Tarnogórski ośrodek rehabilitacyjny

Dolina Dramy w parku w Reptach, gdzie miał powstać zalew z ośrodkiem sportów wodnych
Dolina Dramy w parku w Reptach, gdzie miał powstać zalew z ośrodkiem sportów wodnych

CZĘŚĆ X

Mało kto się chyba spodziewał, co stanie się po objęciu stanowiska dyrektora reptowskiego ośrodka przez Józefa Juszkę w 1968 r. Nowy dyrektor okazał się być człowiekiem niepospolitym, a jego koncepcje rozwoju i rozbudowy placówki sięgały daleko poza horyzont wyobrażeń jego współpracowników.

Juszko uznawany był za świetnego ortopedę. Poza tym w okresie od 1967 do 1970 r. pełnił funkcję pełnomocnika Ministra Zdrowia do spraw górniczej służby zdrowia. Jednak w dziejach tarnogórskiego ośrodka rehabilitacyjnego zapisał się przede wszystkim jako wizjoner, zaskakujący swoimi odważnymi i nieszablonowymi pomysłami. Publicznie ogłosił je 26 czerwca 1968 r., gdy w Górniczym Centrum Rehabilitacji Leczniczej i Zawodowej w Reptach Śląskich zorganizowana została wielka narada przedstawicieli ochrony zdrowia z terenu województwa katowickiego. Uczestniczyli w niej przedstawiciele Wydziału Zdrowia Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach, członkowie Sekcji Lekarskiej Związku Zawodowego Pracowników Służby Zdrowia, a także stu czterdziestu pięciu dyrektorów szpitali i kierowników wydziałów zdrowia w terenowych radach narodowych. Lekarze zwiedzili Ośrodek, ale najważniejsze było to, co usłyszeli od jego dyrektora.

Podczas narady Józef Juszko wygłosił referat na temat nowoczesnej rehabilitacji oraz zamierzeń względem podległej mu placówki. „Z pewnością niektóre zamierzenia mogą sprawiać wrażenie marzeń i utopii, np. podziemny szpital dla nadciśnieniowców, stacje helikopterów, napowietrzne kolejki linowe, miasteczko campingowe dla rodzin odwiedzających chorych, stadion olimpijski czy wspaniały ośrodek sportów wodnych.” - pisała prasa w relacji z narady.

Plan kompleksowej i docelowej rozbudowy GCRLiZ według projektu dyrektora naczelnego Józefa Juszki, datowany na 23 listopada 1968 r., zawierał wykaz koniecznych do zrealizowania inwestycji. Pierwsze z postulowanych tam pozycji nie budziły większego zdziwienia. Miały to być m.in. szkoła rzemieślnicza podstawowa i technikum na 600 uczniów, tuczarnia trzody mieszcząca od 400 do 450 tuczników, a także szklarnia o powierzchni 6000 m2. Kolejne pozycje mogły przyprawić o zdziwienie. Juszko proponował, aby utworzyć zalew wodny i jachtklub dla rehabilitacji chorych i zdrowych. Zalew miał powstać przez spiętrzenie wód rzeki Dramy, przepływającej przez reptowski park. Kolejny punkt przewidywał budowę szpitala posiadającego część naziemną i podziemną o łącznej liczbie 80 łóżek. Dalej miała powstać kolonia rekreacyjna dla rodzin pacjentów rehabilitowanych w GCRLiZ. Kolonia miała posiadać 50 pokoi z węzłem sanitarnym, prysznicem i kuchnią. Jako pilne zadanie określono budowę samochodowego warsztatu remontowego wraz ze stacją diagnostyczną i szkołą kierowców inwalidów. Na nieużytkach rolnych wzdłuż szosy ze Starych Tarnowic do Pyskowic Juszko postulował budowę toru przeszkód dla jazd próbnych i szkoleniowych. Poza tym wszystkie obiekty miały zostać połączone kolejką linową, poprowadzoną głównie wzdłuż dróg asfaltowych.

