Babcia i dziadek Dzieciątka Jezus

Rozmyślania o Górnym Śląsku

W radosne dni Narodzenia Pańskiego przeżywamy sam fakt poczęcia i jego znaczenie, rozpamiętujemy też pierwsze lata Jezusa w Bożej Rodzinie.

Rodzinie ograniczonej do rodziców – Najświętszej Marii Panny i świętego Józefa. Mało mówi się o babci i dziadku – świętej Annie i świętym Joachimie. Postanowiłem w świątecznym numerze przybliżyć tę parę czytelnikom przynajmniej z dwóch powodów: rzadko się to czyni nawet na łamach prasy katolickiej, ponadto kult rodziców (a szczególnie matki) Marii zaistniał i rozwinął się właśnie na Śląsku do tego stopnia, że można mówić o nim, jako o kolejnej specyficznej cesze śląskiego katolicyzmu. Ewangelie o dziadkach Jezusa nie wspominają. Czynią to apokryfy, czyli ewangelie i liczne przekazy nie zaliczone do kanonu tekstów Kościoła. Wiemy z nich, że pochodzili z bogatych i bogobojnych żydowskich rodzin. Nie mogli doczekać się potomstwa i Joachim 40 dni spędził na pustyni czyniąc pokutę. Jego modły zostały wysłuchane i anioł objawił mu, że Anna będzie brzemienna. Joachim zmarł wkrótce po poślubieniu przez Marię Józefa (miała wtedy 14 lat). Anna żyjąc w domu córki zmarła w wieku 80 lat. Została pochowana obok Joachima w Jerozolimie. Jej szczątki przewieziono w VII wieku do Konstantynopola. Legenda Zachodu każe wierzyć, że po Zmartwychwstaniu Łazarz wraz z siostrami Marią Magdaleną i Martą zmuszony do wejścia na pokład statku bez steru wylądował na południu Francji pod Lyonem (później został pierwszym biskupem Marsylii). Ze sobą miał szczątki matki Najświętszej Marii. Cudami słynąca figurka św. Anny Samotrzeciej z Góry Świętej Anny ma otwór w głowie. W nim przechowywane są szczątki świętej pochodzące spod Lyonu, jak podaje tekst na inskrypcji umieszczonej z tyłu posążka. Anaberg mówiąc po śląsku, jest największym sanktuarium w tej części Europy. Na Górę Św. Anny co roku zdąża kilkaset tysięcy pielgrzymów ze Śląska, z Moraw, z Niemiec. Na Śląsku jest 50 kościołów pod wezwaniem Św. Anny (a także pod wezwaniem św. Joachima i św. Anny – np. w Legnicy i św. Anny i św. Joachima w Gogolinie).

Najstarszy jest we Wrocławiu (1386) i w Starym Oleśnie (1414). Św. Anna jest patronką matek, kobiet oczekujących dzieci, małżeństw i dzieciństwa, gospodyń, górników, piekarzy, żeglarzy, ubogich i szkół chrześcijańskich. Jest patronką Śląska Opolskiego. Na Śląsku już w średniowieczu istniały bractwa świętej Anny. Najstarsze z nich powstało w 1500 roku w Lwówku Śląskim, najliczniejsze – liczące 40.000 (!) członków w Ząbkowicach Śląskich. Synod w 1509 roku we Wrocławiu położył nacisk na rozwój kultu świętej.

Jakie są przyczyny tego, że na Śląsku kult dziadków Jezusa jest tak silny, nieporównywalnie większy niż w sąsiedniej Polsce? Jest ich wiele. Wskażmy na kilka najważniejszych. Po pierwsze Śląsk od najdawniejszych czasów był w orbicie oddziaływań kultury niemieckiej i czeskiej. Był ściśle związany z przemianami zachodzącymi w życiu religijnym w tych krajach (Reformacja w Niemczech i husytyzm w Czechach). Bractwa rozwijały się głównie pod opieką zakonów – największego wroga Lutra i Husa („nasze” Bractwo Św. Barbary -  o.o. jezuitów, bractwa św. Anny przeważnie zakładali cystersi). Była to reakcja na rosnący w siłę protestantyzm, później, po zwycięstwie kontrreformacji, świadectwo potęgi Kościoła. Przepiękne kolumny maryjne i świetne barokowe kościoły poświęcone właśnie św. Annie (a także św. Nepomucenowi) naigrawały się z surowości i prostoty protestanckich zborów. Ponadto – by poznać żywoty świętych i na tej podstawie zbudować ich kult, trzeba było ich opisy przeczytać. Na Śląsku z czytaniem nie było problemów, dzięki rozwiniętej sieci szkolnictwa (w średniowieczu nie można było w większości miast na Śląsku osiedlić się, nie umiejąc pisać i czytać).

Wiadomo, jaką wartość na Śląsku przykładało się i przykłada do rodziny. Powszechnie jest znany stosunek Ślązaków do Omy, starki, babki, do Opy, starzika, dziadka. Nawet i dziś – w epoce wyrachowania i wygodnictwa, dziadkowie mogą liczyć na Śląsku na szacunek i opiekę w ostatnich latach swego życia. Bardzo często, gdy zabiegani rodzice nie znajdują chwilki czasu, przekazują wnukom wiedzę o życiu, o minionych czasach, o zwyczajach, Przekazują dzieciom ciepło, miłość i nie pozwalają zaginąć śląskiej tradycji. Wielu piszących po śląsku i o Śląsku godać i myśleć nauczyło się od babci lub dziadka. Trudno więc, by na Śląsku niy byli w zocy najważniejsi i najświętsi dziadkowie. Popularne bardzo na Górnym Śląsku imię Joachim, za jego granicami uważane jest za „szwabskie” i wyjaśnienie, że jest ono pochodzenia biblijnego i oznacza „Jahwe pocieszy, pokrzepi, wywyższy”, traktowane jest jak wykręt.

Wszystkim czytelnikom „Montesa” życzę, by Święta Bożego Narodzenia i cały przyszły rok były jak znaczenie imienia Anna: pełne wdzięku, łaski. A Boża Dziecina niechaj nas wszystkich pocieszy i pokrzepi (wraz z dziadkiem). I niechaj wywyższy tych, którzy na to zasługują i którzy od wywyższania nie dostają zawrotów głowy.

Jan Hahn

 

Okładka Montes nr 71

Okładka Montes nr 71