Autonomia Śląska

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_69_07-Autonomia-Mapa.jpg

W okresie międzywojennym, w latach 1922-1939, Województwo Śląskie posiadało bardzo dużą samorządność (autonomię) wobec Rządu Centralnego w Warszawie. Wielkim jej zwolennikiem i obrońcą był Stanisław Janicki - (1884-1942), śląski pisarz i publicysta, działacz narodowy w okresie plebiscytu i powstań śląskich na terenie Tarnowskich Gór, tarnogórski przedsiębiorca, poseł na Sejm Śląski, członek Śląskiej Rady Wojewódzkiej, czołowy polityk Chrześcijańskiej Demokracji Wojciecha Korfantego, stracony przez hitlerowców na gilotynie za działalność konspiracyjną.

Wstęp

Stanisław Janicki przybył do Tarnowskich Gór w marcu 1919 r., aby wspierać polski ruch narodowowyzwoleńczy na Górnym Śląsku. Chociaż nie był rodowitym Ślązakiem, to doskonale zdawał sobie sprawę ze specyfiki regionu; zdawali sobie z tego także sprawę politycy i posłowie w Warszawie.

Mając na uwadze przyszłą walkę plebiscytową oraz szanując odrębność Śląska, będącą rezultatem wielowiekowej przynależności do niemieckiej strefy wpływów, Sejm Ustawodawczy RP 15 lipca 1920 r. uchwalił pierwszą w niepodległej Polsce ustawę konstytucyjną, zawierającą Statut Organiczny Województwa Śląskiego, nadający tej nieistniejącej jeszcze jednostce administracyjnej szeroką autonomię. Projekt ustawy o Statucie Organicznym referował w Sejmie Ustawodawczym RP poseł Józef Buzek (dziadek stryjeczny byłego premiera Jerzego Buzka): „Lud śląski pragnie szerokiego samorządu. Lud ten chce przede wszystkim sam decydować o swoich najbliższych potrzebach, i aby mu dać sposobność do tego, aby zapewnić mu prawo samorządzenia na własnej ziemi, Komisja Konstytucyjna jednomyślnie projekt ten przyjęła i prosi o jego uchwalenie”.

Już od 1919 r., propolscy działacze narodowi na Śląsku, zdawali sobie sprawę, że autonomia jest nie tylko potrzebna, ale że bez autonomii nie da się nakłonić Górnoślązaków do głosowania za Polską. Winieta Katolika i fragment artykułu o autonomii Śląska z 9 sierpnia 1919 r.
Już od 1919 r., propolscy działacze narodowi na Śląsku, zdawali sobie sprawę, że autonomia jest nie tylko potrzebna, ale że bez autonomii nie da się nakłonić Górnoślązaków do głosowania za Polską. Winieta Katolika i fragment artykułu o autonomii Śląska z 9 sierpnia 1919 r.

Po plebiscycie (20.03.1921) i trzecim powstaniu śląskim (02.05–05.07.1921), Rada Ambasadorów Ligi Narodów w Genewie ogłosiła ostateczny podział Górnego Śląska (20.10.1921). Polska przejęła formalną zwierzchność nad przyznanym jej terytorium z dniem 15 czerwca 1922 r. Powstało nowe autonomiczne Województwo Śląskie z własnym sejmem, jako lokalnym organem ustawodawczym.

Stanisław Janicki był w Sejmie Śląskim I kadencji (1922-1929) członkiem Komisji Prawniczej, która zajmowała się interpretacją Statutu Organicznego i całym prawem administracyjnym autonomicznego Województwa. Problematyka autonomii Śląska była dla niego pierwszoplanową kwestią w pracy parlamentarnej. Z lektury posiedzeń plenarnych autonomicznego parlamentu dokonanej przez dra Witolda Marconia wynika, że ośmiokrotnie zabierał głos z trybuny sejmowej w tej sprawie. Mówił o sobie, że jest obrońcą autonomii Śląska. Podczas 51 posiedzenia parlamentu lokalnego dnia 14 czerwca 1923 r. z trybuny sejmowej wypowiadał się na temat Statutu Organicznego: „... autonomja, dana Górnemu Śląskowi, nie przynosi krzywdy ani Górnemu Śląskowi, ani Rzeczypospolitej Polskiej. Gdyby nas ktoś mógł przekonać, że autonomja ta szkodzi Śląskowi samemu i Państwu, bylibyśmy pierwsi z tych, którzy byliby za zniesieniem autonomji. Jednakowoż fakty zaprzeczają temu i fakty dowodzą, że właśnie dzięki autonomji Województwo Śląskie i materialnie i moralnie szybciej się podnosi: i ludność Województwa naszego i Państwo ma coraz to lepsze zyski. Wobec tego dopóki te korzyści będą stale takie jakie są i będą się nawet pomnażały, dopóki autonomja ta będzie przynosić korzyści, dopóty Państwo jako takie powinno mieć interes w tem, aby autonomji tej bronić. Właśnie dlatego, że posiadamy autonomję, ludność tutejsza czuje się pewniejszą i jest spokojniejszą. Różne sprawy gospodarcze, które trzeba szybko załatwić, właśnie dzięki autonomji, mogą być tu na miejscu szybko załatwione”.

