Do Przeklętego raju

Deportacje Górnoślązaków do ZSRS

Wyidealizowany w propagandzie PRL obraz wkraczania na Górny Śląsk Armii Czerwonej kłóci się ze wspomnieniami wielu rodzin górnośląskich w których nie tylko Sowieci wyparli wojska niemieckie, ale też dopuszczali się zabójstw, gwałtów i kradzieży na ludności miejscowej. Co istotne chodziło nie tylko o pospolite przestępstwa, ale też i o planowy demontaż infrastruktury przemysłowej wraz z wywiezieniem kilkudziesięciu tysięcy Górnoślązaków do pracy przymusowej w ZSRR.

Zarówno więc maszyny przemysłowe jak i ludność miejscową potraktowano jako zdobycz wojenną i formę reparacji za poniesione straty podczas II wojny światowej. Trzeba pamiętać, że obszar Górnego Śląska przed wybuchem wojny znajdował się w obrębie dwóch państw: II Rzeczypospolitej i III Rzeszy. Po obu stronach granicy zamieszkiwali Górnoślązacy utożsamiający się zarówno z opcją polską jak i opcją niemiecką. Zdecydowanie największa grupa niezależnie od tego, czy mieszkała w Polsce, czy III Rzeszy uważała się za „miejscowych”, związanych z ziemią i lokalną kulturą, a kwestie narodowościowe były dla nich mniej ważne. Skomplikowana sytuacja narodowościowa została dodatkowo skomplikowana po 1 IX 1939 r, gdy III Rzesza zaatakowała Polskę. Po zakończeniu kampanii wrześniowej obszar „polskiej” części Górnego Śląska został włączony do Niemiec, a w następnych latach miejscowa ludność, którą uznano za „niemiecką” lub „możliwą do odzyskania dla niemieckości” została wpisana na niemiecką listę narodowościową (Deutsche Volksliste – DVL). Większość autochtonów została zakwalifikowana do III Grupy DVL warunkowo otrzymując obywatelstwo niemieckie. Wiązał się z tym obowiązek służby wojskowej. Jako żołnierze Wehrmachtu mieszkańcy Górnego Śląska walczyli na froncie wschodnim i tam też dostawali się do niewoli sowieckiej, stąd skomplikowana sytuacja narodowościowa tego terenu była doskonale znana włodarzom ZSRR.

Od stycznia 1945 r. żołnierze Armii Czerwonej zajmowali tereny Górnego Śląska traktując go koniunkturalnie jako ziemię „niemiecką”. O ile na obszarach, które przed wojną należały do II RP funkcjonowała administracja polska, to na obszarze przedwojennej tzw. Rejencji Opolskiej (części przed wojną znajdującej się w granicach III Rzeszy z tak dużymi ośrodkami jak Gliwice, Zabrze, Bytom, czy Opole) wyłączna władza, zarówno cywilna jak i wojskowa, spoczywała w rękach sowieckich, często nawet do maja 1945 r. Równocześnie na tyłach nacierających wojsk Armii Czerwonej (głównie I Frontu Ukraińskiego) działały jednostki NKWD prowadząc akcję „oczyszczania tyłów”, zwalczając podziemie niepodległościowe i aresztując wszystkich podejrzanych. To właśnie formacje NKWD zajęły się realizacją postanowienia Państwowego Komitetu Obrony ZSRR z 3 lutego 1945 r. nakazującego deportować do ZSRR Niemców jako „zmobilizowanych” z terenu Górnego Śląska i Prus Wschodnich”. Wszyscy zdolni do noszenia broni Niemcy (mężczyźni w wieku od 17 do 50 lat) mieli zostać zarejestrowani, a następnie – po utworzeniu z nich batalionów pracy i wywiezieniu na wschód – wykorzystani do pracy przymusowej na rzecz ZSRR. Według danych NKWD w okresie od lutego do kwietnia 1945 roku wywieziono z tych obszarów do pracy przymusowej ponad 77,5 tys. osób (w tym także kobiet, choć w zdecydowanie mniejszym stopniu niż mężczyzn). Zastosowanie „internowania” oznaczało, że Sowieci nie musieli nikomu stawiać żadnych zarzutów by ich zatrzymać.

Po prostu Górnoślązacy potraktowani jako Niemcy stali się częścią reparacji wojennych. Należy dodać, że zjawisko dotknęło nie tylko Górnoślązaków z terenów Rejencji Opolskiej, ale też mieszkańców przedwojennego województwa śląskiego będącego częścią II RP, którym Niemcy podczas okupacji nadali DVL, choć trzeba przyznać, że na znacznie mniejszą skalę. Należy dodać, że decyzje te władze ZSRR podjęły jeszcze przed zakończeniem konferencji w Jałcie (4-11 luty 1945 roku), gdzie państwa koalicji antyfaszystowskiej zgodziły się na wykorzystanie niemieckiej siły roboczej jako jednej z form reparacji wojennych.

Dosyć często w literaturze podaje się, że w 1945 roku Sowieci wywieźli na wschód górników. W rzeczywistości katalog zawodów znajdujących się na listach deportowanych jest bardzo szeroki i obejmuje np. hutników, mechaników, ślusarzy, a nawet rolników. Generalnie wywożono specjalistów, których umiejętności i wiedzy fachowej nie wykorzystywano, bowiem kierowano ich do prostej pracy fizycznej a nie obsługi maszyn i urządzeń, których bardzo często na wschodzie po prostu nie było.

