Wysiedlenia z terenu powiatu tarnogórskiego

Karol Michenko
Karol Michenko

CZĘŚĆ IV

W samych Tarnowskich Górach do wysiedlenia zgłosiło się 1 100 osób, spośród których 800 skierowano do obozu w Lasowicach. Szacowano, że w mieście ukrywało się jeszcze 500 tarnogórzan zakwalifikowanych do opuszczenia kraju. W celu ich ujęcia starosta Wincenty Łukowski, ku oburzeniu władz miejskich, w nocy z 25 na 26 lipca chciał zarządzić obławę miasta.

Karol Michenko (ur. 19 sierpnia 1920 r. w Sanoku  zm. 13 października 1945 w Katowicach). Od 12 czerwca do 2 sierpnia 1945 r. kierownik Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Tarnowskich Górach.Odwołany został z tej funkcji m.in. za łapownictwo, pijaństwo, zaniedbania służbowe, nadużycia związane z funkcjonowaniem obozu w Lasowicach. Zdymisjonowanemu porucznikowi wytoczono proces, w wyniku którego Wojskowy Sąd Garnizonowy w Katowicach skazał go 18 września 1945 r. na karę śmierci przez rozstrzelanie. Wyrok został wykonany w Więzieniu Karno-Śledczym w Katowicach13 października 1945 roku. Fotografia ze zbiorów Archiwum IPN w Katowicach

Sprawa znalazła swój finał 26 lipca na nadzwyczajnym posiedzeniu Miejskiej Rady Narodowej. Burmistrz Józef Marek publicznie skrytykował starostę za złą organizację wysiedleń. Wyjaśnił, że nie zgodził się na obławę, aby zaoszczędzić tarnogórzanom kolejnych rozgoryczeń. Kontrowersję wzbudzała także chęć użycia wojska w celu otoczenia miasta. Przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej Jakub Skrzypulec podkreślił wręcz, że o tym, kogo wysiedlić, powinni decydować, bez żadnych nacisków, Ślązacy. Ostatecznie Łukowski po nieudanej próbie odparcia tych argumentów opuścił salę, tłumacząc się obowiązkami służbowymi.

Przydzielenie wojska – za zgodą starosty i wbrew wcześniejszym jego zarządzeniom – do pomocy funkcjonariuszom Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego budziło uzasadnione obawy władz Tarnowskich Gór. Takie rozwiązanie w samych Reptach Śląskich zakończyło się 24 lipca 1945 r. kradzieżami oraz odprowadzeniem aż 300 osób do Lasowic, spośród ogólnej liczby 1 105 mieszkańców powiatu dostarczonych tam w pierwszych dwóch dniach trwania akcji. Większość mieszkańców Rept Śląskich na skutek interwencji starosty została następnego dnia zwolniona z obozu. Konsekwencję wyciągnął także pułkownik Morawiecki, który kazał aresztować kilku podległych mu żołnierzy oraz kierującego w tej miejscowości akcją wysiedleńczą funkcjonariusza Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Kilka dni później (27 lipca) obławę urządzono także w Opatowicach, skąd do lasowickiego miejsca odosobnienia odprowadzono 24 mieszkańców miejscowości. Dzień później prawie całą grupę, z wyjątkiem 3 osób, zwolniono.

Za dezorientację i panujący chaos odpowiadali przede wszystkim funkcjonariusze Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego na czele z porucznikiem Karolem Michenką oraz przedstawiciele lokalnych struktur Państwowego Urzędu Repatriacyjnego. Z ich inicjatywy dokonywano wysiedleń przed oficjalnym rozpoczęciem akcji zarządzonej przez Aleksandra Zawadzkiego. Już od początku lipca wyrzucano z domów i przewożono do obozu w Lasowicach wiele osób. Działania te nie były w żaden sposób koordynowane z władzami gminnymi, powiatowymi i Milicją Obywatelską. Gdy urzędowo rozpoczęto wysiedlenia, wiele domów było opuszczonych, splądrowanych oraz zapieczętowanych przez pracowników Państwowego Urzędu Repatriacyjnego. Nadużycia tego typu zdarzały się jednak w skali województwa śląskiego dość powszechnie. W związku z tym 23 lipca 1945 r. wojewoda przysłał do podległych mu starostów telefonogram, z którego wynikało, że doszły do niego informacje o nieprzepisowym zajmowaniu majątków wysiedleńców. Przypominał o konieczności zachowania procedur zawartych we wcześniejszych instrukcjach.

