Komisja Siedmiu w Sejmie Śląskim

b_200_300_16777215_0___images_stories_montes_74_06-Komisja-71-Janiki.jpg

To nazwa specjalnej parlamentarnej komisji śledczej, której przewodniczył Stanisław Janicki (1884-1942) - śląski pisarz i publicysta, działacz narodowy w okresie plebiscytu i powstań śląskich na terenie Tarnowskich Gór, radny Rady Miejskiej Tarnowskich Gór, tarnogórski przedsiębiorca, poseł na Sejm Śląski, członek Śląskiej Rady Wojewódzkiej, czołowy polityk Chrześcijańskiej Demokracji Wojciecha Korfantego, stracony przez hitlerowców na gilotynie za działalność konspiracyjną.

Wstęp

Po Plebiscycie i III powstaniu, autonomiczne Województwo Śląskie zostało oficjalnie przyłączone do Polski w dniu 15 czerwca 1922 r. Pierwsze wybory do Sejmu Śląskiego odbyły się 24 września 1922 r. Zwycięstwo w nich odniósł Blok Narodowy (BN) skupiony wokół Chrześcijańskiego Zjednoczenia Ludowego (ChZL). Z listy BN na posłów do Sejmu Śląskiego zostali wybrani m.in. Wojciech Korfanty i Stanisław Janicki. W 1924 r. ChZL weszło w struktury ogólnopolskiego Polskiego Stronnictwa Chrześcijańskiej Demokracji (w skrócie ChD). Przewodniczącym Chrześcijańskiej Demokracji na Śląsku był Wojciech Korfanty, a prezesem katowickiego koła był Stanisław Janicki.

Sejm Śląski był regionalnym organem ustawodawczym, a Śląska Rada Wojewódzka, z wojewodą na czele, była organem wykonawczym. Stanowisko wojewody śląskiego było obsadzane przez prezydenta RP. Chociaż kolejni wojewodowie śląscy nie byli rodowitym Ślązakami (oprócz pierwszego – J. Rymera), to jednak nigdy nie wtrącali się do prac regionalnego parlamentu, szanując postanowienia statutu organicznego, określającego zakres autonomii Śląska. Parlament śląski był zdominowany przez ChD Wojciecha Korfantego, a autonomia Śląska kreowana przez kolejne ustawy Sejmu Śląskiego, działała bez zakłóceń do 1926 r. (Montes Tarnovicensis: nr 69 - „Autonomia Śląska”, nr 70 - „Sejm Śląski”).

Jednak w maju 1926 r., pod przywództwem Józefa Piłsudskiego, doszło w Warszawie do zbrojnego zamachu stanu, zwanego potocznie zamachem majowym. Rząd Wincentego Witosa podał się do dymisji, a prezydent Wojciechowski złożył urząd. Nowym prezydentem został Ignacy Mościcki. Zamach majowy rozpoczął 13-letnie autorytarne rządy sanacji1), które w znaczny sposób ograniczyły rozwój demokracji w Polsce.

Informacje na temat zamachu szybko dotarły na Śląsk i wywołały poruszenie wśród lokalnego środowiska. Ówczesny wojewoda śląski, Mieczysław Bilski, który zdecydowanie opowiedział się przeciwko zwolennikom J. Piłsudskiego, wkrótce stracił stanowisko.
Zdecydowane działania podjęły regionalne partie polityczne, które w większości stanęły w opozycji do nowego obozu rządzącego (oprócz Polskiej Partii Socjalistycznej). Jednak nie brakowało na Śląsku zwolenników J. Piłsudskiego, którzy wywodzili się ze środowiska dawnych żołnierzy, legionistów i powstańców śląskich, skupionych wokół Związku Powstańców Polskich (ZPŚl.).

W związku z tym Wojciech Korfanty dokonał rozłamu w ZPŚl. i 21 maja 1926 r. utworzył Narodowy Związek Powstańców i Byłych Żołnierzy (NZPiBŻ). W Radzie Naczelnej Związku znaleźli się m.in.: Wojciech Korfanty, Konstanty Wolny, Stanisław Janicki. Działalność NZPiBŻ pokrzyżowała plany śląskiej sanacji i pozbawiła ją możliwości monopolistycznego oddziaływania na tę część społeczeństwa, która sympatyzowała z ZPŚl.

