Markiza Blanka - z Portugalii?

Mały wersal ok. 1940 r.
Mały wersal ok. 1940 r.

Panie ze świerklanieckiego zamku, cz. V

My rządzim światem, a nami kobiety.
Ignacy Krasicki, książę-bp warmiński
„Myszeida”, Pieśń IV, 1775

Choć na początku 2014 r. minęło dokładnie 140 lat od śmierci hrabiny Pauliny Teresy Henckel von Donnersmarck, znanej bardziej jako markiza Blanka, to do dziś jest najbardziej znaną panią na świerklanieckich włościach. Jej losy to gotowy scenariusz na film z nader niezwykłymi zwrotami akcji i wieloma intrygującymi faktami. Skandale i wielkość towarzyszyły jej za życia. Po śmierci wielokrotnie wzbudzała i zachwyt, i nienawiść.

Według oficjalnych danych - opublikowanych choćby w almanachach gotajskich - była córką tkacza Marcina Lachmana i Anny Amelii Klein. Na świat przyszła wiosną 1819 r. w Moskwie.

Moskwa?... a może Nysa?

Wilhelm Szewczyk - autor wielokrotnie wydawanej powieści „Skarb Donnersmarcków” - spędził sporo czasu nad śledzeniem poczynań hrabiów że Świerklańca. Twierdził, że  Blanka czy Paulina Teresa, tak w sumie to nazywała się Sara i była córką Natana Lachmana, krawca i handlarza starzyzną, a miejscem jej urodzenia była Nysa. Aby było bardziej zawile już sama Blanka, wielokrotnie zmieniała wersję opowieści o swej rodzinie i miejscu urodzenia. Wprawdzie przyznawała się do  Moskwy, ale jako ojca, wymieniała... sławnego rosyjskiego poetę Aleksandra Puszkina. Fakt, że Rosja była daleko, a nazwisko poety było znane sprawił, że wielu przyjęło za pewnik tę opowieść. Jak było naprawdę, zapewne tyko ona wiedziała. My możemy jedynie zapoznać się z oficjalną wersją, wierząc, że któryś z historyków-detektywów kiedyś dotrze do sedna sprawy.

Paryż i Londyn

Jeszcze w Moskwie, mając zaledwie 17 lat, poślubiła pochodzącego z Francji krawca Franciszka Hiacynta Villoinga. Rok po ślubie przyszedł na świat syn, Antoni. Wkrótce opuściła męża i syna, i wyruszyła do Paryża. Tutaj mówiła, że nazywa się Teresa, choć najczęściej znana była jako Blanka. Związała się ze słynnym pianistą Henrykiem Herzem. Ten wprowadził ją na paryskie salony.

Gdy okazało się, że w Paryżu jej pobyt nie jest zbyt mile widziany, wyruszyła do Londynu. Tutaj jej przyjacielem i protektorem został lord Edward Stanley 15. hrabia Derby. Jego ojciec, także o imieniu Edward, 14. hrabia Derby był jednym z najbardziej wpływowych polityków brytyjskich. Trzykrotnie sprawował funkcję premiera. Edward-syn w rządzie ojca był ministrem kolonii. Dla Pauliny-Teresy-Blanki ta znajomość była znakomitą okazją do poznania najważniejszych ludzi europejskiej polityki i arystokracji.

Portugalski markiz

Mimo wpływowych i bogatych znajomych, była nadal tylko „damą do towarzystwa”. Aby stać się częścią świata arystokracji potrzebny był niekoniecznie bogaty, ale utytułowany i całkowicie jej oddany mąż. Po powrocie z Londynu udała się do znanego europejskiego kurortu Baden-Baden. Tam poznała pochodzącego z Portugalii markiza Albino Francesco de Païva-Araujo. Wiosną 1851 r. została jego żoną. Jako że był znacznie starszy od Blanki, szybko go odprawiła. Załamany markiz podobno bardzo przeżył ten fakt.

