Sprzedana kamienica

b_200_300_16777215_0___images_stories_montes_75_02-Kamienica-Sauera.jpgBudynek zasłynął z tego, że w drukarni na parterze zecerzy składali jedną z najstarszych tarnogórskich gazet, która miała tam redakcję

Kamienicę przy ulicy Jurczyka 1, przed I wojną światową Cochlerstrasse, w międzywojniu Barbary i Rosenbergów w Polsce Ludowej, zaprojektował 1 maja 1896 roku Karl Stefke budowniczy z Tarnowskich Gór. Projekt budynku zamówiony przez Hermanna Sauera trafił 20 maja 1896 roku do zatwierdzenia przez tarnogórski Magistrat. Po uzyskaniu zgody na budowę firma Stefkego do końca roku wzniosła podpiwniczoną trzykondygnacyjną kamienicę z poddaszem. Na parterze z prawej strony wejścia i korytarza znajdowało się dwupokojowe mieszkanie z kuchnią. Po lewej stronie mieścił się pokój mieszkalny i 3 pomieszczenia lokalu usługowego z oknem wystawowym i osobnymi drzwiami. W lewym skrzydle budynku na zapleczu ulokowano pralnie, komórki i składy towarów. Na każdym piętrze były dwa mieszkania wielopokojowe z kuchniami i przedpokojami. Strychy mieściły się na poddaszu. Frontowa elewacja miała ozdobne gzymsy nad oknami. Komórki na węgiel i ustępy z dołem kloacznym znalazły się na podwórzu, do którego wjeżdżało się od ulicy Lompy. Właścicielem budynku był Herman Sauer, który urodził się w 1847 roku w Rozmierce pod Strzelcami Opolskimi. Był uczniem tarnogórskiej szkoły górniczej od 1864 do 1866 roku. Został nauczycielem tej szkoły w 1873 roku. Dał się poznać jako autor licznych planów i map Tarnowskich Gór.

Tuż po wybudowaniu kamienicy w lokalu usługowym pracę rozpoczęła drukarnia Sauer A. und Co. Buchdruckerei, Buch und Schreibmaterialienhandlung, której właścicielem był Alaryk, syn właściciela domu. Siedzibę w budynku miała też redakcja lokalnego czasopisma „Tarnowitzer Kreisblatt”. Po dobudowaniu w 1904 roku prawego skrzydła kamienicy ulokował w nim swoją firmę rzeźnik Alois Benke. Mieszkania wynajmowali lokatorzy.

Po przyłączeniu miasta gwarków do Polski na parterze kamienicy swoją drukarnię umieścił Marian Całka, który płacił miesięcznie 152 zł czynszu. Lokatorzy zajmowali pięć mieszkań. Za największe Marta Bregullowa płaciła 34 zł czynszu miesięcznie. Alojzy Maciejowic uiszczał jedynie 6,5 zł miesięcznie za jednopokojowe mieszkanie. W okresie międzywojennym lokatorki sąsiadujących ze sobą dwóch mieszkań nie żyły ze sobą w zgodzie. Obrzucały się wyzwiskami, doszło nawet do rękoczynów, dlatego jedna z nich została wyeksmitowana. Rocznie w międzywojniu spadkobiercy Hermanna Sauera uzyskiwali z wynajmu lokali 3 tys. 245 zł i płacili 102 zł podatku.

Mimo zysków po śmierci Alaryka Sauera – syna Hermanna - jego żona Magdalena Sauer postanowiła w imieniu małoletniej córki Irmagrdy, głównej spadkobierczyni, sprzedać kamienicę miastu. Pisemną ofertę sprzedaży budynku wdowa złożyła 4 stycznia 1925 roku w tarnogórskim Ratuszu. O budynku pisała, że „leży w pobliżu Magistratu i mógłby w przyszłości służyć Wielmożnym Panom na biura”. Władze miasta zaproponowały za kupno domu 22 tys. zł. Magdalena Sauer zgodziła się na taką cenę i 5 lutego 1925 roku doszło do sfinalizowania umowy. Chociaż wdowa Sauer mówiła tylko po niemiecku nie miała kłopotów z porozumieniem się z niemieckim burmistrzem Leopoldem Michatzem i miejskim budowniczym Piotrem Hedą.

Wkrótce po sprzedaży kamienicy do Magistratu zgłosił się Eryk Klitsch z Jaworza z żądaniem spłaty 2,4 tys. marek, którymi obciążona była hipoteka budynku. Wierzyciel miał jednak pecha, bo zgubił listy hipoteczne. Dopiero w postępowaniu sądowym 12 marca 1930 roku po przewartościowaniu hipotecznych długów odzyskał 773 zł od władz miasta gwarków.

Kanalizację w kamienicy zainstalowano dopiero w 1930 roku według projektu Hermanna Schalschy, właściciela Przedsiębiorstwa dla Robót Podziemnych w Tarnowskich Górach.

Po II wojnie światowej w komunalnej kamienicy zamieszkali lokatorzy z kwaterunku. Natomiast w lokalu usługowym na parterze od 1952 roku siedzibę miała Spółdzielnia Pracy „Strażnik”. Zimą 1956 roku zarząd spółdzielni zażądał od władz miejskich remontu drzwi wejściowych i budowy przedsionka chroniącego przed wiatrem i chłodem. W pomieszczeniach panowała temperatura poniżej 12 stopni Celsjusza a przez szpary w drzwiach zawiewało śniegiem. Pracownicy spółdzielni często przeziębiali się i przebywali na zwolnieniach lekarskich. Ale Prezydium Miejskiej Rady Narodowej 23 lutego 1956 roku obiecało tylko wyremontować dach, natomiast na żądania spółdzielców odpisali, że „remont drzwi wejściowych należy do najemcy”.

Kolejnym najemcą lokalu na parterze kamienicy od drugiej połowy lat 50. XX wieku była Spółdzielnia Inwalidów „Współpraca”. W trzech pomieszczeniach znalazł się warsztat rymarski, gdzie umieszczone były: maszyna do darcia, maszyny do szycia, stół roboczy i stół rymarski. Obecnie znajduje się tam Foto Studio Adamek.

Paweł Bednarek

 

Okładka Montes nr 75

Okładka Montes nr 75