Budynki maszyn atmosferycznych i parowych w krajobrazie pod Tarnowskimi Górami

CZĘŚĆ IV

Rysunek elewacji i rzut 60-calowej maszyny na sztolni „Boże pomóż”. W.Boetheke, 1810 r.
Rysunek elewacji i rzut 60-calowej maszyny na sztolni „Boże pomóż”. W.Boetheke, 1810 r.

IV. Góra Redena

8 września 1806 r. ukończono budowę grawitacyjnego systemu odwadniania wyrobisk „Królewskiej Kopalni Ołowiu Fryderyk”. Poprzez chodnik „Reden” i sztolnię „Boże pomóż” podziemne wody z kopalni mogły uchodzić teraz do Stoły. Jednak chodnik „Reden” biegł 5,86 m poniżej poziomu sztolni „Boże pomóż” i konieczne było przepompowywanie wody w okolicach szybu „Frederyka” (dzisiejszy adres to ul. Opolska 71).

Początkowo zadanie to wykonywała (zob. część II niniejszego art. w Montes Tarnowvicensis nr 76) 32-calowa maszyna, a od lipca 1807 r. - największa 60-calowa maszyna przeniesiona z szybu „Reden”. Od tego czasu całą kopalnię odwadniała bez problemu ta jedna maszyna! Musiała ona bowiem pompować wodę tylko na wysokość niespełna 6 metrów, do poziomu sztolni, a nie ponad 40 m na powierzchnię ziemi jak dawniej. Było jasne, że 60-calowa maszyna będzie pracować tutaj przez dziesiątki lat i dlatego na Górze Redena wzniesiono dla niej wyjątkowo solidny oraz okazały budynek. Murowaną wieżę tej maszyny, wysokości 16,7 m, wybudowano na rzucie prostokąta, tak że mieściła ona nie tylko cylinder i wahacz maszyny, ale także stanowiła trwałą osłonę dla szybu i pomp.

Wieżę przedzielała wyjątkowo solidna ściana grubości 2,8 m, na której oparty był wahacz, a od frontu flankowały ją dwa kominy wysokości 18 m. Po bokach wieży powstały symetryczne niskie budowle mieszczące kotły maszyny. Od grudnia 1810 r. maszyna miała także dodatkowe zadanie - dostarczała wodę do wodociągu zaopatrującego Tarnowskie Góry. Ciekawostką jest, że widok tej maszyny został utrwalony na obrazie przedstawiającym świętą Barbarę. Dzisiaj obraz znajduje się w Muzeum, a pochodzi z kościoła pw. świętych Piotra i Pawła w Tarnowskich Górach.

Maszyna 60-calowa pracowała na Górze Redena do 1834 r., a w następnym roku sprzedano ją do kopalni galmanu „Wilhelmina” w Szarleju. Także do 1834 r. pozostała tam 32-calowa maszyna (która pełniła funkcję rezerwy na wypadek awarii lub remontu maszyny 60-calowej), kiedy sprzedano ją do kopalni węgla „Król” w Królewskiej Hucie. Po budynkach tych maszyn nie pozostał dzisiaj żaden ślad, choć budynek przy ul. Opolskiej 73 wydaje się pozostałością po innych zabudowaniach kopalni „Fryderyk”.

Marek Wojcik
c.d.n.

 

Okładka Montes nr 77

Okładka Montes nr 77