Tarnogórskie górnictwo

W rocznicę 230. lecia odkrycia kruszców - latem 2014 roku - grono miłośników lokalnej historii oraz członkowie SMZT zorganizowali obchody pod nazwą „Srebro i kunszt”. Repr. Mieczysław Filak
W rocznicę 230. lecia odkrycia kruszców - latem 2014 roku - grono miłośników lokalnej historii oraz członkowie SMZT zorganizowali obchody pod nazwą „Srebro i kunszt”. Repr. Mieczysław Filak

Od początku XVII wieku górnictwo tarnogórskie wkraczało w okres stopniowej stagnacji. Prowadzenie eksploatacji złóż kruszcowych coraz niżej i zgłębianie szybów do poziomu wodonośnego triasowego w utworach wapienia muszlowego, związane było ze zwiększonym dopływem wód do wyrobisk górniczych. Stosowanie mało wydajnych metod odwadniania, poprzez wybieranie wody na powierzchnię wiadrami za pomocą kołowrotów oraz ograniczone techniczne możliwości pompowania kieratami konnymi z większych głębokości, były przyczyną zatapiania szybów.


Przyczyny upadku górnictwa w okresie habsburskim

Wojna trzydziestoletnia pogłębiła kryzys w tarnogórskim górnictwie. W 1618 roku wybuchły w mieście konflikty religijne. Górnicy wyznania protestanckiego musieli opuścić miasto, pomniejszając w ten sposób liczbę osób zajmujących się górnictwem. W celu zmobilizowania mieszkańców do aktywności, zmierzającej do ratowania upadającego górnictwa, podjęto szereg działań administracyjnych. Wydany w tym celu, w roku 1619 rozkaz cesarski, nie zmienił sytuacji. Na skutek działań wojennych zniszczeniu uległy urządzenia odwadniające, znaczna część górników zginęła lub zmarła w wyniku epidemii i pożarów.

Nowy właściciel, Łazarz II Henckel von Donnersmarck, który wykupił od cesarza Ferdynanda II Habsburga w roku 1623 za 367 tys. guldenów ziemię bytomską (z Bytomiem i Tarnowskimi Górami), nie był zainteresowany finansowaniem jakichkolwiek robót górniczych, zadowalając się uzyskiwaniem jak największych zysków z nakładanych podatków.

We wszystkich etapach wojny trzydziestoletniej miasto było nękane, plądrowane i grabione przez różne wojska, a kosztami zniszczeń i kontrybucjami obciążano mieszkańców.

Już w pierwszym okresie wojny zorganizowano w mieście nabór do wojska. W 1619 roku cesarski pułkownik Christoph von Rabenau założył punkt poboru dla zwerbowanych ochotników. Kosztami tego przedsięwzięcia w wysokości 430 florenów obciążono miasto. W następnym roku, rada miasta musiała pokryć koszty utrzymania wojska w kwocie 775 florenów.

W lutym tego samego roku, kilka tysięcy nieregularnej jazdy polskiej, zwerbowanej przez cesarza, przeszło przez Śląsk w marszu do Czech, a jeden z oddziałów wtargnął do Tarnowskich Gór, zmuszając władze do zapłacenia 250 florenów kontrybucji.

W 1623 roku władze cesarskie nałożyły podatek obronny, który łącznie z innymi kontrybucjami wynosił dla wolnego miasta Tarnowskie Góry 876 florenów. Na zapłacenie tej kwoty władze zmuszone były sprzedać część lasu w Lasowicach oraz liczne dobra majątkowe w Lasowicach i Sowicach.

W lutym 1627 roku, pojawiły się w mieście wojska duńskie i austriackie, które nałożyły kolejne kontrybucje w wysokości 710 talarów. Władze miasta zmuszone były do złożenia przysięgi wierności królowi duńskiemu. Wojska duńskie wyparte zostały ze Śląska przez wojska cesarskie pod wodzą pułkownika Wallensteina, które w Tarnowskich Górach stacjonowały od lipca do listopada. Za zdradę, i złożenie przysięgi królowi duńskiemu, miasto musiało zapłacić 2100 florenów kontrybucji na ich utrzymanie,

Okropności i okrucieństwa wojny nie znały granic. Doszczętnie zrabowany został majątek kościoła ewangelickiego, a władze, nie uwzględniając tych strat, wymusiły na proboszczu pokrycie części kontrybucji wojennych w wysokości 12 215 talarów.