Chciałbym przytoczyć poniżej obszerny artykuł S. Janickiego z 1927 r., dotyczący autonomii Śląska, który ukazał się drukiem w pracy zbiorowej: „Dzieje pracy Górnego Śląska”. Tekst zaopatrzyłem w stosowne przypisy na końcu artykułu. Zachowałem oryginalną pisownię, która w wielu momentach nie jest zgodna z aktualnymi zasadami obowiązującymi w języku polskim. Zasadnicza reforma ortografii, obowiązująca do dziś z kilkoma zmianami, nastąpiła w 1936 r., a więc już po napisaniu tego artykułu.

Autonomja Śląska

Województwo Śląskie, liczące pod względem terytorjalnym 1,2% obszaru Państwa Polskiego, pod względem zaludnienia 4,2% ludności całego kraju, przynosi Rzeczypospolitej przeszło 11% wszystkich dochodów z danin i opłat publicznych. Cyfrowo przedstawia się to tak:

Podczas, kiedy według preliminarzy1 budżetowych na r. 1927/1928 dochody z głównych podatków: gruntowego, dochodowego, przemysłowego, oraz kapitałów i rent w całem Państwie, bez Województwa Śląskiego wynoszą 384 miljony zł., to w Województwie Śląskiem wynoszą one 49 miljonów zł., czyli przeszło 11% wszystkich dochodów.

W r. 1926 wszystkie podatki bezpośrednie i pośrednie, oraz opłaty stemplowe obciążały poszczególnego obywatela Rzeczypospolitej Polskiej w kwocie 27·60 zł. Natomiast w Województwie Śląskiem przypadało na poszczególnego mieszkańca 53·40 zł., zaś w reszcie Państwa 26·50 zł. tych podatków.

Na mocy ustawy Sejmu Rzeczypospolitej z dnia 15 lipca 1920 r. otrzymał Śląsk szeroką autonomję. Wyrazem tej autonomji jest własny Sejm Śląski, składający się z 48 posłów, oraz Rada Wojewódzka, składająca się, oprócz Wojewody i Wicewojewody, z 5-ciu członków, wybranych przez Sejm Śląski, który jest ciałem ustawodawczem, Rada Wojewódzka zaś jest czemś w rodzaju Rady Ministrów, oczywiście na bardzo małą skalę.

Do spraw autonomji śląskiej nie należą: sprawy wojskowe, sądownictwo, kolej, poczta, cło i górnictwo. Na te więc dziedziny administracji autonomja śląska nie ma żadnego wpływu. Natomiast wszystkie inne sprawy, jak policja, szkolnictwo, administracja skarbowa, cała administracja wewnętrzna wojewódzko-państwowa, są opłacane bezpośrednio przez Skarb Śląski i podlegają też ustawodawstwu Sejmu Śląskiego, oczywiście, o ile to ustawodawstwo nie jest sprzeczne z ogólnemi ustawami państwowemi.

Ścisłe rozgraniczenie całej adminstracji na Śląsku na państwową i krajową nastąpi dopiero przez wydanie ustawy o Ustroju Władz Wojewódzkich2. Projekt tej ustawy jest już opracowany i wejdzie pod obrady Sejmu Śląskiego. Musi on być równocześnie uzgodniony i zaaprobowany przez Radę Ministrów. Po uchwaleniu tego projektu ustawy obecny, pierwszy Sejm Śląski powinien się rozwiązać. Wybory do następnego Sejmu odbędą się na podstawie nowej, uchwalić się mającej ordynacji wyborczej.