Sama operacja internowań prowadzona od lutego 1945 roku miała różnorodny charakter. Generalnie na terenie miast aglomeracji śląskiej pojawiły się ogłoszenia w języku polskim i niemieckim wzywające mężczyzn do stawienia się w określonym dniu i w wyznaczonym miejscu. Mieli oni zabrać ze sobą niewielkie zapasy żywności, przybory toaletowe, łyżki itp. Wyraźnie wskazywało to, że ludzie ci mieli zająć się uruchamianiem potencjału przemysłowego Górnego Śląska, odgruzowywaniem ulic, naprawą sieci wodociągowych, czy też elektrycznych. Tymczasem po zgłoszeniu się w punkcie zbiórki natychmiast byli zatrzymywani przez żołnierzy Armii Czerwonej i kierowani do punktów zbiorczych, gdzie czekali nawet tygodniami na transport kolejowy do ZSRR. Transporty ruszyły w marcu 1945 roku, bowiem z jednej strony pierwszeństwo miało zaopatrzenie frontu, ale również trwały prace torowe polegające na poszerzeniu rozstawu szyn do sowieckiego standardu. Generalnie cały Górny Śląsk został usiany dużą liczbą mniejszych lub większych punktów zbiorczych i obozów dla internowanych. Większe miejsca odosobnienia znajdowały się w Blachowni, Kędzierzynie, czy też Łabędach. Organizowano łapanki na ulicach lub też obławy, zwłaszcza na opolskich wsiach. Pozyskano chętnych do pracy obietnicą dobrego zarobku czy też przydziału niezwykle cennych wówczas racji żywnościowych. W Bytomiu notowano przypadki zabierania całych zmian górników, którzy wyjechali po pracy na powierzchnię. Na obszarach, gdzie funkcjonowała polska administracją, czyli na terenie byłego województwa śląskiego, do tej operacji włączono również siły miejscowej MO i UB, przy czym funkcjonariusze ci pełnili rolę służebną wobec Sowietów.

Podstawowym problemem z jakim zmagają się historycy jest określenie skali zjawiska – ile osób internowano i wywieziono z Górnego Śląska na wschód w początkach 1945 roku. Przyjmuje się, że w następnych latach rząd polski starał się o powrót około 25 000 deportowanych. Trzeba jednak pamiętać, że ubiegano się o „wyciągnięcie” ze wschodu tych Górnoślązaków, których określono, że byli „opcji polskiej”, czyli uważali się za Polaków. Problematyczne jest jednak jak dokonano takiego podziału, zwłaszcza, że nie posiadano pełnych spisów osób wywiezionych. Personalia osób deportowanych gromadzono w toku akcji społecznych organizowanych przez Urząd Wojewódzki, Polski Związek Zachodni, czy też Centralne Zjednoczenie Przemysłu Węglowego. Nazwiska te najczęściej podawali ich krewni, co niesie ze sobą sporo nieścisłości, bo niejednokrotnie podawano nazwiska nie tylko internowanych, ale też jeńców którzy dostali się do niewoli na froncie wschodnim i również przebywali w ZSRR. W świetle niektórych szacunków globalna liczba wywiezionych (zarówno opcji „polskiej”, „niemieckiej”, jak i żołnierzy Wehrmachtu, którzy trafili do sowieckiej niewoli) mogła sięgnąć nawet 90 000 osób. Tylko niewielki odsetek z nich przeżył pobyt na „nieludzkiej ziemi” i powrócił, przy czym Sowieci zwolnili ostatnich z nich dopiero w 1950 roku. Także i w tym przypadku brak precyzyjnych danych, zwłaszcza, że część Górnoślązaków wróciła do Niemiec. W świetle danych Centralnego Zjednoczenia Przemysłu Węglowego do 30 IX 1949 r. wróciło 5603 górników, podczas gdy w akcji spisywania robotników tej profesji ustalona lista liczyła blisko 10 000 nazwisk.

Deportacje z 1945 roku miały bardzo poważny wpływ na zmiany jakie zaszły na Górnym Śląsku po 1945 roku. Wiele miejscowych rodzin zostało rozbitych a jedyni ich żywiciele zostali wywiezieni. Konsekwencją był wysoki poziom biedy, notowany zwłaszcza w tych rejonach skąd deportowano duży odsetek mieszkańców (np. Zabrze i Bytom). Kobiety zajmujące się dotychczas prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci zmuszone były do podjęcia pracy zarobkowej. Wiele dotąd hermetycznych wspólnot lokalnych zostało zdekomponowanych, a proces ten pogłębiło wysiedlenie ludności uznanej za niemiecką. Wydarzenia te miały też olbrzymi wpływ na funkcjonowanie kluczowego dla Polski górnośląskiego przemysłu i wyrażały się poważnym deficytem siły roboczej. Często wracali ze wschodu ludzie schorowani z poważną traumą, której już się nie pozbyli aż do śmierci. Wiele kobiet których mężowie zostali zabrani przez NKWD i nigdy już nie powrócili przez długie lata miało nieuregulowany status prawny, pojawiały się poważne problemy z przeprowadzeniem akcji weryfikacji narodowościowej. Niewątpliwie wszystkie te czynniki miały olbrzymi wpływ na dalszą historię regionu i jego mieszkańców.

Dariusz Węgrzyn (IPN Katowice)

Materiał z sesji popularnonaukowej z okazji Dnia Pamięci o Tragedii Górnośląskiej 1945. 26 stycznia 2012 Muzeum w Tarnowskich Górach

 

Okładka Montes nr 72

Okładka Montes nr 72