W latach 1626-1636 wysokość kontrybucji wypłaconych przez miasto wyniosła 14 370 florenów.

W 1638 roku mieszkańcy ciemiężeni byli przez egzekucyjne wojska cesarskie, które swawolnymi i zuchwałymi czynami splądrowały domy mieszkańców. Po tych ekscesach miasto określane było jako „totalnie spustoszone”. W latach 1639-1642 miasto zapłaciło za utrzymanie wojsk szwedzkich i cesarskich 1600 florenów.

W 1643 roku wtargnęły do Tarnowskich Gór ponownie wojska szwedzkie, które paląc i grabiąc dobytek mieszkańców, dokonały resztki zniszczeń. Wystraszeni mieszkańcy ratowali się ucieczką.

Po wojnie trzydziestoletniej miasto było wyludnione i znajdowało się w kompletnej ruinie, a górnictwo znajdowało się w całkowitym rozpadzie. Nowe podatki cesarskie i Donnersmarcków uniemożliwiały jego odbudowę.

W drugiej połowie XVII wieku nastąpiło przejściowe nieznaczne ożywienie w górnictwie. W listopadzie 1652 roku, Wyższy Urząd Górniczy we Wrocławiu, ogłosił o zaprojektowaniu i rozpoczęciu drążenia nowej sztolni odwadniającej, której nadano nazwę „Wspomóż Bóg”. O dofinansowanie tej wyjątkowej w tym czasie górniczej inwestycji miasto zwróciło się z prośbą do Donnersmarcka, a spotkawszy się z odmową, zmuszone było obciążyć podatkami na ten cel mieszkańców miasta.

W latach 1654-1695 wydrążono sztolnię na długości 867 łatrów, łącznie z roznosem (rów na powierzchni) od Rybnej do Opatowic. Woda ze sztolni miała spływać do rzeki Stoły. W czasie jej drążenia, w bardzo trudnych warunkach geologicznych, nie natrafiono na złoża kruszcowe i zaniechano z tego powodu dalszej budowy.

Do zgłębiania nowych szybów i odwadniania zatopionych, uaktywniły się pasywne do tej pory władze górnicze. Podjęcie tych działań wspierały także władze cesarskie, a cesarz Leopold II, potwierdzając przywileje dla wolnego miasta górniczego nakazał jednocześnie kontynuowanie robót górniczych pod karą 50 grzywien.

Efektem takiej kampanii było zgłębienie w latach 1660-1666 około 80 szybów, a do ich odwadniania reaktywowano sztolnię Jakuba wydrążoną w latach 1564-1602. Jednak nie widać było, aby kulejące górnictwo zaczęło się rozwijać w sposób regularny.

Brak zainteresowania Donnersmarcków tym stanem rzeczy wykorzystali różni kombinatorzy i spekulanci, nastawieni jedynie na zagarnięcie jak największych zysków, eksploatując złoża jak najbliżej szybu, nie prowadząc żadnych robót inwestycyjnych.

Komisja cesarska, sprowadzona do Tarnowskich Gór w roku 1672 stwierdziła, że czynne są tylko 3 szyby, w których wydobywa się rudę żelaza i rudę ołowiu. Gwarectwo zatrudniało tylko 68 gwarków. Pozostałe szyby były do poziomu 9 łatrów zatopione.

W pierwszej połowie XVIII wieku doszło do kolejnego, długotrwałego kryzysu w tarnogórskim górnictwie. Spustoszenia dokonały pożary i epidemie.

W sierpniu 1701 roku spłonęło całe miasto. We wrześniu 1742 roku spłonęły 63 zabudowania. W 1746 roku w lipcu spłonęły wszystkie zabudowania w rynku i w jego sąsiedztwie. Spłonęły wtedy 103 budynki, 17 stodół, magazyn soli, brama krakowska i probostwo kościoła ewangelickiego.

