Miejskie ablucje

Tarnogórska mykwa przy ul. Lompy
Tarnogórska mykwa przy ul. Lompy

Prowadzenie publicznej łaźni kosztowało międzywojenny tarnogórski Magistrat zbyt wiele, dlatego urzędnicy próbowali ten obowiązek zrzucić na przedsiębiorczych mieszkańców

Do mykwy przy ulicy Lompy 5 w Tarnowskich Górach przyszedł 18 września 1934 roku, w dniu w którym łaźnia była nieczynna dla publiczności, rabin Natan Ribner i zamówił u łaziebnego kąpiel rytualną. „Koszta, które powstaną pokryje gmina żydowska” – zapewnił rabin. Zwykłą kąpiel wzięło siedem osób, natomiast rytualnym ablucjom oddało się obok Natana Ribnera jeszcze sześciu mężczyzn. W owym czasie kąpiel kosztowała 1 złoty, natomiast rytualna 50 groszy. Ale poza opłatą w koszt kąpieli łaziebny wliczył także zużyte materiały: 3 cetnary koksu, drewno, woda i pół kilograma mydła. Kosztowała też obsługa.

„Czas kąpieli był od 11 do 17 godziny” – napisał do Magistratu łaziebny Paweł Miglus. Gmina Izraelicka zapłaciła Urzędowi Miejskiemu za rytualną kąpiel rabina i towarzyszących mu osób 18 zł 68 gr. Dlaczego zarząd tarnogórskiej gminy żydowskiej musiał zapłacić miastu za ablucje Natana Ribnera w swojej jakby nie było mykwie?

Publiczna i rytualna łaźnia w jednym budynku

Rytualna łaźnia przy ulicy Lompy została zbudowana przez Gminę Izraelicką w 1898 roku. Przed wielkimi świętami po zwykłej kąpieli Żydzi obmywali się jeszcze w basenie z wodą deszczową. Jednak po przyłączeniu Tarnowskich Gór do Polski władze miasta postanowiły wykorzystać mykwę także jako publiczną łaźnię miejską. W większości mieszkań nie było wówczas łazienek. Z 12 tys. 310 mieszkańców miasta gwarków tylko 5% korzystało z kąpieli raz w miesiącu. Ci którzy dbali o higienę zmuszeni byli korzystać z łaźni publicznych w Bytomiu, Katowicach i Królewskiej Hucie. Poza opłatami wydawali pieniądze na dojazd do innych miast. Część radziła sobie inaczej. „Młodzi ludzie udają się do stawu pod Sowicami. Tam częstokroć narażeni bywają na utratę życia” – alarmował międzywojenny urzędnik Magistratu.

Dlatego Komisaryczna Rada Miejska 14 sierpnia 1924 roku postanowiła wynająć rytualną mykwę od Gminy Izraelickiej na publiczną łaźnię. Za dzierżawę miasto płaciło rocznie 1,2 tys. zł. Z teoretycznych wyliczeń Magistratu wynikało, że z kąpieli korzystać będzie miesięcznie 606 mieszkańców, co przyniesie dochód 606 złotych, po ustaleniu 1 zł opłaty za ablucje. Jednak wyliczenia były zbyt optymistyczne, bo już w 1924 roku miasto dopłaciło do utrzymania łaźni miejskiej 1243 zł. Rok później przyniosła 111 zł 42 gr. dochodu. Ale w latach 1924-1932 zsumowany niedobór w publicznej łaźni wzrósł do 10 tys. 810 zł.

Oprócz bieżących wydatków sporo kosztowały liczne remonty przeprowadzane w łaźni przez Magistrat. W kwietniu 1928 Piotr Heda, miejski budowniczy, sporządził ekspertyzę, w której napisał: „W łaźni miejskiej od gminy izraelickiej wydzierżawionej okazują się usterki, na które publiczność się uskarża”. Od podłoża odpadały kafelki i goście kaleczyli się o ich ostre kanty. Na zlecenie miasta remont glazury przeprowadziła w 1928 roku tarnogórska Fabryka Wyrobów Cementowych i Kamieni Sztucznych Hermann Boehm i Syn. Za dostarczenie 125 płytek glazurowanych w kolorze białym i modrym wraz z cementową zaprawą zainkasowała 150 złotych. Drugie tyle kosztowało wydłutowanie starych płytek i wykonanie reparacji.

Kosztowne naprawy

O wiele poważniejsza okazała się w październiku 1928 roku awaria kotła do podgrzewania wody. „Kocioł jest zupełnie zużyty, zardzewiały i dziurawy” – napisał miejski budowniczy w kolejnej ekspertyzie. Koszt naprawy wycenił na 3,5 tys. zł. Łaźnia ku niezadowoleniu mieszkańców została czasowo zamknięta, co ogłoszono w miejscowej prasie. Ponieważ stary kocioł był całkowicie niezdatny do użytku, firma Fryderyka Kuhnerta zamontowała nowy za 4 tys. 188 zł. Z powodu wysokich kosztów wymiany kotła Magistrat zażądał od Gminy Izraelickiej partycypowania w kosztach i obniżenia opłaty dzierżawnej. Doszło do porozumienia i od 1929 roku miasto płaciło rocznie za wynajęcie łaźni 300 zło tych mniej. O otwarciu od 2 maja 1929 roku mykwy po remoncie poinformowały mieszkańców ogłoszenia w „Tygodniku Powiatowym” oraz „Tarnowitzer Kurier”.

Jednak nie minęły dwa lata, gdy w listopadzie 1931 roku popsuł się w łaźni bojler do podgrzewania wody.

