Z dziejów komunikacji międzygminnej

Tak wyglądał drugi numer Gazetki Autobusowej PKM Bytom
Tak wyglądał drugi numer Gazetki Autobusowej PKM Bytom

Działalność Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w Bytomiu na terenie MZKP  (część 2)

Na początku XXI wieku toczył się osobliwy konflikt na temat komunikacji nad zalew Nakło Chechło. Spór dotyczył tego, czy jest potrzebne bezpośrednie połączenie autobusowe z Bytomia do przystanku Lasowice Zalew, czy też wystarczy bytomianom skorzystać z istniejących linii z przesiadką na dworcu w Tarnowskich Górach.

W 2001 i w 2002 r. bezpośrednie połączenie istniało. Była to kursująca na zlecenie KZK GOP linia 735, na której przewoźnikiem był PKM Bytom. W lipcu i w sierpniu autobusy linii 735 z Bytomia przez Górniki do Tarnowskich Gór miały wydłużoną trasę o odcinek z tarnogórskiego dworca do przystanku Lasowice Zalew. Z tarnogórskiego dworca autobusowego autobusy 735 odjeżdżały w stronę Lasowic 5 razy w dni robocze (8:43, 9:43, 11:43, 16:43, 18:43) oraz 6 razy w dni wolne od pracy (10:13, 10:58, 12:13, 13:48, 16:13, 18:43). Od lata 2003 r. nie wydłużano już trasy 735 nad zalew.

Obsługujący tę linię przewoźnik postanowił w wakacje letnie 2003 r. na własny koszt uruchomić swoją linię autobusową z Bytomia nad zalew Nakło Chechło. Miała to być linia utrzymywana tylko ze sprzedaży biletów przez konduktorów, gdzie nie obowiązywałyby żadne bilety KZK GOP i MZKP. Było by to w istocie więc działanie konkurencyjne względem KZK GOP i MZKP. W numerze 7 „Gazetki Autobusowej PKM Bytom” z przełomu czerwca i lipca 2003 r. przewoźnik zapowiadał, że uruchomi linię autobusową L na trasie Bytom dworzec PKP - Miechowice - Stolarzowice - Stroszek - Sucha Góra - Lasowice Zalew. Na terenie Tarnowskich Gór, pomiędzy Suchą Górą a końcowym przystankiem Lasowice Zalew, autobusy miały się nigdzie nie zatrzymywać. Czas przejazdu wyliczono na 59 minut. Autobusy L miały kursować od 30 czerwca do 31 sierpnia 2003 r., opublikowano nawet rozkład jazdy. Z przystanku Lasowice Zalew w dni robocze autobus L miał odjeżdżać o 11:15, 13:45, 17:00, 19:15, natomiast w dni wolne o 11:15, 12:30, 13:45, 15:00, 17:00, 18:00 oraz 19:15. Przewoźnik zapowiedział, że w autobusach L obowiązywać będą wyłącznie bilety sprzedawane przez konduktorów po 2 zł oraz ulgowe po 1 zł. Oznaczało to, że poszkodowani będą pasażerowie korzystający z biletów miesięcznych KZK GOP i MZKP.

Bytomski PKM zwrócił się 25 czerwca 2003 r. do Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach o zgodę na uruchomienie linii L, jednak zgoda nie została udzielona i linia L w wakacje nie została uruchomiona. Urząd Marszałkowski przekazał wniosek do KZK GOP, ten zaś wyraził się negatywnie o pomyśle uruchomienia linii L ze względu na jej konkurencyjność względem kolejki wąskotorowej z Bytomia do Miasteczka Śląskiego oraz innych linii KZK GOP i MZKP. Bytomski przewoźnik odwołał się od tego postanowienia do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Katowicach, które 19 grudnia 2003 r. w całości uchyliło zaskarżoną decyzję, przekazując sprawę do ponownego rozpatrzenia.

W 2004 r. sytuacja powtórzyła się. PKM Bytom złożył stosowny wniosek, uzyskał zgodę starostwa powiatowego w Tarnowskich Górach, ale KZK GOP zaopiniował negatywnie pomysł bytomskiego przedsiębiorstwa, a Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło tę decyzję. W 2005 r. wreszcie PKM Bytom uzyskał zezwolenie na uruchomienie linii L, która miała ruszyć od 25 czerwca 2005 r. Tymczasem KZK GOP postanowił uruchomić własną linię 660 z Bytomia do Lasowic nad zalew Nakło Chechło. Protestować zaczęli także przedstawiciele Górnośląskich Kolei Wąskotorowych. Efekt końcowy był taki, że nie ruszyła ani linia 660, ani linia L. W następnych latach PKM Bytom nie wrócił już do forsowania pomysłu połączenia autobusowego nad zalew Nakło Chechło.