W lipcu i sierpniu 1715 roku miasto nawiedziła epidemia dżumy. Zmarły 152 osoby. W 1723 roku na skutek tzw. śmiertelnej choroby dziecięcej zmarło 106 osób, w tym 74 dzieci.

W latach 1735 i 1736 padające z krótkimi przerwami przez 73 dni ulewne deszcze zniszczyły kompletnie wszystkie plony. W ciągu tych dwóch lat z głodu zmarło 500 osób, co stanowiło połowę mieszkańców miasta.

Pomimo tych klęsk żywiołowych poszerzono obszar poszukiwania złóż, w wyniku czego odkryto nowe złoża rudy ołowiu w rejonie Bobrownik, którymi zainteresowani byli tym razem Donnersmarckowie. W latach 1710-1730 roboty górnicze w tym rejonie finansowała hrabina Juliane Henckel, uzyskując dochody z wydobytych kruszców w kwocie 30 tys. talarów. Z 15 czynnych szybów wydobyto 6 tys. cetnarów (około 315 ton) srebronośnej galeny, zatrudniając 60 gwarków.

Pod koniec lat czterdziestych zabrakło kapitału dla górniczych inwestycji, gdyż zarówno kupcy, jak i zamożni mieszkańcy uznali, że z uwagi na spadek w tym okresie popytu na metale i brak kosztownego odwadniania, nie warto inwestować w miejscowe górnictwo.

Jeszcze w roku 1748 w kilku szybach, 12 gwarków próbowało ratować tarnogórskie górnictwo, które ostatecznie zamarło w roku 1754. Zalegające poniżej poziomów wodonośnych złoża nie zachęcały do ich eksploatacji.

 

Górnictwo w okresie panowania pruskiego

Wydarzenia polityczne w pierwszej połowie XVIII wieku nie rokowały odrodzenia tarnogórskiego górnictwa. Nastał okres działań wojennych. Ziemię śląską ogarnęły wojny pomiędzy Austrią i Prusami. Trzy wojny śląskie przesądziły o przynależności państwowej Śląska.

W 1740 roku Prusy, Bawaria, Saksonia, Francja i Hiszpania utworzyły koalicję, której celem było odebranie Austrii hegemonii nad Europą. Zaplanowano rozbiór królestwa czeskiego. Po pierwszej wojnie Prusy po pokonaniu wojsk austriackich, na podstawie traktatu podpisanego w czerwcu 1742 roku we Wrocławiu, zajęły prawie cały Śląsk.

W 1744 roku Prusy rozpoczęły drugą wojnę śląską, w której nie odniosły żadnych sukcesów. Prusacy, wyparci spod Pragi przez wojska austriackie, musieli się zadowolić ugodowymi warunkami podpisanymi w 1745 roku w Dreźnie. W trzeciej wojnie śląskiej - tzw. siedmioletniej - Prusy pokonały koalicję, w skład której wchodziły: Austria, Francja, Szwecja, Rosja i Saksonia, i na mocy porozumienia podpisanego 15 lutego 1673 roku w Hubertusburgu (Saksonia), Śląsk przeszedł pod panowanie Królestwa Pruskiego.

Król pruski był zwolennikiem polityki popierającej rozwój prywatnych i państwowych przedsiębiorstw przemysłowych. Uruchomienie nowych zakładów wymagało znacznych nakładów finansowych, kadry technicznej, która miała przejąć ich prowadzenie. Rozpoczęto od zmiany stanu prawnego i administracyjnego.

Uprzemysłowienie zajętych terenów Śląska, rozpoczęto od utworzenia w Berlinie w roku 1766 Departamentu Górniczo-Hutniczego, na czele którego stanął baron Fryderyk Antoni von Heynitz, powołany na te stanowisko w randze państwowego ministra przez króla Fryderyka II Wielkiego. Opracowane przez Heynitza plany obejmowały gruntowne zreformowanie gospodarki Królestwa Pruskiego, w której górnictwo i hutnictwo miało odegrać znaczącą rolę. Przy ich tworzeniu miano wykorzystać techniczne osiągnięcia angielskie, z którymi Heynitz zapoznał się w czasie pobytu w tym kraju.