Jest wątpliwem, czy nowy Sejm Śląski będzie miał ten sam, jak dotychczas, szeroki zakres działania.

Jakkolwiek Sejm Śląski nie spełnił może wszystkich pokładanych w nim przez ludność śląską nadziei, to jednak twierdzę, że na tej autonomji tak ludność Śląska, jakoteż i samo Państwo sporo zyskały.

Sejm Śląski zaoszczędził Państwu duże kwoty, dochodzące do kilku miljonów zł. rocznie. Kiedy bowiem wydatki roczne na utrzymanie tego Sejmu wyniosły w r. 1926 okrągło 670.000 zł., t. j. 1,2%, a w latach ubiegłych przeciętnie 0,8% wszystkich wydatków Województwa Śląskiego, to oszczędności, dokonane przez ten Sejm, wynoszą rocznie po kilka miljonów zł.

Główną chorobą wszelkich ciał ustawodawczych w świecie jest demagogia, uprawiana bądź to przez partje, bądź przez poszczególnych posłów. I Sejmu Śląskiego ta choroba nie ominęła. Warto jednak zaznaczyć, że mimo to Sejm ten uchwalił taką ordynację do ciał gminnych na Śląsku, na jaką mało który sejm europejski, z wyjątkiem może włoskiego, zdobyć-by się potrafił. Wyborca musi w myśl tej ordynacji liczyć co najmniej 25 lat, zaś wybieralni reprezentanci do tych ciał conajmniej lat 30. Jak więc na czasy obecne, uchwalenie takiej ustawy wymagało sporo cywilnej odwagi.

Rzadko który Sejm w świecie przeprowadza w czasach obecnych redukcje urzędników. Redukcje te zwykle proponują rządy, zaś Sejmy im się przeciwstawiają. Na Śląsku działo się przeważnie odwrotnie. I tak n. p. na rok 1926 Sejm Śląski zredukował 8% wszystkich urzędników administracji ogólnej, zaś w samych urzędach wojewódzkich 18%. Tego również demagogją nazwać nie można.

Jakkolwiek dyskusje w Sejmach na temat gospodarczy są zwykle krótkie, nieprzemyślane i zajmują bodaj jaknajmniej czasu i wysiłku posłom, to trzeba zaznaczyć, że prace nad budżetem Śląskim przeprowadzano zawsze bardzo dokładnie, wskutek czego wszystkie budżety Województwa Śląskiego były realne. Istotne dochody nie były mniejsze od preliminowanych, zaś faktyczne wydatki były zawsze mniejsze od preliminarzy budżetowych Sejmu Śląskiego.

Na złą sytuację gospodarczą w Województwie Śląskiem Sejm Śląski nie miał i nie ma żadnego wpływu. Każde bezrobocie wywołuje ferment i niezadowolenie ludności, tak wobec Państwa, jakoteż i wobec Rządu. Niezadowolenie to na Śląsku w pierwszym rzędzie zwraca się przeciwko Sejmowi Śląskiemu. Szerokie masy bowiem nie zdają sobie sprawy z istoty winy. Rządu Centralnego w Warszawie, oraz Państwa jako całości, niezadowolenie to tak bardzo nie dosięga. Sejm Śląski jest więc niejako tym filtrem, przez który przenikają wszystkie ujemne uczucia, myśli i słowa pewnego odłamu społeczeństwa na Śląsku. Rząd polski w bardzo wielkiej mierze bywa tu zasłaniany przez Sejm Śląski.

Jestem przekonany, że bez tej autonomji zdradziecki separatyzm, szerzony przez renegata Kustosa3, zdobyłby był conajmniej raz tyle zwolenników. Dzięki tej autonomji myśl państwowa na Śląsku uchroniona została od strat poważniejszych.

Główną przyczyną, ułatwiającą Niemcom agitację na Śląsku, jest w pierwszym rzędzie wielkie bezrobocie, zaś w drugim dopiero Konwencja Genewska4. Ani na pierwszą, ani na drugą Sejm Śląski nie ma wpływu. Konwencję Genewską niesłusznie wyzyskują Niemcy dla swej agitacji przeciwko szkole polskiej. Rząd polski w Warszawie zawsze okazywał się zbyt liberalnym dla spraw mniejszości narodowych.

