Boisko do likwidacji

Burmistrz miasta gwarków napytał sobie niezłej biedy, gdy z woli sanacyjnych urzędników wojewódzkich został likwidatorem założonego przez Niemców w Tarnowskich Górach w 1911 roku Pierwszego Klubu Sportowego

Klub sportowy Verein fur Rasenspiele założyli w Tarnowskich Górach w 1911 roku niemieccy piłkarze i działacze sportowi. Klubowe boisko, na którym rozgrywali mecze, znajdowało się na gruntach rozciągających się pomiędzy dzisiejszymi ulicami Wyszyńskiego i Gruzełki. Po włączeniu w 1922 roku miasta gwarków do Rzeczypospolitej stowarzyszenie zarejestrowało klub w tarnogórskim Sądzie Grodzkim pod zmienioną polską nazwą Pierwszy Klub Sportowy Tarnowskie Góry. Lokal klubowy znajdował się w domu przy ulicy Gliwickiej 20. W latach międzywojennych prezesem stowarzyszenia był Augustyn Hauser zamieszkały przy ulicy Gliwickiej 7. Do klubowych działaczy należeli także Kurt Rusin i Alfred Olesch.

To na nich wiosną 1936 roku spadła nieoczekiwana wiadomość. Urząd Wojewódzki Śląski w Katowicach 24 kwietnia 1936 r. zarządził likwidację klubu. Chociaż w uzasadnieniu naczelnik Wydziału Bezpieczeństwa Publicznego Stanisław Ryczkowski podał konkretny powód likwidacji pisząc, że „stowarzyszenie od roku 1927 nie odnowiło Zarządu, mimo że według Statutu Zarząd ma być wybierany corocznie”. W gruncie rzeczy był to tylko pretekst, żeby w ramach zwalczania przez sanacyjne władze niemieckich stowarzyszeń pozbyć się z miasta gwarków sportowej drużyny sięgającej korzeniami czasów panowania cesarza Wilhelma II. Klub oczywiście miał prawo w ciągu 14 dni odwołać się od decyzji wojewody śląskiego poprzez katowicki UWŚL. do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie.

Stroje i piłki do ratuszowej piwnicy

Pomimo możliwości anulowania postanowienia władz wojewódzkich, gdyż prezes Augustyn Hauser złożył 7 maja 1936 r. odwołanie w imieniu stowarzyszenia, decyzja o likwidacji Pierwszego Klubu Sportowego w Tarnowskich Górach przekazana została burmistrzowi Fryderykowi Antesowi mianowanemu likwidatorem z urzędu. Ówczesny sanacyjny ojciec miasta gwarków dość gorliwie wziął się za wypełnianie likwidacyjnych obowiązków. Zarządowi klubu wyznaczył na 8 maja 1936 roku termin, jak napisał w wezwaniu „oddania do moich rąk wszelkich aktów stowarzyszenia z dokładnym zestawieniem wszystkich części składowych majątku. Dysponowanie majątkiem stowarzyszenia po tym dniu nie jest dopuszczalne”. Po licznych ponagleniach i rozmowach z prezesem Augustynem Hauserem dopiero 20 maja 1936 r. niemieccy działacze sportowi przekazali Magistratowi księgi i dowody kasowe z lat 1926-1936, trzy niezapłacone firmom rachunki, protokolarz, sprawozdanie o składkach członkowskich z lat 1926-1937, wszelkie akta, dokumenty i pisma oraz spis inwentarza. Sprzęt sportowy, czyli pięć powłok skórzanych do piłek, cztery dętki, 10 strojów piłkarskich, dres, szafa, pompka oraz igła do sznurowania piłek dopiero 9 czerwca 1936 roku przeniesiony został przez magistrackiego kasztelana Szaflika z mieszkania Konrada Sudy przy ulicy Św. Jacka do piwnicy w Ratuszu. Miasto stało się także zarządcą ogrodzonego drewnianym parkanem boiska z dwiema bramkami, drewnianym budynkiem kasy i ustępem oraz masztem do wywieszania flagi.

A zarządzanie boiskiem wcale nie było takie proste. Zwłaszcza że dawni członkowie zlikwidowanego niemieckiego klubu dopuszczali się aktów sabotażu. W doniesieniu do Posterunku Oficerskiego Policji Województwa Śląskiego w Tarnowskich Górach z 9 lipca 1936 r. Fryderyk Antes skarży się na uszkodzenia płotu otaczającego boisko. „Nieznani sprawcy wyrywają deski, w nocy dnia 7 na 8 przemocą przesunięto drewnianą budowlę, służącą jako kasę, z miejsca uszkadzając przytem drewnianą podstawę” - napisał burmistrz, prosząc o ukaranie wandali.