Już wcześniej, bo w roku 1749, władze pruskie, reprezentowane przez nowo powołaną władzę prowincjonalną we Wrocławiu, Izbę Wojenną i Izbę Skarbową oraz podległy im Urząd Górniczy w Reichenstein (Złoty Stok), powołały górniczych ekspertów do rozeznania na miejscu aktualnej sytuacji o stanie tarnogórskiego górnictwa i przyczyn jego upadku. Ponadto, Izba Wojenno-Skarbowa wydała odezwę, nawołującą od odbudowy tarnogórskiego górnictwa.

Finalnym wnioskiem wykonanych ekspertyz było stwierdzenie, że jedynym ratunkiem do reaktywowania tarnogórskiego górnictwa jest prawne uregulowanie lub całkowite zniesienie podatku (regale), płaconego przez gwarectwa i indywidualnych kopaczy na rzecz właścicieli ziemskich. Po licznych i długoletnich pertraktacjach z hr. Erdmannem Gustawem Henckel von Donnersmarckiem, na mocy umowy z dnia 16 stycznia 1782 roku, hrabia zrzekł się prawa do jednej dziewiątej części wydobywanego kruszcu oraz do opłaty 3 talarów od każdej miarki uzyskanego srebra, zadowalając się połową królewskiej dziesięciny od wydobycia zaplanowanych kopalń.

Jednym z kryteriów mających usprawnić i przyspieszyć rozwój przemysłu górniczo-hutniczego była reorganizacja urzędów górniczych. Departament Górniczo-Hutniczy sprawował nadzór nad rozwojem przemysłu górniczego przy pomocy Wyższego Urzędu Górniczego z siedzibą w Złotym Stoku, a od 1779 we Wrocławiu. W tym roku król Fryderyk II mianował dyrektorem Śląskiego Wyższego Urzędu Górniczego bratanka Heynitza, Fryderyka Wilhelma Redena. W celu podporządkowania śląskiego górnictwa kierownictwu władz państwowych, opublikowano w czerwcu 1769 roku nowe prawo górnicze dla Suwerennego Księstwa Śląskiego i Hrabstwa Kłodzkiego.

Hrabia Reden kontynuując założenia weryfikacji urzędów górniczych powołał do życia placówki terenowe, nadając im status deputacji górniczych. Jako delegatury Wyższego Urzędu Górniczego miały swoje siedziby w Wałbrzychu, Gierczynie, Złotym Stoku i Tarnowskich Górach. W roku 1793 deputacje górnicze zostały przemianowane na urzędy górnicze.

Nowy impuls w rozwoju tarnogórskiego górnictwa nastąpił po zaangażowaniu się - z polecenia króla Fryderyka II - Heynitza i Redena w rozeznanie wszystkich możliwości wznowienia eksploatacji górniczej na Śląsku. Król nie przypadkowo wybrał tych dwóch fenomenalnych fachowców w dziedzinie górnictwa i hutnictwa. Obaj zwiedzili w 1776 roku największe angielskie zagłębia przemysłowe, stanowiące w drugiej połowie XVIII wieku czołówkę europejskiego przemysłu. Tam poznali zasady działania kopalń węgla, koksowni, nowoczesnej metalurgii, stosowania maszyn parowych, budowy kanałów wodnych i sztolni odwadniających wyrobiska górnicze.

Z takimi doświadczeniami objechali w 1779 roku ośrodki górnictwa i hutnictwa śląskiego: rejony Kłodzka, Wałbrzycha, Legnicy, Bytomia, Ozimka i oczywiście Tarnowskich Gór. Fatalny stan tamtejszych zakładów skłonił Redena do opracowania programu rozwoju gospodarczego. Głównym założeniem odbudowy zaniedbanego górnictwa było powstanie wzorcowych państwowych kopalń. Reden nie ufał prywatnej inicjatywie, skazując ją z góry na niepowodzenie. Memoriał Redena zyskał akceptację króla.

Podczas pobytu w Tarnowskich Górach towarzyszył im królewski radca górniczy Carl Abraham Gerhard, który z Redenem dokonał rekrutacji członków powołanej deputacji górniczej. Kierownictwo powierzyli miejscowemu kupcowi (Salzfaktor) nazwiskiem Grust, zaś funkcję przysięgłego górniczego powierzyli nadsztygarowi, zatrudnionemu w sowickiej kopalni Donnersmarcka, w którym Reden dostrzegł zdolnego urzędnika.

