Tarnogórski ośrodek rehabilitacyjny

CZĘŚĆ XIII

Północna fasada budynku dawnej masztalerni oraz łącznik do sąsiedniego domku
Północna fasada budynku dawnej masztalerni oraz łącznik do sąsiedniego domku
Ponad siedem lat, jakie minęły od chwili oficjalnego otwarcia ośrodka rehabilitacyjnego w reptowskim parku, było okazją do podsumowań. Gdy zestawić to, jak prezentowała się placówka u progu działalności z jej stanem po kilku latach, kontrast był zauważalny

Nie wszystko przebiegało zgodnie z pierwotnymi założeniami. Gdy 9 lutego 1961 r. ogólnopolski dziennik Głos Pracy zamieścił jeden z pierwszych artykułów poświęconych nowo utworzonemu ośrodkowi rehabilitacyjnemu pod Tarnowskimi Górami, to zapewniano czytelników, iż do końca 1965 r. po rozbudowie centralny ośrodek rehabilitacyjny będzie dysponować około 750 miejscami. Inwestycja, określana wtedy jako jedna z tańszych tego typu, miała kosztować 200 milionów złotych. „Zresztą na górnicze zdrowie nie szkoda pieniędzy” - pisał wówczas red. Kawenczyński. Minął jednak rok 1965, a rozbudowa ośrodka trwała i potrwać miała jeszcze do końca dekady.

Z większym uśmiechem można było za to wrócić do relacji katowickiego Dziennika Zachodniego z 21 listopada 1961 r. Reporter naszkicował w niej skromne warunki, jakie wówczas panowały w tej niedawno uruchomionej placówce górniczej służby zdrowia. W 1961 r. był dentysta, ale nie było gabinetu dentystycznego ani rentgena. Ośrodek miał do dyspozycji tylko jedną półciężarówkę i jeden samochód osobowy. Nad stanem zdrowia pacjentów czuwało zaledwie trzech lekarzy, pracowników klinik Śląskiej Akademii Medycznej w Bytomiu i Centralnego Szpitala Górniczego w Bytomiu. I to właśnie tylko ci trzej lekarze kierowali pacjentów do Rept, gdyż z innych szpitali nie przysyłano nikogo.

Zaledwie siedem lat później, w 1968 r., nie było już takich problemów. W maju 1968 r. zakupiony został aparat rentgenowski i na jego potrzeby zaadaptowano jedno z pomieszczeń, urządzając pracownię rentgenowską. Ciągle większość pacjentów stanowili pracownicy przemysłu węglowego. W 1968 r. leczyło się tu 631 górników, a oprócz nich 331 hutników i 227 pracowników zatrudnionych w innych branżach. W tymże roku po zakończonym leczeniu 69 osób przeszło na rentę. Ilość personelu była nieporównywalnie większa, niż u progu działalności placówki. Według stanu na 1 stycznia 1968 r., tarnogórski ośrodek rehabilitacyjny zatrudniał 380 pracowników. Większość z nich, bo 289 osób pracowało w części szpitalnej, natomiast 91 w Zakładzie Rehabilitacji Przemysłowo-Zawodowej. Reptowską kadrę stanowiło m.in. 15 lekarzy, 30 pielęgniarek, 24 pracowników kuchennych, 24 sprzątaczki oraz 18 portierów.

Szczególną grupę pracowników ośrodka rehabilitacyjnego stanowił Zespół Asystentów Socjalnych. Ich rolą było udzielanie różnorodnej pomocy pacjentom i zadbanie o ich potrzeby życiowe. Do Rept trafiali bowiem ludzie z poważnymi urazami i ze świeżo nabytym inwalidztwem, którzy musieli diametralnie zmienić swoje życie. „Pierwszym naszym zadaniem jest wyprowadzić człowieka z szoku, przedstawić mu jego realną sytuację i wskazać drogę powrotu do społeczeństwa pracujących” - mówił w jednej z wypowiedzi prasowych Józef Juszko, dyrektor naczelny Górniczego Centrum Rehabilitacji Leczniczej i Zawodowej w Reptach.

Zresztą nie tylko dziennikarze prasowi przyjeżdżali do Rept. Rozbudowujący się ośrodek rehabilitacyjny wzbudzał zrozumiałe zainteresowanie także w studiach telewizyjnych, toteż 29 i 30 października 1968 r. gościła w Reptach ekipa telewizji z Warszawy.

Ich przyjazd był też zapewne okazją do przedstawienia efektu działalności m.in. asystentów socjalnych.

Asystenci socjalni spełniali rozmaite funkcje. Pacjent spotykał się z nimi tuż po przyjęciu do GCRLiZ. Najpierw asystenci socjalni przeprowadzali wstępne rozpoznanie sytuacji socjalno-bytowej nowo przyjętego pacjenta. Górnik przebywający na rehabilitacji mógł się też od nich dowiedzieć o przysługujących mu prawach w trakcie leczenia oraz o możliwości odszkodowania za wypadek przy pracy.

Rola asystentów wybiegała jednak daleko poza reptowską oazę ciszy. Ich zadaniem było przygotować mieszkanie pacjenta-inwalidy na jego powrót, stosownie do rodzaju schorzenia czy niepełnosprawności. Bywało, że trzeba było załatwić przydział nowego mieszkania. Dla niektórych pacjentów asystenci socjalni załatwiali nowy środek lokomocji, zazwyczaj odpowiednio przystosowany samochód marki Syrena lub Warszawa. Nierzadko też trzeba było zorganizować opiekę pielęgniarską w domu dla pacjentów, którzy nie mogli liczyć na pomoc osób dotąd im bliskich.

