Willa budowniczego

Według miejskiej plotki przedwczesny zgon budowniczego z tarnogórskiego Magistratu był spowodowany zbyt wczesnym wprowadzeniem się do nowo wzniesionej willi. Jak było naprawdę?

Kiedy w 1933 roku, cztery lata po śmierci miejskiego budowniczego Piotra Hedy, tarnogórski Magistrat wystawił na sprzedaż sąsiadujące z jego willą działki budowlane przy ulicy Wyszyńskiego, zażądał od kupców 3,5 zł za metr kwadratowy oraz zabudowania parcel w ciągu roku. Jedna z chętnych do kupna kobiet, Teofila Jasińska zrezygnowała, uzasadniając swoją decyzję miejskim rajcom tym, że ściany wzniesionego domku muszą dobrze wyschnąć, bo inaczej szkodzą zdrowiu lokatorów. Jako przykład podała nagły zgon Piotra Hedy spowodowany według niej „sprowadzeniem się do pospiesznie wykończonego i przez to wilgotnego domu”. Wprawdzie nie wiadomo, czy przyczyną przedwczesnej śmierci budowniczego miejskiego były świeże mury czy choroba, jednak argument taki padł z ust mieszkanki miasta gwarków. Warto zatem przypomnieć, kim był przywoływany Piotr Heda.

Budowniczy urodził się 11 czerwca 1871 roku w Ligocie koło Prudnika. Po ukończeniu szkół ludowej i realnej kształcił się w szkole budowlanej w Strzelcach Opolskich. W tym czasie zdał egzamin na mistrza murarskiego. Został też mistrzem ciesielskim. Od 1906 roku pracował na posadach kierowniczych w prywatnych administracjach. W czasie I wojny światowej powołany został do służby wojskowej w armii niemieckiej. Kiedy przełożeni poznali jego umiejętności budowlane zatrudnili go w 1916 roku w wojskowym biurze budowniczym. Zajmował się wnoszeniem dla armii domów, dróg i mostów, jak również dla władzy cywilnej. Przez trzy lata był przymusowym administratorem budynków zajętych przez niemieckie wojska. Od 1919 roku nadzorował krajową policję budowlaną i zajmował się odbudową. Zarządzał także lasami państwowymi oraz prowadził tartak.

W 1922 roku zatrudnił się jako urzędnik budownictwa w Wojewódzkim Urzędzie Budownictwa Nadziemnego w Tarnowskich Górach. Kiedy w tarnogórskim Magistracie zwolniło się stanowisko miejskiego budowniczego 27 marca 1924 roku Piotr Heda wysłał prośbę o zatrudnienie na wolnej posadzie. W piśmie powoływał się na dobrą znajomość języków niemieckiego i polskiego „w mowie i piśmie”. Zaznaczał własne fachowe umiejętności zdobyte poprzez „praktyczną naukę murarki i ciesiołki”. Argumentem zasadniczym było to, że piastował „posady kierownicze w wielkich administracjach”.

Decyzję o zatrudnieniu Piotra Hedy na stanowisku miejskiego budowniczego tarnogórski Magistrat podjął 31 marca 1924 r. Z poręczenia komisarycznej Rady Miejskiej przyznano mu VIII grupę zaszeregowania i zaliczono do emerytury pracę od 1 stycznia 1919 r. Przysięgę 53-letni nowy miejski budowniczy złożył 15 grudnia 1924 r. I od tej pory rozpoczął boje o lepsze uposażenie. Już miesiąc po przyrzeczeniu 28 stycznia 1925 r. Piotr Heda poprosił pisemnie Magistrat o przeszeregowanie do 10 grupy uposażenia, gdyż z powodu dostosowania do polskich przepisów stracił na pensji w porównaniu z wynagrodzeniem w Urzędzie Budowlanym. Decyzja, która zapadła 9 września 1925 r., była pozytywna. Budowniczemu uwzględniono staż pracy od 1 stycznia 1917 r. do 1 stycznia 1920 r. i przyznano VII grupę uposażenia. Piotrowi Hedzie to było za mało i nadal starał się o lepsze warunki zatrudnienia. W piśmie złożonym w Magistracie 17 stycznia 1927 r. zażądał dożywotniego zatrudnienia w Urzędzie Miejskim, jak mu obiecano wcześniej, a nie z możliwością zwolnienia z pracy po trzymiesięcznym wypowiedzeniu. Władze miasta zgodziły się na dożywotnie zatrudnienie i policzyły staż emerytalny budowniczego od 1 stycznia 1916 r., zaliczając mu okres służby wojskowej i pracy w niemieckiej administracji. Ostatecznie dopiero 8 października 1929 r. burmistrz Leopold Michatz i radni doliczyli także do stażu emerytalnego pracę Hedy w administracji prywatnej od 1 stycznia 1906 r. Pensja miesięczna budowniczego wynosiła wówczas wraz z dodatkiem mieszkaniowym 360 złotych. Tak wysokie dochody pozwoliły mu wybudować - według własnego projektu - eklektyczną willę przy ulicy Wyszyńskiego 9. Wprowadził się do nowego domu w 1928 r.

Niestety po przeprowadzce dopadła Piotra Hedę ciężka choroba. Z tego powodu otrzymał 24 września 1929 r. z Magistratu 500 zł zapomogi. Nie na wiele się ta pomoc zdała, bo 20 listopada 1929 r. zmarł, jak napisano w nekrologu „po długich, ciężkich męczarniach”. Widać cieszył się w Urzędzie Miejskim poważaniem współpracowników, bowiem w pośmiertnym wspomnieniu zamieszczonym w miejskich gazetach bardzo pochlebnie wyrażał się o nim sam burmistrz Leopold Michatz: „Widzieliśmy w zmarłym nie tylko wiernego, szlachetnego, zawsze gotowego do udzielania wszelkiej pomocy miłego człowieka i współpracownika”. Po śmierci budowniczego jego żona Maria Heda z domu Stein poprosiła Magistrat o przyznanie jej renty wdowiej po mężu. Otrzymała 121 zł 57 gr, czyli połowę kwoty, która otrzymałby zmarły małżonek na emeryturze.

Paweł Bednarek

 

Okładka Montes nr 75

Okładka Montes nr 75