W tym czasie doszło do znacznego zacieśnienia współpracy pomiędzy Wojciechem Korfantym a Stanisławem Janickim. Obaj reprezentowali negatywny stosunek do nowego obozu rządzącego. Obawiali się, że chadecja może utracić wysokie poparcie, jakim cieszyła się dotychczas w województwie śląskim. Dlatego postanowili zjednoczyć wszystkie siły przeciw wspólnemu wrogowi. Napięcia między nową władzą a opozycją były coraz bardziej widoczne.

Początki rządów sanacji na Śląsku

Wkrótce sanacja przystąpiła do legalizacji władzy na Śląsku. Z końcem sierpnia 1926 r. odwołano M. Bilskiego z funkcji wojewody śląskiego, a w jego miejsce, z polecenia J. Piłsudskiego, powołano Michała Grażyńskiego, prywatnie największego wroga2) W. Korfantego, jak i całej śląskiej chadecji. Decyzja ta wywołała wielką burzę na Śląsku. Od tego czasu rywalizacja między dwoma obozami weszła na zupełnie inne tory i przybrała na sile.

Kiedy Grażyński został wojewodą śląskim, to uzyskał władzę, dzięki której mógł się wreszcie zemścić na Korfantym i jego Chrześcijańskiej Demokracji, realizując jednocześnie politykę rządów sanacji. Oficjalnie niby nic nie robił, ale przymykał oczy na coraz bardziej zuchwałe poczynania członków Związku Powstańców Śląskich sympatyzujących z sanacją, którzy dokonywali rozmaitych aktów terroru wobec członków opozycji, destabilizując życie polityczne na Śląsku. Trzeba wprost napisać, że były to ordynarne napady bandyckie na pojedyncze osoby i grupy, rozbijanie wieców politycznych poprzez burdy i bijatyki z użyciem broni. Ze szczególną zaciekłością zwalczano Korfantego. Organizowano bojkot wydawanej przez niego „Polonii”, skonfiskowano sporo numerów tego pisma oraz zakazywano druku. W lipcu 1926 r. dokonano nieudanego zamachu bombowego na budynek redakcji i drukarni przez kilku członków ZPŚl.3) Wreszcie w marcu 1927 r. napadnięto i pobito redaktora naczelnego tego pisma Władysława Zabawskiego.

Komisja Siedmiu

W związku z zaistniałą sytuacją, 30 marca 1927 r., Kluby ChD i NPR złożyły w Sejmie Śląskim interpelację skierowaną do wojewody M. Grażyńskiego w sprawie wyjaśnienia przyczyn aktów terroru na Śląsku. Ten jednak nie miał zamiaru wyjaśniać dogłębnie tego problemu, bagatelizując całą sprawę i stwierdzając, że są to sporadyczne incydenty. Dlatego na 165 posiedzeniu Sejmu Śląskiego w dniu 24 maja 1927 r. Wojciech Korfanty zaproponował przyjęcie następującej uchwały: „Sejm nie przyjmuje do wiadomości odpowiedzi p. Wojewody z dnia 2-go maja r. b. na interpelację posłów z Klubu Ch. D. w sprawie aktów terrorystycznych, dokonywanych przez niektórych członków Związku Powstańców Śląskich. Sejm wybiera komisję specjalną, złożoną z siedmiu członków, w myśl art. 55 regulaminu, która zbada wszystkie przypadki terroru i zda Sejmowi w ciągu 6 tygodni”. Wniosek Korfantego został przez Sejm przyjęty i powstała specjalna komisja śledcza, zwana dalej Komisją Siedmiu. Wniosek Korfantego wzbudził taką wściekłość u posła Walentego Fojkisa4), że ten (upominany wcześniej dwukrotnie przez marszałka Wolnego) rzucił się na trybunę sejmową i w ataku szału wyrwał pulpit mównicy, przy której przemawiał Korfanty. W związku z tym incydentem został wyprowadzony przez straż sejmową z sali obrad i pozbawiony praw posła na jeden miesiąc. (Montes Tarnovicesis nr 71: „Konstanty Wolny, autor autonomii Śląska, marszałek Sejmu Śląskiego”).