Znaczna część wymienionych pomysłów nie doczekała się realizacji. Niektóre z nich próbowano urzeczywistnić, ale potem odstąpiono od zamiaru. Tak było chociażby z próbą rozpoczęcia podziemnego lecznictwa. Pomysł utworzenia filii podziemnego szpitala powstał co najmniej pół roku przed ogłoszeniem go na wojewódzkim zebraniu przedstawicieli ochrony zdrowia w GCRLiZ. Juszko sformułował go na piśmie już na początku stycznia 1968 r. Uważał wtedy, że istniały ku temu wszelkie szanse i chyba także konieczność wykorzystania podziemi nieczynnej kopalni srebra. Zanim propozycję tę usłyszeli uczestnicy czerwcowego zebrania w Reptach, o pomyśle stworzenia filii szpitala w wyrobiskach górniczych napisał pod koniec kwietnia 1968 r. branżowy tygodnik „Służba Zdrowia”, pisząc o zamiarze wykorzystania do tego celu... krypt podziemnych.

Kilka miesięcy później podjęte zostały pierwsze konkretne działania. Józef Juszko spotkał się 13 listopada 1968 r. z przedstawicielami Wojska Polskiego, omawiając z nimi perspektywę stworzenia podziemnego szpitala. Reptowski ośrodek nawiązał kontakt z Instytutem Medycyny Pracy w Sosnowcu, a także z Zakładem Mikrobiologii Śląskiej Akademii Medycznej oraz z Ministerstwem Górnictwa i Energetyki.

„-Sięgniemy do wnętrza ziemi” - mówił w 1971 r. reporterce Trybuny Robotniczej Józef Juszko. „-Wzorując się na doświadczeniach podziemnego sanatorium „Kinga” w Wieliczce, wykorzystamy sztolnie średniowiecznej kopalni srebra i urządzimy tam oddział dla alergików i astmatyków.”

Naukowcy wydelegowani przez poproszone o współprace instytucje spenetrowali fragment podziemi tarnogórskich. Wyniki badań rozczarowały - jedynym specyficznym czynnikiem była stała temperatura panująca w podziemiach. Chociaż tygodnik Służba Zdrowia jeszcze w kwietniu 1973 r. pisał, że mikroklimat Sztolni Czarnego Pstrąga świetnie się nadaje do leczenia pewnych schorzeń, to mniej więcej w tym czasie zrezygnowano z koncepcji podziemnego szpitala.

Nie doczekał się realizacji także szpitalny oddział rehabilitacji dzieci kalekich. Na jego potrzeby zamierzano wznieść pawilony na południe od zabudowań GCRLiZ. Przeważyło jednak zdanie, że widok dorosłych inwalidów mógłby niekorzystnie wpływać na psychikę dzieci.  Z tego względu odstąpiono od pomysłu oddziału dziecięcego.

Zupełnie inne przyczyny zadecydowały o fiasku koncepcji zbudowania sztucznego zalewu na Dramie wraz z ośrodkiem sportów wodnych. Na zalewie miała powstać przystań żaglówek i łodzi, a obok niego parking samochodowy i pole kempingowe. Warunki terenowe wykluczyły jednak taką inwestycję, ze względu na liczne wyrobiska górnicze i przebiegającą pod parkiem Sztolnię Czarnego Pstrąga. Zdano sobie sprawę, że woda z zalewu uciekałaby do sztolni.  Wobec tego próbowano w nieco mniejszym zakresie zrealizować ośrodek rekreacyjny w innym miejscu. Projektanci Adam Mataniak i Jan Duda opracowali 10 lipca 1974 r. plan zagospodarowania ośrodka rekreacyjnego przy ul. Repeckiej, w zalanym wyrobisku po eksploatacji gliny. Przy zalewie miał powstać zespół domków kempingowych przeznaczony dla gości odwiedzających pacjentów w GCRLiZ. I ten projekt pozostał tylko w sferze zamysłów. Nietrafioną propozycją była też tuczarnia trzody chlewnej. Sporządzony w marcu 1973 r. aneks do założeń generalnych ośrodka rehabilitacyjnego stwierdzał, że zaplecze gospodarcze w zakresie trzody chlewnej stało się nieopłacalne.

