Tajemnicze krzyże

1
1

2
2

Choć to okazja zgoła nie zaduszkowa, chcę zwrócić uwagę Państwa na kilka samotnych krzyży w lesie w sąsiedztwie Świerklańca. Ale zacznijmy od początku.

Piekarski Klub Turystyki Kwalifikowanej „be-loć”, którego historia sięga 1987 roku, od 25 już lat organizuje w okolicy Dnia Zadusznego „Zaduszki Turystyczne”, polegające na wędrówce po lasach okolicy Świerklańca, by pomodlić się i zapalić znicz na samotnych i opuszczonych leśnych grobach. Miałem i ja okazję wybrać się z „belociami” na wędrówkę i dzięki nim odkryłem cztery tajemnicze krzyże. Nikt jednoznacznie nie może stwierdzić, czyje groby te krzyże znaczą, tabliczek już dawno nie ma, z krzyży zeszła już farba. Jedni twierdzą, że leżą tu żołnierze polegli podczas II wojny światowej, inni, że ofiary jakieś zarazy, jeszcze inni, że jakieś przypadki samobójcze… Z rozmów z miejscową ludnością, leśnymi spacerowiczami itp. klubowicze ustalili, że przynajmniej jeden z nich (nr 1 – w sąsiedztwie odbicia DW 912 Świerklaniec – Miasteczko Śląskie od DK 78 Tarnowskie Góry – Siewierz) to grób nieznanych żołnierzy niemieckich ze stycznia 1945.

3
3

4
4

Jeden z krzyży (nr 2) znajduje się na terenie parku pałacowego w Świerklańcu, w sąsiedztwie grobli, otaczającej zbiornik Kozłowa Góra.

To najbardziej okazały, z drewnianym zapleckiem. Ponieważ jest drewniany, ulegał sukcesywnej destrukcji. Z inicjatywy „be-locia” Michał Wojciechowski z Katowic-Bogucic w 2011 roku wykonał jego replikę i obecnie na grobie stoi nowy krzyż, a stary – póki co – po sąsiedzku.

Z pewnością jest to pochówek dokonany po 1945 r., jako że park świerklaniecki był prywatną własnością Donnersmarcków i ci z pewnością nie zgodziliby się na jakieś przypadkowe pochówki.

Kolejnymi są: metalowy krzyż (nr 3) w lesie między Nowym Chechłem a Ostrożnicą i oddalony od niego o kilkaset metrów krzyż betonowy (nr 4). Tu wersje ludności miejscowej są różne. Przygodny przechodzień, spacerujący z psem, zasugerował nawet, że metalowy krzyż jest pochówkiem niewiernej żony, zamordowanej w lesie przez zazdrosnego męża-leśnika. Temat w sam raz na telenowelę, ale czy rzeczywiście polega na prawdzie?

Może Czytelnicy, orientujący się nieco w lokalnych historiach, podpowiedzą nam (i „belociom”) co nieco o tajemniczych krzyżach? Może w końcu przestaną być tajemnicze?

Tekst i zdjęci: Edward Wieczorek

 

Okładka Montes nr 68

Okładka Montes nr 68