Wysiedlenia z terenu powiatu tarnogórskiego

Z balkonu tarnogórskiego ratusza przemawia burmistrz Józef Marek, 1 maja 1945, wł.: Muzeum w Tarnowskich Górach
Z balkonu tarnogórskiego ratusza przemawia burmistrz Józef Marek, 1 maja 1945, wł.: Muzeum w Tarnowskich Górach

CZĘŚĆ III

Zgodnie z zaleceniami wojewody Aleksandra Zawadzkiego i starosty Wincentego Łukowskiego w poszczególnych miejscowościach powiatu powołano komisje, których zadaniem było klasyfikowanie osób do wysiedlenia. W Tarnowskich Górach obok komitetu utworzono aż dziesięć komisji technicznych. Jedno z najliczniejszych gremiów klasyfikujących, zatwierdzone przez Wojewódzką Komisję Kontrolną 30 lipca 1945 roku, składające się z 16 osób, powołano w Piekarach Śląskich.

Takie rozwiązanie było wynikiem obaw piekarskiej GRN, której członkowie już 9 lipca 1945 roku zgłaszali Aleksandrowi Zawadzkiemu, że przeprowadzenie weryfikacji będzie w tej miejscowości niezwykle trudne. W piśmie skierowanym do wojewody podkreślano, że Piekary Śląskie mają polski charakter, a w 1921 roku mieszkańcy miejscowości w 92% optowali za przyłączeniem do II Rzeczypospolitej. Tym argumentem podważano wiarygodność wpisu wielu osób na I lub II grupę volkslisty. Zwracano uwagę na ich poprawną postawę podczas okupacji. Autorzy listu podkreślali, że wpis na niemiecką listę narodowościową ratował Polaków przed ich wywiezieniem z terenów Górnego Śląska, a być może również przed eksterminacją. Wystąpiono więc do wojewody z prośbą, aby piekarzanie mogli sami zadecydować o tym, kto ma opuścić miejscowość. Dowodzono, że nawet wśród osób z I grupy volkslisty znajdują się Polacy, którzy nie wiedzieli, że taką kategorię otrzymali, a tym samym nie korzystali z przysługujących im w okresie okupacji przywilejów.

Kilka dni później, 12 lipca 1945 roku, wiceburmistrz Janusz Tomaszewski w trakcie posiedzenia MRN w Tarnowskich Górach zwracał uwagę, że do kwestii wysiedlania należy podejść w każdym przypadku indywidualnie. Stanowisko to poparł proboszcz tarnogórskiej parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła – ks. Michał Lewek (1878–1967), podkreślając, że nawet wśród osób posiadających I grupę volkslisty są takie, które powinny pozostać na miejscu. Poglądy te podzielił radny Stanisław Kromolan. Powzięta przez MRN uchwała uwzględniała konieczność dokładnego badania spraw osób przewidzianych do wysiedlenia. Na tym samym posiedzeniu radni Józefa Mocny i Wacław Trojan zaproponowali, aby akcją objąć także repatriantów i osiedleńców, wśród których mieli być również volksdeutsche.

Obawy przed zbiorowym ujmowaniem problemu, jak wykazała akcja wysiedleńcza w 1945 roku, okazały się słuszne. Ostatecznie o zakwalifikowaniu do wysiedlenia decydowały rady narodowe, które stosownymi uchwałami podejmowały decyzję w tej kwestii.

W większości zasiadali w nich przedstawiciele ludności autochtonicznej. Przykładowo, jeszcze w listopadzie 1946 roku na ogólną liczbę 284 członków władz gminnych i rad narodowych aż 212 klasyfikowano jako przedstawicieli ludności miejscowej.

Na listach przekazanych za pośrednictwem starostwa do Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego znalazło się 7 482 mieszkańców powiatu, wśród których byli Niemcy oraz osoby posiadające I i częściowo II grupę volkslisty. Akcja wysiedleńcza na terenie powiatu – zgodnie z okólnikiem starosty Wincentego Łukowskiego z 18 lipca 1945 roku i wydanym trzy dni później zarządzeniem – miała rozpocząć się 23 lipca 1945 r. Osoby mające opuścić teren powiatu zbierały się w wyznaczonych miejscach, skąd wszyscy powinni trafić do punktów kolejowych konwojowani przez funkcjonariuszy MO. Ich liczba była jednak niewystarczająca, dlatego sugerowano powołanie straży obywatelskich. Mieszkania wysiedleńców należało zapieczętować, po wcześniejszym ich zinwentaryzowaniu przez pełnomocnika Tymczasowego Zarządu Państwowego w obecności przedstawicieli urzędu gminnego, MO, a w razie potrzeby Straży Obywatelskiej. Wysiedlani mogli zabrać ze sobą bagaż nieprzekraczający 20 kg na osobę, składający się z bielizny, ubrań i żywności. Tej ostatniej zezwalano zabrać więcej. Wysiedleńcom zabroniono wywożenia pieniędzy oraz przedmiotów ze złota, z wyjątkiem obrączek ślubnych. Rewizja miała być dokonywana w obecności funkcjonariusza PUBP, MO i Straży Obywatelskiej. Odebrane rzeczy należało spisać i zdeponować w starostwie. Zakazywano okradania, bicia i znęcania się nad wysiedleńcami. Za osoby odprowadzane do wyznaczonych punktów zbornych odpowiadali funkcjonariusze UB lub MO, a Straż Obywatelska miała pełnić jedynie funkcję pomocniczą. Kategorycznie zabraniano wysiedlania osób chorych i kalek, osób powracających z wojska niemieckiego, rodzin mieszanych narodowościowo, jeżeli zachowują się lojalnie względem państwa polskiego. Na wyjazd należało zapisać się do 20 lipca 1945 roku. Osoby, które nie wyjechały do 23 lipca tegoż roku należało odizolować, a następnie przymusowo wysiedlić do Niemiec.

Od samego początku akcja charakteryzowała się złą organizacją. Przykładowo, 23 lipca 1945 roku, czyli w dniu wyznaczonym przez starostę do rozpoczęcia wysiedlenia, w całym powiecie stawiło się łącznie 1 120 spośród 1 388 osób, które zadeklarowały chęć dobrowolnego wyjazdu do Niemiec. Większość z przybyłych myślała jednak, że chodzi o kolejną rejestrację osób posiadających I i II grupę volkslisty. Najwięcej ludzi (702) zgłosiło się w Tarnowskich Górach. W mieście powiatowym na skutek próśb członkowie komisji klasyfikującej, za zgodą starosty, zadecydowali, że część z przybyłych nie powinna zostać objęta wysiedleniem. Inną grupę osób uznano za niezdolną do transportu i skierowano do szpitala. Pozostali, korzystając z zamieszania, uciekli. W rezultacie spośród wszystkich, którzy stawili się na wyznaczone miejsca zbiórki, tylko 184 osoby wyjechały tego dnia do Niemiec.

Krzysztof Gwóźdź

 

Okładka Montes nr 67

Okładka Montes nr 67