Na łamach „Gazetki Autobusowej PKM Bytom” poruszano rozmaite tematy dotyczące komunikacji zbiorowej na Górnym Śląsku. W pierwszym numerze tego periodyku w grudniu 2002 r. zamieszczona została obszerna wypowiedź przewodniczącego zarządu KZK GOP. Jerzy Śmiałek mówił m.in.: „Nie ma rozwoju społeczeństwa bez dobrej komunikacji publicznej. Codziennie dwa miliony naszych pasażerów zawierzają jej i korzystają z niej. Niech ich dobro nigdy nie schodzi ze szczytu naszej uwagi.” Wydawany przez PKM Bytom bezpłatny periodyk zamieszczał informacje, jakie mogły zainteresować pasażerów z terenu gmin należących do MZKP Tarnowskie Góry. I tak w numerze 2 ze stycznia 2003 r. zamieszczono wykaz 62 automatów biletowych do sprzedaży biletów KZK GOP i MZKP. Na terenie gmin MZKP stał wtedy jeden taki automat - w Piekarach Śląskich przy ul. Bytomskiej, naprzeciw Urzędu Skarbowego. W tym samym numerze na pierwszej stronie wydrukowano skład nowych władz samorządowych Tarnowskich Gór, to znaczy imiona i nazwiska radnych, burmistrza i wiceburmistrzów. Skład osobowy władz samorządowych gminy Zbrosławice wydrukowany został w nr 11 datowanym na październik / listopad 2003 r.

Na przebiegającej przez teren gminy Zbrosławice linii autobusowej 20 wydarzył się 1 listopada 2003 r. niemiły incydent, który został opisany w „Gazetce Autobusowej PKM Bytom”. Przewoźnikiem na tej linii była wówczas spółka Meteor z Jaworzna. Otóż w jednym z kursów kierowca jadący z Bytomia w kierunku Pyskowic nie wjechał w ogóle na teren gminy Zbrosławice, lecz w Zabrzu Rokitnicy zawrócił i ruszył z powrotem w stronę Bytomia. Okazało się, że kierował on pojazdem w stanie nietrzeźwym. „Jak długo pasażerów wozić będą autobusy firmy, która nie zatrudnia pracowników, jeździ na oleju opałowym i wysyła na trasy pijanych kierowców?” - pytała retorycznie „Gazetka Autobusowej PKM Bytom” w numerze 12 za listopad / grudzień 2003 r.

W 2003 r. podjęto starania w celu zatrudnienia w autobusach PKM Bytom konduktorów biletowych w ramach programu pilotażowego. Jednym z celów, jaki zakładano, było uporanie się z problemem nieuczciwych pasażerów, którzy podróżowali bez biletów. Początkowo planowano wdrożyć ten program z początkiem kwietnia 2004 r., a po jego ewentualnej pozytywnej ocenie - taki system sprzedaży wprowadzić na wszystkich liniach KZK GOP z początkiem 2005 r. Jak się później miało okazać, rzeczywistość okazała się inna.

Program pilotażowy został wdrożony dzięki temu, że udało się na ten cel pozyskać środki pieniężne z budżetu państwa za pośrednictwem Powiatowego Urzędu Pracy w Bytomiu i Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach. Uzyskane fundusze zostały przeznaczone na utworzenie 283 miejsc pracy w PKM Bytom, głównie konduktorów autobusowych. Z pozyskanych funduszy sfinansowano przeszkolenie bezrobotnych zakwalifikowanych do programu pilotażowego oraz refundację części ich wynagrodzenia i składek odprowadzanych do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Konduktorzy autobusowi rozpoczęli pracę 1 czerwca 2004 r. na 27 liniach obsługiwanych przez PKM Bytom, z których sześć przebiegało przez teren gmin członkowskich MZKP. Były to linie 57, 80, 135, 288, 735 i 820. Od samego początku było wiadomo, że program pilotażowy potrwa do końca maja 2006 r. i do tego czasu konduktorzy mieli podpisane umowy o pracę.

