Wysiedlenia z terenu powiatu tarnogórskiego

Nieistniejący kościół w Sowicach powstał w jednym z baraków przeniesionych z Lasowic. Widok od strony dobudowanych później salek katechetycznych. Rysunek autorstwa Mieczysława Muławskiego, pastel/papier, lata 90. XX w.; ze zbiorów Muzeum w Tarnowskich Górach
Nieistniejący kościół w Sowicach powstał w jednym z baraków przeniesionych z Lasowic. Widok od strony dobudowanych później salek katechetycznych. Rysunek autorstwa Mieczysława Muławskiego, pastel/papier, lata 90. XX w.; ze zbiorów Muzeum w Tarnowskich Górach

CZĘŚĆ VI

Z chwilą wysłania wszystkich trzech transportów z wysiedleńcami do Niemiec w obozie lasowickim pozostało zaledwie 153 zdolnych do pracy ludzi. Już w końcu sierpnia 1945 r. starosta Józef Marek podkreślał, że akcja wysiedleńcza na podległym mu obszarze dobiega końca, a do wywiezienia pozostało jeszcze około 300 osób. W tym samym czasie na teren powiatu tarnogórskiego zaczęli powracać ludzie z transportów wysłanych do Niemiec. Większość z nich, w obawie przed represjami i kolejną wywózką, ukrywała się. Zarządzenie starosty dla funkcjonariuszy MO nakazywało ich tropić i umieszczać w lasowickim obozie.

Osobną grupę zatrzymanych w Lasowicach stanowili działacze lokalnych struktur NSDAP, którzy wcześniej zostali zwolnieni za łapówki przez porucznika Karola Michenkę bądź powrócili do domów z obozów pracy. Ich pozostawanie na wolności budziło rozgoryczenie mieszkańców powiatu. Uważano to bowiem za niesprawiedliwość wobec internowania wielu ludzi, których jedyną winą było posiadanie II grupy volkslisty.

W tej sytuacji starosta Józef Marek nakazał odnalezienie funkcjonariuszy partyjnych i ich umieszczenie w Lasowicach oraz wysłanie w pierwszej kolejności do Niemiec.

We wrześniu 1945 r. na terenie obozu przebywało nadal około 300 osób, wśród których największy odsetek stanowiły niezdolne do pracy kobiety i dzieci, mające za sobą nieudaną akcję wysiedleńczą. W następnych tygodniach liczba ta spadała. W drugiej połowie października wyniosła 143 osoby. Na zmniejszenie się liczby osadzonych wpłynęło wydawanie zezwoleń na indywidualny wyjazd do Niemiec. W tym zakresie rolę odegrała również polityka starosty Józefa Marka, za którego zgodą pewnej liczbie osób zezwolono czasowo pozostać na terenie powiatu. Dotyczyło to przede wszystkim ludzi, których pracownicy PUR pozbawili bezprawnie dachu nad głową, bez stosownej uchwały rad narodowych. W tym przypadku całe rodziny, latem mieszkające najczęściej w stodołach u sąsiadów i krewnych, w obliczu pogarszających się warunków pogodowych zaczęły składać wnioski o przydział mieszkań zastępczych. Ogółem, po zaciągnięciu opinii rad narodowych i MO, do października 1945 r. władze powiatowe wydały 415 takich zezwoleń, głównie dla osób posiadających I grupę volkslisty. Polityka ta zmierzała nieuchronnie do zamknięcia obozu w Lasowicach, który w obliczu nadchodzącej zimy stanowił dla władz powiatowych problem.

Pierwsze informacje o planach likwidacji lokalnego miejsca odosobnienia dla ludności niemieckiej i mieszkańców powiatu zaliczonych do tej grupy pojawiły się w raporcie sytuacyjnym z 29 września 1945 r. skierowanym do Wydziału Ogólnego Urzędu Wojewódzkiego Śląskiego. Starosta Józef Marek proponował wówczas, aby w październiku 1945 r. wysłać na terytorium okupowanych Niemiec kolejny transport, złożony z osób przebywających wówczas w obozie. Dopiero po ewakuacji urzędnik rozważał możliwość zamknięcia obozu, gdyż było to jedyne miejsce zapewniające dach nad głową głównie kobietom i dzieciom, mającym za sobą już jedno wysiedlenie. Akcja ta zakończyła się dla nich utratą reszty dobytku oraz koniecznością pieszego powrotu z granicy, w końcu – ponownym umieszczeniem w miejscu odosobnienia. Ostatecznie więc ten argument zadecydował o zaniechaniu organizacji kolejnego transportu.

Dalsze funkcjonowanie obozu stanowiło jednak niepotrzebny balast dla władz powiatowych i mogło stać się przyczyną epidemii. Stanowisko w sprawie likwidacji miejsca odosobnienia w Lasowicach zostało sformalizowane na posiedzeniu PRN w Tarnowskich Górach 24 października 1945 r. Podjętą wówczas uchwałę przesłano do urzędu wojewódzkiego. W dokumencie tym obok przytoczonych już argumentów przemawiających za koniecznością rozwiązania obozu wskazywano trudności aprowizacyjne, których spotęgowania obawiano się w okresie zimowym, m.in. w związku z koniecznością ogrzania baraków. Zwracano również uwagę na zapowiedź PUBP w Tarnowskich Górach dotyczącą wycofania od 1 listopada 1945 r. strażników obozowych. Decyzja ta wymuszała na władzach powiatowych zapewnienie stałego dozoru w miejscu odosobnienia, a to z kolei generowało dodatkowe koszty.

W uchwale PRN przede wszystkim jednak podkreślano nieopłacalność dalszego utrzymywania obozu, gdyż w jego pobliżu nie było dużych zakładów pracy, a codzienne odprowadzanie niewielkiej grupy osób do oddalonych o kilka kilometrów przedsiębiorstw jest nieekonomiczne i bezcelowe. W konkluzji wnioskodawcy, zgodnie z wcześniejszymi sugestiami starosty Józefa Marka, sugerowali rozwiązanie miejsca odosobnienia w Lasowicach po wcześniejszym umieszczeniu zdolnych do pracy w obozach funkcjonujących przy zakładach przemysłowych. Proponowano zwolnienie starców, kobiet i dzieci do wcześniejszych miejsc zamieszkania. W nieco późniejszym sprawozdaniu sytuacyjnym starosta zalecał, aby nastąpiło to po poręczeniu przez krewnych, którzy mieli wziąć odpowiedzialność za postawę wypuszczonych na wolność ludzi. Likwidacja obozu nastąpiła prawdopodobnie przed 20 listopada 1945 r. Świadczy o tym informacja zamieszczona w sprawozdaniu sytuacyjnym starosty Józefa Marka z 1 grudnia 1945 r. Zgodnie z nią miejsce odosobnienia w Lasowicach zostało za zgodą władz wojewódzkich rozwiązane.

Krzysztof Gwóźdź

 

Okładka Montes nr 70

Okładka Montes nr 70