„Inwalida musi się liczyć z tym, że zostanie opuszczony przez bliskich” - mówił wiosną 1969 r. reporterce Trybuny Robotniczej dyrektor naczelny GCRLiZ Józef Juszko. - „Aż nadto często naszych pacjentów spotyka taki los”. Bulwersująco mogły jednak brzmieć słowa Juszki, który usprawiedliwiał ludzi opuszczających swych bliskich po wypadku: „Trudno wymagać od ludzi heroizmu, każdy ma prawo ułożyć sobie życie zgodnie ze swymi upodobaniami. Dlatego nie sądźmy zbyt surowo tych, którzy odchodzą.”

Efekty pracy Zespołu Asystentów Socjalnych można ocenić np. na podstawie ich sprawozdania rocznego. W 1969 r. asystenci udzielili dwa tysiące porad pacjentom-górnikom, m.in. na temat odszkodowania za wypadek oraz o uprawnieniach przysługujących w trakcie choroby. Przeprowadzili 805 rozmów wstępnych z pacjentami przyjmowanymi do ośrodka na temat ich sytuacji socjalno-bytowej oraz 805 rozmów z pacjentami zwalnianymi po leczeniu, na temat ich dalszej sytuacji i ewentualnego podjęcia szkolenia zawodowego. Oprócz tego przeprowadzili 32 interwencje w sprawie przyznania pacjentom przedmiotów ortopedycznych.

Asystentom w 1969 r. udało się załatwić 2 przydziały mieszkań hospitalizowanym w Reptach górnikom i pomóc w dokonaniu 3 zamian lokali mieszkalnych. Oprócz tego zorganizowali opiekę nad chorym w miejscu zamieszkania i zadbali o odpowiednie umeblowanie mieszkania. W 10 przypadkach załatwili opiekę pielęgniarską w domu, szczególnie osobom samotnym. Reptowscy asystenci socjalni w 1969 r. sporządzili 12 wniosków o górniczą rentę inwalidzką z powodu wypadku w pracy oraz 4 wnioski o górnicze renty z innych przyczyn. Spowodowali adaptację 5 mieszkań w sposób adekwatny do rodzaju schorzenia mieszkańca. Niebagatelną pomocą dla inwalidów było załatwienie 5 wózków motorowych. W tej sprawie asystenci socjalni interweniowali osobiście, pisemnie i telefonicznie, także kierując do dyrekcji kopalń wnioski o dotacje finansowe na wskazany cel.

Górnicze Centrum Rehabilitacji Leczniczej i Zawodowej w Reptach pod kierownictwem dyrektora Józefa Juszki weszło w okres dużych przeobrażeń. W 1968 r. w budynku byłej masztalerni, na oddziale ortopedycznym, kilka pomieszczeń zaadaptowano na trakt operacyjny. Działalność ortopedyczno-chirurgiczna stała się odtąd na kilka dziesięcioleci mocną stroną reptowskiej placówki.

Mniej więcej w tym samym czasie, bo w 1968 r., utworzony został w GCRLiZ gabinet stomatologiczny. Od 1969 r. przez ponad 30 lat kierowała nim Bogusława Stęplewska-Powiertowska. Po uzyskaniu specjalizacji mogła ona poza rutynowymi czynnościami przeprowadzać także drobne zabiegi chirurgiczne w osobnej sali operacyjnej. W 1971 r. gabinet przekształcono w Dział Stomatologii.

Praca stomatologów z osobami niepełnosprawnymi była niełatwa. Niektórzy pacjenci z uwagi na możliwości poruszania nie mogli być obsługiwani w gabinecie i część zabiegów trzeba było wykonywać przy łóżkach pacjentów. Na potrzeby gabinetu stomatologicznego założona został pracownia protetyczna. Wykonywano w niej protezy, mostki i korony dentystyczne.

Oprócz gabinetu dentystycznego w GCRLiZ utworzono gabinet fryzjerski i kosmetyczny, a pacjenci mogli korzystać bez opłat również z usług manikirzystki i pedikirzystki. Pojawienie się tego rodzaju gabinetów zabiegowych było wyrazem troski o wygląd zewnętrzny niepełnosprawnych pacjentów.

Jednak w realiach ustroju socjalistycznego spotkało się to z niesłusznymi pretensjami, jakoby miały to być wymysły arystokratyczne.

Życie zawodowe w GCRLiZ nie ograniczało się tylko do spełniania przypisanych obowiązków. Dyrektor Józef Juszko zadbał o to, aby w zakładzie pracy działały organizacje integrujące pracowników. Z jego inicjatywy 7 maja 1968 r. utworzony został Klub Techniki i Racjonalizacji przy GCRLiZ. Członkowie klubu zwiedzali niekiedy inne zakłady pracy, brali udział w wystawach technicznych, a także uczęszczali na zebrania Klubu. Wiosną 1970 r. utworzony został przy Górniczym Centrum Rehabilitacji Leczniczej i Zawodowej Klub Oficerów Rezerwy. Według stanu na 11 maja 1970 r., w liczącej 13 osób grupie pierwszych członków oprócz Józefa Juszki znaleźli się między innymi Tadeusz Lazar i Stanisław Żegleń.

Schyłek lat sześćdziesiątych XX wieku był więc dobrym czasem młodego ośrodka rehabilitacyjnego. Ale do zakończenia budowy wszystkich pawilonów była jeszcze długa droga.

C.d.n.
Tekst i zdjęcie: Tomasz Rzeczycki

 

Okładka Montes nr 78

Okładka Montes nr 78