Konduktorzy sprzedawali bilety jednorazowe z przenośnych kas fiskalnych, zwanych bileterkami, w postaci paragonów fiskalnych. W autobusach PKM Bytom obowiązywały odtąd dwa rodzaje biletów jednorazowych: dotychczasowe bilety do skasowania w kasownikach kupowane np. w kioskach czy kolekturach oraz bilety z bileterek rozprowadzane przez konduktorów, których nie trzeba było kasować.

Wprowadzenie konduktorów przyniosło pewne udogodnienia dla pasażerów, głownie tych podróżujących sporadycznie, na podstawie biletów jednorazowych. O ile w pozostałych autobusach KZK GOP i MZKP kierowcy sprzedawali wyłącznie bilety za 3 zł 50 gr. ważne na całej trasie przejazdu, to w autobusach PKM Bytom konduktorzy sprzedawali wszystkie rodzaje biletów (zarówno ulgowych jak i całych), czyli bilety ważne podczas przejazdu w granicach jednej gminy, bilety na dwie gminy oraz bilety na trzy i więcej gmin.

Odnotować można także inne pozytywne aspekty wprowadzenia konduktorów. „Konduktorzy są bardzo mili, pamiętam jak jeździłam w pewnym okresie codziennie linią 820 do Tarnowskich Gór. Zawsze już przy wejściu mogłam liczyć na uśmiech i pełną kulturę sprzedającego bilety konduktora.” - twierdziła cytowana w „Gazetce Autobusowej PKM Bytom” pani Maria Rabiej. Zdaniem przewoźnika zmniejszyła się też liczba przypadków wandalizmu oraz znacznie spadła liczba opłat dodatkowych za jazdę bez biletu.

Eksperyment z konduktorami nie przyniósł jednak oczekiwanych przez organizatorów komunikacji rezultatów. „Gazetka Autobusowa PKM Bytom” w nr 28 z czerwca 2004 r. odnotowała, że „poważnie zmniejszyły się napełnienia na liniach, w których pracują konduktorzy”. Stało się tak dlatego, że nieuczciwi pasażerowie jeżdżący bez biletów po prostu zaczęli unikać linii autobusowych PKM Bytom i wybierać linie innych przewoźników na danej trasie. Tak więc wbrew oczekiwaniom program pilotażowy nie przyniósł znaczącego wzrostu przychodów ze sprzedaży biletów, lecz jedynie zmniejszył liczbę gapowiczów. Ci, którzy nie mieli zamiaru płacić za przejazd, albo zrezygnowali z przejazdów komunikacją zbiorową, albo wybierali inne autobusy. A zatrudnienie konduktorów oznaczało dodatkowe koszty.

PKM Bytom starał się jak mógł zachęcić pasażerów do kupowania biletów u konduktorów. Przewoźnik począwszy od lipca 2004 r. zorganizował kilkanaście losowań nagród rzeczowych wśród pasażerów, którzy do urn w kolekturach biletowych PKM Bytom wrzucili bilety zakupione u konduktorów. Wśród nagród były m.in. lokówka, lampa biurowa, suszarka, czy radiomagnetofon. W styczniu 2005 r. rozpoczął się konkurs na najsympatyczniejszego konduktora, który wygrała Laura Klekocka.

W autobusach z obsługą konduktorską pozostawiano tylko po jednym kasowniku, a pozostałe zostały demontowane. Bywało i tak, że jedyny kasownik pozostawał niesprawny. Wówczas pasażer, który wsiadał do autobusu z biletem zakupionym w kiosku lub kolekturze, oddawał go konduktorowi, w zamian otrzymując bilet z bileterki.

KZK GOP przypuszczał jednak, że pozyskane w ten sposób od pasażerów bilety kierowane były później do ponownej sprzedaży w kolekturach PKM Bytom. Czysty zysk z takiej operacji trafiał do bytomskiego PKM-u, co de facto uszczuplało dochody KZK GOP i MZKP Tarnowskie Góry. Pod koniec listopada 2004 r. po wcześniejszym ustnym uzgodnieniu zdemontowano kasowniki w autobusach PKM Bytom, a w grudniu konduktorzy otrzymali 110 pieczątek-kasowników z KZK GOP do kasowania biletów przyniesionych przez pasażerów.