Opłata za boisko bez względu na pogodę i frekwencję

Sporo kłopotów napytał sobie Fryderyk Antes, rozpatrując prośby o wynajęcie boiska na mecze przez inne kluby. Regularnie jednym z dzierżawców boiska był założony w 1923 roku polski Klub Sportowy Śląsk Tarnowskie Góry. W myśl wcześniejszej umowy zawartej pomiędzy KS Śląsk a Pierwszym Klubem Sportowym za jednorazowe wynajęcie boiska na niedzielne mecze piłki nożnej opłata wynosiła 20 złotych. I tyle obiecali wpłacić polscy działacze na konto likwidatora za korzystanie z boiska 19 maja 1936 r. W tym dniu Śląski Okręgowy Związek Piłki Nożnej, do którego należeli piłkarze KS Śląsk Tarnowskie Góry, zorganizował, jak napisali do burmistrza „zawody propagandowe pomiędzy Reprezentacjami Miasta i powiatu tarnogórskiego”. Po raz kolejny KS Śląsk skorzystał z boiska 21 maja 1936 r., gdy jego piłkarze rozegrali mecz o puchar Redakcji „Siedem Groszy” z Fortuną Brzozowice. Bardziej skomplikowana była sprawa wynajęcia boiska 24 maja 1936 r. na mecz z Ruchem Radzionków. Z powodu padającego deszczu nie dopisała publiczność i KS Śląsk nie miał żadnego dochodu ze sprzedaży biletów wstępu. W dodatku zarząd klubu musiał zapłacić sędziemu i ponieść koszty przyjazdu przeciwników. Z tego powodu polscy działacze poprosili likwidatora o umorzenie zapłaty 20 złotych.

Jednak likwidator w imię dyscypliny finansowej nie zgodził się na żadne umorzenia opłat. Tym bardziej, że po podliczeniu dotychczasowego korzystania z boiska przez KS Śląsk wyszło, iż zarząd klubu zapłacił jedynie 10 zł za korzystanie z boiska i miał jeszcze do zapłaty 70 zł. Zatem Fryderyk Antes wraz z upomnieniem się o zapłatę zaległości przypomniał umowę między klubami, która zakładała opłatę „bez względu na pogodę i frekwencję”. Mimo że KS Śląsk nie kwapił się z płaceniem, nadal korzystał z boiska, organizując na nim 12 czerwca 1936 r. coroczny festyn sportowy. W związku z tym zwrócił się nawet do burmistrza o skoszenie trawy na boisku. Jak argumentowali działacze KS Śląsk „wysoka trawa utrudnia zawody i może sprowadzić nieszczęście graczy”. Za koszenie wzięli się sami piłkarze i policzyli sobie za trud kosiarzy 5 zł, co skrupulatnie wykazał likwidator, gdy otrzymał 10 lipca 1936 r. pismo z Urzędu Wojewódzkiego Śląskiego o uchyleniu likwidacji Pierwszego Klubu Sportowego. Był to efekt klubowego odwołania. „Dodatkowe dochodzenia wykazały brak faktycznych podstaw do zarządzenia likwidacji” - napisał ten sam naczelnik Wydziału Bezpieczeństwa Publicznego Stanisław Ryczkowski.

Ukarana gorliwość likwidatora


Na wieść o anulowaniu likwidacji Pierwszego Klubu Sportowego jego prezes Augustyn Hauser 23 lipca 1936 r. poprosił likwidatora o oddanie sprzętu sportowego, dokumentacji, bo klub przeprowadzi na boisku rozgrywki piłki nożnej. Już na drugi dzień stroje, piłki i dres wróciły do prawowitego właściciela. Natomiast w Miejskiej Komunalnej Kasie Oszczędnościowej zamknięte i podsumowane zostało konto likwidatora. Z bilansu wynikało, że KS Śląsk winien był nadal za dzierżawę boiska 70 zł. Z 10 zł opłat, połowę likwidator wydal na koszenie trawy na boisku oraz 3 zł na opłaty bankowe. Do zwrotu Pierwszemu Klubowi Sportowemu przekazano tylko 2 zł.

Jak można było się spodziewać, zarząd Pierwszego Klubu Sportowego nie podarował miastu ani grosza. Augustyn Hauser zażądał od Fryderyka Antesa zwrotu 140 zł. należnych za wynajem boiska „za pańskim zezwoleniem” - napisał 10 sierpnia 1936 r. w oficjalnym piśmie, obarczając burmistrza odpowiedzialnością za przekazanie pieniędzy. „Mybyśmy byli przy niezapłaceniu za drugą grę nie dopuścili do dalszych rozgrywek” - argumentował prezes Pierwszego Klubu Sportowego. Burmistrz oczywiście nie wziął na swoje barki odpowiedzialności za długi KS Śląsk i odpowiedział prezesowi Hauserowi, że z pretensjami powinien zwrócić się do Urzędu Wojewódzkiego Śląskiego, który wydał decyzję o likwidacji Pierwszego Klubu Sportowego. „Nie posiadam legitymacji prawnej do ściągnięcia zaległości” - wyjaśniał Fryderyk Antes. Jedyne co pozostało byłemu likwidatorowi, żeby wyjść z twarzą z całej sytuacji, to poproszenie zarządu Klubu Sportowego Śląsk o dobrowolne uregulowanie należności za wynajęcie boiska, co też uczynił, powołując się przy tym na jego wcześniejszy życzliwy stosunek do polskiego klubu. Tak mocne monity, na równi z perspektywą odmowy dalszego korzystania z boiska niemieckiego stowarzyszenia, jednak skłoniły działaczy Śląska Tarnowskie Góry do spłaty długu.

Ryszard Bednarczyk

 

Okładka Montes nr 77

Okładka Montes nr 77