Swą obecność w Tarnowskich Górach Reden wykorzystał do prowadzenia rozmów z górnikami zatrudnionymi w kopalniach galmanu na temat historii tarnogórskiego górnictwa, objechał stare tereny górnicze, pertraktował również z hr. Henckel v. Donnersmarck w sprawie obniżenia regale. Przed wyjazdem z miasta zobowiązał mianowanych urzędników deputacji do sprowadzenia z Saksonii do Tarnowskich Gór 6 sztygarów, 36 wykwalifikowanych górników, modeli stosowanych w tamtejszym górnictwie konnych odwadniarek, kołowrotów i urządzeń wiertniczych oraz wybudowania dla sprowadzonych górników specjalnego osiedla.

W lipcu 1780 roku Heynitz przedłożył królowi szczegółowe sprawozdanie z pobytu na Śląsku. Znaczna część raportu dotyczyła rozeznania sytuacji w Tarnowskich Górach w celu wznowienia w tym rejonie prac górniczych. Na rozpoczęcie robót i zbudowanie kopalni rud kruszcowych poprosił króla o kredyt z banku państwowego w kwocie 100 tys. talarów. Z uwagi na całokształt aktualnych kosztów gospodarki Królestwa Pruskiego, król wyraził zgodę pod warunkiem wypłacenia takiej pożyczki dopiero za dwa lata.

W lutym 1782 roku, na spotkaniu w Berlinie, Heynitz przekazał Redenowi wytyczne związane z niezwłocznym rozpoczęciem kompleksowych robót wstępnych na terenie starych wyrobisk górniczych w Tarnowskich Górach. Wysłano do Freiberga cieślę - specjalistę od konstrukcji kieratów konnych i kołowrotów - w celu sprawdzenia jak zaawansowane są roboty modeli tych urządzeń dla Tarnowskich Gór.

Heynitz i Reden ponownie udali się do Tarnowskich Gór, by na miejscu, na podstawie przygotowanych przez miernika górniczego map sytuacyjnych wykonać zaplanowane roboty. Po dokładnym przestudiowaniu map wyznaczono miejsca zgłębienia po 2 szyby w rejonie Bobrownik, Suchej Góry, Lasowic i Strzybnicy, polecono wykonanie kilku przedwiertów w Dąbrówce i na terenie Bytomia oraz w rejonie Bobrownik wykonanie rowów ściekowych, do których byłaby pompowana woda z zaplanowanych szybów. Zobowiązano Urząd Górniczy, aby ustalone roboty, łącznie ze zgromadzeniem zapasu drewna, ukończone zostały na przełomie lat 1783/1784.

Poczynania Heynizta i Redena związane z uruchomieniem eksploatacji złóż kruszcowych w Tarnowskich Górach nie zawsze były aprobowane przez króla. Wysokie koszty inwestycji, ryzyko niepowodzenia i wątpliwe korzyści gospodarcze z ewentualnie wydobytego ołowiu, nie były dla króla optymistyczną perspektywą. Jednak autorytet Heynizta i Redena, ich fachowa wiedza, doświadczenie i upór w kontynuowaniu dalekosiężnych planów, mogące jednak w przyszłości przynieść korzyści Królestwu, przekonały króla Fryderyka II Wielkiego, który zatwierdził ustaloną przez Heynitza datę rozpoczęcia eksploatacji złóż kruszcowych w Tarnowskich Górach na maj 1784 roku.

Prowadzone w roku 1783 roku roboty wiertnicze nie natrafiały na złoża galeny i innych kruszców. Prace w rejonie Bobrownik i Suchej Góry zostały zatrzymane. Pomimo tego, uporządkowano i pogłębiono stary rów wodny w rejonie Bobrownik długości 300 łatrów (około 600 m).

Wiosną 1784 roku zgłębiono w rejonie Bobrownik 3 szyby poszukiwawcze: Rudolphine, Graf Lisczek i Strzibnica, których lokalizację wyznaczył osobiście minister Heynitz. Do zgłębiania szybów i robót pomocniczych zatrudniono 72 górników (42 z Saksonii i 30 miejscowych).