W jej otoczeniu coraz większą rolę zaczął odgrywać młody pruski arystokrata, hrabia Guido Henckel von Donnersmarck. Był bogaty i w Blance nieskończenie zakochany. Hrabia dla Blanki gotów był zrobić wiele, a ofiarować jeszcze więcej.

Hotel de La Paiva

W Paryżu trwał wielki proces przebudowy i rozbudowy stolicy francuskiego cesarstwa. Rozmachu powstałym budynkom nie brakowało. Domem Blanki była rezydencja przy placu św. Jerzego, pod numerem 28.  Marzeniem było posiadanie pałacu przy reprezentacyjnych Polach Elizejskich. Za pieniądze markiza i przy pomocy Guido powstała tam pod numerem 25 jedna z najbardziej luksusowych rezydencji tamtych czasów. Do dziś może wzbudzać niekłamany zachwyt.

Budowę rozpoczęto w 1856 r. i trwała dziesięć lat. Autorem projektu był architekt Piotr Manguin. Zachowane wnętrza miał okazję zwiedzić tarnogórzanin Kamil Łysik: „Dla stworzenia dekoracji wnętrza architekt Manguin zgromadził atelier artystów pod kierunkiem rzeźbiarza Eugène Legrain. Sufit wielkiego salonu na parterze zdobi malowidło pędzla Paula Baudry pt. »Dzień w pogoni za nocą«. Eugène Delaplanche wyrzeźbił w białym marmurze grupę »Harmonia i Muzyka«, która wspiera się o kominek z czerwonego marmuru. Jadalnia zawdzięcza swój blask kariatydom autorstwa Julesa Dalon, podtrzymującym inny kominek. Albert Carrier-Belleuse zaprojektował srebrną zastawę stołową.

Okrągłe schody wykonane w całości z onyksu wiodą na pierwsze piętro, gdzie mieściły się apartamenty prywatne. Bogaty wystrój pokojów tworzył ten sam zespół artystów. Na uwagę zasługuje głównie łazienka w stylu mauretańskim wyłożona agatem i ceramiką z Delft. Wannę wykonano z onyksu i posrebrzanego brązu”.

W pałacu gościli znani twórcy kultury i politycy, m.in.: Franciszek Liszt, Piotr Gauthier, Emil de Girardin, bracia Edmund i Juliusz de Goncourt, Ryszard Wagner, Hans von Bülow, Leon Gambetta.

W 1857 r. Blanka zakupiła - położony nieopodal Paryża - zamek Pontchartrain. Markiza postanowiła urządzić w nim swój nowy dom. Zamek otaczało prawie 2 tys. ha lasu, w którym Blanka lubiła jeździć konno. Okoliczni chłopi byli zbulwersowani, gdy widzieli panią zamku galopującą w stroju mężczyzny.

„Głupi właściciel milionów”

Wśród paryżan byli także przeciwnicy pobytu w ich mieście Blanki i Guido. Wpływowy i nie kryjący się ze swoim antysemityzmem Edward Drumont pisał: „Hrabia Henckel de Donnersmarck, światowiec w każdym calu, wyjątkowo inteligentny, bystry i dowcipny, na wzór Blüchera żywił nienawiść do Francji. Był kochankiem owej Paїvy, jednej z najbardziej niezwykłych postaci politykującego żydostwa. W rzeczywistości zorganizował wraz z nią tę ogromną siatkę szpiegowską, wywiadu wręcz genialnego, który omotał Francję w 1870 r. i pozwolił Prusakom wkroczyć pewnie do tego kraju nieświadomości, nie przeczuwającego ani przez chwilę tego, co się gotuje”.

Niechęci nie kryli także bracia de Goncourt. W ich pamiętnikach można o hrabim Guido przeczytać: „..Pan domu jest osobnikiem niemieckim, niemym, brzydkim i lalkowatym fircykiem z Prus, który góruje nad przyjęciem przedziałkiem pośrodku głowy i głupim uśmiechem właściciela milionów...”.