Bez dopilnowania szkoły polskiej na Śląsku przez poszczególnych posłów, czy kluby poselskie Sejmu Śląskiego, Niemcy napewno byliby więcej nadużyli Konwencji Genewskiej, niż to dotychczas zdołali zrobić. Na podstawie znanych mi faktów znów mogę twierdzić, że bez Sejmu Śląskiego szkolnictwo polskie na Śląsku byłoby więcej, niż dotychczas ucierpiało. Wszystkie inne twierdzenia polegają bądź to na złej woli, bądź też na nieznajomości sprawy.

Jeśli te dodatnie strony Sejmu Śląskiego uwypuklam, to nie czynię tego bynajmniej w jego obronie, lecz jedynie w celu pewnego zrównoważenia nieprzychylnej krytyki, uprawianej przez niektórą część społeczeństwa śląskiego.

Sejm, to rezultat myśli demokratycznej. Demokracja, to rządy większości narodu. Sejm Śląski, również jak Sejm Rzeczypospolitej w Warszawie, tej zdecydowanej większości nie posiada. Jest to nie tylko jego, lecz i całego społeczeństwa główna wina. Każdy sejm, bez zdecydowanej większości, jest absurdem myśli demokratycznej. Odpowiedzialność bowiem w życiu można brać tylko za to, na co się ma decydujący wpływ. Jeśli zaś w Sejmie nie ma tej zdecydowanej większości, która może i powinna brać władzę w Państwie, wówczas niema na kogo zwalać odpowiedzialności.

Takie Sejmy, wybrane przez społeczeństwo, stają się pośmiewiskiem tych, którzy je stworzyli, t. j. swych własnych wyborców.

Nad władzami śląskiemi, jak również nad Sejmem Śląskim, zawisły dziś dwa główne zadania, dwie niezmiernie ważne sprawy. Pierwsza, to zastój gospodarczy i jego skutki, wyrażone w smutnej cyfrze 45.000 bezrobotnych, zaś druga, to wychowanie dziatwy polskiej w duchu polskim. Jakkolwiek obie te kwestje są bardzo doniosłego znaczenia, to nie ulega wątpliwości, że pierwsza jest tą kulą u nogi, która krępuje, a raczej odwraca siły i myśli od skutecznego zajęcia się drugą. Pierwsza powoduje nawet w wielkim stopniu tę drugą. Ponieważ na pierwszą sprawę Sejm Śląski nie ma prawie żadnego wpływu, przeto regulowanie w duchu polskim drugiej zostało mu niezmiernie utrudnione.

Władze śląskie, t. j. Wojewoda z Radą Wojewódzką na czele, z powodu różnolitego ustawodawstwa i przepisów mają pracę nadzwyczaj trudną. Na Śląsku bowiem obowiązują: 1) ustawodawstwo niemieckie na Górnośląskiej części; 2) ustawodawstwo austriackie na Cieszyńskiej części; 3) przepisy różne na Górnośląskiej części, wydane przez Międzysojuszniczą Komisję w czasie okupacji; 4) nowowprowadzone ustawodawstwo polskie; 5) ustawodawstwo Sejmu Śląskiego; 6) Konwencja Genewska, chroniąca mniejszości narodowe.

Jeśli doda się do tego niezadowolenie ludności z powodu bezrobocia, agitację społeczno-wywrotową, agitację niektórych czynników mniejszości narodowych, dalej brak rodzimej polskiej inteligencji, znającej lud, zaś z drugiej strony mało jeszcze zżytą z ludnością polską inteligencję napływową z innych dzielnic, luki w ustawodawstwie socjalnem, jakie powstały przez podział G. Śląska*), oraz przez przechodzenie górników i robotników ze swego pierwotnego zawodu w stan urzędniczy, wreszcie powojenny radykalizm społeczny, ubijający ludzi istotnie twórczych i rozumniejszych, a wynoszący na powierzchnię masy ludowej wiecznych opozycjonistów, demagogów, - a wtenczas otrzymamy aż nader przykre tło obrazu, na którem uwidacznia się życie i praca tak ludności, jakoteż i władz. Nic też dziwnego, że w ciągu czterech lat Śląsk miał już pięciu wojewodów, z których dwóch zmarło wśród tej, nad wyraz ciężkiej pracy.