16 lipca w szybie Rudolphine na głębokości około 18 metrów natrafiono na bogato okruszcowane złoże galeny.

Uszczęśliwiony Reden o tym rewelacyjnym odkryciu poinformował w pierwszej kolejności Heynitza, któremu zaledwie kilka dni wcześniej, 8 lipca, przekazał pesymistyczną wiadomość o trudnościach w szybie Rudolphine; z uwagi na obfite ilości atakującej kurzawki i wody stracił bowiem nadzieję na odkrycie w tym miejscu złoża. Próbkę wydobytej galeny przesłał Wyższemu Urzędowi Górniczemu we Wrocławiu a drugą królowi Fryderykowi II Wielkiemu.

Do bryły kruszcu przeznaczonej dla króla dołączył informację o okruszcowaniu odkrytego złoża: z jednego centnara uzyskano 70 funtów ołowiu i 4-5 lotów srebra. Zaś do próbki galeny przesłanej do Urzędu Górniczego dołączył meldunek z datą 20 lipca 1784 roku następującej treści: „Z wielką przyjemnością donoszę Wielce Szanownemu Królewskiemu Kolegium, że Opatrzność pobłogosławiła nasze tutejsze poszukiwania skarbów tej ziemi, ponieważ udało się szczęśliwie dotrzeć 16 lipca o godz. 6.00 w szybie Rudolphine do głębokości 8 i 7/8 łatra, a dwa dni później na nocnej zmianie w sąsiednim szybie Graf Lisczek do głębokości 6 łatrów i odsłonić zalegające na tych głębokościach złoże srebronośnej galeny. Proszę przesłane okazy galeny z tutejszego regionu umieścić w Waszym zbiorze minerałów”.

Reden, jako wybitny górnik, naukowiec, geolog i fizyk, zafascynowany historycznym odkryciem złóż kruszcowych w Tarnowskich Górach, nie mógł nie powiadomić o tym wydarzeniu swego przyjaciela, Tajnego Królewskiego Radcy Izby Wojenno-Skarbowej Carla Abrahama Gerharda, donosząc mu pismem już następnego dnia - 17 lipca, że poprzedniego poranka wydobył z szybu Rudolphine okaz kruszcu wielkości swojego pulpitu, ważący ponad 2 centnary i dodał, że „takiego w Twoim życiu nie widziałeś, nie miałeś i nie dotykałeś”.

Wiadomość o wydobyciu z szybu Rudolphine pierwszego urobku z zawartością kruszcu błyskawicznie dotarła do mieszkańców miasta, którzy w radosnym nastroju zgromadzili się pod szybem, aby uczestniczyć w dziękczynnym nabożeństwie, odprawionym przez proboszcza parafii ewangelickiej Johanna Wilhelma Pohle. Wygłoszone przez niego kazanie zostało szeroko upublicznione.

W listopadzie 1784 roku odkryto również złoże galeny w jednym z szybów poszukiwawczych w rejonie Suchej Góry.

Zaawansowane roboty górnicze i odkryte złoża sprzyjały powstaniu państwowego przedsiębiorstwa górniczego (Metallerzberwerk bei Tarnowitz), jako wzorcowego dla prywatnych kopalń. Początkowa nazwa: Kopalnia Fryderyka Wilhelma (Friedrich-Wilhelm-Grube) została później zmieniona na Kopalnię Fryderyk (Friedrichsgrube).

7 stycznia 1785 roku Reden przedstawił Heynitzowi opracowane przez niego następujące założenia finansowe kopalni:

Ogólny kapitał zakładowy - 70 tys. talarów

Koszty materiałowe - 15 tys. talarów

Dochody przy wydobyciu 15 tys. centnarów - 25 tys. talarów

Koszty odwadniania - 10 tys. talarów

Nadwyżka - 20 tys. talarów

Reden, nie ufając prywatnym spółkom, sceptycznie ustosunkował się do propozycji Heynitza, aby działalność Kopalni Fryderyk w pierwszej fazie działalności przekazać gwarectwom. Reden po przeanalizowaniu statusu gwarectw w Ilmenau (rejon górniczy w górach Harzu w Dolnej Saksonii) przekonał Heynitza, że w przypadku kryzysu finansowego, kopalnia jako prekursorskie przedsiębiorstwo państwowe, ma zapewnione dotacje z kasy państwowej. Na tych warunkach powołana przez Heynitza komisja ministerialna zatwierdziła w Berlinie w dniu 31 stycznia 1785 roku założenia finansowe Kopalni Fryderyk.

