Od ognia i chorób

Przez blisko dwa stulecia ludność miasta gwarków dziesiątkowały epidemie a dobytek niszczył „czerwony kur”, czasami celowo zaprószony

W Święto Przemienienia 6 sierpnia 1701 roku w Tarnowskich Górach wybuchł groźny pożar. Ogień ogarnął prawie całe miasto. Według niepotwierdzonych przez historyków pogłosek przyczyną pożogi było podpalenie z zemsty. Zniszczone zostały główne budynki miasta. Przez następne trzy lata trwała odbudowa miejskiej zabudowy, nad którą czuwał burmistrz Marcin Tresnak. W latach 1702-1703 mieszczanie odbudowali ratusz, sukiennice, solarnię i więzienie. W 1704 roku odnowione były podsienia ze składnicami szewskimi.

Następny pożar wybuchł 7 września 1742 roku. Spłonęły 63 domy. Ostatni pożar, który ogarnął całe miasto, wybuchł w południe 9 lipca 1746 roku. Spłonęły wtedy 103 domy mieszkalne z 295 miejskich budynków, w tym Brama Krakowska, zbór ewangelicki przy Rynku i 17 stodół. Ocalał kościół katolicki i jedyny drewniany domek przy ulicy Gliwickiej 31, pochodzący z czasów założenia miasta.

Jakie były przyczyny pożarów, które niszczyły całe miasto? Powstawaniu pożogi sprzyjała na pewno ciasna i drewniana w większości zabudowa miejska. Budowa budynku z drewna była tańsza a zubożałej ludności nie stać było na kupno cegieł i wznoszenie domów z kamieni. Dachy kryte słomą bądź drewnianymi dachówkami łatwo ulegały ogniowi. Większość kominów w domach zbudowana była z drewna, mimo nakazów stawiania kominów murowanych wydawanych przez pruskie władze w latach 1750, 1780 i 1784. Według spisu zabudowań w 1787 roku 233 budynki, czyli wszystkie, w Tarnowskich Górach miały strzechy słomiane i gontowe dachy. Ogień zaprószała najczęściej służba bądź żołnierze, którzy do ciemnych stajni, stodół i warsztatów na zapleczu domów wchodzili z łuczywami lub świecami. W nocnych pożarach często ginęli ludzie, w najgorszym przypadku tracili cały dobytek.

Do gaszenia pożarów początkowo zobowiązani byli przedstawiciele cechów rzemieślniczych, którzy posługiwali się jedynie wiadrami i hakami. Dopiero po serii pożarów wydano w Tarnowskich Górach w 1776 roku miejski regulamin pożarniczy. Sprzęt gaśniczy musieli posiadać wszyscy mieszkańcy miasta, którzy musieli gasić także pożary. W 1787 roku w mieście gwarków znajdowały się jedna metalowa sikawka konna, 203 drewniane sikawki ręczne, 112 drabin, 10 beczek, 279 wiader i 206 haków. W 1817 roku przy ulicy Strzeleckiej wybudowano pierwszą remizę strażacką. Zabiegi te odniosły skutek, bo w pierwszej połowie XIX wieku nie odnotowano już w mieście gwarków pożarów niszczących większość miejskiej zabudowy.

Za to groźne nadal były epidemie chorób, które dziesiątkowały mieszkańców miasta.

Jan Nowak wspomina w „Kronice miasta i powiatu Tarnowskie Góry” o wielkiej zaraźliwej chorobie, jaka nawiedziła w 1676 roku miasto gwarków. Poumierało wówczas wielu mieszkańców. Dopiero po błagalnej pielgrzymce do obrazu Matki Boskiej Piekarskiej „zaraza natychmiast ustała”. W dowód wdzięczności tarnogórzanie do dziś odbywają co roku w lipcu procesję dziękczynną do Bazyliki w Piekarach Śląskich.

Z kronikarskiego zapisu nie wynika jednak, jaka choroba tak mocno przetrzebiła mieszczan. Bardziej precyzyjne są już późniejsze zapisy historyczne. W 1737 roku z powodu głodu, którego przyczyną było zalanie zbiorów przez powódź, wybuchła w Tarnowskich Górach epidemia tyfusu. Na tę chorobę zmarło 500 mieszczan, prawie połowa mieszkańców.

Ale groźniejsza i częściej spotykana była ospa. W 1702 roku zaraziło się nią w mieście gwarków 106 dzieci, z których 74 zmarły, czyli 70% chorych. Siedemdziesiąt lat później epidemia ospy zabrała 37 istnień ludzkich. W 1790 roku zmarło na ospę 40 dzieci.

Przyczynami szerzenia się chorób zakaźnych był niski poziom higieny. Na niebrukowanych ulicach, niekiedy wykładanych drewnem, tonących podczas deszczu w błocie, w czasie suszy pełnych kurzu, leżały końskie i bydlęce odchody. W dodatku wylewano na nie z okien domów nieczystości. Ludzie mieszkali stłoczeni w jednym pomieszczeniu bez dostępu do wody. O porządnym myciu mogli jedynie pomarzyć.

Niedostateczna była też opieka lekarska i farmaceutyczna. Wprawdzie w ratuszu działała apteka a od 1786 w kamienicy przy Rynku prywatna Apteka Pod Aniołem, jednak zaopatrzenie w leki szwankowało. Był tylko jeden istniejący od 1538 roku szpital za Bramą Gliwicką. W 1787 roku w Tarnowskich Górach pracował jeden lekarz aprobowany z pełnym wykształceniem i dwaj pomocnicy. Poza aptekarzem były dwie położne. Taka ilość personelu medycznego nie wystarczała w razie epidemii. Po zaszczepianiu pod przymusem od 1810 roku wszystkich dzieci liczba zmarłych na ospę zmalała do 3,6%, później do 0,6%. O przymusowych szczepieniach i ich powtarzaniu od 1818 roku w przypadku nieprzyjęcia się szczepionki informowali lekarze oraz rozwieszone w mieście ogłoszenia.

Dzięki drastycznym obostrzeniom miasto uniknęło w 1813 roku zarazy tyfusu, gdy chorych żołnierzy rosyjskich umieszczono w strzelnicy poza miastem. Właśnie rosyjscy żołnierze z Kongresówki przywlekli do Tarnowskich Gór cholerę, na którą w 1849 roku zmarło 35 osób. Mimo wprowadzenia szczepień także przeciwko cholerze i tyfusowi jeszcze w 1867 roku zaraziło się cholerą 54 mieszkańców, z których 25 zmarło. Dopiero pod koniec XIX wieku w związku z poprawą stanu higieny i opieki lekarskiej zanikły w mieście gwarków nękające ludność epidemie.

Marek Jarzyna

 

Okładka Montes nr 69

Okładka Montes nr 69