Kobieta niezwykła

Pod wrażeniem Blanki był polsko-pruski arystokrata Bohdan Hutten-Czapski. W swych dziennikach opisujących życie polityczne i towarzyskie przed I wojną światową poświęcił Blance i Guido sporo miejsca „W połowie szóstego dziesięciolecia ubiegłego [XIX – przyp. AK-P] wieku poznał był Henckel kobietę, nie tylko czarująco piękną i wielostronnie wykształconą, lecz również obdarzoną wyjątkowymi talentami w dziedzinie gospodarczej. Nazywała się Paulina Lachmann, urodziła się w Moskwie, jako rzekoma córka poety Puszkina. Do Paryża przybyła jako młoda panienka wraz z pianistą Herzem. W epoce Drugiego Cesarstwa potrafiła otoczyć się najwybitniejszymi ludźmi. W ten sposób poznała również Henckla – i pokochała go. Zamieszkiwali razem wzniesiony przez nią wspaniały, nieco pretensjonalny pałac na Champs Elysées 25, oraz zamek Pontchartrain, wybudowany przez męża Stanu tegoż nazwiska w epoce Ludwika XIV w najbliższej okolicy Paryża. Ten rodzaj życia Henckla wywołał w Prusiech wielkie zgorszenie, zwłaszcza Cesarzowej Augusty, która bardzo protegowała Henckla za jego wczesnej młodości. Wnet po wojnie francusko-niemieckiej Henckel ożenił się ze swoją przyjaciółką, spowodowawszy uprzednio pozorne jej małżeństwo z zubożałym portugalskim markizem Païva, dla nadania jej nazwiska. (...)

Skoro salon Henckla uzyskał charakter prawowity z chwilą małżeństwa jego z Markizą Païvą, ambasador Hohenlohe z małżonką przyjmowali raz do roku zaproszenie na wielkie przyjęcie u Hencklów. Księżna wprawdzie nie mogła nigdy odmówić sobie kilku złośliwych uwag o pani domu, nie z powodu jej pochodzenia, lecz ze względów osobistej antypatii. Hrabina na ogół kobiet nie lubiła i dopuszczała do swych salonów prawie wyłącznie mężczyzn, którzy w jakiejkolwiek dziedzinie zdziałali coś wybitnego. Do nielicznych pań, z któremi później obcowała, należała żona attaché wojskowego i późniejszego generała komenderującego von Bülowa, z domu von Balan. W domu Hencklów nieraz widywałem Gambettę i wielkiego pisarza Sainte Beave’a. Również poznałem tutaj byłego francuskiego prefekta Turgan oraz mr. Dumont de Moncelz, którzy zachowali typ wykwintnych starszych panów z epoki napoleońskiej”.

Hrabina Henckel opuszcza Francję

Towarzystwo wymusiło na Guido i Blance zalegalizowanie ich związku. Blanka wzięła cywilny rozwód z markizem de Paiva. Latem 1871 r. uzyskała także unieważnienie swego małżeństwa przez władze kościelne w Rzymie. W Paryżu 28 października tego samego roku została oficjalnie hrabiną Henckel von Donnersmarck - żoną hrabiego Guido.

Niezwykłe paryskie życie zostało przerwane przez wielką politykę. W 1870 r. wybuchła wojna prusko-francuska. Hrabia Guido uczestniczył w francusko-niemieckich rokowaniach pokojowych. Na pokonaną Francję nałożono kontrybucję w wysokości pięciu miliardów złotych franków. Bismarck, kierujący w owym czasie niemiecką polityką, chciał tylko jednego miliarda, ale zaprzyjaźniony z nim hrabia Guido, znając Francję zaproponował znaczące podwyższenie tej sumy. Francuzi spłacili swe zobowiązania co do franka i to przed czasem.

Markiza Blanka i hrabia Guido już nie byli w Paryżu mile widziani. Musieli opuścić Francję. W 1877 r. sprzedali zamek Pontchartrain Augustowi Dreyfussowi. Choć na stałe przenieśli się na Górny Śląsk to pałac przy Polach Elizejskich zachowali. Guido sprzedał go w 1895 r. wiele lat po śmierci Blanki za ponad 1,1 miliona franków.