W pierwszym okresie działalności Kopalni Fryderyk roboty górnicze skoncentrowane były wokół szybu Rudolphine. Początkowo obszar górniczy ograniczony był do 12 kwadratów o boku 18 łatrów każdy. Licencję na eksploatację, jako kopalnia poszukiwawcza wykupiła Śląska Górnicza Kasa Melioracyjna. W 1785 roku zgłębiono w sąsiedztwie Rudolphine 17 nowych szybów. Szyby te połączono chodnikami, z których poprowadzono przodki wydobywcze w odkrytych gniazdach lub żyłach galeny. Kontynuacja robót górniczych poniżej poziomów wodonośnych stwarzała ogromne trudności w odwadnianiu. W opracowanej ekspertyzie opłacalności eksploatacji złóż, zalecono powrót do odwadniania kieratami konnymi i sztolniami, niezależnie od planowanego zastosowania maszyn parowych. Pod koniec roku 1784 zbudowano pierwszą odwadniarkę w rejonie szybu Rudolphine. Kierat ten poruszany był za pomocą 40 koni, a jego konstrukcja umożliwiała odwadnianie kilku szybów jednocześnie przy ogólnej wydajności 927 litrów wody z głębokości 19 metrów podczas jednego obrotu. Koszt zabudowy tego kieratu wyniósł 2268 talarów. W następnym roku zbudowano dwa kolejne kieraty o tych samych parametrach technicznych.

W uznaniu zasług, w 1786 r Fryderyk Wilhelm II nadał Fryderykowi Redenowi tytuł hrabiowski, a do jego herbu dodał dwa młotki górnicze.

W określonym polu górniczym zgłębiono do końca 1789 roku 57 szybów, a liczba zatrudnionych wzrosła do 190 osób.

Niezależnie od prowadzenia robót eksploatacyjnych, drążono otwory wiertnicze i szyby badawcze, w celu szczegółowego rozeznania głębokości zalegania złóż i ich zawadniania. We wszystkich wyrobiskach napotykano na ogromne ilości wody.

Heynitz i Reden, główni organizatorzy rozwoju górnictwa w rejonie Tarnowskich Gór zadecydowali, że niezależnie od powrotu do odwadniania kieratami konnymi oraz planowanego sprowadzenia maszyn parowych, należy w celu odwadniania niżej zalegających złóż wrócić także do odwadniania sztolniowego. W tym celu, dla rozpoznania stanu nieczynnych sztolni „Wspomóż Bóg” i „Krakowska”, zrekonstruowano w nich po jednym szybie. Wyniki penetracji były niepomyślne, bowiem obie sztolnie były w tych miejscach zawalone. Pomimo tego, już jesienią 1785 roku przystąpiono do odbudowy sztolni „Wspomóż Bóg”. Sztolnia drążona była w bardzo trudnych warunkach geologicznych przodkami na zbicie z 25 szybów zgłębionych na linii wyznaczonego kierunku. Liczne zawały, kurzawka i silny dopływ wody opóźniały postępy prac. Do odwadniania zbierającej się w przodkach wody zastosowano kierat konny i dwudziestocalową maszynę parową. W takich warunkach, po 18 latach, w lipcu 1803 roku osiągnięto jej zaplanowaną długość tj. 1642 łatry (około 3150 metrów). Zakończono pierwszy etap budowy sztolniowego odwadniania Kopalni Fryderyk.

