Sztolnia tarnogórska - maszyny ogniowe

b_200_300_16777215_0___images_stories_montes_73_13-Szt.-Tarn.-Tytul.jpgOstatnią wspomnianą przez E.G.Abta sztolnią przed rokiem 1874, kiedy to znaleziono kruszce w szybach Rudolfina i Lisczek na terenie Bobrownik, była ta, zgłoszona w 1769 r. w królewskiej wrocławskiej kamerze wojennej i dóbr skarbowych przez nadsztygara o nazwisku Schole. Miał ją zamiar budować z pomocą gwarectwa pod nazwą „Głęboka sztolnia dziedziczna koło Tarnowskich Gór” z początkiem, czyli oknem w Starych Tarnowicach. Abt pisze, że faktycznie zaczęto przy niej prace, ale utopił się w niej człowiek i nikt potem nie chciał już przy niej pracować

Nieco inną przyczynę zaprzestania robót przy sztolni podaje Józef Piernikarczyk w książce „Podziemia Tarnogórskie”, gdzie pisze - „Budowę tej sztolni rzeczywiście rozpoczęto w okolicy Starych Tarnowic, ale wkrótce potem zabił tenże Scholle w stanie pijanym człowieka i uciekł”.

Nie wiadomo skąd autor powziął tę wiadomość, ale wydaje się być o tyle prawdopodobną, że nie wyklucza tej podanej przez Abta i łatwiej sobie wyobrazić porzucenie prac, gdy zabrakło ich inicjatora niż to, że pojedynczy wypadek był przyczyną zaniechania prowadzenia poważnego przedsięwzięcia.

Przykładem jest choćby katastrofa podczas budowy sztolni Jakuba, gdzie na chodniku głównym zapadła się ziemia i pochłonęła cały kierat odwadniający z ludźmi orazkońmi, co zahamowało, ale nie przerwało rozbudowy. Śladów po sztolni Tarnogórskiej nie udało się odnaleźć i większej wiedzy o niej nie ma, poza podaną.

Natomiast Agricola w swym dziele o górnictwie i hutnictwie przekazał wiedzę o tym, jakie urządzenia stosowano do dostarczania powietrza do „ślepych” przodków sztolni w budowie. Wtłaczano je przy pomocy kierowanych tam podmuchów wiatru, miechów lub wentylatorów napędzanych wiatrem, wodą, siłą ludzi lub koni. Na sztolni Jakuba jej budowniczy H. Trapp stosował też metodę, polegającą na wbijaniu od powierzchni wydrążonych rur drewnianych aż do chodnika, co powodowało naturalny przepływ powietrza między niżej położonym oknem a nimi.

Zanim można będzie omówić dzieje budowy następnej sztolni, co rozpoczęto w 1785 r. śladem starej sztolni Gotthelf (Boże Wspomóż), trzeba napisać, że na powstałej w 1784 r. kopalni Fryderyk prowadzono tymczasem na kilku poziomach podziemne przekopy, spełniające funkcje sztolni wodnych. Planowano je w przyszłości połączyć z nową sztolnią Gotthelf, w jeden system grawitacyjnego odprowadzania wody. Tymczasem usuwano ją z przekopów i połączonych z nimi wyrobisk przy pomocy kołowrotów ręcznych, konnych odwadniarek, a od 1788 r. maszyn ogniowych, w których ciśnienie atmosferyczne posłużyło do napędu pionowych pomp odwadniających.

Dla odwadniarek i maszyn ogniowych drążono odrębne szyby w pobliżu wcześniejszych, wydobywczych o znanych nazwach. Stąd te nowe, w których instalowano tylko pompy, drabiny i podesty, nazywano najczęściej tylko „maszynowymi”.
Maszyny opisywano w literaturze, na rysunkach, przy lokalizacji na planach oraz mapach, kierując się średnicą ich cylindra roboczego, wyrażoną w calach angielskich. 1 cal – 1’’ = 2.54 cm. Np. cylinder maszyny 32 calowej miał średnicę ok. 81 cm.

Z dostępnych źródeł, bo pisano na ten temat w różnych publikacjach, wiadomo jest, że w okresie od 1788 do 1804 r. zainstalowano tu osiem takich maszyn. I–32’’na szybie maszynowym obok szybu Abraham, rejon Parku Kunszt, II–20’’ szyby maszynowe nowej sztolni Gotthelf, III–40’’ szyb Pachaly ul. Staffa, IV– 48’’ szyb Heinitz, rejon Parku Kunszt, V– 40’’ szyb maszynowy obok szybu Reden ul. Skośna, VI– 24’’ szyb Fuchs Kamieniołom Bobrowniki ul. Korola, VII–60’’ szyb maszynowy obok szybu Reden ul. Skośna, VIII–24’’ szyb Aurora ul. Gliwicka.

Przenoszono je w miarę potrzeb w inne miejsca, na wybite dla nich szyby. Np. tę pierwszą przeniesiono w 1800r. na szyb Friederike na Wzgórzu Redena, a największą VII. w 1806 r. na szyb maszynowy sztolni Gotthelf na Wzgórzu Redena, gdzie pracowała do 1835 r. Maszyna VIII. przenoszona kilkakrotnie podczas budowy Głębokiej Sztolni Fryderyk, zakończyła w Tarnowskich Górach epokę maszyn ogniowych w 1876 r. na szybie Frieden obok Hałdy Popłuczkowej.

W odróżnieniu od niej, podziemnego labiryntu chodników, przekopów i niektórych sztolni, których część można zwiedzić w Kopalni Zabytkowej Srebra, nie zachowały się po maszynach żadne ślady, poza kilkoma szybami. Nadszybie jednego z nich można zobaczyć na stacji wodociągowej. Inne, częściowo w ruinie, przy ul. Witosa w Reptach.

Mieczysław Filak

 

Okładka Montes nr 73

Okładka Montes nr 73