Komisja Siedmiu ukonstytuowała się w składzie: przewodniczący poseł St. Janicki (ChD), sekretarz poseł W. Korfanty (ChD), referent poseł K. Rakowski (ChD), członkowie: A. Kaczmarczyk i K. Mayer (obaj z Klubu Niemieckiego). Przedstawiciele PPS występowali przeciwko powołaniu tej Komisji, a przedstawiciele Narodowej Partii Robotniczej, mimo głosowania za powołaniem Komisji, odmówili udziału w jej pracach i nie wydelegowali swego przedstawiciela. W związku z zaistniałą sytuacją komisja działała w składzie pięcioosobowym, co było zgodne z regulaminem sejmowym.

Głównym zadaniem komisji było:

– zbadanie przebiegu napadu na redaktora naczelnego „Polonii” Władysława Zabawskiego przez bandytów należących do Związku Powstańców Śląskich i ciężkiego okaleczenia tego obywatela;
– zbadanie sprawy pozbawienia wolności biskupa śląskiego w Bielszowicach, gdzie bojówkarze ZPŚl. internowali go na probostwie i nie chcieli dopuścić katolików niemieckich do złożenia hołdu swojemu biskupowi i tych katolików niemieckich napadli i ciężko poranili;
– po trzecie, ta komisja śledcza miała za zadanie zbadanie zamachów bombowych, przedsięwziętych przez bandytów ze ZPŚl. i w ogóle wszelkich gwałtów i przekroczeń przeciwko porządkowi prawnemu w Województwie Śląskim.

Komisja Siedmiu zakończyła swe prace w dniu 22 czerwca 1927 r. sprawozdaniem, w którym opisano dokładnie m.in. sprawę napadu na redaktora Zabawskiego5), sprawę bielszowicką i inne. Na końcu sprawozdania znalazły się cztery wnioski, skierowane do przegłosowania w Sejmie Śląskim, domagające się m. in. ustąpienia wojewody Grażyńskiego oraz przekazania akt Komisji ministrowi spraw wewnętrznych, „a to celem wydania odpowiednich zarządzeń w zakresie administracji śląskiej, w pierwszej linii odwołania wojewody dr. Grażyńskiego”.

Ze sprawozdania wynikało, że w Województwie Śląskim miały miejsce pewne nadużycia. Wymienione wyżej ataki na opozycję odbywały się za cichym przyzwoleniem władz wojewódzkich. Ich sprawcami byli członkowie bojówek, sympatyzujący ze ZPŚl. Moralną odpowiedzialnością za te wydarzenia obarczono przywódców Związku, w tym wojewodę M. Grażyńskiego.

Wnioski Komisji nie miały jednak szans trafić pod obrady Sejmu Śląskiego, ponieważ obóz rządzący w Warszawie natychmiast zareagował na te rewelacje. Prezydent Ignacy Mościcki odroczył sesję Sejmu Śląskiego na kilka dni przed planowaną debatą, a śląska sanacja przygotowała atak prasowy na posłów chadecji. Następne posiedzenie Sejmu Śląskiego wyznaczono dopiero na wrzesień.

W związku z tym, z inicjatywy W. Korfantego, Klub Chrześcijańskiej Demokracji Sejmu RP (nie Sejmu Śląskiego) zgłosił w dniu 30 czerwca 1927 r. wniosek nagły w sprawie przywrócenia bezpieczeństwa publicznego w Województwie Śląskim, w którym m. in. domagał się odwołania wojewody Grażyńskiego i przeprowadzenia śledztwa w sprawie aktów terroru popełnianych przez członków Związku Powstańców Śląskich sympatyzujących z wojewodą Grażyńskim. Wniosek ten, podczas głosowania, nie zyskał większości w Sejmie RP.

