Auta precz z Krakowskiej

Już w okresie międzywojennym główna miejska ulica Krakowska z wolna nabierała charakteru miejskiego deptaka. Postarali się o to kamienicznicy i radni

Związek Właścicieli Nieruchomości w Tarnowskich Górach zwrócił się 2 listopada 1928 roku do Zarządu Policji Miejskiej w mieście gwarków o wydanie zakazu wjazdu na ulicę Krakowską autobusom i ciężarówkom oraz nakazanie wolnej jazdy autom osobowym.

Jak uzasadniał Franciszek Scholich, przewodniczący tarnogórskiego ZWN: „Jazdy te rujnują domy i szkodzą mieszkańcom miasta...gzymsy odlatują i szyby się trzęsą, ponadto w niektórych domach powstały rysy w murach i podczas jazdy zegary same biją”. Kamienicznicy obawiali się także, że na wąskiej głównej ulicy miasta – gdzie piesi chodzą po jezdni – trudno wyminąć się samochodom i łatwo o wypadek. Podobne skargi regularnie docierały do magistratu już wcześniej, kiedy to po miejskich ulicach zaczęło jeździć coraz więcej aut. Natężenie ruchu samochodowego wzrosło zwłaszcza po uruchomieniu w 1924 roku regularnych linii pasażerskich. Autobusy miały przystanek na rynku i codziennie przejeżdżały ulicą Krakowską. W roku 1927 obowiązywał nawet na krótko zakaz przejazdu ciężarówek przez główną drogę w mieście gwarków, ale nie był respektowany przez szoferów. Autobusom wyznaczono postój przy Placu Wolności, lecz wobec nieprzestrzegania przepisów magistrat szybko przywrócił przystanek na Rynku.  

Kiedy w 1928 roku auto najechało na kobietę idącą ul. Krakowską, prośbę o całkowite zamknięcie dla ruchu samochodowego tej centralnej arterii komunikacyjnej oraz nakazanie kierowcom samochodów wolnej jazdy po pozostałych ulicach w śródmieściu skierował do magistratu także Związek Właścicieli Domów i Gruntów. Szybsza jazda dozwolona byłaby tylko na ulicach niezabudowanych i drogach z podłożami utwardzonymi przez walce parowe.

Zarząd Policji Miejskiej nie pozostał obojętny na skargi kamieniczników i 5 grudnia 1928 roku zaproponował całkowite zamknięcie dla aut ulicy Krakowskiej. Jednak propozycja ta spotkała się z umiarkowanym zainteresowaniem. Ówczesny miejski budowniczy Piotr Heda przygotował wprawdzie projekt nowej organizacji ruchu samochodowego w centrum Tarnowskich Gór, ale na przeszkodzie stanął brak porządnego utwardzenia nawierzchni na większości śródmiejskich ulic. Według planu magistrackiego architekta ruch aut należało wstrzymać na ulicach Krakowskiej, Lompy, Piastowskiej i Rynku. Dojazd do głównego placu miasta miał odbywać się ulicami Bytomską, Kolejową, Sobieskiego i Lubliniecką. Zarządcy Nieruchomości, którzy przyklasnęli temu pomysłowi zwracali uwagę na to, że ulica Sobieskiego była „prawie martwa w ruchu”.

Władze miasta rozważały także wprowadzenie  na ulicy Strzeleckiej  ruchu jednokierunkowego w stronę Rynku.

Kilka lat właściciele nieruchomości musieli czekać na decyzje władz miasta korzystną dla ich domów. Do ostatecznego rozwiązania kwestii ruchu pojazdów silnikowych w centrum miasta przyczynili się także radni, którzy zaczęli zasypywać burmistrza propozycjami komunikacyjnymi. Radny Franciszek Kowolik 12 grudnia 1935 roku zaproponował ustanowienie na ulicy Krakowskiej ruchu jednokierunkowego. Magistrat przystał na takie rozwiązanie, ale dopiero po wybrukowania jezdni na ulicy Piłsudskiego. W 1936 roku większość aut jeździła już na Rynek ulicą Piłsudskiego, Sobieskiego i Opolską, dzięki czemu zmniejszył się ruch samochodowy na ulicy Krakowskiej, która stopniowo stawała się reprezentacyjnym deptakiem Tarnowskich Gór.  

Paweł Bednarek

 

Okładka Montes nr 69

Okładka Montes nr 69