KZK GOP w dniu 17 lipca 2005 r. wypowiedział umowę z PKM Bytom dotyczącą programu pilotażowego, która w związku z tym miała obowiązywać już tylko do końca sierpnia. KZK GOP zarzucał, że konduktorzy PKM Bytom odbierają pasażerom bilety a potem je wprowadzają do powtórnej sprzedaży. Toteż 1 sierpnia 2005 r. w autobusach PKM Bytom z powrotem zamontowano kasowniki, a 3 sierpnia konduktorzy zaprzestali wymiany biletów papierowych na te z bileterki. Natomiast 10 sierpnia 2005 r. sześciu konduktorów (w tym 3 mężczyzn) rozpoczęło strajk głodowy i okupację korytarza na 21 piętrze w siedzibie KZK GOP w Katowicach. Strajk zakończył się 18 sierpnia w dziewiątym dniu, gdy zarząd KZK GOP i PKM Bytom podpisały aneks do umowy pilotażowej, ważny od 1 września 2005 r. Zakładał on, że w bytomskich autobusach zdemontowane zostaną znów kasowniki, a konduktorzy będą mieć pieczątki do kasowania biletów jednorazowych i kilkudniowych. Poza tym konduktorzy będą sprzedawać, lub wymieniać bilety, a wymienione oddadzą do KZK GOP. Porozumienie stało się możliwe m.in. dzięki temu, że prezydent Bytomia zgodził się miesięcznie dopłacać dodatkową kwotę.

W dniu 15 lutego 2006 r. zarejestrowano Związek Zawodowy Konduktorów przy PKM Bytom, a jego przewodniczącą została Laura Klekocka. Konduktorzy obawiali się o swój dalszy los po zakończeniu programu pilotażowego, więc 15 maja 2006 r. rozpoczęli strak głodowy w siedzibie KZK GOP w Katowicach. Widać było, że konflikt przewoźnika z organizatorem komunikacji zaostrzał się.

Gdy program pilotażowy dobiegł końca, to z początkiem czerwca 2006 r. konduktorzy zostali zatrudnieni przez PKM Bytom. Odtąd zaczęli sprzedawać w autobusach bilety z kas fiskalnych, a całkowity dochód trafiał do kasy PKM Bytom. Była to więc kolejna próba uszczuplenia dochodów KZK GOP i MZKP. W dniu 9 czerwca 2006 r. zarząd MZKP Tarnowskie Góry omawiał sprawę sprzedaży fałszywych biletów w autobusach PKM Bytom.

W odpowiedzi na nieuczciwe posunięcie bytomskiego przewoźnika, KZK GOP wypowiedział PKM-owi Bytom umowy na obsługę sześciu linii, łączących ziemię tarnogórską z Gliwicami, Bytomiem i Tarnowskimi Górami. Od 17 czerwca 2006 r. obsługę linii 57, 80 i 288 przejął PKM Gliwice, a linii 135, 735 i 820 - PKM Świerklaniec. Jednak PKM Bytom nie pogodzi się z tym i przez najbliższe kilka dni dalej prowadził przewozy na tych liniach według identycznego rozkładu jazdy. Sytuacja była więc paradoksalna, bo o tych samych godzinach kursowały na tych trasach parami autobusy PKM Bytom (gdzie obowiązywały wyłącznie bilety jednorazowe sprzedawane przez konduktorów) oraz autobusy kursujące na zlecenie KZK GOP. Jednak już 24 czerwca 2006 r. bytomski przewoźnik zrezygnował z dublowania tych linii. Odtąd autobusy PKM Bytom nie pojawiły się już na drogach Tarnowskich Gór.

Natomiast 30 czerwca 2006 r. zgromadzenie akcjonariuszy PKM Bytom zdecydowało o postawieniu spółki w stan likwidacji. Był to ostatni dzień, w którym autobusy PKM Bytom wykonywały regularne kursy na liniach KZK GOP. Od następnego dnia w trybie natychmiastowym linie po bytomskiej firmie przejęli inni przewoźnicy, m.in. PKM Świerklaniec objął obsługę linii 608 i 708.

Tabor i nieruchomości pozostałe po PKM Bytom zostały sprzedane. Smutny los spotkał zajezdnię autobusową PKM w Bytomiu przy ul. Witczaka.

W 2011 r. kupiła ją spółka Jazot. W czerwcu 2013 r. wydany został nakaz rozbiórki obiektu ze względu na zły stan techniczny, co zostało dokonane jesienią 2013 r.

Tekst i zdjęcie: Tomasz Rzeczycki

 

Okładka Montes nr 66

Okładka Montes nr 66