Mały Wersal

Guido pragnął mieć wszystko najwyższej jakości, np. w jego stajniach znajdowały się najlepsze, pierwszorzędne konie, bogate uprzęże i ponad setka pojazdów wyprodukowanych w znakomitych firmach. Główną siedzibą Guida był Świerklaniec. Około połowy XIX stulecia stary zamek został gruntownie przebudowany w stylu neogotyckim.

Po wyjeździe z Paryża, zapragnął cząstkę Francji przenieść na Śląsk. Na początku lat siedemdziesiątych zdecydował się wybudować nową rezydencję w głębi świerklanieckiego parku. Inicjatorką tego pomysłu była podobno Blanka. Projekt opracował francuski architekt Hector Lefuel. Uprzednio realizował on w Paryżu m.in., wielkie zlecenie rządowe ukończenia Luwru oraz połączenia go z pałacem Tuileries. Było to najbardziej absorbujące go zadanie.

Ponieważ teren pod nowy pałac był podmokły uprzednio wbito w grunt dwa tysiące dębowych pali o długości ok. 10 m. Wygląd pałacu z zewnątrz znamy ze zdjęć, których zachowało się całkiem sporo. Niewiele wiemy o jego wnętrzu. Firma Christofle zaprojektowała wystrój wnętrz i częściowo montowała na miejscu, np. wielki kominek w sali myśliwskiej z postaciami bogini Diany polującej na jelenia (dłuta Ernesta Eugeniusza Hiolle) oraz dwóch myśliwych, dwa kominki w sypialni i balustradę schodów z żelaza i złoconego brązu zakończoną rzeźbami dwóch pawi z ogonami zdobionymi koralami i szlachetnymi kamieniami. Imponować mógł wielki stół w wielkim salonie. Nad wystrojem czuwał Charles Rossigneux, uprzednio kierujący wyposażeniem kairskiego pałacu wicekróla Egiptu Abbasa I. W sali czerwonej wisiały obrazy: Bartolomé Esteban Murillo „Niewierny Tomasz” i „Cudzołożnica” oraz Lukasa Cranacha „Abigail”. Emanuel Frémiet był autorem rzeźb na tarasie. W pałacu znajdowała się bezcenna kolekcja starożytnej ceramiki z wazami z Krety.

Wzniesiona rezydencja reprezentowała styl francuskiego neorenesansu. Ostatecznie budowę ukończono w 1876 r. Niemalże od razy przylgnęła do niej nazwa Mały Wersal.

Miłość dozgonna

Hrabina nie cieszyła się pałacem zbyt długo. Zmarła w Świerklańcu 21 stycznia 1884 r. Jedna z przekazywanych opowieści za przyczynę jej śmierci podaje pasję do jazdy konnej. Jechała po parku zbyt szybko. Na wietrze długi szal jakim była okryta zaplątał się w gałęzie. Zanim służba przybiegła z pomocą Blanka udusiła się. Została pochowana w rodowym mauzoleum Henckel von Donnersmarcków obok starego zamku na wyspie.

B. Hutten-Czapski po śmierci Blanki zapisał: „Hrabina Henckel była jedną z najrozumniejszych kobiet, jakie kiedykolwiek znałem; władała wieloma językami i znała literaturę europejską. Była również geniuszem finansowym i wybitni bankowcy pytali ją o radę. Umierając zostawiła swemu mężowi znaczny majątek. Książę Henckel pisał mi wtedy, że dumny jest z tego, iż przez trzydzieści lat potrafił utrzymać przy sobie najwybitniejszą kobietę epoki” .

Hrabina Blanka była pierwszą panią w Małym Wersalu. Ostatnimi mieszkankami była księżna Anna de domo zu Sayn-Wittgenstein-Berleburg oraz jej synowa hrabina - później także księżna - Lily z domu von Dziembowska.

AK-P

Fotokopie ze zbiorów Justyny Żurek
 

Okładka Montes nr 69

Okładka Montes nr 69