Kłopotliwe Kino Apollo

Plac Żwirki i Wigury na początku XX wieku. Z prawej hotel Prinz Regent gdzie w międzywojniu mieściło się kino Apollo. Pocztówka ze zbiorów Beaty i Jacka Kalke w: Krzysztof Gwóźdź, Zofia Krzykowska, Tarnowskie Góry na dawnej pocztówce, 2004r.
Plac Żwirki i Wigury na początku XX wieku. Z prawej hotel Prinz Regent gdzie w międzywojniu mieściło się kino Apollo. Pocztówka ze zbiorów Beaty i Jacka Kalke w: Krzysztof Gwóźdź, Zofia Krzykowska, Tarnowskie Góry na dawnej pocztówce, 2004r.

Na seansie w tarnogórskim kinie Apollo 20 sierpnia 1928 roku wybuchł pożar. Podczas wyświetlania filmu zapaliła się celuloidowa taśma. Powodem pojawienia się ognia był wadliwy projektor. Nikt z widzów nie ucierpiał, jednak straty materialne kina były znaczne, sięgały 20 tys. złotych. Przyczynił się do tego m.in. brak w kabinie operatora wody do gaszenia płomieni

Kłopot z niewłaściwym zabezpieczeniem przed pożarem nie był w okresie międzywojennym jedynym związanym z tym kinem mieszczącym się w budynku dawnego hotelu Prinz Regent i czynnej tam od połowy XIX wieku resursy Klausy przy dzisiejszym Placu Żwirki i Wigury 1. Już przed I wojną światową w sali teatralnej mieścił się Lichtbildteater, w którym pokazywano nieme filmy. Po włączeniu Tarnowskich Gór w 1922 roku do Rzeczypospolitej w budynku rozpoczęło działalność polskie kino Apollo. Pierwsze seanse filmowe odbywały się w dawnej resursie zapewne już rok po przejęciu miasta gwarków przez polskie władze, bowiem 23 stycznia 1924 roku ze Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach dotarło do kina zarządzenie w sprawie wyświetlania filmów. Zamiast przesyłania do wojewody śląskiego kwartalnego spisu pokazywanych filmów kierownictwo zobowiązane zostało do comiesięcznego wypisywania w 2 egzemplarzach kart rejestracyjnych każdego filmu oraz informacje o liczbie dni, w których film był na ekranie. Ustalone zostały również zasady organizowania seansów tylko do północy, w dodatku osobnych dla kobiet i mężczyzn. Przerwa między projekcjami wynosiła 20 minut. Obowiązywał zakaz wystawiania fotosów z filmów.

Kowal kierownikiem kina

Pierwszym kierownikiem kina Apollo był Jan Błaszczyk – prowadził także kino Union w Katowicach - niepochodzący z miasta gwarków, co mieli mu za złe rdzenni Górnoślązacy. Urodził się bowiem 15 maja 1897 roku w miejscowości Klasik w powiecie Kępno. W okresie zaostrzenia się na Górnym Śląsku  konfliktów narodowościowych, objawem czego był między innymi zainicjowany w 1929 r. przez Związek Obrony Kresów Zachodnich bojkot kin, w których podczas seansów zamieszczane były na filmach niemieckie napisy, pochodzenie z Wielkopolski było równie mocnym zarzutem stawianym Janowi Błaszczykowi jak i to, że był z wykształcenia kowalem. Kierownik tarnogórskiego kina był bowiem jako przewodniczący Związku Właścicieli Teatrów Świetlnych zwolennikiem zamieszczania polsko-niemieckich napisów z tłumaczeniami filmowych dialogów. Zależało mu na wizytach zamożnych niemieckich widzów. Taka merkantylna postawa nie czyniła Błaszczyka wcale wrogiem polskości. Co zresztą potwierdziła kontrola z tarnogórskiego starostwa przeprowadzona w kinie Apollo. Urzędnicy potwierdzili, że mimo zamieszczania podczas wyświetlania filmów tylko polskich napisów frekwencja na seansach wcale nie zmniejszyła się.