Nagonka na Janickiego

Wniosek przeciwko M. Grażyńskiemu był wypowiedzeniem otwartej wojny przez W. Korfantego i jego współpracowników. Wkrótce w rządowej prasie pojawił się szereg kompromitujących artykułów, prezentujących przywódców ChD w niekorzystnym świetle. Jedną z ofiar tej nagonki prasowej stał się S. Janicki. Z doniesień prasowych można było wyczytać o jego działalności w czasie powstań śląskich. Dziennikarze „Polski Zachodniej” (tuby politycznej M. Grażyńskiego) wytknęli mu interesowność i chęć szybkiego dorobienia się. W latach 1919-1921 jego fabryka „Prymas” zaopatrywała polskie szpitale i oddziały powstańcze w kawę. Według autorów jakość dostarczanego towaru dawała dużo do życzenia, były to głównie odpadki z produkcji. W innym artykule wyśmiewano z kolei wątpliwe rezultaty aktywności S. Janickiego w NZPiBŻ. Podczas jednego ze spotkań w Bielszowicach z weteranami walk powstańczych nie udało mu się pozyskać nowych członków. Obecni na spotkaniu dawni powstańcy poparli ZPŚl. Jeszcze innym razem przypomniano projekty ustaw jego autorstwa, które wywołały kontrowersje na Górnym Śląsku, m.in. dotyczące: Śląskiego Funduszu Budowlanego, Śląskiego Funduszu Gospodarczego, ustawy gminnej, oraz afery z jego udziałem. Za każdym razem dziennikarze prorządowi starali się skompromitować S. Janickiego, doszukując się jego słabych punktów, by tym samym osłabić śląską chadecję. Sanacja zdawała sobie sprawę, że S. Janicki obok W. Korfantego, K. Wolnego i K. Rakowskiego był jednym z liderów opozycji. W odpowiedzi posłowie ChD organizowali lokalne zjazdy z udziałem swoich zwolenników, podczas których krytykowano politykę sanacji. Na jednym z wieców w powiecie katowickim S. Janicki wygłosił referat o ówczesnej sytuacji społeczno-gospodarczej. Stwierdził w nim, że rządy pomajowe nie przyniosły społeczeństwu polskiemu korzyści. Wręcz przeciwnie, nastąpił wzrost cen na towary spożywcze, przy jednoczesnym wywozie za granicę artykułów pierwszej potrzeby. Nie poszły za tym podwyżki płac, rent i emerytur, co spowodowało pogorszenie warunków życia najbiedniejszych.

W tym czasie S. Janicki poza W. Korfantym był jednym z największych krytyków rządu na polskim Śląsku. Nastąpiło ponowne zbliżenie obu przywódców. Walki frakcyjne wewnątrz partii zeszły na drugi plan, gdyż głównym zadaniem było odsunięcie od władzy sanacji, a w Województwie Śląskim – wojewody M. Grażyńskiego. Działania St. Janickiego w Sejmie Śląskim w zakresie ustawodawstwa i o charakterze antyrządowym zostały docenione przez kierownictwo ChD. W listopadzie 1927 roku z jej rekomendacji zasiadł w Śląskiej Radzie Wojewódzkiej (Montes Tarnovicensis nr 72: „Wielka pożyczka amerykańska”).

Podsumowanie

Prace Komisji Siedmiu nie odniosły spodziewanego efektu, bo M. Grażyński nie został odwołany ze swojego stanowiska, a sytuacja polityczna na Śląsku została z tego powodu jeszcze bardziej zaogniona. St. Janicki stał się zaś obiektem okropnych i bezkompromisowych ataków sanacji. Nikt się jednak nie spodziewał, że wprowadzenie go do Śląskiej Rady Wojewódzkiej spowoduje zbliżenie do znienawidzonego M. Grażyńskiego i rozpocznie brutalną walkę z W. Korfantym o wpływy w śląskiej Chrześcijańskiej Demokracji. Jak się potem okazało, Janicki dokonał złego wyboru politycznego i ostatecznie przegrał rywalizację z Korfantym, a sam stał się na wiele lat bankrutem politycznym. Ale o tym wkrótce.

Rysunkowe karykatury zamieszczone w tekście pochodzą z albumów wydanych przez Stanisława Janickiego pt: „Śląsk w krzywem zwierciadle” i „Polska współczesna w krzywem zwierciadle”. Autorem ironicznych wierszyków umieszczonych pod obrazkami jest Stanisław Janicki.

