Tarnogórski ośrodek rehabilitacyjny

CZĘŚĆ IX

Powołanie Józefa Juszki na stanowisko dyrektora ośrodka rehabilitacyjnego oznaczało, że ze stanowiskiem tym musi się pożegnać dotychczasowy szef placówki, Bolesław Bara. Napisane na maszynie i podpisane przez Barę pismo do Wydziału Zdrowia i Opieki Społecznej Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach nosi datę 20 września 1967 r. Z pisma można się dowiedzieć, że Bolesław Bara prosił o zwolnienie ze sprawowanej funkcji dyrektora w związku z utworzeniem w Reptach Zakładu Rehabilitacji Przemysłowo-Zawodowej, co oznaczało przejście ośrodka na nowe formy organizacyjne.

Niedługo potem dotychczasowy Górniczy Ośrodek Ozdrowieńczo-Rehabilitacyjny otrzymał nową nazwę. Uchwałą Prezydium WRN w Katowicach z 10 kwietnia 1968 r. przemianowano go na Górnicze Centrum Rehabilitacji Leczniczej i Zawodowej. Nazwa ta miała obowiązywać z mocą wsteczną od początku stycznia 1968 r.

Rok 1968 oznaczał też początek realizacji pełną parą kolejnego, III etapu ośrodka rehabilitacyjnego, czyli zespołu pawilonów leczniczo-rehabilitacyjnych. Jego projekt opracowało Biuro Projektów Służby Zdrowia, oddział w Krakowie, w latach 1965-1968. Głównym autorem projektu był architekt Andrzej Chlipalski, współpracowali z nim w tym dziele architekci Alojzy Chodak i Janusz Szpineter.

Konsultantem medycznym na etapie projektowania była doc. dr Kazimiera Milanowska z Akademii Medycznej w Poznaniu. Łączną kubaturę budynków obliczono na 122 352 m3.

Nowy „Rocznik Muzeum w Tarnowskich Górach” już w sprzedaży

Czwarty tom periodyku zawiera następujące artykuły:
- Joanna Lusek, Obozy pracy przymusowej dla Żydów na Górnym Śląsku. „Lager Tarnowitz” w relacjach świadków,
- Joanna Lusek, Praca przymusowa jeńców wojennych w Tarnowskich Górach i powiecie tarnogórskim (bytomsko-tarnogórskim) w czasie II wojny światowej,
- Krzysztof Gwóźdź, Obóz w Lasowicach i wysiedlenia z terenów powiatu tarnogórskiego w 1945 r.,
- Sebastian Rosenbaum, Obóz pracy przymusowej przy kopalni „Radzionków” 1945–1947,
- Rafał Ludwikowski, Zniszczenia wojenne w Tarnowskich Górach w 1945 r.
- Tomasz Marszałek, Wybrane sylwetki funkcjonariuszy tarnogórskiej Służby Bezpieczeństwa w ostatnich dwóch dekadach Polski Ludowej,
- Krzysztof Gwóźdź, Najstarsze wykazy dokumentujące urodzenia i śluby żydowskie w Tarnowskich Górach w latach 1813–1847,
- Adam Frużyński, Historia maszyn parowych w tarnogórskiej kopalni srebra i ołowiu „Fryderyk",
- Konrad Bielecki, Koncepcja czasu w malarstwie religijnym na przykładzie obrazu Chrzest Chrystusa ze zbiorów Muzeum w Tarnowskich Górach.
Oprócz nich w „Roczniku” znalazły się sprawozdania z pracy Muzeum w latach 2011 - 2012 oraz dokumentacja fotograficzna najważniejszych wydarzeń zorganiowanych w ostatnich dwóch latach przez placówkę. Cena: 20,00 zł, a poprzednich tomów: 10,00 zł.

Autorzy projektu wykorzystali doświadczenia istniejących ośrodków rehabilitacji w Wielkopolsce i na Mazowszu oraz ośrodków zagranicznych. Wytyczne programowe zakładały, że tarnogórski ośrodek rehabilitacyjny miał prowadzić rehabilitację osób z dysfunkcją narządów ruchu, w tym pacjentów po wypadkach, porażeniach czy amputacjach oraz rehabilitację osób ze schorzeniami narządów wewnętrznych, czyli układów oddechowego, pokarmowego i układu krążenia.

Przyjęto, że w postępowaniu z pacjentem należy zastosować zarówno leczenie o charakterze szpitalnym, w tym zabiegi operacyjne i terapię farmakologiczną, z leczeniem typu sanatoryjno-uzdrowiskowego. Dopełnieniem miała być terapia zajęciowa, psychoterapia i rekreacja w czasie wolnym. Ośrodek miał być więc otwarty zarówno na pacjentów wymagających wczesnego stadium rehabilitacji, poruszających się na wózkach inwalidzkich czy o kulach, jak też i na pacjentów lżej poszkodowanych, którzy potrafią o własnych siłach poruszać się po schodach. Wszystkie te wymagania musieli uwzględnić architekci, projektując układ budynków. Naturalnie należało też wziąć pod uwagę uwarunkowania terenowe, czyli to, że ośrodek ulokowano na rozległej, parkowej polanie znajdującej się na południowym zboczu wzgórza, o nachyleniu około 7%.

Obiekty wchodzące w skład III etapu budowy ośrodka rehabilitacyjnego zaprojektowano jako zespół połączonych ze sobą pawilonów dwukondygnacyjnych. Pomiędzy pawilonami miały powstać dziedzińce otwarte oraz zamknięte, wewnętrzne. Wzajemna bliskość budynków miała na celu skrócenie ciągów komunikacyjnych. Wiadomo było, że w ciągu dnia pacjenci będą musieli się przemieszczać w różne miejsca w zależności od rodzaju zabiegów.