Przyznana więc przez Władze Centralne autonomia Śląska była bardzo mądrym krokiem. Polityka polska okazała się tutaj dobrze przewidującą. Jeśli gdzie, to tutaj ujawniła się stara prawda o wolności samorządów, mianowicie, że dobry samorząd gminy, miasta, powiatu, czy województwa, to połowa pracy każdego rządu państwowego.

Stanisław Janicki
poseł na Sejm Śląski

*) W Województwie Śląskiem jest 142.000 inwalidów, różnych rencistów i emerytów, pobierających renty bądź to od państwa, bądź z różnych zakładów ubezpieczeniowych.


Przypisy

1) preliminarz budżetowy – zestawienie planowanych dochodów i wydatków. Głównym twórcą i referentem preliminarzy budżetowych w Sejmie Śląskim był Stanisław Janicki jako przewodniczący Sejmowej Komisji Budżetowej. Układanie niezwykle trudnych preliminarzy zapewniało prawidłowe funkcjonowanie Województwa Śląskiego.

W 1927 r. wydał S. Janicki książkę pt. „Budżet Śląski na rok 1927/1928”. Opisał w niej wszystkie niuanse związane z tworzeniem preliminarza budżetowego Województwa Śląskiego. Cytuję słowo wstępne tej publikacji:

„Województwo Śląskie zajmuje uprzywilejowane stanowisko w Państwie Polskiem. Należy ono do tych ziem Rzeczypospolitej, którym nietylko czynniki rządzące, lecz także i wszyscy Polacy, kochający swoje Państwo, winni poświęcać wyjątkowo najwięcej uwagi i otaczać je najczulszą troską.

Ze wszystkich województw Rzeczypospolitej Śląsk przynosi jej największe dochody. Śląsk obok Wielkopolski to podstawy siły mocarstwowej państwa Polskiego. Te dwa województwa, liczące razem 11% ludności kraju całego, płacą blisko 30% wszystkich podatków do skarbu Rzeczypospolitej. Z eksportu produkcji tych dwu województw Polska otrzymuje przeszło 50% walut zagranicznych.

Budżet więc roczny Województwa Śląskiego, wykazujący siłę płatniczą jego obywateli, sprawność oraz niedomagania naszej młodej administracji, stan naszego szkolnictwa oraz inne przejawy życia społecznego winni znać nietylko wykonawcy tegoż budżetu, t. j. urzędnicy, lecz także i inni obywatele Śląska. W tym też celu publikuje się niniejsze wydawnictwo”.

2) Ustawa o Ustroju Władz Wojewódzkich

Statut Organiczny Województwa Śląskiego układano i uchwalono pośpiesznie w 1920 r., głównie dla celów propagandowych, aby zachęcić Ślązaków do głosowania za Polską, w mającym się odbyć w 1921 r. plebiscycie. Nie wszystko w tej ustawie było dobrze przemyślane i groziło w przyszłości sporami interpretacyjnymi. Twórcy autonomii zdawali sobie z tego sprawę, dlatego w artykule 14 zapowiedziano, że przyszły Sejm Śląski uchwali Ustawę o Wewnętrznym Ustroju Województwa.

Zaplanowana ustawa, którą nazywano czasem przyszłą „konstytucją śląską”, miała określić m.in.: ordynację wyborczą Sejmu Śląskiego, sposób uchwalania i ogłaszania ustaw śląskich, prawo Sejmu Śląskiego do kontrolowania działalności Śląskiej Rady Wojewódzkiej, kwestie jej ustroju i nawet przyszłych jej departamentów administracyjnych, podobnie jak zagadnienia ustroju Urzędu Wojewódzkiego. Ze względu na spory polityczne w śląskim parlamencie, które były związane z tym zagadnieniem i obawą władz centralnych w Warszawie, że wzmocni się już istniejąca autonomia Śląska, nigdy tej ustawy nie uchwalono.