Armin Lach
Konsultacja naukowa: dr hab. Zbigniew Hojka,
Uniwersytet Śląski w Katowicach

––––––––––––––––––
1) Sanacja – potoczna nazwa rządzącego obozu piłsudczykowskiego (1926-1939), powstała w związku z głoszonym przez Józefa Piłsudskiego hasłem „sanacji moralnej” (uzdrowienia) życia publicznego w Polsce.

2) Porucznik Michał Grażyński w III powstaniu śląskim był szefem sztabu Grupy „Wschód” i jednym z najbardziej nieprzejednanych dowódców, dążących od początku do rozstrzygnięć militarnych i walk do ostatecznego zwycięstwa. W ostatnich dniach powstania podjął (wraz z innymi oficerami) próbę puczu i powołania nowego dyktatora powstania w miejsce Wojciecha Korfantego, którego oskarżał o wstrzymywanie walk i próbę politycznego rozstrzygnięcia konfliktu polsko-niemieckiego na arenie międzynarodowej. Pucz się nie powiódł, a Grażyński miał stanąć przed plutonem egzekucyjnym. Korfanty darował mu jednak życie, bo za Grażyńskim wstawiło się wielu powstańców. Od tego momentu Grażyński pałał żądzą zemsty. Osobowość Korfantego ciążyła nad śląskim życiem politycznym, a Grażyński, nie chcąc pogodzić się z istnieniem autorytetu, który mógłby ograniczać jego poczynania jako wojewody, dążył do wyeliminowania przywódcy chadecji z życia politycznego za wszelką cenę.

3) Fragment artykułu z korfantowej „Polonii” nr 199, czwartek 22 lipca 1926 r.: „W nocy z poniedziałku na wtorek usiłowano dokonać zamachu dynamitowego na redakcję i administrację „Polonji”. Około północy dozorca gmachów „Polonji” został zaalarmowany szmerami dochodzącemi z rogu ogrodzenia (…). Wkrótce potem w pobliżu „Polonji” śledcza policja zaaresztowała 3 osobników, zdążających w stronę „Polonji”. Przy jednym z nich znaleziono potężny nabój dynamitowy, skonstruowany z rury żelaznej, napełnionej dynamitem. (…) Sprawcy zamachu przyznali się, iż nieśli nabój celem podłożenia go pod gmach „Polonji” i wywołania wybuchu. (…) Przystąpiono do szeregu rewizyj i aresztowań, tak w Katowicach, jak i okolicy (…). Aresztowani zamachowcy należą do Związku Powstańców. (…) Zbrodnia przedstawia się tem ohydniej, że ofiarą jej byliby prawdopodobnie padli przedewszystkiem zecerzy i robotnicy zajęci przy nocnej pracy wydawnictwa. (…) Cały dzień wtorkowy policja katowicka i prokuratorja prowadzi w dalszym ciągu bardzo energiczne śledztwo, które zatacza coraz szersze kręgi (…). Dotychczas zaaresztowano już kilkanaście osób. (...)”

4) Walenty Fojkis był pierwszym, który ruszył ze swoim oddziałem do II powstania śląskiego. W III powstaniu śląskim był dowódcą 1 pułku katowickiego. W latach międzywojennych był naczelnikiem gminy Michałkowice. Był członkiem Chrześcijańskiej Demokracji oraz posłem do Sejmu RP i Sejmu Śląskiego. Działał też w Związku Powstańców Śląskich, a po zamachu majowym z 1926 r. opowiedział się po stronie sanacji i blisko związał z wojewodą Michałem Grażyńskim. Był oskarżany o osobiste wspieranie bojówek ZPŚl. specjalizujących się w rozbijaniu wieców politycznych opozycji.

