Śląska Partia Regionalna

b_200_300_16777215_0___images_stories_montes_73_15-Silesia_coat_of_arms.png

Rozmyślania o Górnym Śląsku

Zakończył się Kongres RAŚ. Ważniejszą od faktu ponownego wyboru Jerzego Gorzelika na przewodniczącego tej organizacji informacją, była zapowiedź powołania jeszcze w tym roku partii regionalnej.

Już pojawili się prześmiewcy (Zbigniew Widera ze Związku Górnośląskiego), nie dający tej inicjatywie żadnej szansy. Ja osobiście widzę przed nią wielkie perspektywy pod jednym wszakże warunkiem: że będzie ogólnośląska, skupiająca w swych szeregach mieszkańców województw opolskiego i dolnośląskiego. Prowadząc politykę regionalną, działając regionalnie, musimy myśleć o Śląsku w jego geograficznych i historycznych granicach, z Wrocławiem jako stolicą. Wiem, że rodowitemu Ślązakowi trudno było uznać za krajana typa doprowadzającego do ostatecznej ruiny dorobek wielu pokoleń. Ten etap historii mamy już jednak za sobą. Era grabieży, ruinacji i stagnacji Dolnego Śląska minęła. Zamiłowany w zakątkach i zabytkach tej części mego Śląska od lat - kilka razy w roku,  przebywam w tych stronach. Dostrzegam wyraźnie symptomy wrastania młodych ludzi w tę ziemię. Późno, bo późno (po 50 latach!) ale do głosu doszło pokolenie, do którego dotarł genius loci, które przejęło się urodą tej ziemi i pozostałych tu jeszcze zabytków, które historię, tradycję i legendy rodzinnej już dla nich ziemi, uznało za swoje. Powstało koło wrocławskie Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej, Stowarzyszenie Silesia Restituta, które stawia przed sobą cele m.in.: „krzewienie wśród mieszkańców Śląska postawy poczucia odpowiedzialności za swoją Ojczyznę, krzewienie tożsamości śląskiej wśród mieszkańców naszego regionu”. Pielęgnowana jest pamięć (także w formie pomników) o niemieckich Dolnoślązakach. Wiele organizacji i instytucji za patronów obiera postaci z niemieckiej przeszłości (jak  Gildia Przewodników Sudeckich im. Willa Ericha Peuckerta). Od 1992 roku działa Stowarzyszenie Pielęgnacji Kultury i Sztuki Śląskiej – transgraniczna organizacja z siedzibami w Görlitz i w Łomnicy w Kotlinie Jeleniogórskiej. W Morawie koło Strzegomia Melitta Sallai, urodzona w miejscowym pałacu, wróciła do niego po pięćdziesięciu latach, by za pomocą Fundacji Św. Jadwigi wyremontować go i poprowadzić bezpłatne przedszkole i ośrodek spotkań Polaków, Czechów i Niemców. We wsi pod Głogowem w 1946 roku kierownik szkoły ukrył pod hałdą ziemi nagrobki ze niszczonego ewangelickiego cmentarza. Dziś jego wnuczka wraz z władzami gminy wydobywa je, by utworzyć lapidarium.

Właściciele Chatki Górzystów – schroniska w Górach Izerskich oznaczają numerami domy, zburzone całkowicie po II wojnie światowej, korespondują z potomkami mieszkańców zlikwidowanej totalnie osady, poszukują przepisu na Iserbittertee – słynny napój z nieistniejącej wsi.

W Dobkowie, wsi w Górach Kaczawskich (spędzałem tam letni urlop) mieszkańcy utworzyli szlak kapliczek przydrożnych, składający się z 26! obiektów zaopatrzonych w dokładne opisy i historie fundatorów. Większość krzyży i kapliczek została odtworzona na podstawie relacji dawnych mieszkańców i starych zapisków. W 2015 otwarta w Dobkowie została Sudecka Zagroda Edukacyjna w której dowiedzieć się będzie można wszystkiego o tym heimacie zwanym Krainą Wygasłych Wulkanów. Grono młodych ludzi, którzy po remoncie starych chat sudeckich zamieszkało w górach na stałe, na forum internetowym stwierdziło, że po zapoznaniu się z zarzuconym dawno zwyczajem stawiania w domu „świetlistego berła” (lichtzepter) – poprzednika choinki, typowego tylko dla Sudetów, postanawiają tę tradycję kontynuować.

Dlaczego szermuję tutaj nazwami miejscowości i mnożę przykłady? - By nie być gołosłownym i uwiarygodnić fakt (myślę że historyczny) tworzenia się na Dolnym Śląsku społeczności ludzi energicznych, twórczych, którzy przyszłość chcą budować na bazie niemiecko-czeskiej kultury, którą zastali (to nic, że w stopniu mocno naruszonym), a nie na resentymentach przodków i germanofobii. To są Ślązacy bez kompleksów i bez zahamowań (jak często bywa na Górnym Śląsku). Na Dolnym Śląsku albo ktoś czuje się Ślązakiem, albo nie. Nie ma różnych farbowanych lisów, „podsudetczan”. Na forum internetowym „głogowski Ślązak” pisze: „Od roku staram się kupić flagę z herbem Dolnego Śląska, z beznadziejnym skutkiem. Można kupić tylko polskie – na grzyb mi to. Górny Śląsk potrafi się promować, natomiast nasz Śląsk – nie”.

Wiary w autonomię Śląska na Dolnym Śląsku za dużo nie ma, chętni do zadeklarowania narodowości śląskiej także nie stawiają się w kolejce w tej części Polski, do Śląskiej Partii Regionalnej natomiast zapisać się zechce bardzo wielu. Wystarczy tylko z naszej – autochtonicznej, czyli lekko uprzywilejowanej strony, gest dobrej woli, docenienie ich postawy i dokonań i szczere uznanie Wrocławia za niekwestionowaną stolicę Śląska.

Jan Hahn

 

Okładka Montes nr 73

Okładka Montes nr 73