Drukarnia Spółki Brackiej

Państwowa drukarnia „Papyrus” wcale nie miała zamiaru oddać Spółce Brackiej maszyn drukarskich zarekwirowanych i sprzedanych przez okupantów

Przed obliczem sędziego Tadeusza Konieczki w tarnogórskim Sądzie Grodzkim stawiło się 12 września 1946 roku dwoje pracowników Tarnogórskiej Fabryki Wyrobów Papierniczych „Papyrus”.

Zarówno Franciszek Benisz, kierownik drukarni pracujący w niej w okresie międzywojennym i podczas okupacji, oraz Getruda Mosz wieloletnia, szeregowa pracownica drukarni, zgodnie potwierdzili, że obsługiwane przez nich trzy maszyny drukarskie marki „Planeta” i „Kriger-Berlin” oraz czcionki należały przed 1939 roku do Spółki Brackiej w Tarnowskich Górach. Zeznania te pozwoliły sędziemu wydać wyrok o zwrocie maszyn prawowitemu właścicielowi. Tyle że decyzja sądu wcale nie zakończyła pełnej meandrów prawnej drogi do odzyskania przez tarnogórską Spółkę Bracką swojej międzywojennej własności.

Sami drukowali statuty

Spółka Bracka istniała w Tarnowskich Górach od 1857 roku. Na wypadek choroby lub inwalidztwa ubezpieczali się w niej górnicy, wpłacając miesięczne składki. Ze składek w roku powstania w mieście gwarków Spółka miała 452 tys. marek dochodu. Z tych pieniędzy płaciła renty 800 inwalidom, 1229 wdowom i 1428 sierotom. W miarę rozwoju górnictwa do Spółki Brackiej należało coraz więcej członków, przykładowo w 1909 roku było ich aż 155 tysięcy. Na wsparcie 14 tys. 228 inwalidów i prawie 25 tys. wdów i sierot firma wypłacała rocznie ponad 5 mln 930 tys. marek. Jej dochód wynosił 16 mln 824 tys. marek. Spółka zatrudniała 255 urzędników, 41 lekarzy, 504 pielęgniarzy. W Tarnowskich Górach miała własny szpital przy ulicy Lublinieckiej.

Po podziale w 1922 roku Górnego Śląska w polskiej Spółce Brackiej, która nadal siedzibę miała w Tarnowskich Górach, zrzeszonych było ponad 104 tys. członków a pracowało około 300 osób. Spółka Bracka oprócz lecznic i budynków administracyjnych miała w okresie międzywojennym także własną drukarnię, w której drukowała formularze, instrukcje, obwieszczenia oraz statuty. Każdy członek otrzymywał statut za darmo. Posiadanie własnej drukarni, w której przy 5 drukarskich maszynach elektrycznych oraz czcionkach ważących 5 tys. kg pracowało – włącznie z kierownikiem – 7 osób, przyczyniało się do oszczędności, bowiem Spółka nie musiała płacić za zamawiane druki.

Okupanci zabrali i sprzedali

W okresie okupacji niemieckiej maszyny biurowe, powielacze i czcionki należące do Spółki Brackiej zostały zarekwirowane przez okupanta. Część czcionek i 2 maszyny drukarskie sprzedane zostały tarnogórskiej prywatnej firmie drukarskiej, której właścicielem był Niemiec z Gliwic Schneider. Przejął on istniejącą od 1903 roku przy ówczesnej ulicy Kolejowej drukarnię założoną przez wrocławską firmę Otto und Gerhard. Od 1923 roku drukarnia była własnością towarzystwa akcyjnego Silesia, w którym ponad połowę udziałów miał Bank Przemysłowców. Złe zarządzanie przedsiębiorstwem doprowadziło do jego upadku w 1926 roku, ale później drukarnia wznowiła działalność. Upaństwowiona została jako mienie poniemieckie przez polskie władze w 1945 roku. Prowadziła działalność pod znaną z międzywojnia nazwą Tarnogórska Fabryka Wyrobów Papierniczych „Papyrus” pod zarządem Państwowych Zakładów Graficznych w Katowicach. Właśnie od tej państwowej firmy Spółka Bracka postanowiła odzyskać zarekwirowane przez okupantów maszyny drukarskie.

Tuż po wyzwoleniu miasta gwarków 7 maja 1945 roku Tymczasowy Zarząd Powiatowy w Tarnowskich Górach, do którego zwrócił się o zwrot sprzętu graficznego dyrektor Spółki Brackiej Józef Potyka, zgodził się oddać zarekwirowane maszyny. Jednak, gdy TFWP „Papyrus” nie zwróciła wyposażenia poligraficznego Spółce Brackiej, ta 18 sierpnia 1945 roku ponownie zażądała zwrotu. Droga do odzyskania maszyn zapowiadała się długa i kręta, dlatego pełnomocnikiem Spółki Brackiej został 7 września 1945 roku znany tarnogórski notariusz Mikołaj Stefanicki.

Maszyny i czcionki do zwrotu, albo i nie

Prawnik zwrócił się do Ministerstwa Skarbu w Warszawie o wyłączenie spod upaństwowienia zarekwirowanych Spółce dwóch maszyn drukarskich i dziewięciu kompletów czcionek, z których każdy ważył 25 kilogramów. Według adwokata upaństwowiona może być cała drukarnia a nie poszczególne narzędzia. Jedno z licznych pism adwokata trafiło także do tarnogórskiego Sądu Grodzkiego. Przed obliczem Temidy słuszność żądań Spółki Brackiej potwierdzili swoimi zeznaniami nawet kierownik i pracownica międzywojennej drukarni. Wyrok, który zapadł 13 lipca 1946 roku był przychylny dla Spółki Brackiej. W tym samym czasie Mikołaj Stefanicki złożył równocześnie pozew do chorzowskiego Sądu Grodzkiego o zwrot kolejnej maszyny drukarskiej marki Johhanisberg, wartej 30 tys. zł, która zarekwirowana przez okupantów przekazana została do drukarni miejskiej w Chorzowie. Ale wyrok wydany 10 września 1946 roku nie był korzystny dla Spółki.

Na drodze w staraniach o odzyskanie przez Spółkę Bracką utraconego majątku stanęły również Państwowe Zakłady Graficzne w Katowicach zarządzające drukarniami w województwie śląsko-dąbrowskim, które zaskarżyły 12 października 1946 roku sądowe wyroki do prokuratury generalnej w Warszawie. Zarząd katowickich PZG przekonywał, że sądy nie mogą rozstrzygać o posiadaniu upaństwowionego majątku tylko administracja. W końcu po licznych odwołaniach i wymianie pism sprawa trafiła do bytomskiego Sądu Grodzkiego, który 2 maja 1947 roku ostatecznie odrzucił roszczenia Spółki Brackiej. Tym samym maszyny drukarskie zarekwirowane przez okupantów a po wyzwoleniu upaństwowione, nigdy nie wróciły do drukarni Spółki Brackiej, która została zlikwidowana w 1950 roku.

Paweł Ryś

 

Okładka Montes nr 75

Okładka Montes nr 75