Początkowo radni miejscy nie chcieli wydawać pieniędzy na naprawę, ale po skargach mieszkańców i zarządu Gminy Żydowskiej ówczesny miejski budowniczy Wiktor Warzecha polecił kupić nowy większy bojler, bo stary wystarczał zaledwie na cztery kąpiele. Montaż zbiornika wraz z czyszczeniem rur i kotła oraz wymianą miedzianych rurek, natrysków i kurków wykonał ponownie Zakład Instalacyjny, Kuźnia Miedzi, Budowa Aparatów Fryderyka Kuhnerta. Magistrat zapłacił za remont 2 tys. 146 zł.

Już wtedy w tarnogórskim Urzędzie Miejskim rozważano, czy nie zrezygnować z prowadzenia publicznej łaźni z powodu wysokich kosztów. Tylko na przełomie lat 1933-1934 na wynagrodzenie łaziebnego miasto wydało 1249 złotych a na jego świadczenia socjalne 43 złote. Dzierżawa kosztowała 900 złotych rocznie. Za opał, oświetlenie, wodę i czyszczenie miasto zapłaciło 906 złotych. Dochody za używanie łaźni wyniosły tylko 949 złotych. Niedobór w wysokości 2138 złotych powstał także w latach 1934-1935.

Magistrat postanowił poszukać obniżenia kosztów utrzymania łaźni. Burmistrz Fryderyk Antes 19 stycznia 1935 roku zaproponował Gminie Izraelickiej obniżenie czynszu do 700 złotych rocznie. „W razie nieobniżenia czynszu dzierżawnego, Magistrat byłby zmuszony odstąpić od dzierżawy” – argumentował. Gmina Żydowska zgodziła się od 1 stycznia 1935 roku na mniejszy czynsz. Kiedy w grudniu 1935 roku miasto ponownie musiało zapłacić 30 złotych łaziebnemu za wykonany we własnym zakresie drobny remont kotła, zapadła decyzja o rezygnacji z wynajmu łaźni. Wypowiedzenie dzierżawy nastąpiło 3 stycznia 1936 roku. Łaźnia zamknięta została do użytku publicznego 30 marca 1936 roku. Jednak miasto musiało jeszcze zapłacić Gminie Izraelickiej za dzierżawę do końca czerwca 1936 roku.

Obywatele chcą się kapać

Dlatego zwolniony z pracy łaziebny Paweł Miglus zaproponował Magistratowi 10 kwietnia 1936 roku, że na własny rachunek poprowadzi jeszcze łaźnię przez trzy miesiące. W zamian poprosił o bezpłatne przyznanie 250 m sześciennych wody, 35 kubików gazu świetlnego oraz 4 ton koksu o 30% taniej. Obiecał za to obniżyć ceny kąpieli. Apel łaziebnego poparła Gmina Żydowska, apelując do Magistratu: „łaźnia jest dla miasta przedsiębiorstwem całkowicie dobroczynnym”. Za dalszą działalnością łaźni byli także mieszkańcy. W piśmie podpisanym przez kilkudziesięciu lokatorów domów przy ulicach Bytomskiej, Gliwickiej, Górniczej, Karłuszowiec, Sienkiewicza, Za Bóżnicą wysłanym do władz miejskich 29 maja 1936 roku napisali: „jest możność dane nam obywatelom okapać się, które do naszego zdrowia jest koniecznie potrzebna”. Domagali się przedłużenia pracy łaźni o rok, bo 16-tysięczne miasto nie może zostać bez niej. Magistrat przyznał jedynie Pawłowi Miglusowi za niewykorzystany urlop o 50% tańszy koks. Dalsze prośby o prowadzenie łaźni pozostały bez pomyślnej odpowiedzi.

W obecności przedstawicieli miasta i gminy żydowskiej 10 lipca 1936 roku nastąpiło przekazanie kluczy i sprzętu nowemu chętnemu do samodzielnego prowadzenia łaźni. Mykwę od Gminy Izraelickiej wydzierżawił Franciszek Latosik, który prowadził sklep kolonialny w Kaletach. Nowy użytkownik obiecał także odkupić za 58 zł 50 gr. umeblowanie należące do miasta: chodniki, wiadro, spluwaczkę, lustro z komodą, 4 krzesła, 8 taboretów, wycieraczkę, 4 mydelniczki, 2 łopaty. Jednak interes nie wypalił nowemu dzierżawcy najlepiej, bo już 24 maja 1937 roku Magistrat zaczął ściągać przymusowo zapłatę za sprzęty. Franciszek Latosik, zamieszkały w Tarnowskich Górach przy ulicy Kościelnej 5, zalegał również Gminie Izraelickiej 175 zł za dzierżawę. Przekazał wprawdzie 600 złotych w papierach wartościowych, ale nie otrzymał 2 tys. zł pożyczki z banku i musiał zamknąć łaźnię. Zaproponował wtedy zatrudnienie się jako łaziebny, lecz ani Gmina Żydowska ani Urząd Miejski nie skorzystali z jego oferty. Miastu zalegał nadal z zapłatą 43 zł 50 gr., które zobowiązał się od 1 czerwca 1938 roku spłacać w 5-złotowych miesięcznych ratach, kiedy był zatrudniony w pogotowiu ratunkowym. Szybko pracę stracił i w końcu spłacił dług Magistratowi do 15 marca 1939 roku, odpracowując go w robotach miejskich.

Na poprowadzenie miejskiej łaźni nie było już chętnych pomimo ogłoszeń i nalegań Gminy Żydowskiej oraz oferowania ulg. Chociaż mieszkańcy mogli już wówczas korzystać z łazienek w przychodni Miejskiej Kasy Chorych oraz w szpitalu Spółki Brackiej.

Paweł Ryś

 

Okładka Montes nr 69

Okładka Montes nr 69