Budowniczy i menedżer gazowni

W 1865 roku na tarnogórskich ulicach ustawiono 55 latarni na gaz. Miasto zyskało stałe oświetlenie dzięki gazowni, która w tymże roku rozpoczęła działalność przy ulicy Starodworcowej. Koncesję na jej założenie i instalację przewodów uzyskał na 25 lat Jakub Kessler, dość zagadkowa postać przybyła do miasta gwarków zaledwie kilka lat wcześniej

Jakub Kessler urodził się w Gliwicach w 1824 roku w żydowskiej zniemczonej rodzinie, ale wiernej tradycji judaistycznej. Protoplasta rodziny Samuel przebywał już na Górnym Śląsku w 1746 roku, gdy Fryderyk Wielki po włączeniu tych ziem do Prus skazał Żydów na banicję. Jednak wiele miast, m.in. Pyskowice, omijało królewskie prawo i zezwalało osiedlać się Izraelitom w swoich murach. Początkowo Samuel ze względu na wykonywany zawód nazywany był przez miejscową polskojęzyczną ludność Kotlorzem. W trakcie obowiązkowej germanizacji pruscy urzędnicy zmienili mu nazwisko na Kessler.

Jego syn Jakub urodzony w 1750 roku uzyskał za panowania króla Fryderyka Wilhelma II zgodę na osiedlenie w Gliwicach. Znany był w mieście jako rzemieślnik wykonujący kotły miedziane a wśród społeczności żydowskiej ceniony był za doskonałą znajomość Tory. Jakub ożenił się z Reisel, córką Meira Schallschy. Mieli 4 synów i córkę. W okresie wojen napoleońskich, gdy do Prus dotarły idee równości społecznej i narodowej, doszło do reform i Żydzi zrównani zostali w prawach z innymi obywatelami.

W poszukiwaniu  obiecanej ziemi

Jednak najstarszy syn Jakuba i Reisel, Moses Kessler wraz z żoną Sarą wyjechał do Izraela, gdzie zmarł w Jerozolimie w latach 80. XIX wieku. Z kolei syn Mosesa wyemigrował do USA i był koronerem w Nowym Jorku.

Za to Samuel, inny syn Jakuba i Reisel, pozostał wierny królowi Prus i jako żołnierz walczył w wojnach napoleońskich od 1805 do 1814 roku.Po śmierci w 1852 roku pochowany na żydowskim cmentarzu w Gliwicach zasłużył na pochwalną inskrypcję na nagrobku: „Wielce szlachetny człowiek, który odznaczył się podczas wojny”.

Nie uniknął wojaczki także Hirsch, następny syn Jakuba i Reisel. Kontynuował zawód kotlarza i był znanym w Gliwicach uczonym w Piśmie. W latach 1813-14 walczył o wyzwolenie Prus spod francuskiej okupacji. Jego żona Karolina z domu Rosenthal zmarła w wieku 48 lat. Mieli 2 synów i córkę.

Najmłodszy syn Jakub, który otrzymał imię po ojcu, związany z historią Tarnowskich Gór, początkowo zajmował się w Gliwicach zgodnie z rodzinną tradycją kowalstwem. Ale postępujące zwłaszcza po Wiośnie Ludów uprzemysłowienie Górnego Śląska zmusiło go do zmiany zawodu. Zwłaszcza że, wykonując pracę kotlarza, nie mógł świętować szabasu. Dlatego zajął się uprawą roli. Posiadał gospodarstwo pod Pyskowicami.