W pozostającym pod nadzorem Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego obozie w Lasowicach nie prowadzono żadnej ewidencji wysiedleńców. Komendant straży, Wieczorek, nie był w stanie określić, ile osób znajduje się w tym miejscu odosobnienia. Interwencje Wincentego Łukowskiego, mające na celu zaprowadzenie porządku, spotykały się z wyzwiskami i groźbami ze strony porucznika Karola Michenki. Sytuacja uległa poprawie dopiero po powołaniu w obozie, pod naciskiem władz powiatowych i wojewódzkich, Sztabu Wysiedleńczego. W jego składzie znaleźli się m.in. naczelnik sądu rejonowego Tadeusz Konieczko oraz po trzech przedstawicieli większości gmin powiatu tarnogórskiego.

Pomimo zakazu wysiedlenia osób chorych i starców, niezależnie od posiadanej przez nich grupy volkslisty, w Piasecznej i Rybnej odwożono ich do obozu w Lasowicach furmankami. Z kolei w niektórych gminach, np. w Żyglinie, do wysiedlenia zakwalifikowano jedynie 3 osoby spośród 32 znajdujących się na wstępnie przygotowanym wykazie. Zdarzały się także przypadki odmowy udziału w akcji wysiedleńczej. W Rybnej 23 lipca 1945 r. sekretarz miejscowej placówki Polskiej Partii Socjalistycznej i kierownik szkoły, Zdzisław Smółka, nie stawił się do pracy w komisji wysiedleńczej, choć dzień wcześniej uczestniczył w odprawie zorganizowanej w siedzibie starostwa. Pomimo absencji nie wydelegował nikogo z ramienia Polskiej Partii Socjalistycznej do tego gremium. Tegoż dnia o godzinie 9.00 Smółka pojawił się w urzędzie gminnym tylko po to, aby odebrać kartki żywnościowe. Zapytany przez naczelnika Rybnej, Józefa Wieczorka, dlaczego nie uczestniczy w pracach komisji, odpowiedział, że nie ma czasu, bo musi jechać do Katowic. Urzędnik sugerował, że było to niezgodne z prawdą, gdyż pociąg odjeżdżał dopiero w południe. Naczelnik zaproponował władzom powiatowym usunięcie Smółki z funkcji kierownika miejscowej szkoły za celowe uchylanie się od działań o charakterze społecznym. Kilka dni później, 26 lipca, na posiedzeniu Gminnej Rady Narodowej w Rybnej zarzucono Zdzisławowi Smółce pomaganie Niemcom. Jako tego przejaw podano naprawienie kilku par butów przez szewca Pawła Grabowskiego w zamian za uchronienie go przed akcją wysiedleńczą. Dowody w sprawie posiadał inny członek rady i przewodniczący miejscowej komórki Polskiej Partii Robotniczej – Franciszek Komander. Zresztą zawarcie umowy potwierdził sam Grabowski 31 lipca 1945 r. przed Wiktorem Szychtą i Józefem Wieczorkiem, reprezentującymi Rybną w Sztabie Wysiedleńczym, działającym na terenie obozu w Lasowicach. Ostatecznie Smółka został wykluczony z Gminnej Rady Narodowej. Do przewodniczącego miejscowego oddziału Polskiej Partii Socjalistycznej wpłynęła sprawa o dyscyplinarne ukaranie go. Z kolei w Reptach Śląskich podpisania uchwały z listą osób przewidzianych do wysiedlenia odmówili Augustyn Sapia oraz ks. Jan Matejczyk, który podobno wyjechał.

Krzysztof Gwóźdź

Więcej informacji na temat obozów w Lasowicach w okresie okupacji i w 1945 roku zawiera IV tom „Rocznika Muzeum w Tarnowskich Górach”, który można nabyć w tarnogórskim Muzeum (Rynek 1) w cenie 20.00 zł.
 

Okładka Montes nr 68

Okładka Montes nr 68