Stanisław Janicki był konsekwentnym zwolennikiem jak najszybszego uchwalenia „śląskiej konstytucji”. Wielokrotnie wypowiadał się w tej sprawie z mównicy Sejmu Śląskiego. Dnia 17 czerwca 1926 r. zgłosił wniosek (rezolucję) w sprawie przyspieszenia prac nad projektem tej ustawy: „Projekt Ustawy o Ustroju Władz Wojewódzkich leży przeszło rok w Rządzie Centralnym (...) i mimo tego, że czas upływa, projekt tej ustawy nie został jeszcze przedłożony. (...) w interesie tak samo Sejmu Śląskiego, jak i ludności, leży, aby projekt tej ustawy został w jaknajkrótszym czasie Wysokiej Izbie przedłożony.

Przedkładam przeto rezolucję, ażeby p. Wojewoda zwrócił się do Rządu Centralnego, aby ten postarał się przyspieszyć przygotowanie projektu i przedłożenie go Sejmowi Śląskiemu. (...) Województwo tak bogate, z tak skomplikowanym aparatem, o tak wartościowej ludności, ma wszelkie prawa do tego, ażeby z autonomji, którą ma, nic nie uronić. (...) Zmiany powinny dotyczyć tylko natury formalnej. Samej rzeczy nie chcielibyśmy zmienić. W tym duchu przedkładam rezolucję i proszę o jej przyjęcie.” Posłowie opowiedzieli się za tą rezolucją.

3) Jan Kustos (1893-1932), przywódca Związku Obrony Górnoślązaków (ZOG) – organizacji politycznej, działającej na terytorium Województwa Śląskiego, podejrzewanej o dążenia do utworzenia niepodległego państwa Górnego Śląska, zaliczanej w poczet śląskich ruchów separatystycznych. Organem prasowym ZOG był „Głos Górnego Śląska”.

Poglądy polityczne Jana Kustosa najlepiej charakteryzują jego słowa wypowiedziane w 1928 r.: „Pamiętaj, że jesteś Górnoślązakiem: Konwencja Genewska pośrednio, a Statut Organiczny bezpośrednio przedstawia ludność górnośląską jako specjalny szczep, jako specjalny indywidualny lud, a więc jako pewnego rodzaju mniejszość, jeżeli już nie narodową, to przynajmniej ludową. Dowód to wynik ostatnich wyborów do sejmu w Warszawie, jako też do senatu, gdzie lud górnośląski, nie będący ani polskim, ani niemieckim, głosował w olbrzymiej ilości na listę mniejszościową nr 18, powiadamy mniejszościową, a nie niemiecką, gdyż lista nr 18 zawiera wszelkie mniejszości znajdujące się w całej Polsce. (...) Polska ma więc w swoim państwie dwojaką mniejszość, a mianowicie jedną o charakterze pochodzenia germańskiego, a drugą o charakterze pochodzenia słowiańskiego. Do tej ostatniej zaliczają się więc oprócz Białorusinów, Rusinów, także i Kaszubi i Górnoślązacy”.

ZOG Jana Kustosa, podejrzewany o separatyzm, był zaciekle zwalczany, zarówno przez sanacyjnego wojewodę Michała Grażyńskiego, jak i opozycyjną wobec sanacji Chrześcijańską Demokrację (ChD).

W związku ze zbliżającymi się wyborami komunalnymi (14.11.1926), Wojciech Korfanty jako przewodniczący ChD na Śląsku, wyznaczył Stanisława Janickiego, aby ten wzniecał ferment w szeregach ZOG. Jak się powiodło Janickiemu to zadanie, najlepiej świadczą artykuły z gazety Jana Kustosa. W październiku 1926 roku „Głos Górnego Śląska” donosił o wykluczeniu ze Związku Obrony Górnoślązaków wielu jego członków, którzy działając za namową Stanisława Janickiego samozwańczo określili się mianem nowego zarządu Związku i zamierzali powołać do życia „Głos Górnośląski”. Nowa organizacja od razu przystąpiła do koalicji z Polskim Zjednoczeniem Stronnictw Chrześcijańskich, skupiającym ChD Wojciecha Korfantego i NPR.

Jan Kustos nie pozostawał oczywiście dłużnym, ostro i bezkompromisowo krytykując swoich przeciwników politycznych na łamach swojej gazety. Oto tytuł jednego z artykułów: „Zdemaskowana i krecia robota bankruta politycznego, cudzołóżcy i demoralizatora małżeństw posła Janickiego (...)”.