O lojalnej postawie szefa kina wobec polskich władz świadczyło także dostosowanie filmowego repertuaru do żądań Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego, którego pracownicy mieli pretensje o to, że „filmy produkcji polskiej nie cieszą się powodzeniem publiczności”. W kinie Apollo widzowie najchętniej oglądali wówczas głównie popularne amerykańskie komedie jak „Pat i Patachon”, westerny „Feralny dzień Billy’ego” czy ekranizację słynnej powieści „Chata wuja Toma”.  Zarzuty dotyczyły zresztą właścicieli wszystkich kin na Górnym Śląsku, którzy - według wojewody - nie chcieli zrażać niemieckiej klienteli i usuwali „wszystkie patriotyczne, wojskowe a nawet rodzajowe sceny polskie”. Uwagi odnosiły się zwłaszcza do polskiego filmu „Zew morza”, który na polecenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i na apel Towarzystwa Kinematografii „Gloria” w Warszawie pokazywany w całości miał stać się manifestacją polskości. Z wydanego 4 marca 1928 r. nakazu wojewódzkich władz propagandowy film poświęcony Józefowi Piłsudskiemu „Hołd Marszałkowi” wyświetlany był w śląskich kinach do odwołania, podobnie jak agitki „Wilno”, „Nowoczesna szkoła rycerstwa” - o obozie piłsudczyków w Jędrzejowie oraz „Potęga Polski” – o polskiej flotylli i przemyśle. Projekcje tych filmów traktowane były ulgowo i nie musiały być wpisywane do kart rejestracyjnych.

Filmy nie dla dzieci

Ale merkantylna postawa pierwszego właściciela kina Apollo była igraszką wobec jawnego lekceważenia przepisów przez kolejnego kierownika. Został nim od 31 grudnia 1928 roku – zapewne z powodów finansowych -  Maksymilian Witt, właściciel kamienicy oraz Domu Handlowego „Ceres” przy ulicy Krakowskiej. Za nowym szefem podążała także jego żona, która 24 września 1929 roku, przebywając w kasie kina, zakazała bileterce wpuszczenia na seans o godzinie 20 żony wachmistrza 3. Pułku Ułanów Zygmunta Friedmana. Wcześniej panie poróżniły się z powodu jakichś plotek. Oburzony niewłaściwym potraktowaniem jego połowicy ułan napisał skargę do sądu. Co wcale nie skłoniło Maksymiliana Witta do podporządkowaniu się prawu. W swoim kinie Apollo czuł się sam dla siebie panem.

Całkowicie zlekceważył nakazy starosty tarnogórskiego zabraniającego niepełnoletniej młodzieży oglądania filmów dla dorosłych. Kiedy urzędnik skontrolował kino podczas wyświetlania filmu „Zew ziemi” i odkrył na widowni 20 dzieci, Witt wyśmiał jego krytyczne uwagi. Dlatego do kinowej sali zaglądali często policjanci, wyłapując nieletnich widzów. Obecność uczniów na niedozwolonych dla nich seansach zgłaszał także w starostwie Franciszek Krupop, kierownik szkoły powszechnej przy ulicy Sobieskiego.   
Jednak prawdziwym skandalem zakończył się pokaz w kinie Apollo filmu „Pochodzenie człowieka”. Ten amerykański dokument poświęcony był darwinowskiej teorii ewolucji. Przed oglądaniem tego filmu ostrzegał z ambony podczas nabożeństwa w kościele św. św. Piotra i Pawła proboszcz Michał Lewek. Prałat uznał, że projekcja była „moralnie niebezpieczna dla dziatwy szkolnej”, bo film szerzył „najgorszą sensację zmysłową” a jego „wartość naukowa równała się zeru”. Oprócz wygłoszenia kazania pleban poprosił też pisemnie starostę tarnogórskiego o wprowadzenie zakazu oglądania filmu przez dzieci, bowiem „tłumy młodzieży zgromadzone były przed kinem na godzinę przed seansem”.

Na pieńku z władzami miał również Maksymilian Witt z powodu wywieszenia szyldu reklamowego kina na ulicy Krakowskiej. O jego usunięcie apelował 17 maja 1930 r. m.in. burmistrz Leopold Michatz. Reklamy kina Apollo znajdowały się też w przesmyku pomiędzy ulicami Krakowską i Piastowską. Według magistratu kinowe afisze demoralizowały młodzież.

Spory Witta z władzami miasta trwały nawet po zamknięciu kina Apollo, które w maju 1934 roku sprzedane zostało na licytacji i zamienione w salę tańca. Jednak 20 maja 1935 r. właściciel kina Apollo nadal domagał się od magistratu zwrotu 199 złotych podatku, który jego zdaniem został zawyżony, bowiem opłata komunalna od kina powinna wynosić 3%, czyli 21 zł 51 gr. Po trwającym dwa lata sporze Maksymilian Witt zamiast zwrotu pieniędzy musiał jeszcze dopłacić 74 zł 88 groszy, bo podatek zależał od metrażu filmu i ilości sprzedanych biletów. Ostatecznie tarnogórski magistrat ustalił, że w kinie z 498 siedzeniami podstawą obliczeń podatku był nie metraż filmu lecz sprzedane bilety. Za zagraniczny film pobierano 30% podatku, za krajowy o połowę mniej. Ten salomonowy wyrok zakończył podatkowe konflikty właściciela kina Apollo z władzami.

Marek Jarzyna

 

Okładka Montes nr 73

Okładka Montes nr 73