Nielegalne organizacje

Mimo rozgromienia zbrojnego podziemia i przejęcia pełni władzy przez komunistów w powiecie tarnogórskim w latach 50. XX wieku, nadal powstawały różnorakie organizacje niepodległościowe. Należała do nich m.in. „Armia Polska”. Już nazwa wskazywała na kontynuację oporu z bronią w ręku. I takie były cele oddziału, który założony został w Tarnowskich Górach na przełomie 1949 i 1950 roku

Inspiratorem powstania tajnej organizacji był Jerzy N. urodzony 4 kwietnia 1931 roku w Oświęcimiu. Kiedy przebywał w Wolbromiu, w lutym 1949 zwerbowany został przez jego kolegę Zdzisława Ł. do podziemnej organizacji „Armia Polska”. Przysięgę złożył przed podającym się za zastępcę dowódcy „AP” Tadeuszem P. ps. „Kruk”. Poznał wtedy cele organizacji, której działalność miała polegać na werbowaniu nowych członków, zdobywaniu broni i funduszy na istnienie oddziału.

Po przeprowadzce do Tarnowskich Gór, gdzie zamieszkał przy ulicy Piastowskiej 6, jako uczeń jednej ze szkół średnich, nakłonił do wstąpienia do „Armii Polskiej” dwóch kolegów, którzy złożyli przed nim organizacyjną przysięgę. Zbigniew Sz., urodzony 5 listopada 1929 roku we Lwowie, zamieszkały w Tarnowskich Górach przy ulicy Legionów 2, obrał pseudonim „Biegły”. Bolesław K., urodzony 5 lipca 1929 roku w Tarnowskich Górach i zamieszkały przy ulicy Powstańców Śląskich 14, przyjął pseudonim „Mokry”.

Kiedy byli w stadium organizacji oddziału i dopiero planowali akcje przeciw komunistycznej władzy, zostali szybko – pomiędzy majem a październikiem 1950 roku – rozpracowani przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Tarnowskich Górach. Aresztowani stanęli przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Katowicach, który 21 października 1950 roku skazał Jerzego N. na siedem lat więzienia, Zbigniewa Sz. na pięć lat odsiadki i Bolesława K. na pięć lat pobytu za kratkami.

Następnym przejawem aktywności wymierzonej przeciwko ludowej władzy były ulotki, które jesienią 1953 roku rozrzucano na ulicach miasta gwarków i kolportowano w powiecie tarnogórskim. Antykomunistyczna bibuła pisana była ręcznie, co nasunęło myśl ubekom, że powielał ją ktoś ze środowiska uczniowskiego. Przypuszczenia funkcjonariuszy były słuszne. W listopadzie 1953 roku na gorącym uczynku milicjanci złapali dwie dziewczynki. Pierwszą była Urszula K. urodzona 15 listopada 1939 roku w Tarnowskich Górach. Zamieszkała przy ulicy Kościuszki 3 nastolatka pochodziła z inteligenckiej rodziny. Podobnie jak jej koleżanka Iwona K., urodzona 29 sierpnia 1939 roku w Radomiu, ale zamieszkała w Tarnowskich Górach w tym samym domu przy ulicy Kościuszki 1. Po przesłuchaniu w Urzędzie Bezpieczeństwa czternastolatki przyznały się do napisania i rozrzucenia 80 ulotek. Jak zeznały: „niejaki Sosin, były uczeń Technikum Finansowego, namówił ich do tej działalności”. Jednak ten nie przyznał się do jakiegokolwiek związku z nieletnimi konspiratorkami. Cała wina spadła na uczennice, które w ramach reedukacji odtransportowano do schroniska dla nieletnich w Wodzisławiu Śląskim.

Zupełnie inny charakter – nie związany z walką z systemem – miała sprawa tzw. „Czarnej Bandy”, której ulotki pojawiły się w nocy z 21 na 22 listopada 1955 roku. Cztery z nich naklejono na okna domów przy ulicy Ligonia. Na tytułowej stronie narysowana była dłoń z palcem wskazującym na napis „Banda”. Na marginesie znalazł się dopisek: „Tu Banda Czarnej Ręki”. Zatrudniony przez bezpiekę grawer orzekł, że ulotki zrobiono odręcznie. Dłoń odciśnięta na biurowym papierze o rozmiarach 6x9 z szablonu wyciętego w linoleum lub skórze. Natomiast napis można było odbić literami z dziecięcej drukarki.

Po raz kolejny ulotki z napisami „Tu Banda Czarnej Ręki” rozwieszone zostały w ubikacji pociągu jadącego 6 grudnia 1955 roku z Tarnowskich Gór do Stalinogrodu – ówczesna nazwa Katowic. Tym razem palec dłoni wskazywał na dorysowany pistolet TT. Jak orzekł rzeczoznawca z PUBP w Tarnowskich Górach, napis zrobił ktoś intelektualnie rozwinięty. Być może był kreślarzem lub rysownikiem, bo malunek ręki był bardzo wyrobiony. Następna ulotka rozkolportowana została 18 grudnia 1955 roku w budynku restauracji „Pod Ulem”. Znalazła ją około godziny 22 na schodach korytarza Gertruda K. i natychmiast zgłosiła do UB.

Bezpieka nie zlekceważyła tych informacji, zwłaszcza, że z meldunków tajnego współpracownika wynikało, iż ludzie w mieście gwarków opowiadali o nielegalnej organizacji „Czarna Ręka”. Dlatego funkcjonariusze zdjęli odciski palców z ram okiennych, na które przyklejono ulotki. Z rozpoznania dowiedzieli się, że wieczorem 21 listopada 1955 roku po ulicy kręcił się zamieszkały przy ulicy Kaczyniec 6 dwudziestotrzyletni Jerzy S., zatrudniony w banku. Do 1953 roku Jerzy S., posiadający zdolności rysownicze, był uczniem Technikum Leśnego w Brynku, gdzie miał łatwy dostęp do czcionek drukarskich. Ubecy nie zlekceważyli także doniesień tajnego współpracownika o kryptonimie „Kos”, o istnieniu w Wieszowie organizacji „Schwarzer Hand”. Podejrzenia te potwierdził odsiadujący karę więzienia Henryk Z. z Górnik.

Kiedy w połowie stycznia 1956 roku w internacie Technikum Gastronomicznego w Tarnowskich Górach ponownie znaleziono podrzuconą ulotkę z napisem „Tu Banda Czarnej Ręki”, bezpieka doszła do wniosku, że robią je i rozrzucają rewizjoniści. W tym kierunku skierowano też dochodzenia. Dość nieoczekiwanie zagadka ulotek z tajemniczymi napisami rozwiązała się sama 31 stycznia 1957 roku. Po ujęciu przez funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Milicji Obywatelskiej w Tarnowskich Górach rabunkowej grupy okradającej kioski. Członkowie szajki przyznali się, że to oni: „Rozlepiali plakaty z treścią proniemieckich słów” i z podpisem „Banda Czarnej Ręki”. Żmudne wielomiesięczne dochodzenie – być może w sprawie zupełnie nieistotnej i wyolbrzymionej przez ubeków – zostało zakończone przez tarnogórskich milicjantów już po październikowej politycznej „odwilży” 1956 roku.

Ryszard Bednarczyk

 

Okładka Montes nr 79

Okładka Montes nr 79