynikało, że dziennie wykonać trzeba było 10 tys. m sześciennych prac ziemnych. Firma „Tor” przystąpiła do pracy 25 września 1930 roku.

Już po miesiącu wyszło na jaw, że firma nie nadąża z robotami. Gdy 24 października 1930 roku nastąpił częściowy odbiór prac ziemnych przy rozszerzeniu stacji Tarnowskie Góry, wydelegowany z katowickiego Urzędu Kontroli Państwowej radca inżynier Stefan Jelc, odnotował w protokole niezgodność ilości wykonanych robót z obliczeniami w warunkach umowy: „termin jest bezwarunkowo nierealny i niemożliwy do dotrzymania”. Według kontrolera UKP, wykonanie 230 tys. m sześciennych robót ziemnych, wymagałoby takiej ilości maszyn i taboru, że samo ich zwiezienie wymagałoby dwóch tygodni – „czyli nie starczy czasu na wykończenie robót” – alarmował Stefan Jelc. Na budowie nie było odpowiedniego tempa robót i nawet uruchomienie drugiej zmiany nie przyspieszyłoby prac. Jego wątpliwości wzbudziła także kalkulacja cen dostosowana do krótkich terminów. Koszt za zrobienie metra sześciennego wykopu wyznaczony na 3 zł 85 gr był znacznie wyższy od przeciętnych cen za roboty przy gruncie.

Po przeliczeniu na podstawie wózków roboczych, gdyż niemożliwe było dokonanie pomiarów taśmą i łatą, wynikało, że w ciągu miesiąca wywieziono tylko 27 tys. m sześciennych ziemi. Koszt tych prac wyliczono na 97 tys. zł. Na budowie brakowało jeszcze na długości 1 km podkładów wąskotorowych o prześwicie 60 cm. Nie wykonano pięciu rozjazdów. Nie było trzech rezerwowych zbiorników wody o pojemności 3 m sześciennych każdy oraz taboru ręcznego na długości 500 m. Stale zepsuty był czerpak z bagerem o pojemności dwóch kubików. Mimo to, Oddział Drogowy PKP w Tarnowskich Górach, przejął wykonane roboty, domagając się jednocześnie od Firmy „Tor” przysłania nowych dwóch czerpaków o pojemności choćby metra sześciennego. Naczelnik Oddziału Drogowego PKP w Tarnowskich Górach Stanisław Pogorzelski, domagał się także „o zwiększenie wydajności pracy”, bowiem zostało do wykonania 198 tys. m sześciennych robót ziemnych w ciągu 26 dni, czyli 7 tys.630 m sześciennych dziennie. Terminy zakończenia robót przed nadejściem zimy były zagrożone.

Po 500 złotych za każdy dzień zwłoki

Obawy potwierdziły się podczas kolejnego odbioru prac 12 listopada 1930 roku. Firma „Tor” wykonała zaledwie 53 tys. 500 m sześciennych robót ziemnych wycenionych na 192 tys. zł. Stefan Jelc z Urzędu Kontroli Państwowej w Katowicach miał w dodatku wątpliwości, „czy wypłacone zaliczki odpowiadają wartości wykonanych rzeczywiście prac?” Mimo dostarczenia na budowę trzech czerpaków oraz pracy na trzy zmiany do kolejnego odbioru robót wykonano zaledwie 17,3% norm. Podczas kontroli 5 grudnia 1930 roku delegat UKP nie miał już wątpliwości, że termin ukończenia robót zostanie przekroczony co najmniej o sześć miesięcy. W dodatku zauważył, że „grunt w wykopach przedstawia się jako grunt lekki i piaszczysty” Dodał także, iż krótki termin wpłynął na zawyżenie o 30% cen za roboty z powodu dużej ilości taboru i forsowanie tempa.

Z powodu niezakończenia budowy w terminie, katowicka DOKP rozpoczęła naliczanie kar umownych. Do 1 marca 1931 roku Firmie „Tor” potrącono 56 tys. 500 zł, jednak część tych pieniędzy po rozliczeniu robót i tak miała wrócić do wykonawcy, gdyż zwłoka w uruchomieniu stacji Tarnowskie Góry spowodowana była przez fabryki, które nie wyprodukowały na czas urządzeń zabezpieczających.

Inwestycje zaczęli sprawdzać kontrolerzy z Najwyższej Izby Kontroli i Ministerstwa Komunikacji. Według wskazań Ministerstwa Komunikacji, należało zerwać umowę z Firmą „Tor” i rozpisać nowy przetarg albo ściągać kary i w ten sposób zrekompensować zawyżenie cen jednostkowych. Ostatecznie DOKP wybrało ten drugi wariant i 15 października 1931 roku dokonała ostatecznego odbioru budowy nowej stacji rozrządowej. W protokole zaznaczono jednak, że Firma „Tor” nie wykonała nasypu z torami podjazdu, przekopu z nawierzchnią, połączenia torami stacji ze szlakiem w Miasteczku Śląskim oraz górki rozrządowej. Brak było też rowów zabezpieczonych kaskadami i trawy na skarpie. Wszystkie te usterki wykonawca poprawił do 15 listopada 1931 roku. Firma „Tor” musiała zapłacić także kary. Przed oddaniem nowej stacji rozrządowej do użytku inne przedsiębiorstwo wybudowało przy torach jeszcze trzy nastawnie.

Ryszard Bednarczyk

 

Okładka Montes nr 80

Okładka Montes nr 80