Dosyć awangardową inwestycją miał być zespół krzesełkowych kolejek linowych, służący do transportu pacjentów niepełnosprawnych, personelu oraz gości po terenie GCRLiZ. Jego budowa miała wyeliminować, a przynajmniej zminimalizować ruch samochodów na terenie parku. „Nie zgłaszam wątpliwości co do realności tych zamierzeń” - pisał Zenon Borkowski w październiku 1972 r. na łamach tygodnika Perspektywy. Sprowadzono nawet do Rept dokumentację istniejącego wyciągu krzesełkowego na górę Nosal w Tatrach, ale ostatecznie odłożono ją na półkę archiwalną. Kolejka krzesełkowa nie powstała. Nie został też wdrożony w życie pomysł Juszki, aby dla usprawnienia poruszania się po obiektach, personel wyposażyć w... hulajnogi lub też wrotki. Tak samo na papierze pozostały zapowiedzi ustawienia w parku kwarcowych kopuł trzech solariów, w których pacjenci nawet zimą mieli korzystać z ozdrowieńczych właściwości promieni słonecznych.

Jednym z najłatwiejszych do wykonania obiektów, zapowiedzianych przez Józefa Juszkę na naradzie w czerwcu 1968 r., było lądowisko helikopterów. W tym wypadku wystarczyło przede wszystkim znaleźć odpowiedniej wielkości płaski teren. W styczniu 1969 r. założenia techniczne budowy lądowiska helikopterów, przeznaczonego dla śmigłowców typu Mi-2, opracowano w Katedrze Budowy Lotnisk Politechniki Warszawskiej. Spośród trzech zaproponowanych miejsc wybrano teren po wschodniej stronie ul. Repeckiej w pobliżu wschodniej bramy wjazdowej do parku. Uzyskano odpowiednie zezwolenia. W październiku 1972 r. projekt techniczny robót ziemnych lądowiska dla śmigłowców w Reptach Śląskich przygotowano w Instytucie Dróg i Mostów na Wydziale Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej. Lądowisko o asfaltowej nawierzchni długości 70 metrów i szerokości 50 metrów oddano do użytku w 1973 r.

Mankamentem lądowiska było jego usytuowanie z dala od zabudowań GCRLiZ. Po wylądowaniu śmigłowca, chorego trzeba było transportować kilkaset metrów Aleją Kasztanową w stronę pawilonów. Dlatego też w późniejszych latach niekiedy piloci śmigłowców decydowali się lądować bliżej, na trawnikach obok zabudowań GCRLiZ. Na lądowisku przy ul. Repeckiej helikoptery lądowały jeszcze w 1992 r. Potem na asfalcie wymalowano korty tenisowe. Następnie nieużywane lądowisko przekształcono w plac manewrowy do nauki jazdy samochodem.

Niezrealizowane pomysły dyrektora Józefa Juszki przez kilka lat żyły swoim życiem w zapowiedziach prasowych i w relacjach reporterów odwiedzających Górnicze Centrum Rehabilitacji Leczniczej i Zawodowej. Juszko przyjmując gości pokazywał im zazwyczaj dużą makietę ośrodka rehabilitacyjnego, prezentującą wizję rozwoju GCRLiZ i zawierającą nie tylko wznoszone pawilony rehabilitacyjne, lecz także te obiekty, które dopiero były planowane. Osoby pamiętające Józefa Juszkę wspominały, że potrafił on tak sugestywnie opowiadać o przyszłościowej wizji rozwoju kierowanej przez niego placówki, że część słuchaczy wyjeżdżała z Rept z przekonaniem, iż wszystkie te obiekty już istnieją. Nierealność części zamysłów stwierdzona została w 1973 r., gdy opracowano aneks do generalnych założeń inwestycyjnych GCRLiZ. Wówczas to z planu budowy wykreślono oddział lecznictwa podziemnego, oddział rehabilitacji dzieci, czy też ośrodek rekreacyjny wraz z zalewem wodnym w dolinie Dramy. Aneks nie przewidywał też budowy stadniny koni dla rehabilitacji osób ze schorzeniami kręgosłupa jak również zespołu kolejek linowych.

C.d.n.
Tekst i zdjęcia: Tomasz Rzeczycki

 

Okładka Montes nr 68

Okładka Montes nr 68