4) Konwencja Genewska, zwana Konwencją Górnośląską, została podpisana w Genewie przez Polskę i Niemcy 15 maja 1922 r. tuż przed podziałem Górnego Śląska, który nastąpił oficjalnie 15 czerwca. Dotyczyła głównie ochrony mniejszości narodowych oraz regulowała funkcjonowanie życia gospodarczego i społecznego. Była niezbędna po to, aby podział Górnego Śląska był jak najmniej uciążliwy dla jego mieszkańców.

Konwencja Genewska precyzowała w artykule 74: „Władze nie będą badały, czy ktoś należy lub nie należy do mniejszości narodowej, językowej lub religijnej, ani też nie będą tej przynależności odmawiały”. Tej zasady władze polskie i niemieckie po obu stronach granicy często nie respektowały, szczególnie w sprawach szkolnictwa mniejszościowego.

Dla przestrzegania Konwencji Górnośląskiej powołano Komisję Mieszaną w Katowicach oraz Trybunał Rozjemczy w Bytomiu.

Wynika z tego, że zostały narzucone Polsce (oczywiście także i Niemcom) na górnośląskiej części dwie instytucje międzynarodowe, niezależne od żadnej władzy polskiej czy niemieckiej, a podległe jedynie Radzie Ligi Narodów. Obie instytucje przestały istnieć w czerwcu 1937 r.

Postanowienia Konwencji Genewskiej miały znaczący wpływ na funkcjonowanie autonomicznego Województwa Śląskiego, lecz z autonomią Śląska, jako taką, nie miały niczego wspólnego.

Koniec autonomii Śląska

1 września 1939 r. przeważające siły niemieckiego wojska zaatakowały obszar Górnego Śląska z trzech stron. Walki nie trwały długo: autonomiczne Województwo Śląskie, wcielone wkrótce do niemieckiej Prowincji Górnośląskiej, przestało istnieć. Z polskiego punktu widzenia, formalną likwidację autonomii dokonały nowe władze komunistyczne, reprezentowane przez Krajową Radę Narodową, w formie „Ustawy Konstytucyjnej z dnia 6 maja 1945 r. o zniesieniu statutu organicznego województwa śląskiego”.

Aby uwiarygodnić przyszłe zamiary nowej władzy, komunistyczny wojewoda śląsko-dąbrowski, generał Aleksander Zawadzki, wypowiedział się w marcu 1945 r. o autonomii w charakterystyczny dla zbrodniczego reżimu sposób: „Jako dotychczasowy pełnomocnik Rządu przeprowadziłem, a teraz jako wojewoda śląsko-dąbrowski będę przeprowadzał linię na pełną bez reszty unifikację Ziemi Śląskiej z resztą Macierzy Polskiej. W ciągu z górą miesiąca nie spotkałem na Górnym Śląsku ani jednego człowieka, zarówno wśród polskich robotników jak i polskiej inteligencji, który by chciał nawrotu autonomii Górnego Śląska, który by bez pretensji wspominał minione czasy. Natomiast wszyscy stwierdzają, że właśnie autonomia śląska, pod skrzydełkami której pleniła się zaraza agentur hitlerowskich, przyczyniła się do szczególnie katastrofalnych właśnie na Górnym Śląsku skutków zdradzieckiej, antysowieckiej i prohitlerowskiej polityki rządów sanacyjnych w Polsce. Wolą całego narodu polskiego i polskiego ludu śląskiego jest skończyć z tym raz na zawsze”.

Po 1945 r. wspominanie o autonomii Śląska było przez władze komunistyczne surowo zakazane. Przez całe dziesięciolecia milczano o autonomii ze strachu: w środowisku historyków, w środkach masowego przekazu, w różnego rodzaju publikacjach. Zacierała się pomału pamięć o wielkich patriotach i bohaterach tamtych czasów. Zapomniano o Wojciechu Korfantym, o marszałku Sejmu Śląskiego Konstantym Wolnym, o pośle Stanisławie Janickim i wielu, wielu innych.

Przypisy dotyczące Ustawy o Ustroju Władz Wojewódzkich i Konwencji Genewskiej powstały w dużej mierze w oparciu o książkę Jana F. Lewandowskiego: „Czas Autonomii”.

Armin Lach

 

Okładka Montes nr 69

Okładka Montes nr 69