Więzienia tarnogórskie

Gliwicka 6. Pierwsze więzienie w mieście
Gliwicka 6. Pierwsze więzienie w mieście

Najstarszym tarnogórskim więzieniem były istniejące do dziś piwnice pierwszego Ratusza, zwanego po XIX-wiecznej przebudowie Domem Florczaka. Zachowały się także inne miejskie areszty. Pierwsze więzienie w Tarnowskich Górach znajdowało się przy ulicy Gliwickiej 6 w piwnicach Urzędu Górniczego, który pełnił zarazem funkcje Ratusza. W 1534 roku podczas strajku i buntu tarnogórskich gwarków właśnie w piwnicach Ratusza zamknięto 20 aresztowanych górników.

Rozruchy stłumiły oddziały wojskowe wezwane przez hetmana ziemi bytomskiej Wilhelma von Drachetur z Bytomia. Bunt był na tyle poważny, że na pomoc pospieszyły nawet oddziały z Karniowa. Po rozprawach, jakie odbyły się przed tarnogórskim sądem wójtowskim większość zbuntowanych gwarków skazano na chłostę i więzienie. Pięciu przywódców powstania wywieziono do Karniowa „na pokutę” do samego margrabiego Jerzego Hohenzollerna. Pozostałych gwarków, którzy przybyli niedawno z Polski, wydalono z miasta, zakazując im powrotu.

Z zachowanych miejskich rachunków, które przebadał Józef Hejda – nieżyjący tarnogórski historyk - wynika, że dla pierwszego więzienia w 1540 roku zakupiono za dwa halerze piec. Widocznie władze miasta dbały o to, żeby więźniom było ciepło. W latach 1545-1546 z miejskiej kasy przeznaczono pieniądze na reparację więzienia. Na przebudowę więzienia wydano w 1553 roku 51 florenów i 3 grosze.

Konszachty z diabłem

Od 1562 roku, gdy po nadaniu miastu herbu funkcję burmistrza i wójta odłączono od urzędu mistrza górniczego, więzienie znalazło się w piwnicach nowego ratusza, czyli domu zakupionego przez radę miejską przy Rynku [tzw. Dom pod Lipami]. W podziemiach znajdowały się dwie cele dla aresztantów i pokój – wartownia dla więziennego strażnika. W 1601 roku wybudowano w więzieniu nowy korytarz kosztem 24 florenów i 27 groszy.  Jednak z historycznych przekazów wynika, że więzienny dozorca nie zawsze był solidny. W 1658 roku z więzienia po przekupieniu strażnika uciekł niejaki Reuss. Magistrat tłumaczył się przed hrabią Gabrielem Hencklem von Donnersmarckiem, że zbieg miał konszachty z diabłem, co pomogło mu uciec z więzienia. Hrabia nie uwierzył w wyjaśnienia urzędników i nakazał im lepiej strzec aresztantów albo więźniów „poddać torturom jak czarownice”.
Nie zawsze władze miasta chętnie wydawały pieniądze na więzienie i jego lokatorów.

W XVIII wieku magistrat był tak oszczędny, że odmawiał żywienia więźniów. Jedna ze skarg z 1711 roku pochodzi od kata Henryka sprowadzonego ze Strzelc, który zawiadamiał hrabiego, że nie może wykonać egzekucji, bo skazany od dłuższego czasu nie otrzymywał pożywienia od władz miasta. Trzy lata później wójt pytał hrabiego, co ma zrobić z więźniem, który od 12 dni nie otrzymał pożywienia a magistrat mimo wielu upomnień żałuje aresztowanemu nawet suchego chleba.

Przenosiny miejskiego aresztu

W XVIII wieku więzienie z budynku Pod Lipami przeniesiono do domu na rogu dzisiejszych ulic Wajdy i Stalmacha. Na początku XIX wieku areszt miejski wraz z wartownią mieścił się w południowej pierzei Rynku. Nowe więzienie wybudowano w latach 40. XIX wieku z tyłu budynku sądu przy ulicy Górniczej 1. W 1898 roku po wybudowaniu nowego Ratusza w miejscu zburzonego budynku Urzędu Górniczego, w którym od 1850 roku znajdował się sąd, dawne więzienie obok sądu przy ulicy Górniczej 1 przebudowano i połączono z nowym gmachem. Od tej pory służyło jako areszt policyjny i komisariat.

W 1877 roku w starym Ratuszu, tzw. Domu Szymkowicza przy Rynku, w dawnym policyjnym mieszkaniu urządzono posterunek policji. W 1895 roku wybudowano przy ulicy Opolskiej nowy gmach sądowy i z tyłu więzienie, w którym do dziś trzymani są przestępcy.

PAW

 

Okładka Montes nr 34-35

Okładka Montes nr 34-35