Parcelę po Donnersmarckach chętnie wynajmę

Osada Jana, ulica Szopena
Osada Jana, ulica Szopena

Nie każdy mógł wydzierżawić działkę na rozparcelowanych przez ludowe władze gruntach rodu Donnersmarcków na tarnogórskiej Osadzie Jana. Liczyła się postawa polityczna oraz sytuacja materialna

Jednym z pierwszych mieszkańców, który poprosił o wynajęcie łąki i działki ornej „w obszarze pół morgi z lewej strony przy ulicy Szopena” był emerytowany asystent pocztowy Henryk S. zamieszkały na tarnogórskiej Osadzie Jana przy ulicy Dąbrowskiego. W piśmie wysłanym 16 kwietnia 1947 roku do Oddziału Rolnego i Gospodarczego Zarządu Miejskiego w Tarnowskich Górach uzasadniał, że od 1 maja 1946 roku był emerytem, ale nie otrzymał jeszcze żadnych pieniędzy. W związku z tym miał kłopoty z utrzymaniem rodziny. Emerytowany pocztowiec zapewniał także o patriotycznej postawie całej rodziny w czasie wojny. Jego synowie walczyli za Polskę w 1939 roku, a jeden z nich zdemobilizowany w 1945 roku „przeszedł cały szlak bojowy w I Armii Polskiej”.

Zaledwie cztery dni później podobne pismo o wydzierżawienie przy ulicy Szopena parceli o powierzchni pół morgi wysłał do magistratu Antoni R., lokator kamienicy przy ulicy Legionów. Zatrudniony jako podreferendarz w administracji kolejowej wyjaśniał urzędnikom, że ma sześcioro dzieci i „trudno mu wyżyć z marnego wynagrodzenia, jakie otrzymuje z ramienia Polskich Kolei Państwowych”.

Spora ilość pism nadsyłanych przez mieszkańców miasta gwarków do magistratu skłoniła pracowników Starostwa Powiatowego w Tarnowskich Górach do przyspieszenia parcelacji gruntów opuszczonych po zakończeniu wojny przez ród Donnersmarcków. Już 20 lipca 1947 roku Jan Gałęzowski, pełniący obowiązki komisarza ziemskiego w tarnogórskim starostwie zwrócił się do Działu Rolnictwa i Reform Rolnych Śląsko-Dąbrowskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach o rozparcelowanie jeszcze w bieżącym roku 90,5 hektara gruntów „pod Bobrownikami” z dóbr Nakło Śląskie. Ziemia ta podczas okupacji leżała odłogiem, natomiast jesienią 1946 roku została wydzierżawiona okolicznym mieszkańcom.

Pięć dni później starostwo w kolejnym piśmie urzędowym objaśnia, że chce „zakończenia parcelacji gruntów (działek budowlanych)” za Osadą Jana rozpoczętej jeszcze przed wojną. I ponawia prośbę o zezwolenie na parcelację po ukazaniu się odpowiedniego dekretu.

Równocześnie tarnogórskie starostwo wezwało nabywców gruntów z przedwojennej parcelacji o udowodnienie kupna działek w „tak zwanym majątku Karłuszowiec, za Osadą św. Jana”. Natomiast „reflektanci na nabywców działek wolnych winni wnieść podanie do Starostwa Tarnogórskiego o nabycie jednej z działek”. Ogłoszenia o takiej treści podpisane przez komisarza ziemskiego Jana Gałęzowskego ukazały się w mieście gwarków od 21 lipca do 2 sierpnia 1947 roku. Dodatkowo w podaniu o kupno parceli powinna się była znaleźć opinia Rady Narodowej o „zachowaniu się w czasie okupacji” potencjalnego właściciela.

Kolejnym krokiem urzędników ułatwiającym parcelację było doprowadzenie do zmian wpisów w sądowych księgach wieczystych. Postanowieniem Sądu Grodzkiego w Tarnowskich Górach 16 października 1947 roku założona została nowa księga wieczysta dla gruntów przeznaczonych do podziału wśród mieszkańców. Sędzia Józef Czok wykreślił także prawo pierwokupu gruntów na rzecz obszaru dworskiego Karłuszowiec-Segiet.

Nic dziwnego, że do magistratu i starostwa nadchodziły kolejne prośby mieszkańców o dzierżawę działek. Hubert B., który od roku już uprawiał parcelę przy ulicy Szopena, zwrócił się 25 września 1947 roku o jej dalszy wynajem. „Jestem pracownikiem PKP i przydzielenie tej parceli będzie dla mnie wielka ulgą w teraźniejszych czasach” – uzasadniał kolejarz. Dzierżawy domagał się także 8 października 1947 roku Józef K., który rok wcześniej wyczyścił już używaną parcelę. Prośbę o wynajęcie działki tydzień później złożył także Józef Z. zamieszkały przy ulicy Strzelców Bytomskich. Ten ślusarz pracujący w Fabryce Maszyn, dawnej Seifferta, przekonywał urzędników o swojej nienagannej postawie podczas wojny, pisząc, że w 1940 roku przebywał z żoną na przymusowych robotach. „Życzeniem moim jest zaprowadzić ogród domowy w celu polepszenia bytu mojej rodziny” – uzasadniał prośbę ślusarz, który miał troje dzieci. Otrzymał odmowę wynajmu działki, ponieważ nie była przeznaczona do parcelacji. Większość pozostałych podań została rozpatrzona pozytywnie. Na parcelach z obu stron ulicy Szopena początkowo zamienionych w ogrody ich nowi właściciele wybudowali z biegiem czasu domki jednorodzinne. Na sporym obszarze rozparcelowanych gruntów tarnogórska Spółdzielnia Mieszkaniowa Gwarek wybudowała na początku lat 70. XX wieku budynki z wielkiej płyty, tworząc osiedle nazywane do 1990 roku „Osiedlem 25-lecia PRL”.

Paweł Bednarek

 

Okładka Montes nr 73

Okładka Montes nr 73