Wejście główne do zespołu pawilonów ulokowano od północnej strony z poziomu wysokiego parteru. Obok niego wyznaczono wejście do izby przyjęć. Oprócz tego projektanci pomyśleli o kilku innych wejściach z kierunku wschodniego, południowego i zachodniego.

„Na kondygnacji wysokiego parteru umieszczono główny zespół działów terapeutycznych, dział diagnostyki i blok operacyjny oraz dwa oddziały wczesnej rehabilitacji narządów ruchu. W ten sposób pacjenci tych oddziałów, których transport jest najtrudniejszy, uzyskują dobrą komunikację z zapleczem leczniczym” - opisywali autorzy swój projekt na łamach miesięcznika Architektura w 1972 r. -„Dalsze 2 oddziały wczesnej rehabilitacji układów wewnętrznych wraz z ich wąskospecjalistycznym zapleczem terapeutycznym (sale oddechowe, komora ciśnień, inhalacje) umieszczono na kondygnacji niskiego parteru.”

Rozplanowanie poszczególnych części nie było przypadkowe ani chaotyczne. W północnej części zespołu budynków zarezerwowano pomieszczenia dla administracji. W zachodniej części, wokół wewnętrznego dziedzińca projektanci umieścili zespół działów terapeutycznych. Oprócz basenu rehabilitacyjnego i basenów do ćwiczeń, miały się tam znaleźć hala gimnastyczna, sale do ćwiczeń, pomieszczenia do balneoterapii i hydroterapii. Obok tego zaprojektowano pomieszczenia do światłolecznictwa, ciepłolecznictwa, masażów i do terapii zajęciowej. Rzecz jasna wydzielono też pomieszczenia dla pacjentów, np. w południowo-zachodniej części usytuowano oddziały łóżkowe rehabilitacji wczesnej.

W południowej części zespołu pawilonów, a więc w pobliżu parku, projektanci umieścili pomieszczenia o charakterze rekreacyjnym. Znalazły się tam biblioteka, kawiarnia, sala do gier, sala widowiskowa i sala klubowa. W północno-zachodniej części zespołu zabudowań zaprojektowano pomieszczenia pomocnicze, takie jak magazyny żywności, pomieszczenia techniczne, szatnię i stołówkę personelu, główną kuchnię itp. W północno-wschodniej części umieszczono oprócz izby przyjęć dział diagnostyki, blok operacyjny, aptekę i własne laboratorium analityczne. Poza zespołem pawilonów zaprojektowano inne, wolno stojące zabudowania o charakterze gospodarczym i technicznym, mające pełnić funkcję centralnej tlenowni, wymiennikowni, komory klimatyzacyjnej itp.

„Większą część kubatury zaprojektowano w formie 2-kondygnacyjnych pawilonów tworzących zespół o urozmaiconym obrysie i licznych wnętrzach otwartych i zamkniętych” - objaśniali swą koncepcję Andrzej Chlipalski i Alojzy Chodak. -„Rozwiązanie to umożliwiło przenikanie się architektury z zielenią a architekturę o niewielkiej skali przybliżyło do skali człowieka.”

Łatwo zauważyć, że przyjęta koncepcja stała w opozycji do realizowanych tak chętnie w tamtym okresie wielkich sanatoriów, domów wypoczynkowych itp., które składały się z jednego, wielkiego budynku, przytłaczającego swym rozmiarem. W Reptach odstąpiono od tego. Miarą nowoczesnego jak na owe czasy budownictwa szpitalnego miało być wyposażenie zespołu pawilonów w klimatyzację oraz układ wewnętrznych kamer telewizyjnych, pomagających w nadzorze nad obiektem.

Wszystkie pawilony zespołu rehabilitacyjnego miały zostać pokryte płaskim żelbetowym stropodachem. Było to rozwiązanie bardziej racjonalne od zastosowania drewnianej więźby dachowej i dachówek, gdyż w ten sposób pozbywano się kłopotu w przyszłości z wymianą nietrwałych ze swej natury elementów drewnianych konstrukcji.

Z drugiej strony jednak oznaczało to, że trzeba się będzie liczyć z obciążeniem konstrukcji stropodachu śniegiem w warunkach zimowych.

W całym kompleksie nie zarezerwowano za to miejsca na kaplicę.

Z pewnością nie wynikało to z ignorancji projektantów, lecz z obowiązującego wówczas ustroju socjalistycznego, wrogo nastawionego wobec wiary i religii. Trudno jednak o to mieć pretensje do projektantów.

Projektanci nie przewidzieli również znacznego rozwoju motoryzacji, jaki miał nastąpić w Polsce już kilkanaście lat później. Równolegle do północnej ściany pawilonu administracyjnego zaprojektowali tylko stosunkowo niewielki parking samochodowy, mogący pomieścić około dwudziestu pojazdów. Zresztą kwestia dojazdu do ośrodka rehabilitacyjnego była w kolejnych latach w rozmaity sposób rozwiązywana.

Nakreślona wyżej wizja Górniczego Centrum Rehabilitacji Leczniczej i Zawodowej była owocem kilkuletnich zmagań małopolskich projektantów. Jej wizualizację stanowiła makieta ośrodka rehabilitacji leczniczej, jaką mogli podziwiać oficjalni goście odwiedzający tę rozbudowującą się placówkę. Nie przypuszczali oni chyba, że budowa wszystkich pawilonów potrwa ponad dwa razy dłużej, niż czas ich projektowania, a ostatni z nich zostanie oddany do użytku dopiero w połowie rządów ekipy Edwarda Gierka...

c.d.n.
Tomasz Rzeczycki

 

Okładka Montes nr 67

Okładka Montes nr 67