Przez te 18 lat teren wokół szybu Rudolphine nabierał charakteru krajobrazu górniczego. Szyb stał się obiektem integracji mieszkańców w kultywowaniu tradycji górniczych. Jako miejsce odrodzenia się tarnogórskiego górnictwa stał się również miejscem kultu religijnego. Po inauguracyjnym dziękczynnym nabożeństwie 16 lipca 1784 roku, nabożeństwa kontynuowane były corocznie w dniu 16 lipca lub w pierwszą niedzielę po tym dniu. Staraniem Redena dni te były zatwierdzonym przez władze pruskie świętem górniczym. W obu kościołach, katolickim i ewangelickim odbywały się dziękczynne nabożeństwa, w których udział brali pracownicy Kopalni Fryderyk i Huty Fryderyk, urzędnicy oraz delegacje innych górniczych regionów górnośląskich. Po nabożeństwach w kościołach w uroczystym pochodzie gromadzili się pod szybem, aby święto górnicze zakończyć uroczystym festynem.

W ciągu dwudziestu lat z szybu Rudolphine tarnogórskim gwarkom czas prac oznajmiał dniówkowy dzwon, zawieszony w 1801 roku na drewnianej dzwonnicy.

Po zakończeniu w 1820 roku eksploatacji w szybie Rudolphine, teren wokół szybu został wyrównany i zadrzewiony. Według koncepcji Redena teren ten miał być przekształcony i stanowić punkt centralny jako symbol i pomnik rozwoju górnictwa na Górnym Śląsku.

Szyb zlikwidowano i usypano na jego miejscu dziesięciometrowej wysokości hałdę, uformowaną w kształcie stożka z zaokrągloną podstawą. Na zniwelowanym szczycie posadzono jedyne w tym miejscu drzewo akacjowe, do którego prowadziła serpentynowa ścieżka. Teren został ogrodzony, a wokół hałdy posadzono drzewa lipowe o kulistym kształcie koron, wzdłuż których utworzyła się specyficzna alejka spacerowa. Zrekultywowany w taki sposób teren otrzymał nazwę Park Kopalniany przy Pamiątkowej Hałdzie Kopalni Fryderyk. Obecnie funkcjonuje jako chroniony prawnie Park Kulturowy „Kunszt”.

Opiekę nad parkiem powierzono wówczas urzędnikom i dozorowi technicznemu kopalni, których domy usytuowane były w sąsiedztwie parku.

Pamiątkowa hałda była również miejscem spotkań i obchodów uroczystości nie tylko w dniach górniczego święta. W latach 1840-1861 wokół hałdy gromadzili się pracownicy kopalni, bractwa górnicze ze swoimi sztandarami i urzędnicy Urzędu Górniczego, aby w dniu 15 października uczcić coroczne urodziny króla Fryderyka Wilhelma IV.

Z okazji setnej rocznicy uruchomienia Kopalni Fryderyk, w dniu 16 lipca 1884 roku umieszczono 3-metrowej wysokości granitowy pomnik, zwany obeliskiem Redena z popiersiem króla Fryderyka II Wielkiego, nad którym umieszczono godło górnicze zwieńczone koroną państwa pruskiego. Pod wizerunkiem króla wykuto napis: „W tym miejscu za panowania łaskawego króla Fryderyka Wielkiego pod jego berłem hrabia Reden odkrył w dniu 16 lipca 1784 roku w szybie Rudolphine kruszec ołowiu”.

W 1910 roku kierownictwo Kopalni Fryderyk przekazało pomnik miastu. Władze Wolnego Miasta Tarnowskie Góry umieściły obelisk w parku miejskim, a na tylnej powierzchni pomnika wyryto napis: „Na pamiątkę setnej rocznicy Królewskiej Kopalni Fryderyk. Hałda poszukiwawczego szybu Rudolphine usytuowana jest w odległości 2000 metrów na południe od rynku miejskiego i 1761 metrów na północ od Suchej Góry. Z powodu rezygnacji Królewskiej Kopalni Fryderyk z opieki nad kopalnianym parkiem umieszczony został w tym miejscu”.

W nocy z 14 na 15 lipca 1930 roku dokonano próby jego zniszczenia, a kilka dni później pomnik został wysadzony w powietrze i zlikwidowany.

Tym samym wyrzucono brutalnie z pamięci mieszkańców byłego Wolnego Miasta Górniczego symbolicznego pośrednika pomiędzy miastem i pamiątkową hałdą.

Józef Moszny

 

Okładka Montes nr 78

Okładka Montes nr 78