Portrety Antona Johanna Klausy i jego żony Pauliny

Najnowsze nabytki Muzeum w Tarnowskich Górach

b_200_300_16777215_0___images_stories_montes_77_11-portret-1.jpg b_200_300_16777215_0___images_stories_montes_77_11-portret-2.jpg

W jednym z numerów Montes Tarnovicensis (50) z 2011 roku Marek Wojcik opisał życie i działalność jednego z najwybitniejszych tarnogórzan - Antona Johanna Klausy

Przypomnijmy, że urodził się w 1805 roku jako syn mistrza kowalskiego Antona Bernharda. Niezwykle pracowity i zdolny szybko piął się po szczeblach kariery. Około 1835 roku pojął za żonę Paulinę z domu Sobtzik (Sobczyk). W latach1842 - 1849 był burmistrzem Tarnowskich Gór, następnie do 1867 roku przez dwadzieścia lat generalnym dyrektorem ogromnych dóbr hrabiego Ballestrema. Przyczynił się do powstania fabryki klinkieru i szamotu w Rudzie Śląskiej, tam też zainicjował budowę huty żelaza „Bertha”, przyczynił się do powstania dwóch kopalń „Brandenburg” i „Catharina” W rodzinnym mieście założył Tarnogórską Spółkę Akcyjną dla Górnictwa i Hutnictwa Żelaza w celu budowy Tarnogórskiej Huty Żelaza, która do lat 80. XIX wieku, jako największy zakład przemysłowy w mieście, znacznie wpłynęła na jego rozwój. Przyczynił się do powstania pierwszej w mieście drukarni. Należał do tarnogórskiego Bractwa Strzeleckiego, trzykrotnie uzyskując tytuł króla kurkowego. Był znany z wielu dobroczynnych, charytatywnych przedsięwzięć. Wsparł rozbudowę kościoła św. Apostołów Piotra i Pawła, dotował Szkołę Górniczą, wsparł finansowo powstanie Królewskiego Gimnazjum Realnego w Katowicach. Dzięki jego wsparciu powstała w Tarnowskich Górach sala teatralna przy obecnym Placu Żwirki i Wigury (do niedawna kino Europa). Był człowiekiem wrażliwym na niedolę ludzi biednych i starych. Przekazał miastu dom i utworzył fundację z przeznaczeniem na przytułek dla starców i inwalidów nazwany Domem Pomocy Klausy (Klausa’sche Rettungshaus), zbudował ochronkę dla dzieci robotników, którą przekazał siostrom boromeuszkom. W swoim testamencie zapisał 3000 marek w akcjach tarnogórskiej Szkole Realnej; dywidendy miały być przeznaczone na wsparcie zdolnych i ubogich uczniów. Pod koniec życia przeniósł się do Mysłowic, prowadził tam własną działalność jako przedsiębiorca. Zmarł w 1870 roku i został pochowany na cmentarzu mysłowickim.

Marek Wojcik podsumował swój artykuł stwierdzeniem, że w rodzinnym mieście nie zachowały się żadne pamiątki ani po Antonie Klausie (mimo, że jeszcze za swojego życia został uhonorowany tytułem honorowego obywatela), ani po jego rodzinie.

W istocie tak było do niedawna. W czerwcu bieżącego roku do tarnogórskiego Muzeum zatelefonował antykwariusz aż z Białegostoku.

Zapytał, czy Muzeum jest zainteresowane nabyciem dwóch portretów: Antona Klausy i jego żony. Okazało się, że nabył on od jednego z tamtejszych kolekcjonerów dwa piękne obrazy. Nie wiedział jeszcze wtedy kogo one przedstawiają. Kiedy dokładnie się im przyjrzał, zauważył na ich blejtramach fragmenty kartek z nazwiskiem i imionami oraz nazwą miejscowości – Tarnowitz. Pomocny okazał się internet, który doprowadził antykwariusza na właściwy trop. Oczywiście Muzeum było zainteresowane kupnem tak niezwyczajnych portretów. Trzeba je było jednak najpierw obejrzeć na miejscu aby zweryfikować informację. Rzeczywistość przerosła nasze oczekiwania; wszystko się zgadzało zaś same wizerunki reprezentują nieprzeciętne walory artystyczne. Portrety już znajdują się w zbiorach Muzeum. Na wizerunku kobiety znajduje się sygnatura i data: 1866. Niestety jeszcze nie da się odczytać nazwiska autora, gdyż pociemniały stopięćdziesięcioletni werniks to utrudnia. Wkrótce jednak obrazy zostaną poddane zabiegom konserwatorskim i wówczas będzie można dokładnie określić autorstwo tych prac.

Portretowani zostali przedstawieni na ciemnym tle, w popiersiu, en face. Anton Klausa dał się namalować w ostatnich latach swego życia; wkrótce zrezygnował z publicznych funkcji, zajął się działalnością prywatną. Na obrazie został przedstawiony jako przystojny mężczyzna w sile wieku o szerokiej twarzy z drugim podbródkiem, wysokim czole i bujnych siwiejących włosach. Spogląda na widza uważnie ciemnymi, bystrymi oczami. Odziany jest w czarną, jednorzędową marynarkę, białą koszulę z plisowanym gorsem i ze sztywnym stójkowym kołnierzykiem, Szyję owija czarny szeroki pas z muszką. Do klapy marynarki przypięty jest Order Orła Czerwonego w kształcie emaliowanego biało krzyża z czerwonym orłem w środku, zawieszony na białej wstędze z pomarańczowymi pasami. Był on przyznawany za szczególne zasługi i miał status drugiego najważniejszego orderu w Królestwie Prus.

Paulina Klausa (1810 - 1891) to dostojna matrona, zachowująca ślady dawnej urody. Spogląda na wprost żywymi, niebieskimi oczami. Podłużna twarz o prostym nosie i wąskich, zaciśniętych ustach świadczy o silnym charakterze modelki. Ciemnobrązowe włosy ufryzowane są zgodnie z ówczesną modą w fale okalające boki twarzy i podzielone wymyślnym podwójnym przedziałkiem. Z tyłu głowy przyczepiony jest czepeczek, z którego po bokach opadają czarne koronki. Z uszu zwisają złote kolczyki. Odziana jest zgodnie z wymogami czasu w czarną suknię, z białym koronkowym kołnierzykiem. Pod szyją, na czarnej tasiemce, przypięta jest brosza z dmuchanego złota. Na długim złotym łańcuszku zawieszony jest, przypięty do pasa w talii, zegarek w złotej emaliowanej kopercie.

Obydwa portrety charakteryzuje duży poziom artystyczny, umiejętne oddanie przez malarza charakteru postaci, cech anatomicznych twarzy z rysującymi się zmarszczkami, materii koronek i biżuterii. Obrazy należą do najpiękniejszych i najcenniejszych nabytków Muzeum w ostatnich latach.

Zofia Krzykowska

 

Okładka Montes nr 77

Okładka Montes nr 77