Największy wpływ na jego losy miały jednak osobiste sprawy rodzinne. Jego pierwszą żoną była Paulina Herzberg, która zmarła w 1856 roku, mając zaledwie 23 lata. Z tego związku narodziła się córka Cassilde. Rok później Jakub Kessler poślubił Joannę Feig. Dzięki koligacjom rodzinnym drugiej żony Jakub znalazł się w Tarnowskich Górach. Ojciec jego małżonki Jakub Feig, urodzony w Pyskowicach, także już wcześniej zmienił miejsce zamieszkania, gdy ożenił się z mieszkającą w Tarnowskich Górach Jeanette Leschnitzer. Z tego związku urodziło się 3 synów i właśnie córka Joanna. Jakub Feig w mieście gwarków dał się poznać jako rzutki przedsiębiorca i lider gminy żydowskiej. Zmarł w 1871 roku i spoczął na tarnogórskim kirkucie obok żony.

Z kotlarza dyrektor gazowni

Jakub Kessler doskonale odnalazł się w nowym mieście zamieszkania, gdzie rozwijało się górnictwo i hutnictwo. Krewni jego żony zajmowali się kopalnictwem rud żelaza, cynku i wapnia. Zbudowali cementownie, cegielnie. Posiadali także tartaki. Początkowo Jakub Kessler zajmował się kontrolowaniem lasów rosnących po obu stronach prusko-rosyjskiej i pobliskiej austriackiej granicy, gdzie grasowali złodzieje i przemytnicy. Szybko przekonał się, że prawo w carskiej Rosji nie było przestrzegane tak skrupulatnie jak w Niemczech. Wprawdzie władze carskie i żandarmeria ścigały licznych szmuglerów działających w przygranicznych lasach, oferowały nawet nagrody za ujęcie przestępców. Ale z powodu korupcji szerzącej się w policji i wymiarze sprawiedliwości schwytani często odzyskiwali wolność. Jakub Kessler przekonał się o tym, gdy któregoś dnia, jadąc powozem konnym, spotkał na drodze mężczyznę, którego w przeddzień aresztowali żandarmi. Gdy zapytał wędrowca, dlaczego nie przebywa w więzieniu, ten odparł, że za 100 rubli policjanci puścili go wolno, a sędzia za 50 rubli uniewinnił.

Zresztą sam Jakub Kessler w okresie powstania styczniowego przeprowadził nielegalnie przez granicę do zaboru austriackiego 2 polskich oficerów. Jeden z nich był malarzem i z wdzięczności po jakimś czasie namalował portret swojego wybawiciela. Obraz z podobizną Jakuba Kesslera zajmował poczesne miejsce w jego domu.

Mimo że Jakub nie miał technicznego wykształcenia, był pracowity i posiadał inwencję pozwalającą mu dobrze prowadzić interesy. Doceniły to władze Tarnowskich Gór, które zleciły mu budowę gazowni, którą w latach 1863-1864 wraz ze sprowadzonymi inżynierami wzniósł przy ulicy Starodworcowej. Gaz wytwarzany w zakładzie posłużył do oświetlenia ulic oraz domów. Kessler objął na 25 lat stanowisko menedżera gazowni, w pracy pomagał mu jego syn Hugo. Inwestował także w kopalnie rud żelaza i cynku oraz wapienia. Z jego cementowni i cegielni pochodziły materiały, z których stawiano w mieście budynki. Zakładał także ogrody i uprawiał ziemniaczane pola. Ludzie cenili go za ciężką pracę, nawet po przejściu na emeryturę, do czego doszło w 1899 roku, gdy miasto przejęło na własność gazownię.

Jakub Kessler nie był hulaką.Po ciężkiej pracy wolny czas spędzał z rodziną. Grał z żoną w karty, zajmował się dziećmi. Od czasu do czasu latem wyjeżdżał na wypoczynek w śląskie góry lub na Węgry. Bardzo interesował się polityką. Popierał liderów Partii Demokratycznej, mimo że ci nie cieszyli się większą sympatią na Górnym Śląsku. Schorowany, cierpiący na arteriosklerozę, w wieku 76 lat wyjechał do Wrocławia, gdzie zmarł w 1902 roku. Jego żona Joanna zmarła 5 lat później i spoczęła obok męża na wrocławskim cmentarzu żydowskim.

Marek Jarzyna

 

Okładka Montes nr 71

Okładka Montes nr 71