5) Fragment sprawozdania Komisji Siedmiu dotyczący napadu na redaktora naczelnego „Polonii” Władysława Zabawskiego: „ (…) Dnia 29. marca 1927 r. wieczorem na jednej z ulic Katowic został napadnięty p. Zabawski, naczelny redaktor Polonji. Napastnicy w liczbie 4-ch zostali ujęci i oddani w ręce władz. Sprawa sądowa przeciwko nim dotychczas się nie odbyła, a niektórzy z nich czynnie odznaczają się przy rozbijaniu rozmaitych zebrań polskich. Są to: Jan Kaleta, Franciszek Gomoluch, Karol Przewdzięk i Stefan Prudło, wszyscy z Łagiewnik. W jaki sposób napad został uskuteczniony, zeznał o tem szczegółowo jeden z napadających, mianowicie Jan Kaleta, który 18. czerwca przed Komisją Sejmową zeznał, że w dzień napadu wraz z wymienionymi wyżej towarzyszami udał się do Gł. Zarządu Zw. Powstańców Śląskich w Katowicach (…). Rozmawiali z Działachem, który jest referentem sportowym przy Gł. Zarządzie Zw. Powst. Śl. (…) Po załatwieniu swoich spraw sportowych, Działach zaprosił ich na wódkę. (…) Podczas tego częstowania wódką, Działch namawiał ich, aby obili człowieka, którego im wskaże. (…) Z restauracji zabrał ich Działach ze sobą do kawiarni Astorji. Siedli przy stoliku i Działach znowu kazał dać im piwa. W kawiarni Astorji pokazał im Działach pewnego człowieka, którego kazał im obić. Był to red Zabawski. W restauracji wypili około dwóch litrów wódki, znaczne ilości piwa (…). W Astorji wypili również po kilka szklanek piwa. (...)

Gdy red. Zabawski w towarzystwie drugiego pana opuścił kawiarnię Astorję, Jan Kaleta, Gomoluch, Przewdzięk i Prudło, wraz z Działachem referentem prasowym Zw. Powstańców Śl. i „Polsce Zachodniej” wyszliśmy za nim. Po drodze Działach bezustannie nas namawiał, aby red. Zabawskiego obić. Do ostatniej chwili broniliśmy się. Działach nas odprowadził aż do Placu Wolności i tam nam powiedział, że z policją wszystko jest załatwione, że nam się nic stać nie może, bo choćby nas policja wzięła, to jednemi drzwiami nas wpuści, a drugiem drzwiami wolni wyjdziemy. W stanie podnieconym, nie zdając sobie sprawy z mojego czynu, poza Placem Wolności, na ul. Gliwickiej, ja wyprzedziłem idącego w towarzystwie drugiego pana, red. Zabawskiego i chwyciłem go. Drugi pan, który szedł z red. Zabawskim, gruby, wysoki, odepchnął mnie tak, że upadłem i zaczął strzelać z rewolweru. Gomoluch i Przewdzięk, którzy mieli laski, bili nimi Zabawskiego. Działach, gdy przyszło do czynu, uciekł, red. Zabawski pod ciosami upadł. Mnie trzymał za rękę ten drugi pan, który, jak się dowiedziałem, był red. Smotryckim, ale zdołałem mu się wyrwać i uciekłem. Tak samo uciekli ci inni sprawcy. Na pewnym narożniku przeciwstawiła się nam policja, aresztowała nas i odprowadziła nas na odwach (do aresztu – przyp. A. Lach).”

Źródło: Zbigniew Hojka - Klaudia Pikuła: „Stanisław Janicki (1884-1942) – działacz polityczny na Górnym Śląsku”, Katowice 2013; Prasa międzywojenna z lat 1926-1927: „Polonia”, „Polska Zachodnia”; sprawozdanie stenograficzne ze 165 posiedzenia Sejmu Śląskiego I kadencji; Archiwum Państwowe w Katowicach: „Akta sprawozdania Komisji Specjalnej powołanej uchwałą Sejmu Śląskiego (...)” - Druk Sejmu Śląskiego nr 889; Biblioteka Sejmowa w Warszawie: Sejm RP, okres I, druk nr 2704; Zbigniew Landau – Bronisława Skrzeszewska: „Wojciech Korfanty przed Sądem Marszałkowskim. Dokumenty”, Katowice 1964; Stanisław Janicki: ”Śląsk w krzywem zwierciadle”, Mikołów 1933; Stanisław Janicki: „Polska współczesna w krzywem zwierciadle”, Chorzów 1936.
 

Okładka Montes nr 74

Okładka Montes nr 74